Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2026

Przykład idzie z góry!

 

Wiele ostatnio mówi się o agresji wśród młodych ludzi, dzieci nawet, o zjawiskach patologicznych w Internecie, o bezradności dorosłych i skłonnościach samobójczych osób hejtowanych.

Ale czy przykład nie idzie z góry? To my dorośli zapoczątkowaliśmy to zjawisko. 
Skoro bezkarnie można nazwać kogoś w debacie publicznej idiotą, kretynem, zdrajcą, złodziejem, kłamcą, mordercą... 

Ile razy słyszałam, jak ludzie odnoszą się do siebie w sklepie, na ulicy, w restauracji, jak nie szanują innych, bo uważają się za lepszych lub po prostu brak im kultury.
Nie lepiej jest na blogach czy w mediach społecznościowych, gdzie hejtuje się za wszystko i dla sensacji, a jeśli coś nas denerwuje lub nudzi, wystarczy zignorować. Jeśli chcesz zabrać głos, by zaprotestować, sprostować, uświadomić - na to też są kulturalne sposoby. 

Czasami wystarczy przestrzegać zasady - nie rób bliźniemu tego, co i tobie nie jest miłe.

Oliwy do ognia dolewają dziennikarze i portale internetowe. Wystarczy prześledzić nagłówki lub posłuchać prezenterów wiadomości w telewizji:

- awantura i szarpanina na głosowaniu
- radni wrzeszczeli na siebie i wyśmiewali nawzajem
- sąsiedzi rodziny X są wściekli
- pokazała rywalce środkowy palec
- sędziowie pukali się w czoło
- nauczyciel tym razem przegiął
- cała Polska zaatakowana wściekłym oddechem zimy
- lew morderca nęka mieszkańców wioski
- morderczy instynkt wilków daje się we znaki mieszkańcom
- w całej sieci wrze, Internauci są wściekli
- afera goni aferę, burdel w Sejmie
 - śmiali się z nich na ślubie, zobacz jak  wyglądali!
- pamiętasz go ? usiądź zanim zobaczysz, jak teraz wygląda!
- wstyd, jeśli nie rozwiążesz tego testu, to pamiętają wszyscy...

W zasadzie komentarz do takich fragmentów zbędny, a my się później dziwimy, że obraźliwe komentarze czy wulgaryzmy staja się normą, że krytykuje się osobę, a nie jej zachowanie czy niewłaściwe działanie, z którym się nie zgadzamy!

Podobno, jaki odbiorca, takie media, ale ktoś za te nagłówki odpowiada, ktoś je zatwierdza, ktoś daje przyzwolenie na język pełen agresji , na brak kultury w życiu codziennym.

Pamiętam z okresu pracy zawodowej, gdy zdarzało się dzieciom, że dokuczały kolegom: z nim się nie bawcie, bo biedny; tamten frajer, bo ubiera się w Pepco; tamten gruby, inny się jąka....
Dzieci tego same nie wymyśliły, ale tępiłam strasznie, zwłaszcza dokuczanie za wygląd.
A ile było problemów z matkami i ciociami dokuczającymi dzieciakom w sieci. Tak, dorośli używali sobie na małolatach, wyzywanie i wulgaryzmy, nawet groźby! 
I jeszcze pretensje do szkoły, że nie reaguje, skoro ani wychowawca, ani pedagog nie miały kont na FB, ja nie mam do tej pory.

Różne są pomysły na przeciwdziałanie niepożądanym zjawiskom, ale już słychać ze strony prawicy, że to zamach na wolność i swobodne wybory. Zapominają, że wolność kończy się tam, gdzie narusza się prawa drugiego człowieka.



środa, 28 maja 2025

Pierniki, Cebularze, Janosiki....

 

Odkąd pamiętam istniała rywalizacja czy jakiś antagonizm między moim miastem, a Bydgoszczą. Mówiło się o mieszkańcach miasta nad Brdą - Krzyżoki, choć i w Toruniu przecież ruiny zamku krzyżackiego znajdziemy. 

Nie wiem skąd akurat ta Bydgoszcz? a bywały też animozje między uczniami sąsiednich szkół, czy nawet klas w tej samej placówce.
Czy też się z tym spotkaliście?

Okazuje się, że każdy rejon czy miasto w Polsce mają swoje "łatki", ksywy, przydomki...
Znalazłam niektóre w Internecie, ale liczę, że może dopiszecie lub skorygujecie ksywy pochodzące ze swoich lub sąsiednich miejscowości.

O Bydgoszczy już było, więc lecimy dalej:

Toruń - pierniki i czasem Krzyżaki
Kraków - lajkoniki, centusie
Warszawa - słoiki, krawaciarze
Zielona Góra - falubazy, Kargule
Szczecin - paprykarze
Zakopane - Janosiki
Gdańsk - betony
Gdynia - śledzie
Lublin - cebularze
Poznań - pyry
Białystok - pingwiny, śledziki
Olsztyn - oponiarze, gumiaki
Katowice - hanysy
Kielce - scyzoryki
Płock - nafciarze
Rzeszów - topory

Niektóre z tych określeń wydają się oczywiste, ale nie wszystkie potrafię rozpracować. Mój region czyli Kujawy, to w części Wielkopolska, w części Pomorze, bo tak wynika z dziejów i położenia geograficznego. Ale o ksywach nic nie wiem, może ktoś z czytelników słyszał?
 
W filmie o Pawlaku i Kargulu padło zdanie: kiedy ludzie zrozumieją, że Polska nie dzieli się na tych zza Buga i resztę, a prosto, na mądrych i głupich. 
Mój wujek mawiał o rodakach zza Buga "krzywe rydle", dlaczego? Nie mam pojęcia!
Nasze polskie historie, legendy i dykteryjki,  to kopalnia ciekawostek! 


