Chyba to za sprawą tej deszczowej pogody, jakoś trafiają się niezbyt wesołe tematy. Tym razem, temat jest jednocześnie ciekawy kulturowo. Oglądam cykl programów francuskiego podróżnika, który zwiedza świat pociągami i dociera do najróżniejszych zakątków i ludzi.
poniedziałek, 15 czerwca 2026
Opłakiwacz...
piątek, 12 czerwca 2026
Synowie - jej duma...
Pani B. urodziła troje dzieci. Jednak to z synów była najbardziej dumna, o nich ciągle opowiadała, później także o wnukach, krew z krwi męskich potomków rodziny.
środa, 22 kwietnia 2026
Dwie staruszki...
Jedna pani starsza od drugiej, bardziej pochyła i cieplej ubrana, widocznie krążenie wolniejsze...
Spacerowały wolniutko, trzymając się za ręce, jedna milcząca, z oczami zmrużonymi od słońca, druga śmielej kroczyła chodnikiem, jakby była przewodniczką tej starszej.
Ile wyczytać można z twarzy, ruchu całego ciała i oczu, żywych i wesołych w pomarszczonej twarzy.
Młodsza opowiadała starszej o kwiatach w osiedlowych ogródkach, o Słońcu, które mocno już grzeje, o ptakach na drzewach i kotach na balkonach...
Widać było czułość w każdym geście, a to uwaga na krawężnik, a to apaszkę trzeba poprawić lub chusteczkę podać, bo oczy łzawić zaczęły.
Nie wiem, jakie więzy łączyły te spacerowiczki, bo podobieństwa rysów nie widziałam, ale jeśli to tylko sąsiadki lub przyjaciółki, to pozazdrościć takiego wsparcia na starość. Obie panie czerpią zapewne z tej relacji wiele dobrego.
Nie każdy ma rodzinę, która zadba o pogodną starość dziadka, babci, ciotki czy kuzyna. Zaprzyjaźniona duszyczka, z którą mamy serdeczne relacje, to może sposób na samotność w tzw. jesieni życia...
środa, 25 lutego 2026
Wspomnienie...
piątek, 19 grudnia 2025
Ulica jak bezludna wyspa...
Środek dnia, ruchliwa ulica.
piątek, 24 października 2025
Lepkie rączki...
Dlaczego musi być tak, że niemal wszystko trzeba monitorować, ogradzać, pilnować, bo ktoś lubi niszczyć, zabierać, wyrywać, śmiecić, przestawiać.
Jak nie kamery, to ochroniarze, bramy, kłódki, zamki cyfrowe, psy, ogrodzenia pod prądem.
A mawiała babcia - nie twoje, nie rusz!
Co trzeba mieć w głowie, by przewrócić przenośną toaletę, połamać świeżo wsadzone drzewka, wywalić zawartość kubła na śmieci, zdewastować podjazd dla niepełnosprawnych, popsuć zamek w wiacie śmietnikowej, zbić szyby na przystanku autobusowym?
Pewnie to czyny o małej szkodliwości społecznej, ale czy na pewno małej?
Często zaczyna się od drobiazgów, by opieszałość ścigania ośmieliła złodziei i wandali.
Byłam kiedyś świadkiem, jak pewna pani zrywała lawendę z miejskiego skweru. Chyba zdawała sobie sprawę, że to niezbyt chwalebne, bo szybko się oddaliła, jakby ze wstydem. Powie ktoś : komu szkodzi, że sobie te kwiatki zerwała? dziś ta pani, jutro jej sąsiadka i za chwilę klombu nie będzie, bo jeszcze ktoś inny wykopie jakieś byliny lub drzewko, bo przecież tyle tego nasadzili...
W regionie natomiast najbardziej bulwersująca była chyba kradzież koła ratunkowego. Kilka takich kół rozmieszczono wzdłuż bulwaru nad Wisłą w Toruniu. Komu przydało się takie koło?
Ale co się dziwić, że skradziono koło ratunkowe, skoro złodzieje nie pogardzą nawet defibrylatorem, ratującym życie, wyposażeniem wozu strażackiego czy łodzią ratowników WOPR.
niedziela, 20 kwietnia 2025
Mądry chłopczyk
W oczekiwaniu na przyjazd rodzinki, wybraliśmy się na przedświąteczną kawę do cukierni. Pogoda wspaniała, prawie letnia, więc po długim spacerze kawa smakowała znakomicie.
