Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaproszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaproszenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 stycznia 2022

Premiera!

 

Może niektórzy będą zdziwieni, ale chyba nadszedł czas na nowość, bo znów poczułam jakiś niedosyt .

Założyłam nowy blog, z potrzeby serca i dla zatrzymania chwil uchwyconych aparatem.

Bywają takie ujęcia, obiekty, sytuacje, które obiektyw lubi i wyłapuje. 

Nie zawsze z pojedynczego zdjęcia da się wysnuć opowieść, ale można bardzo krótko wyrazić swoją refleksję, emocje, wrażenia...

Bez zbędnych wstępów zapraszam na kolejny blog, dla zabieganych,  lubiących krótką formę i eksperymentowanie obrazem i słowem.

Mam nadzieję, że trzeci mój blog przypadnie Wam do gustu, zajrzyjcie proszę w wolnej chwili. Nie wiem jak często będą się tam pojawiały posty, to zależy od zdjęcia i potrzeby chwili...

Nowy tytuł to JEDNO ZDJĘCIE, KILKA ZDAŃ


Zapraszam serdecznie :-)


środa, 9 stycznia 2019

Dziwne pytania...

W jednej z książek natrafiłam na pomysł zabawy w trudne pytania lub raczej trudne wybory.
Pytania mogą wydać się dziwne, bo nie są to dylematy, które rozstrzygać musimy codziennie, ale w teorii można pokusić się o zawierzenie swojej wyobraźni.
Może przy okazji dowiemy się czegoś o sobie?
Podobna zabawa może okazać się dobrym rozwiązaniem w kontaktach towarzyskich, zamiast gry planszowej lub dla zajęcia uwagi pasażerów auta, stojącego w korku na autostradzie.
Jeśli macie ochotę spróbujcie sobie odpowiedzieć na niektóre z tych pytań, a jeśli napiszecie coś w komentarzach, będę wdzięczna.

Część pytań pochodzi z książki, część wymyśliłam sama:

1. Wolałbyś mieć rogi czy ogon?
2. Wolałabyś się pocić czy marznąć?
3. Czy wolałbyś spędzić noc w szpitalu psychiatrycznym czy w nawiedzonym zamku?
4. Wolałbyś uczestniczyć w katastrofie lotniczej czy morskiej?
5. Wolałbyś zjadać sam farsz do czegoś czy sam sos?
6. Czy wolałbyś wiedzieć kiedy umrzesz czy jak umrzesz?
7. Czy wolałbyś stracić wzrok czy słuch?
8. Co byś wybrał: mieszkanie w piwnicy czy na strychu?
9. Gdyby przyszło ci zamieszkać samotnie, wybrałbyś chatę w lesie czy zakonną celę?
10. Wolałbyś uciekać przed powodzią czy przed pożarem?

Dobrej zabawy dla tych, co lubią podobne wyzwania i pozdrowienia dla wszystkich:-)

wtorek, 23 lutego 2016

Pytania Jagi czyli zabawa blogowa

Jaga na swoim blogu zaprosiła wszystkich chętnych do zabawy i odpowiadania na pytania. Chętnie dołączę, chociaz to trudne i pracochłonne, ale z drugiej strony pozwala lepiej poznać samego siebie. Jeśli więc ktoś ma ochotę przeczytać moje odpowiedzi, to zapraszam...

1. Na jaki posiłek, za żadne pieniądze świata, nikt Cię nie namówi?
Nie jestem w stanie zjeść 3-daniowego obiadu, ale najbardziej odpycha mnie wszystko, co tłuste i w dużych ilościach, natomiast eksperymenty typu ślimaki, węże , kraby i inne cuda to owszem. Marzy mi się podróż w odległe zakątki świata i popróbowanie różnych dziwnych rzeczy.
2. Twój sposób na zniwelowanie stresu?
Usiąść w ciszy z kawą, czymś pysznym i pobujać w obłokach….
3. Najgłupsze i najśmieszniejsze imię żeńskie i męskie jakie słyszałaś?
Bywają dziwne imiona, ale niektóre w zestawieniu z osobą są tym śmieszniejsze. Ostatnio rozbawiło mnie imię BARNABA (jak można nazwać tak niemowlę). Imię GRACJA w zestawieniu z nazwiskiem Malinowska i nieciekawą osobą też jest zabawne. W ogóle nie jestem zwolenniczką nadawania oryginalnych imion dzieciom, po co?
4. Jak wygląda ósmy kolor tęczy?
Myślę, że dla każdego będzie to co innego, na przykład jakiś niespotykany odcień, nieokreślona barwa klejnotu lub po prostu kolor oczu ukochanego…
5. Co Cię przeraża w starości?
Utrata samodzielności, nie chciałabym być zależna od osób trzecich w najprostszych czynnościach życiowych…
6. Jak wg Ciebie wygląda "nic"?
Nic w ogóle nie wygląda bo nie ma oczu…
7. Przepowiednie, horoskopy, wróżby – bzdury czy rzeczy warte zastanowienia się?
Nigdy nie korzystałam z usług jasnowidza czy wróżki, a horoskopy czasem czytam, z przymrużeniem oka, tym bardziej, że jestem z przełomu dwóch znaków, więc który horoskop mnie obowiązuje? Nie wiem…
8. Lubisz wszystko dokładnie zaplanować czy wolisz spontan i idziesz „na żywioł”?
Kiedyś lubiłam planować, wszystko ogarniać. Z wiekiem raczej idę na żywioł i przeżywam mniej rozczarowań, nawet noclegi zamawiam na ostatnią chwilę.
9. Który blog wywołuje u Ciebie uśmiech z rana?
Jest kilka takich blogów, jedne mnie wprawiają w dobry nastrój, inne wzruszają, jeszcze inne bawią do łez, a bywają też mieszanki.
10.Jakiego dźwięku nie znosisz?
Generalnie nie lubię hałasu, ale do szału doprowadza mnie dźwięk ostrzenia noża lub skrobania po jakiejś powierzchni…
11. Jak wg Ciebie wygląda sytuacja bez wyjścia?
Na szczęście jeszcze z taką się nie spotkałam lub po prostu umiałam sobie poradzić. Jeśli mamy obok kogoś, kto zawsze pomoże to chyba nie ma sytuacji bez wyjścia. Może śmierć – ale tu też możemy liczyć jeszcze na cud…