Żart żartem, ale coś w tym jest !


środa, 14 maja 2025

Nowe profesje, nowe nazwy...

 

Inspiracją do napisania tego postu była jakaś audycja czy reklama, w której mówiono o wizażankach.

Aż tchu mi zabrakło, bo nie słyszałam wcześniej takiego określenia. Wizażanka brzmi jak Świtezianka

Wąskie specjalizacje i podspecjalizacje, czasem zapytanemu trudno w prosty sposób określić czym się zajmuje...

Wszystko się zmienia galopująco, niekiedy nie nadążamy za rynkiem pracy, nie dziwi więc, że jeden fakultet to za mało, a i wielu pracowników firm zewnętrznych czy na własnym, nie pracuje w wyuczonym zawodzie.

Gdzieś w komentarzu napisałam, że zniknęły u nas dwie spore księgarnie, za to punktów poprawy urody na każdej ulicy po dwa, może to znamię naszych czasów? A i nazwy niezwykle tajemnicze: studio stylizacji brwi i rzęs, salon pielęgnacji paznokci, studio wizażu i autopromocji, nawet na zwykły masaż musisz udać się do gabinetu terapii manualnej. Odkryłam, że są takie specjalności, jak terapia blizny, gimnastyka uroginekologiczna itp.

Większość z nowych profesji i podspecjalizacji wymaga dużego zaangażowania multimedialnego, ciągłych szkoleń i wymiany doświadczeń. Nie wróży to dobrze dla tych młodych ludzi, którzy już na etapie szkoły branżowej nie mają zapału do nauki i poszerzania umiejętności praktycznych....

vlogerka
barista
dizajner
stylista (włosów, paznokci)
brafiterka
HR-owiec
agent nieruchomości
programista aplikacji mobilnych
web deweloper
operator dronów
groomer(fryzjer psów)
fundraiser (pozyskiwacz funduszy)

Oprócz nowych nazw profesji, można natknąć się na nowe dla nas, ale dawno funkcjonujące w nauce, gospodarce. Ostatnio dowiedziałam się, że badaniem zachowań ssaków naczelnych zajmuje się PRYMATOLOG, bo już odniesieniami do świata ludzi zajmie się antropolog.


A może i Was zdziwiła jakaś nazwa lub profesja, o której mało kto słyszał?

sobota, 1 lutego 2025

Przenośnia wyjęta z kontekstu.

Czasami mam wrażenie, że politycy, to taki specjalny rodzaj ludzi, którzy najpierw mówią, potem myślą i w rezultacie  mają problem z wybrnięciem z niewygodnej dla siebie sytuacji, zwłaszcza gdy jest szeroko komentowana w mediach.

Pasuje mi tu pewien cytat: czym różni się człowiek inteligentny od mądrego? inteligentny zawsze wybrnie z sytuacji, w której człowiek mądry nigdy by się nie znalazł!

Nie pamiętam polityka, który za gadanie głupot publicznie przeprosiłby, zwyczajnie i po ludzku przyznał się do błędu.  Swoją drogą, jeśli ktoś naprawdę tak myśli i tak swoje myśli wyraża, to za co tu przepraszać? Tym bardziej więc, niechaj nie ubliżają  inteligencji słuchaczy, wymyślając wymówki typu: wyjęte z kontekstu; to była przenośnia, nie to miałem na myśli; przejęzyczyłem się; to daleko posunięta nadinterpretacja; chyba państwo źle usłyszeli...

Oczywiście najpierw następuje sondowanie opinii, bo a nuż wyjdą na bohatera lub nadzwyczaj dowcipnego polityka, takiego równiachę, co to i filozofa , i kloszarda rozbawi, a gdy urok osobisty nie zadziała, to zawsze użyć można wytrycha  - "wyjęte z kontekstu".
Przykładów w mediach mnóstwo i chyba wszyscy mają dość kłótni i pyskówek podsycanych przez niektórych dziennikarzy, a jeśli oglądacie programy informacyjnie, wiecie o kogo i o jakie wypowiedzi chodzi. 

Ale bywają też politycy, którzy rzucają pomysłami, podobno oryginalnymi, bo przecież nie podsłuchali  i nie wyczytali tego nigdzie wcześniej, tylko jakoś zapytani o szczegóły, plączą się w zeznaniach, a najlepiej, gdyby ich rewelacyjne pomysły rozpisali w punktach i opatrzyli przepisami inni.

Wysłuchałam niedawno rozmowy z posłem Jakubiakiem, który chyba też startuje na prezydenta RP.
Poseł pochwalił się pomysłem wprowadzenia BYKOWEGO, czyli specjalnego podatku od osób i par  bezdzietnych. Już u dziennikarza prowadzącego rozmowę pojawiło się wiele pytań i wątpliwości:

- jak odróżnić osoby, które nie chcą mieć dzieci, od tych, które nie mogą?
- czy bykowe tylko dla singli czy także dla par bezdzietnych?
- co z podatkiem dla księży i zakonnic?
- jaka wysokość tego podatku?
- czy przepisy będą obowiązywały wstecz?

Pewnie tych pytań byłoby znacznie więcej, gdyby przyszło do ustalania przepisów szczegółowych.

Osobnym tematem jest wzrost agresji słownej w przestrzeni publicznej. Jaki to antyprzykład dla młodych ludzi, gdy wszystko jest dopuszczalne i wszelkie chwyty dozwolone. Tylko czy na pewno wszystko można usprawiedliwić gorączką polityczną i rywalizacją?

A tak w ogóle, by nie przedłużać, mam ochotę podsumować to nasze polskie piekiełko takim obrazkiem:



środa, 8 listopada 2023

Słowobranie...

 

Przegapiłam w tym roku cykl świetnych imprez, o których można poczytać TUTAJ
Za to, przy wizycie w Toruniu, natrafiłam na ciekawy plakat, podsumowujący jedną z imprez festiwalu czyli SŁOWOBRANIE.