W cukierni kolejka po ciasta i baby, przy stolikach różni klienci, nie tylko pijacy kawę czy jedzący śniadanie. Kolorowe desery, lody, radość ze spotkań.
Do kolejki podchodzi chłopczyk, na oko 5-letni, wita się z ciocią, przy stoliku siedzi jego ciężarna mama. Ciocia wręcza chłopcu banknot 10-cio złotowy, malec dziękuje i chowa pieniądze do plecaczka.
Mama chłopca upewnia się u siostry/ przyjaciółki czy czasami maluch nie dopraszał się o pieniądze, ta zapewnia, że w żadnym razie - dała z okazji świąt, by kupił sobie lody.
Po chwili chłopiec podchodzi do lady, by wybrać swój deser. Ciocia próbuje mu wetknąć do rączki kolejny banknot, tym razem 20-to złotowy.
Chłopczyk oddaje pieniądze, mówiąc:
- ciociu, mam już pieniążki, dałaś mi, a teraz to będę miał naprawdę za dużo, nie potrzebuję aż tyle!
Ciocia schowała więc banknot do portfela i i patrzyła jak malec opowiada coś mamie, a ta głaszcze go po główce i mówi mu coś na ucho.
Chyba domyślam się, co mama mówiła synkowi...
Czasami warto odnaleźć w sobie dziecko!
środa, 9 kwietnia 2025
Bajka dla dorosłych...
Trzy przyjaciółki - Iza, Elwira i Lena razem kończyły studia zaoczne, razem spędzały urlopy, zawsze miały o czym pogadać, choć nie we wszystkim jednomyślne, ale wszystkie singielki.
Kiedyś, po dziewczyny przyjechał po zajęciach nowy chłopak Elwiry. Iza i Lena były w szoku, bo elegancki, szarmancki, nawet na kawę wszystkie zaprosił i zapłacił. Elwira nie uprzedziła, że kogoś poznała i jakby sama była zdziwiona, że X pofatygował się do innego miasta. A i auto miał niczego sobie, taki młody... W każdym razie, zrobił na dziewczynach świetne wrażenie. Elwira nie za wiele o nim później opowiadała, zdradziła tylko, że niedawno się spotykają, więc znajomość jest w fazie rozpoznawczej.
Przyjaciółki kilka razy miały okazję być odwiezione przez nowego znajomego. Po odstawieniu studentek do domów, chłopak jechał do mieszkania Elwiry, bo ta miała samodzielną kawalerkę kupioną przez rodziców.
Pewnej niedzieli odwołano zajęcia dla zaocznych na uczelni, więc Lena postanowiła odwiedzić babcię i spełnić obietnicę zaprowadzenia staruszki do kościoła, bo babcia miała problemy z chodzeniem, a msza w telewizorze, to nie to samo.
Usiadły blisko ołtarza, bo starsza pani słabo słyszała. Mszę sprawował stary proboszcz, nawet Lenie przemknęło przez myśl, że powinien już chyba być na emeryturze. Asystował mu młody wikary i tu zdziwienie odebrało dziewczynie mowę, bo wikarym okazał się znajomy Elwiry!
Lena siedziała jak na rozgrzanych węglach i gdyby nie babcia, wypadłaby z kościoła jak błyskawica. Dotrwała jednak do końca, odprowadziła babcię do domu i wymigała się ze wspólnego obiadu z powodu nagłego bólu głowy. Ledwo wyszła na ulicę, chwyciła za telefon, by zadzwonić do Izy.
Spotkały się w pobliskiej kawiarni i Lena opowiedziała przyjaciółce o swoim odkryciu.
- No i teraz nie wiem, jak powiedzieć o tym Elwirze! Iza, ratuj, wymyśl coś, trzeba ją uprzedzić, żeby nie zabrnęła za daleko! Ale delikatnie, żebyśmy nie miały jej na sumieniu!
- No masz, ja jestem w szoku, a co dopiero ona! Może zapytamy , czy ten chłopak nie jest czasem kościelnym, bo widziałaś jak zbiera na tacę?
- A wiesz, to chyba nieźle, bo przecież nie zapytam wprost?