piątek, 2 października 2015

Zaproszona wspominam...

Otrzymałam zaproszenie na obchody jubileuszu biblioteki pedagogicznej w moim mieście i fakt ten przyczynił się do uruchomienia fali wspomnień na temat bibliotek , w których odbywałam praktyki studenckie. Boże, jak dawno to było, aż strach uświadomić sobie taki szmat czasu. A najdziwniejsze, że czuję się spełniona, bardziej pewna siebie, ciągle chce mi się chcieć itd. ale kalendarz bezlitośnie przypomina o tym, ile już za mną i nikt nie wie ile przede mną...
Praktyki studenckie odbywałam w różnych miastach, jako studenci mogliśmy sami wybrać, gdzie chcemy uczyć się fachu, a że studiowałam w Toruniu, zajęcia odbywaliśmy w gmachu Biblioteki Głównej UMK, wielkim, nowoczesnym jak na owe czasy. Pierwsza praktyka w miejscu zamieszkania w dziale opracowań biblioteki miejskiej, bez fajerwerków, żmudna nauka katalogowania różnych zbiorów bibliotecznych.
Nasze praktyki były naprawdę solidne, jak słyszę czasami na czym polegają praktyki lub staże młodych ludzi lub fikcyjne praktyki na studiach zaocznych i podyplomowych, to czuję dobrze przygotowana do tego co robię.
Praktykę po drugim roku studiów odbywałam w Bibliotece Politechniki Częstochowskiej, dzięki czemu poznałam dobrze zabytki Jasnej Góry, tamtejszą
bibliotekę klasztorną i często bywałam w kinie, bo była to jedyna rozrywka w ówczesnej Częstochowie.
Aby dostać się do wnętrza biblioteki jasnogórskiej musieliśmy poczekać na zezwolenie odpowiednich władz kościelnych, bo klasztor męski, a praktykanci to same kobiety. Ale udało się i miałam możliwość zwiedzenia jednej z najpiękniejszych bibliotek w Polsce z równie cennymi zbiorami, mało komu udostępnianej.Nawet katalogi biblioteczne były tam małym dziełem sztuki stolarskiej, nie mówiąc już o czytelni rękopisów i starodruków, które oglądało się w specjalnych ochronnych rękawicach. Teraz zapewne dostępne są tylko kopie cyfrowe wymienionych ksiąg.
Wreszcie trzecia ze studenckich praktyk, najciekawsza z punktu widzenia warsztatu pracy - w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Warszawskiego. Miałam też możliwość poznać specyfikę pracy Biblioteki Narodowej i tamtejszy dobrze zaopatrzony bufet, co w czasach trudności z zaopatrzeniem we wszystko było ważne. W stolicy bowiem nie brakowało w sklepach nawet tego, czego nie można było kupić w innych stronach kraju (poza Śląskiem) Pobyt w Warszawie obfitował w wiele atrakcji, które starałam się zaliczyć w dużej ilości, bo nie często zdarza się darmowy pobyt w stolicy przez miesiąc. Z tego co dziś pamiętam biegałyśmy z koleżanką do muzeów, jeździłyśmy windą na taras widokowy Pałacu Kultury, jadłyśmy lody w cukierni Hortexu i pączki u Bliklego, byłyśmy na spotkaniu z Halikiem w Empiku, zwiedziłyśmy pachnący jeszcze farbą Zamek Królewski.
To były czasy! Praca w bibliotece UW też była ciekawa, co tydzień w innym dziale, co dzień inne wyzwania, zwłaszcza w dziale informacji i aż dziw, jak ludzie radzili sobie z obiegiem informacji bez smartfonów, Internetu, katalogów online i tego typu wynalazków...