Już sama nazwa przykuwa uwagę, zwłaszcza gdy lubi się zabawy słowem, próby literackie czy po prostu zajmowanie głowy nowymi pomysłami.

Na czym polegało słowobranie?

"Projekt społeczny „Słowobranie” to forma happeningu, angażującego publiczność odwiedzającą instytucje kulturalne Torunia i powiatu toruńskiego. Na fali festiwalowych wydarzeń zadamy Wam kilka pytań, które będą odnosić się do różnie rozumianych perspektyw."


Uczestnikom happeningu zadano następujące pytania:
1.Czego życzysz ludziom?
2. Za czym tęsknisz?
3. Co cię uszczęśliwia?

Odpowiedzi były tak różne, jak różni jesteśmy, wiele nas dzieli, ale i wspólne cechy uda się znaleźć.
W podsumowaniu podano najczęściej występujące wypowiedzi, najciekawsze chyba sa w odpowiedziach na pytanie pierwsze.

Czego więc uczestnicy akcji życzyli ludziom? 
- pogody ducha
- szczęścia, radości
- czasu na czytanie
- urlopu, spokoju
- bezpieczeństwa
- pewności siebie...

Za czym tęsknili?
- za latem i wakacjami
- za przyjaciółmi
- za dzieciństwem
- za babcią
- za mądrymi ludźmi...

Co ich uszczęśliwia?
- zapach nowej książki
- zwierzęta
- spotkania z przyjaciółmi
- kawa
- zajęcia twórcze
- uszczęśliwianie innych...

Wymieniłam tylko niektóre odpowiedzi z plakatu, by nie sugerować Wam własnych odpowiedzi.
Mam bowiem nadzieję, że włączycie się do zabawy i napiszecie w komentarzu swoje odpowiedzi na wymienione 3 pytania.

Czego ja życzyłabym ludziom? WZAJEMNEJ ŻYCZLIWOŚCI
Za czym tęsknię?  ZA CZASEM BEZ PROBLEMÓW I DOLEGLIWOŚCI
Co mnie uszczęśliwia? POCZUCIE HARMONII I SZCZĘSCIE MOICH BLISKICH.

czwartek, 13 kwietnia 2023

Symbole mniej znane

Symbolika wielu zwierząt, przedmiotów lub postaci jest nam znana i oczywista. Lis symbolizuje spryt, sowa mądrość, wąż jest symbolem wszystkiego, co złe i fałszywe, drzewa są symbolem siły i długowieczności, jajko symbolem życia itd.


Ale czy znamy znaczenie innych, mniej popularnych symboli ?

Bazyliszek - symbolizuje nie tylko zło i grzech, diabła i złośliwe spojrzenie, ale także kobietę rozwiązłą, która niszczy mężczyzn. Krew Bazyliszka miała przynosić szczęście i była amuletem przeciw czarom.

Jaskinia - symbolika grobu, zmartwychwstania, ale i śmierci, schronienia i narodzin. W wierzeniach jaskinie postrzegano jako siedzibę potworów, smoków i zbójców. Widzenie jaskini w marzeniu sennym interpretowano jako boleść i udrękę.

Jednorożec - symbol czystego rozumu, mądrości, ale i monarchii absolutnej, odwagi i siły. jednorożce symbolizowały także samotność, życie zakonne, czystość i łagodność. W średniowieczu był to ulubiony motyw scen z polowania w ówczesnej sztuce. Polowanie na jednorożce były także częstym motywem tkanin dekoracyjnych XV i XVI wieku.

Konik polny - symbolizował strach, nieśmiałość, skromność, ale i lekkomyślność. W symbolice chrześcijańskiej oznacza nawrócenie, w marzeniu sennym symbolizuje stratę.

Mak - symbol zapomnienia, niewiedzy, obojętności, ciszy i szaleństwa, oczarowania, ale i niezgody. Mak postrzegano jako przelotną przyjemność i absolutną ciszę.
"Cicho, jak makiem zasiał."
"Przyjemności, jak zrywane maki chwytasz"

Perła - symbolizuje czystość, zdrowie, wiarę i wiedzę tajemna. perły oznaczają także poświęcenie, łzy, bogactwo i nieśmiertelność. Muzułmanie wierzą, że każdy ze zbawionych zamknięty zostaje w perle wraz ze swą hurysą.

Spirala - to symbol nieskończoności, rozwoju, tajemnic życia i śmierci, erotyzmu i płodności. Spirala podwójna, skręcająca się w 2 przeciwnych kierunkach, u starożytnych Celtów symbolizowała śmierć i zmartwychwstanie.

Wróbel - symbol rozwiązłości, płodności, odwagi i wojowniczości. inna symbolika to czujność, pamięć, samotność i skromność. Pięknie napisał Leopold Staff: " kochany wróblu mój, obywatelu 4 pór roku i świata całego, bywalcze wszystkich dróg"

Żaba - wedle Ezopa, żaba to potęga głosu i bezsilność ciała. Uchodzi za symbol wiosny, nadziei, natchnienia, ale i bezbronności, uważano także żaby za symbol brzydoty i dwuznaczności, ale i lubieżności oraz rozpusty.


Istnieje wiele symboli w naszym życiu, choćby  symbolika kwiatów. Czerwone róże to znak miłości, niebieskie kwiatki to symbol nadziei, białe niewinności itd.

Czy znane są Wam inne symbole, o których milczą uczone księgi?

czwartek, 30 grudnia 2021

Na koniec lub początek roku...

 

Nie, nie o podsumowaniach lub planach będzie, nie lubię ani jednych, ani drugich. 

Coś tam w zamysłach każdy pewnie ma, ale lepiej nie mówić na głos, bo można zapeszyć...