Jak ustaliły, tak zrobiły. Elwira była w domu, więc poszły za ciosem. Nie bardzo wiedziały jak zacząć rozmowę, ale Elwira sama zagadnęła:
- A wy co, z zakupów, czyżby dziś niedziela handlowa była?
- A nie, z kościoła. I wyobraź sobie kogo widziałyśmy?
- No nie wiem, na pewno nie papieża, cha cha!
- Twojego chłopaka i to w koloratce... omal nie zemdlałam, ale afera!
- Jaka afera? od początku wiem, że X jest księdzem, macie z tym problem ? bo ja nie! Nie mam już 15 lat, a jeśli już, to on powinien mieć problem... Ja męża nie szukam, wierząca nie jestem, a X sam mówi, że ksiądz to zawód, jak każdy inny.
( na podstawie prawdziwej historii )
******************************************************************************
Tu przypomniał mi się film (choć nigdzie nie trafiłam na tytuł, a zapomniałam), w którym młoda kobieta poznaje mężczyznę i spędza z nim noc, potem jedzie na ślub brata i tam odkrywa, że jej kochanek udziela ślubu młodej parze. Typowa komedia pomyłek, bo okazało się, że ksiądz ma brata bliźniaka. Był więc happy end.
No, może nie do końca, bo okazało się że ksiądz jednak jest uzależniony od hazardu. No cóż, ksiądz też człowiek, no nie? Górale w każdym razie mu wybaczyli, mimo że pieniądze z tacy przehulał!
*******************************************************************************
" Znane są liczne przykłady jeszcze z XIII stulecia, jak wyrozumiała była Stolica Apostolska wobec lokalnie zakorzenionych związków księży z kobietami. Biskupi Rzymu pozwalali np. polskim kapłanom otrzymywać beneficja po ojcach, również duchownych. Interesująca jest przy tym argumentacja papieży, którzy twierdzili, że w Polsce od zawsze tolerowane były małżeństwa kapłanów, legaci Stolicy Apostolskiej rzadko przybywali do państwa Piastów, więc nie mogli skutecznie informować o reformach. Mimo więc licznych zakazów soborowych polscy kapłani zawierali legalne małżeństwa, dopuszczali się bigamii sukcesywnej, przejmowali beneficja po swoich ojcach. Kościół polski jeszcze przez kilkaset lat będzie musiał zmagać się z konkubinatem księży."
" Wydaje się, że po ważnych reformach w XI w., a następnie po gorącym czasie kontrreformacji, po raz kolejny staje, tym razem przed współczesnym Kościołem, pytanie: czym jest celibat oraz czy jest on niezbędny do sprawowania godności kapłańskiej?"
źródło: https://www.polityka.pl/pomocnikhistoryczny/1640239,1,skad-sie-wzial-celibat.read
środa, 12 lutego 2025
Wczoraj i dziś...
sobota, 4 stycznia 2025
Sensacyjnie...
Nowy rok zaczął się na osiedlu niemal sensacyjnie. Ale na wstępie kilka słów wyjaśnienia.
W bloku po sąsiedzku zauważałam od jakiegoś czasu wiszące na balkonie kartki z zeszytu, częściowo zapisane, przypięte do sznurków klamerkami. Pomyślałam, że ktoś suszy zalany kajet, ale padał deszcz, więc szanse wysuszenia marne.
Kartki wisiały na balkonie stale, a kiedyś przechodziliśmy z mężem i jakaś pani z owego balkonu coś do nas krzyczała, trudno było jednak zrozumieć słowa.
Po pewnym czasie, oprócz kartek na sznurach pojawiły się książki i czasopisma na trawniku pod balkonem. Wymsknęła mi się nawet uwaga: oby ta pani nie zaczęła papierów palić!
środa, 5 czerwca 2024
Dobry gospodarz...
piątek, 17 maja 2024
Od drzwi do drzwi...
Miałam w życiu pewien epizod, całkiem prozaiczny, ale kazał mi zastanowić się nad odbiorem ludzi, których spotykamy.
poniedziałek, 25 marca 2024
Plotka
Plotka jest jak śnieżna kula, im więcej ust powtórzy daną wiadomość, tym bardziej obrasta ona w dodatkowe, najczęściej nieprawdziwe szczegóły.
Do napisania tej notki sprowokowały mnie doniesienia o chorobie księżnej Kate.
