Czytam na lokalnej stronie internetowej, ze w pewnej szkole, z okazji jubileuszu odsłonięto i poświęcono płaskorzeźbę ku czci patrona szkoły.
Innym razem było to poświęcenie sali multimedialnej do nauki języków obcych, boiska szkolnego, całej szkoły.
Chodziło oczywiście o państwowe szkoły publiczne, nie społeczne, katolickie czy innych wyznań.
Co roku na św. Krzysztofa proboszcz pobliskiej parafii święci samochody, rowery i motocykle.
Zainteresowałam się , czym w KK są święcenia tego typu, bo trochę dziwne mi się to wydaje.
Znalazłam dwa uzasadnienia i oba nie przemawiają do mnie wcale, według mnie są co najmniej naciągane...
Na stronach poświęconych święceniu przedmiotów czytam mianowicie, że :
1. każdą rzecz i przedmiot można poświęcić Bogu, a woda święcona ma moc ochrony przed złem, ale działa tylko wówczas, gdy "usługobiorca" wierzy w tę moc i jest należycie religijny.
( trochę z Harrym Potterem mi się to kojarzy i jest wygodne, gdyby się okazało, że auto, mimo święcenia rozbite na amen)
Do poczytania TUTAJ
2. stosuje się błogosławieństwa osób, przedmiotów, także przy użyciu wody święconej i wprawdzie dotyczą głównie kościoła i ołtarza, to dopuszcza się błogosławienie sal szkolnych, boisk , przedmiotów, by uwolnić je spod władzy i wpływu złego ducha, jest to równocześnie akt uproszenia o opiekę nad osobami przebywającymi w danym miejscu i używających określonych przedmiotów.
Do poczytania TUTAJ
I tak się zastanawiam, co złego może spotkać ucznia w sali języków obcych lub płaskorzeźbę na korytarzu szkolnym? Przypominam, że święceń dokonano w świeckich szkołach publicznych, gdzie uczą się dzieci różnych wyznań i niewierzące, że o pracownikach nie wspomnę.
Co przyjdzie Bogu z poświęcenia mu sklepu , gdzie codziennie sprzedaje się alkohol, papierosy, prezerwatywy, a ludzie na wiele sposobów utrudniają sobie wzajemnie życie?
Z innej nieco beczki.
Zajęta pracami kuchennymi, włączam telewizor i pilot trafia na telewizję TRWAM.
Już mam przełączyć kanał, gdy moją uwagę przykuwa napis NAGRODA IM. PROF.SZYSZKO -
tak, tego samego, co lasy błyskawicznie i dla naszego dobra wycinał.
Przemawia ojciec dyrektor z Torunia, przemawia kapelan myśliwych.
Wręczono nagrodę za rok ubiegły - nieodebrana z powodu pandemii. Nie wiem za co.
Wręczono wreszcie nagrodę tegoroczną. otrzymał ją dyrektor jednej ze szkół wraz z uczniami za: przygotowywanie kiełbasek i grochówki dla myśliwych w czasie corocznego Hubertusa oraz za to, że sam pan dyrektor w końcu został myśliwym i jego uczniowie także.
Przytoczyłam dosłownie, nóź niemal wypadł mi z ręki.
I mam do Was pytanie : czy to ja jestem dziwna czy tu jednak coś jest nie tak?
To zdjęcie świetnie pasuje do stwierdzenia, że alkohol na polowaniach uratował więcej zwierząt, niż aktywiści Greenpeace.
