Zamierzam zaproponować łamigłówki i zaprosić do zabawy, nawet najbardziej leniwych, nawet najbardziej zajętych, bo każdemu należy się chwila oddechu i można połączyć przyjemne z pożytecznym.

A kogo nie namówię, to może choć zerknie i napisze co o tym myśli...

Podobne zabawy uprawiam na kartce w czasie nudnych zebrań lub w poczekalniach wszelkich, od przychodni po fryzjera. Nie potrzeba wiele : kartka, ołówek i czas.

1. Anagramy

Bierzemy dowolne słowo i układamy wyrazy z wykorzystaniem liter tego słowa, ale każda litera może wystąpić tylko raz w każdym ze słów (jeśli są np. 2 litery A, każdą liczymy oddzielnie)

KARTOTEKA - karta, teka, rota, kara, tort, tora, trakt, trak, kotek, trok, terakota, krata, arka, kort...

2. Drabina

Wychodząc od jednego słowa, zmieniamy w następnym tylko jedna literę i próbujemy dojść do słowa wyjściowego.

KURA, KUPA, LUPA, LIPA, LINA, WINA, WENA, LENA, LEWA, LAWA, KAWA, KARA. KURA

Spróbujcie ze słowem PORA

3. Dodawanie

Do słowa bazy dodawaj przedrostki i przyrostki, by uzyskać jak największą rodzinę wyrazów:

WAGA - odwaga, przewaga, nadwaga, zniewaga, uwaga, powaga

Spróbujcie ze słowem CENA

4. Całe zdanie na tę samą literę.

Stuletnia staruszka siedziała samotnie, sącząc smakowity sok słomką.

5. Co najmniej 2 litery E  w jednym słowie:

Elementarz, elegant, eremita, Emeralda, ekwiwalent, meteopata, uprzedzenie, olśnienie, poręczenie

Spróbujcie podobnie z literą Y

6. Podobna kategoria do poprzedniej, to znajdywanie jednosylabowych nazw roślin, powodzenia!

7. Wyraz w wyrazie czyli znajdywanie słów, w których ukryta jest nazwa zwierzęcia, np. KOT

WARKOT, KOTLET, KOTARA, ŁOSKOT, KOTURN, POKOT, DAKOTA, KOTYLION, STUKOT, KOTLINA

Spróbujcie ze słowem LIS

******************************************************************************

ŻYCZĘ UDANEGO GŁÓWKOWANIA, NAPISZCIE PROSZĘ, JAK WAM POSZŁO:-)



czwartek, 8 kwietnia 2021

Nadmiar szkodzi...

Zawsze uczono mnie, że wypowiedź powinna być zrozumiała, niezbyt rozwlekła, bez zbędnych ozdobników i zapożyczeń.

Najlepiej, gdy  wyobrazimy sobie jakich wypowiedzi sami lubimy słuchać, a wystąpienia na forum czy w mediach to trudna sztuka, łatwo znudzić słuchacza, łatwo zgubić wątek.

Dlatego lubię od czasu do czasu odświeżyć sobie pewne zasady , zwłaszcza gdy poprawność wypowiedzi niektórych osób w mediach często razi uszy, a po wysłuchaniu wielu tych samych błędów mam już sama wątpliwości, co jest poprawne...

Bardzo klarownie wyjaśnia wszystko Walery Pisarek w książce z 1985 roku z ilustracjami Jerzego Flisaka "Słowa między ludźmi".

Wedle autora popełniamy w naszych wypowiedziach takie grzechy jak:

 1. Pretensjonalność

Nadużywanie napuszonych form wypowiedzi, taki przerost formy nad treścią, gdy można przecież prościej, bez zbędnego  koloryzowania. Wystarczy powiedzieć przejść na emeryturę, zamiast przejść w stan spoczynku zawodowego czy będzie padał deszcz zamiast istnieje prawdopodobieństwo opadu atmosferycznego.

2. Rozwlekłość

Nadużywanie niektórych słów  w dużej liczbie tam, gdzie jeden wyraz doskonale oddaje sedno wypowiedzi. Zamiast więc mówić - dopuścił się kłamstwa, mówmy po prostu  skłamał, a zamiast poddano świadka czynnościom wyjaśniającym, mówmy przesłuchano świadka.

3. Uległość wobec mody 

Każdy okres w historii, każde niemal środowisko ulegają modom na wyrażenia, zwroty,  określenia, które bywają nadużywane i zaciemniają nieraz sens wypowiedzi. Zaliczyć tu można takie zestawienia jak: wachlarz usług, panorama firm, zagłębie turystyczne, rozwiązać bolączki handlu, szeroki czytelnik.

4. Nieuzasadnione zapożyczenia zagraniczne

To chyba najczęściej spotykana naleciałość, na przykład u sprawozdawców sportowych, bo zamiast zespołu mamy team, zamiast trenera jest coach, a zamiast rzutu rożnego korner.

Podobnie w takich zwrotach, jak: immunizować, perspektywiczny, preferować, opcja, spektakularny  - można zastąpić obce naleciałości polskimi wyrazami.

5. Błędy składni

Błędy te polegają na niewłaściwy składaniu wyrazów w wyrażenia, zwroty, zdania. Takie najbardziej rażące to chyba: Idąc przez park świecił księżyc lub Przeczytawszy książkę zgasła świeca.

6. Błędy w odmianie wyrazów

To często nazwiska sprawiają nam problemy z odmianą, zwłaszcza nazwiska obce. Niepoprawne bywa też użycie takich nazw jak: rożen/rożno, por/pora, sweter/swetr, gerbera/gerber.

7. Błędy w używaniu liczebników 

Zdarza się niepoprawne używanie liczebnika dwoje (to para osób różnej płci) nie powiemy przecież dwoje chłopców, ale już możemy powiedzieć dwoje skrzypiec, dwoje drzwi .