Gdy okazało się, że żona księcia Wiliama choruje na nowotwór, co sama w oficjalnym wystąpieniu potwierdziła, wielu wścibskich trolli zaczęło przesyłać przeprosiny na różnych portalach. A przedtem plotkowano, ile się da: a to zdrada Wiliama, a to porzucenie dworu przez parę książęcą i rozwód, a to konflikt w rodzinie królewskiej itd.
Co niektórzy oczywiście przy tej okazji, chcieliby poznać intymne szczegóły choroby i leczenia. Zresztą cały chyba świat dziennikarski funkcjonuje na podobnej zasadzie, a ty weź człowieku udowodnij, że nie jesteś wielbłądem.
Czy jednak poczytność gazet i portali warta jest spokoju czy nawet życia człowieka? Mówi się, że popyt określa podaż, więc to niejako odbiorcy tych wszystkich sensacji wymuszają na twórcach fake newsów określone działania. Coś w tym jest... podobnie bywa z serialami i literaturą, które tworzone są masowo, ale jaka jest ich wartość?
W związku z opisanym zdarzeniem przypomniała mi się historia z pracy. Jedna z koleżanek wpadła kiedyś do mnie na kawę w okienku między lekcjami i przyciszonym głosem, nieco zakłopotana mówi, że widziała wczoraj panią X, którą ktoś pijaną prowadził do taksówki. Ledwo stała na nogach!
Zapytałam czy podzieliła się tą informacją z kimś znajomym? Na szczęście nie miała sposobności, pracowała zresztą u nas od niedawna. Wytłumaczyłam jej, że pani X czasami miewa problemy z kręgosłupem i tak się składa, że miała wczoraj atak rwy kulszowej, więc mąż zawiózł ją do szpitala na izbę przyjęć po zastrzyk, a dziś nie ma jej w pracy i pewnie kilka dni nie będzie.
Mina koleżanki - bezcenna! Uznała to za jakiś znak, że przyszła z tym do mnie.
Łatwo sobie wyobrazić te plotki, szeptanie po kątach, podejrzenia, gdyby wiadomość o pijanej nauczycielce rozeszła się szeroko, a jeszcze każdy dodał coś swojego, tak dla podkreślenia sensacyjności informacji ...
Ilu ludziom podobne plotki zniszczyły życie, karierę, małżeństwo, relacje z sąsiadami, spokój wewnętrzny?
środa, 6 marca 2024
A miało być tak pięknie...
czwartek, 8 lutego 2024
Na małym ekranie...
Lubię książki i filmy, które rozwijają, pomagają uporać się z własnymi emocjami lub wyzwalają refleksje na temat rozmaitych życiowych sytuacji. Często oglądamy z mężem filmy, po których następuje dyskusja, jeśli nie bezpośrednio po projekcji, to podczas spacerów lub picia kawy sobotniego poranka.
Nie zawsze kierujemy się treścią, recenzje bywają zresztą mylące, czasami wybieramy film z powodu aktorów, których cenimy i znamy z innych produkcji. Powody wyborów mogą być różne, oceny na portalach dla widzów czy napisane przez krytyków nie zawsze zgadzają się z naszymi odczuciami.
Każdy w końcu lubi co innego, inne filmy wybieramy zależnie od nastroju, niektóre lepiej obejrzeć w kinie, inne w zaciszu domowym na kanapie.
Dziś wspominam o filmach, które według mnie są warte obejrzenia. Niektóre to filmy drogi, inne typowo psychologiczne. Tematyka niełatwa, ale historie ciekawe, niejednokrotnie z zaskakującym zakończeniem, gra aktorska przednia...
Oczywiście to moja subiektywna ocena, być może oglądaliście coś z poniższych propozycji i wasze odczucia są inne. Jestem ich ciekawa...
poniedziałek, 5 lutego 2024
Będzie pan ojcem...
Jeden z odcinków oglądanego serialu, przypomniał mi autentyczne zdarzenie z mojego otoczenia.
sobota, 2 grudnia 2023
Nagle i niespodziewanie...
Czasami robimy plany na przyszłość, bliższą lub dalszą. Miewamy zobowiązania, marzenia, jesteśmy w trakcie remontu, kursu, projektu...
środa, 29 listopada 2023
Kobieta skuteczna
















































.png)