8. Błędna wymowa, głównie akcentowanie

Często w szkole słychać u uczniów nieprawidłowe akcenty w wyrazach takich, jak Afryka, matematyka, republika, biblioteka, kronika.


A to takie dwa kwiatki, które zawsze mnie rozkładają na łopatki:

"Nasz team liczy 7 osób, pracujemy hybrydowo. Zwykle leaderzy robią research i przekazują wyniki  na teemsie managerowi. Lunch zwykle jemy w social roomie, chyba że pracy mnóstwo, wtedy zabieramy lunch boxy ze sobą i zjadamy przy biurku."

"W dniu wczorajszym w godzinach nocnych doszło do zdarzenia drogowego z udziałem 4 pojazdów. Na miejsce przybyły właściwe służby, zabezpieczono miejsce zdarzenia, uczestników i świadków poddano czynnościom wyjaśniającym. Nikt z uczestników zdarzenia nie uległ śmiertelnym obrażeniom, dwie osoby hospitalizowano. Strażacy usuwają z nawierzchni trasy szybkiego ruchu substancje mogące powodować skażenie środowiska..."

A co Was najbardziej razi w wypowiedziach , w słowie pisanym, w wywiadach czy dyskusjach?

czwartek, 11 marca 2021

Żebyś wiedział!

 

Czasami wpadnie do głowy jakiś pomysł, zainspirowany jednym zdaniem

Od razu wspomnę, że liczę na Waszą współpracę w tym temacie.

Bywają bowiem w naszym rodzimym języku takie zwroty,  których znaczenie można zmienić poprzez zmianę szyku wyrazów lub znaków interpunkcyjnych.

Zdanie, które zainspirowało mnie do tych rozważań  brzmiało:

Gdy patrzę na pana widzę gówno!

Prawda, że dosadnie? a wystarczy powiedzieć : Gdy patrzę na pana , gówno widzę. Od razu inna perspektywa, całkiem niewinne zdanie, no może nie do końca niewinne.

Inne przykłady, które zdołałam przywołać z pamięci to:

1. Tej pani już dziękujemy! 

     Dziękujemy pani już teraz.

2. Tak mu teraz dobrze.

    Dobrze mu tak!

3. Po co? żebyś wiedział.

    A żebyś wiedział! 

4. Ale daleko odpłynąłeś!

   Aleś odpłynął, bracie ...

I tutaj liczę na Waszą pamięć, pomysłowość, własne przykłady. Takie ćwiczenie szarych komórek to zawsze pożyteczne spędzenie czasu, żeby nie było, że tylko obrazki i dowcipy :-)



 

poniedziałek, 12 października 2020

Jak zwał, tak zwał...

 

Podobno najbardziej popularnym nazwiskiem w Polsce wcale nie jest Kowalski, ale Nowak. Czy sprawdzaliście kiedyś, jak bardzo popularne  jest Wasze nazwisko?
W dawnych czasach nazwisko mówiło wiele o człowieku, jego pochodzeniu, profesji, cechach charakterystycznych: Jan z Ludziska, Gniewko syn Rybaka, Henryk Pobożny.
Wiele ciekawych nazwisk spotkać można współcześnie, niektórzy zmieniają urzędowo swoje rodowe nazwisko, jeśli jest ośmieszające, źle się kojarzy  z różnych przyczyn lub po prostu nie pasuje do posiadacza.

Wynotowałam kilkanaście nazwisk, których brzmienie może sugerować, czym zajmowali się przodkowie posiadaczy owych nazwisk:
Goliwąs, Kręcichwost, Doktór, Piwowar, Woziwoda, Palimąka, Tumidajewicz.
Inne przykłady mówią raczej  o cechach lub upodobaniach:
Twardygrosz, Przekwas, Kiełbasa, Cebula, Nierychły, Niezgoda, Ojczenasz, Strójwąs, Deptuła.

Prawda, że ciekawe i dające do myślenia?


Gdybyście mieli nadać sobie dziś nazwisko/pseudonim wedle cech własnych lub zainteresowań, jak by brzmiało?
Spróbujcie pokombinować i napiszcie w komentarzu swoje propozycje.

Z góry dziękuję i życzę efektywnego główkowania:-) 
Ja chyba dodałabym do imienia Kawolubna lub Pieszochodna :-)

wtorek, 7 lipca 2020

Miałam nie oglądać...

Obiecałam sobie nie oglądać wiadomości w mediach, są wakacje, ja na wyjeździe.

Swoją drogą, oprócz polityki i wypadków wszelakich na lądzie, wodzie i w powietrzu nic się w Polsce nie dzieje...dziwny kraj.

Najbardziej jednak zwróciła moją uwagę wypowiedź pana premiera na temat Rafała Trzaskowskiego, bo pan premier też jeździ po Polsce, jakby sam startował na fotel prezydenta, ale to szczegół. Mam nadzieję tylko, że wziął urlop bezpłatny na tę okoliczność, bo ja nawet na pogrzeb znajomego muszę.

Ale do rzeczy.
Pan premier, podróżując po kraju raczył powiedzieć, iż kandydat KO i tak nie zrozumie mieszkańców Grudziądza, Inowrocławia, Torunia, chyba że powiemy do niego po francusku!
Francuskiego znam ledwie parę słów, to samo po niemiecku, ale po angielsku to może bym z panem Rafałem pogadała.
Nie o to chodzi. Czyżby ubodło naszego premiera, że kandydat Trzaskowski języki zna i biegle się nimi posługuje?
W odróżnieniu np. od prezesa jedynie słusznej partii.

A nieładnie, panie premierze - jaki to przykład dla uczącej się młodzieży wyśmiewać tych, co nie tylko ojczysty znają i mądrze mówią.
W dodatku tłumacza nie potrzebują i cały świat jest ich domem, bo otwarci są na ludzi i ich sprawy, niezależnie od kraju czy kontynentu.

Wstyd mi za pana, panie premierze, bo wytrącił pan kolejną broń belfrom, tłumaczącym dzieciom w szkole, dlaczego warto uczyć się języków obcych...

Deszcz za oknem, ale mam nadzieję, ze wyjdzie słońce, bo do Krakowa zmierzam, pozdrowić smoka!

niedziela, 22 września 2019

Przymocuj trytytką kartkę do potykacza...

Przyzwyczajamy się szybko do nowych słów, zwrotów, powiedzonek.
Sama łapię się na tym, że przebywając wśród młodych zaczynam używać ich języka.
Zdaję sobie sprawę, że czasami z językiem literackim niewiele mają wspólnego, ale bywają krótszą formą, wygodniejszą wersją, środowiskową naleciałością...
Kontakty internetowe i media także mają na to wpływ. Ileż to razy słyszymy:
- sie ma, nara, hejka, pozdro, zdzwonimy się
- super, spoko, luzik, gitara, Oki

Oprócz zwrotów związanych z konwersacją spotykamy w codziennym życiu nazwy, których jeszcze niedawno w naszym języku nie było. Niektóre przywędrowały z obcych słowników i nie bardzo dają się przetłumaczyć, inne naśladują dźwięki towarzyszące czynnościom lub ilustrują wykonywanie innych.

Nad poprawnością naszego ojczystego języka czuwają lingwiści i mądre stowarzyszenia, ale nawet oni dali zielone światło niektórym nowomodnym słowom, pozwolili także na używanie polskich form obcojęzycznych nazwisk - Szekspir, Szopen...

Czasami warto posłuchać jak mówią dzieci, ich sposób wyrażania się bywa prosty i logiczny. Gdy mój syn był mały, a nie mógł czegoś zobaczyć, bo było za wysoko, mówił - podsięgnij mnie. Samochód to był brum - brumek, a piesek hałek.
Dzieci nie mówią - wymazać gumką, ale wygumkować i na szczęście nie przyjął się lunch box tylko śniadaniówka lub chlebak.

Wkradły się do naszego języka takie własnie wyrazy, mieszanina logicznych i dźwiękonaśladowczych określeń. Na pewno także takie spotykacie na ulicy, w korespondencji, na portalach społecznościowych.
Zrobiłam sobie listę, gdy przeczytałam reklamę: Świetne pisaki do tablic i potykaczy! potykaczy? musiałam sprawdzić o czym mowa...
Oprócz potykaczy są więc zakreślacze, trytytki, bazgroszyty, zdrapki, organizery, strunowce, podpiętki, zakolanówki, rozświetlacze, pałerbanki, peny, energetyki...

To w zakresie przedmiotów, a w temacie czynności - lajkowanie, mailowanie, drinkowanie, hejtowanie, kijkowanie, luzowanie, wrzucanie na insta lub na fejsa, kserowanie, klikanie, katering...

Jednak o ile toleruję podobne mody językowe, to nie przemawiają do mnie formy: ministra, psycholożka, premiera, marszałkini...


czwartek, 2 maja 2019

Burza mózgów...

Wiem, że wiosna i maj rozleniwia, ale zapraszam do zabawy.
Pogoda w kratkę, więc moze skusicie sie na trochę wysiłku, tak zamiast gry planszowej na przykład.

Za podszeptem
autorki bloga Dotyk Człowieka wymyśliłam kilka zdań bez zakończenia.
Kto ma ochotę poćwiczyć szare komórki, niechaj zmierzy się z tym zadaniem i dokończy zdania w dowolny sposób.
Nie sugeruję żadnego rozwiązania.
Może być śmiesznie, może być straszno...byle było odkrywczo:-)

Zapraszam i z góry dziękuję za udział :-)

Niedokończone zdania:

1. Może za 100 lat ludzie …
2. Nie zawsze warto …
3. Z bólem serca…
4. Mój dom jest jak…
5. Na moim talerzu…
6. Czasem wystarczy zamknąć oczy , by …
7. Nikt nie uwierzyłby, że…
8. Nie każda droga…
9. Im większa torba, tym…
10. W mętnej wodzie...


wtorek, 9 kwietnia 2019

Przysłowia inaczej

Przysłowia i porzekadła znamy wszyscy. Kiedyś usłyszałam wersję jednego z nich na wesoło i pokusiłam się o dopisanie swojej wersji innych.
Z radością przeczytam w komentarzach Wasze propozycje, co kilka głów, to nie jedna - o, znowu przysłowie...

- Kto rano wstaje, ten idzie po bułki.

- Gdzie kucharek sześć, tam ciasno w kuchni.

- Kto pod kim dołki kopie, ten musi mieć dobrą łopatę.

- Ziarnko do ziarnka, a wróble mają uciechę…

- Pracuj, pracuj, a garb ci sam wyrośnie…

- Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz, a kto klucz zdobędzie, ten dozorcą będzie.

- Wstąpił do piekieł, a tam impreza…

- Wszystkie drogi prowadzą do … lodówki.

- Co ma wisieć, musi mieć mocny sznur…

- Daj kurze grzędę, a ministrą zostanie.

- Gdzie drwa rąbią, tam pęcherze pęcznieją.

- Wszędzie dobrze, a w domu najtaniej.

- Gość w dom, cukier do kredensu.

czwartek, 2 listopada 2017

Spójrz w niebo...

Czy zastanawialiście się, ile razy patrzymy w niebo? Jakimi nazwami opatrujemy ten cały bezmiar nad naszymi głowami: niebo, nieboskłon, niebiosa, niebieski firmament... niby zbadany, podpatrywany, śledzony bezustannie najnowszą aparaturą, a jednak ciągle tajemniczy.
Spoglądamy w górę gdy się modlimy, gdy wspominamy naszych bliskich, gdy wypatrujemy oznak zmiany pogody, gdy wypowiadamy życzenie na widok spadającej gwiazdy, gdy szukamy właściwego kierunku.

W nadmiarze pochmurnych dni wypatrujemy choć skrawka błękitu, bo ten błękit rozświetlony promieniami poprawia humor, przynosi optymizm i wiarę w to, że po każdej burzy zaświeci nam słońce.
Z nieba nadlatują ptaki, samoloty i owady, niebo jest źródłem opadów atmosferycznych, tych życiodajnych w największe upały i tych niosących często śmierć w największe mrozy...
Z nieba spływa na nas strach jak grom , przed którym nie ma ucieczki lub ukojenie niosące nadzieję.

Obserwując z okna własnego mieszkania ten sam skrawek nieba widujemy takie spektakle natury, których człowiek nie odtworzy w żaden sposób.


Gdy w górach zmienia się pogoda, widoki nieba zapierają dech w piersi , ale lepiej być wtedy na kwaterze, niż na wysokości prawie 2000m npm

Jako pasażer samochodu lubię podziwiać niebo wieczorne i zmieniające się kolory, trudne do uchwycenia za kolejnym zakrętem, wybaczcie więc jakość zdjęć robionych przez szybę pędzącego auta...



A tak zmieniał się widok z mojego okna, gdy zbliżały się sławetne wiatry z ulewami, które szalały nad wieloma miejscami w Polsce...



I moja ulubiona wersja nieba wieczornego, wszystkie odcienie różu...jak zorza polarna.

A pamiętacie te wszystkie frazeologizmy związane z niebem?
@ być w siódmym niebie...
@ przychylić komuś nieba...
@ mieć niebo w gębie...
@ wyglądać / obiecać gwiazdkę z nieba...
@ wołać o pomstę do nieba...
@ poruszyć niebo i ziemię...
@ coś spada jak manna z nieba...
@ wszystkie znaki na niebie mówią, że...

środa, 17 maja 2017

Keks czy cwibak?

Po raz pierwszy zetknęłam się z różnicami językowymi między regionami naszego kraju dawno temu. Gdy zaczynamy podróżować i stykać się z mieszkańcami innych regionów nagle uświadamiamy sobie, że czasami nazywamy te same rzeczy innymi słowami i chociaż jesteśmy obywatelami tego samego kraju,nie zawsze wiemy o czym mówi rozmówca. Już jako dziecko dziwiłam się, że ziemniaki nazywane są przez dorosłych także kartoflami i pyrami, nawet myślałam, że PYRY to jakieś brzydkie słowo. Kiedyś sąsiadka przyszła pożyczyć śrubra do umycia schodów, a gdy nie wiedziałam co jej podać, wyjaśniła, że to szczotka na długim trzonku...
Moja babcia sadziła w korytkach na balkonie macoszki, a w szkole uczyłam się, że to bratki. W piekarni sprzedawano drożdżowe bułeczki, a babcia wysyłała mnie do sklepu po młodzie i mówiła do mnie i brata - rośniecie jak na młodziach.
Gdy pojechałam na praktykę studencką do Warszawy i mieszkałam w akademiku ze studentkami z Krakowa, namawiały mnie do wyjścia na pole. Gdzie one tu pole widzą, myślałam. Ja zawsze wychodziłam na dwór.
Jeśli ktoś był gapiowaty i miał ciężki pomyślunek mówiło się, że to GUŁA, tymczasem gdzie indziej guła to po prostu indyczka.
Pomysł tego tematu przyszedł, gdy przeglądałam słownik i natrafiłam na termin PROWINCJONALIZMY JĘZYKOWE.
I tutaj słownik podaje jeszcze inne przykłady:
BARANINA to także skopowina,
BIEDRONKA to wdzięczna petronelka,
BLINY w Krakowie to inaczej racuchy,
na warszawską butelkę w Krakowie mówią FLASZKA,
w stolicy na święta piecze się keks, a w Krakowie CWIBAK,
w Poznaniu zapakują ci cukierki w TYTKĘ , a gdzie indziej w papierową torebkę,
bardzo spodobało mi się także wielkopolskie określenie zeszytu - SKRYPTURA ...

Blogerzy pochodzą z różnych części Polski i bardzo ciekawi mnie czy znacie jakieś inne przykłady typowych lub rzadkich prowincjonalizmów, które spotykacie w życiu codziennym lub spotykaliście w swoich podróżach.
Ciekawi mnie też czy są one ciągle żywe, czy też odchodzą wraz z pokoleniem naszych rodziców i dziadków?
Będę wdzięczna za wszystkie Wasze spostrzeżenia :-)

wtorek, 3 maja 2016

Darmozjad u dusigrosza nic nie wskóra...

Nawet powrót z długiego spaceru może stać się inspiracją dla wpisu na blogu.
Kiedyś wyrwało mi się, że jesteśmy jak te powsinogi, co to domu nie mają i już zapaliła się w głowie lampka, że dawno tego określenia nikt nie używał, słyszałam je czasem od babci. Wiele takich określeń przywołałam z pamięci, więc zapisałam, aby znów nie uleciały. Zawsze mówiło się, że inne języki np. niemiecki mają wiele takich określeń, które łączą w sobie kilka nawet słów na opisanie jednej osoby lub rzeczy, a tu proszę w naszej polszczyźnie tez takowe znajdziemy. Być może wiele z nich wyszło już z użycia, zostało zapomnianych lub funkcjonowały tylko w gwarach lub lokalnie w mowie potocznej. Niektóre są nawet śmieszne, ale znaczenie nie wszystkich jest już takie oczywiste.
Przypomnę więc chociaż te, które pamiętam, a jeśli znacie jeszcze jakieś dorzućcie proszę, będę wdzięczna.


POWSINOGA – osoba nie mogąca zagrzać miejsca, traktująca swój dom jak sypialnię, odwiedzająca wielu znajomych w krótkim czasie.

MĘCZYDUSZA – ktoś namolny, wiercący komuś dziurę w brzuchu, uparty

URWIPOŁEĆ – mały rozrabiaka, wszędzie go pełno, łazi przez płoty, dziurawi spodnie, ale budzi sympatię…

MOCZYMORDA – pijak, menel, pije dużo , byle co i z byle kim

PODFRUWAJKA – dziewczyna nosząca zbyt krótkie spódniczki, w domyśle niezbyt dobrze prowadząca się, nastolatka udająca dorosłą kobietę

DUSIGROSZ – skąpiec, osoba przesadnie oszczędna, odmawiająca sobie wielu rzeczy, lubiąca liczyć zera na koncie

ZAWALIDROGA – wolno jadący samochód lub przeszkoda na drodze typu powalone drzewo

BRAKORÓB – ktoś wytwarzający mało wartościowe rzeczy lub wyroby z usterkami

DZIECIORÓB – mężczyzna mający wiele dzieci, najczęściej z różnymi kobietami, ale niechętnie dbający o ich utrzymanie

DARMOZJAD – osoba niepracująca, żyjąca kosztem rodziny

KRWIOPIJCA – wyzyskiwacz, dorabiający się majątku na cudzej krzywdzie

SIUSIUMAJTEK – inaczej żółtodziób, udaje starszego, niż jest w rzeczywistości, czasem mówiło się, że ma mleko pod nosem…

ŻABOJAD – określenie Francuza (trochę pogardliwe, bo jak można jeść żaby i ślimaki)

ZAPIEWAJŁO - osoba jako pierwsza podejmująca śpiew podczas biesiady i nadająca ton reszcie biesiadników

GOŁODUPIEC - ktoś kto nigdy nie miał pieniędzy (bo nie umiał zarobić) lub nagle je stracił, kiepska partia po prostu.

OBSZCZYMUREK - (przypomniane przez Boję) pijak, menel pijący pod kioskiem, sklepem i załatwiający swe potrzeby gdzie popadnie...

Myślę, że na podobnej zasadzie powstawały nazwiska takie jak: Woziwoda, Twardygrosz, Kręcichwost, Koniecpolski, Niedopytalski, Solipiwko, Krzywonos, Ojczenasz - prawda, że wiele mówiące?


poniedziałek, 29 lutego 2016

Słowa obce czy dziwaczne?

Czy studiowanie słownika wyrazów obcych może być zajmujące? Jak najbardziej. Zaglądając od czasu do czasu do wyżej wymienionego odkryjemy co następuje (chyba, że już to wiemy):
1. wiele wyrazów jest nam znanych, ale nie wszystkie znaczenia potrafimy wyjaśnić książkowo czyli podać definicję
2. niektóre nazwy na pierwszy rzut oka znaczą coś zupełnie innego, niż czytamy w definicji
3. im dalej w las, tym więcej grzybów czyli dopada nas świadomość, jak mało jeszcze wiemy
4. większość wyrazów obcego pochodzenia wywodzi się z łaciny lub greki, bo cała nasza kultura i nauka mają swe korzenie w starożytności
Aby nie być gołosłowną wynotowałam kilka przykładów, które mnie naprawdę zdziwiły, więc jeśli ten temat was nie zniechęca, zapraszam do lektury:

ampelologia - nauka o uprawie winorośli (oczywiście z greckiego: ampelos- winorośl, logos - nauka), a brzmi jak nauka o budowie lamp ( w moim mieście był kiedyś sklep z lampami o nazwie AMPLA )

amuzja - niezdolność rozumienia muzyki, rozpoznawania melodii, także zaburzenie umiejętności śpiewu lub gry na instrumentach, więc to chyba o mnie - nigdy nie mogłam zapamiętać kolejności nut, o nauce gry na instrumencie nie mówiąc, chociaż śpiewałam w chórze.

bibliotaf - potocznie GRABARZ KSIĄŻEK czyli właściciel biblioteki, nie pozwalający nikomu korzystać ze zgromadzonego księgozbioru, czy są wśród Was jacyś? Nie będę tego ganić za bardzo, bo są różni wypożyczacze, którym aż strach coś pożyczyć...

kraniologia - to nie nauka o kranach i uszczelkach, ale nauka o budowie czaszki! (kranion +logos)

łoktusza - chusta zarzucana na plecy przez wieśniaczki w niektórych rejonach Polski, dawniej też gruba płachta, prześcieradło ( z niem.)A Wam z czym się skojarzyło?


melchior - z franc. od nazwisk wynalazców - stop miedzi, niklu i cynku, odporny na korozję, używany na płaszcze pocisków karabinowych. A co na to poczciwy Wańkowicz?

pompier - dawniej strażak obsługujący sikawkę , ale także artysta, którego dzieła pełne są pompatyczności, przesady. Powiem szczerze, że czasem pisząc cokolwiek staram się nie być pompierem i nie lubię tego u innych. Zawsze warto być sobą.

szmuklerz inaczej pasamonik - rzemieślnik wyrabiający pasmanterię...obydwie nazwy różne nasuwają skojarzenia.

zoochoria - zjawisko rozsiewania nasion przez zwierzęta, tu przypomniał mi się pobyt w poznańskiej palmiarni, gdzie przewodnik pokazał nam czerwone nasionko jakiejś egzotycznej rośliny, które wykiełkuje tylko wtedy, gdy przejdzie przez system trawienny jednego gatunku ptaka, szczegóły wyleciały mi z pamięci.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, a może podzielicie się w komentarzach, jakie słowa was kiedykolwiek zadziwiły?