Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lipca 2026

Zapiski codzienności cz.41

 Pisałam o książkach zakupionych na Festiwalu Pisarzy Niezależnych. Jedna już przeczytana. Powiem krótko - fabuła dość ciekawa, choć pomysł nienowy. Zabrakło tego czegoś, ale najbardziej przeszkadzały błędy,  i to nie tylko literówki, dziwny spis treści i ciągłe powtórki, jak dla czytelników z zanikiem pamięci krótkotrwałej. Dialogi też nie były idealne, mówiąc delikatnie... 

Gdyby to był debiut, to jeszcze, ale z kolejnymi książkami powinien pisarz się rozwijać, prawda?


Na spacerze po parku odkryłam nową ławeczkę ku pamięci. Tym razem upamiętniono panią Marię Patyk, krzewicielkę sztuki ludowej Kujaw. Dane mi było poznać Ją osobiście. Koleżanka prowadziła klasę o profilu regionalnym i pani Patyk zawitała kiedyś do szkoły, by nauczyć dzieci sztuki wycinanki ludowej. Przemiła pani z wielkimi umiejętnościami.


Inna Maria, to Maryla Rodowicz. Znajoma przysłała mi zdjęcie z koncertu, na którym była. Pani Maryla jak zwykle dała czadu i co by nie powiedzieć o piosenkarce, to podziwiam energię, głos i zdrowie , a najmłodsza już nie jest!


Znowu w Toruniu miła niespodzianka, czytające postaci w oknach jednego z hoteli na Starówce.


Jak miło pić kawę i jeść ciacho w towarzystwie sympatycznych wróbelków. Całe ich stadko upodobało sobie taras wśród kwiatów i drzewek ozdobnych, wypatrując czujnie każdej okazji do zjedzenia choćby okruszka...


Przed sklepem z piernikami taka sympatyczna tablica ostrzegawcza, typowa dla Torunia, w starym stylu i dowcipna:-)


W okresie turystycznym czyli od maja do października, można zwiedzić nad Wisłą bunkier z dawnych czasów. Dodatkową atrakcją jest doświadczenie symulacji nalotu bombowego.
Mąż skorzystał, ja podziękowałam. Miałam taką okazję w Szymbarku i na powtórkę nie miałam ochoty.
Okropne doświadczenie...


Gęsi nad naszym stawem osiedlowym coraz większe, czasami ćwiczą obloty nad wodą i blokami, niebawem pewnie polecą na inne miejsca, oby za rok wróciły...


Na obiad racuchy drożdżowe z jabłkami, najlepsze robi mój mąż, zjadamy z serkiem owocowym lub z dżemem. 


A co u Was latem na obiady? U nas bywały pierogi z jagodami, zupa z wiśni z makaronem, młode ziemniaki z koprem i jajkiem, makaron z truskawkami i śmietaną...

wtorek, 9 czerwca 2026

Zapiski codzienności cz.39

No jak tu nie zacząć od kwiatów, kiedy wszystko kwitnie? No nie da się! Ogrodu nie mam, więc tym bardziej zachwycają mnie rośliny w cudzych ogrodach i parkach. Teraz jeszcze apogeum kwitnienia piwonii, w jednym z ogrodów podziwiałam białe i bladoróżowe, sama nie wiem, co ładniejsze, róże czy te piwonie właśnie?


Kolejne zamówione książki przyszły, wreszcie przeczytam Siembiedę, bo wszyscy o nim mówią, sprawdzę i ja.


Na jednej z ulic w Toruniu rozbiórka. Widać zabytkowe piwnice z półkolistymi sufitami. Podobnych odkryć dokonano w piwnicach pod Sandomierzem, teraz jest tam ciekawa trasa turystyczna.


Obiadek w hinduskiej restauracji, każde z nas zamówiło inny rodzaj sosu, pyszne smaki, niesamowity ryż, tylko tam taki bywa, a w gratisie napój mango na bazie jogurtu. Raj na ziemi!
Porcja wydaje się mała, a ledwo zjedliśmy


Moje bukiety majowe: konwalie i pierwsze polne kwiaty, teraz jest ich więcej, pora wybrać się na łąki za miastem.


Kulinaria raz jeszcze - zostały mi truskawki , nikt nie miał już na nie ochoty, bo mało słodkie były. Postanowiłam zrobić szybkie ciasto. Zabrałam się do pracy, nie sprawdziwszy czy mam proszek do pieczenia, a tu niedziela, proszku brak.
Pokruszyłam więc drożdże, które znalazłam w lodówce i uratowałam honor. 
Ciasto wyszło nawet dobre.


Ta kula poniżej, to zegar słoneczny na jednym ze skwerów w Toruniu. Powstał w 500  rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika i formą nawiązuje do odkrycia kopernikańskiego, że Ziemia jest planetą i kręci się wokół Słońca.
Patronat merytoryczny nad zegarem - Instytut Astronomii UMK.


Taki uroczy bukiecik dostałam od syna na Dzień Mamy, spóźniony, ale tym dłużej postoi:-)


Długi weekend, to musowo spotkanie przy grillu, a pogoda tak kapryśna, że trudno wybrać termin.
Te kolorowe szaszłyki, to moje dzieło:-)


Również w długi weekend koncerty na polu, czyli Dni Inowrocławia. Jak dla mnie za głośno, za dużo alkoholu, po którym młodzież dostawała małpiego rozumu i hałasowała po osiedlu do rana.
Czy naprawdę bez piwa i wódki nie umiemy się bawić?


Na koniec trzy karty art żurnala, a jeszcze tyle czeka w kolejce na pokazanie...




Smutna refleksja poweekendowa: wracaliśmy od syna do domu i w drodze widzieliśmy dwa wypadki, w tym jeden śmiertelny. A ile ich było w całym kraju?
Ilu rowerzystów przemieszcza się drogami nie tylko bez świateł, ale bez jakichkolwiek zabezpieczeń...

Szerokiej drogi, dokądkolwiek jedziecie!

niedziela, 10 maja 2026

Zapiski codzienności cz.38

 Zacznę od tego, że znowu blogspot postanowił utrudnić blogerom życie, bo wprawdzie komentarze nie znikają w Kosmosie, to jednak ciągłe zmiany na platformie wkurzają bardzo. Albo problemy z dodawaniem zdjęć do postów, albo problemy z logowaniem do komentarzy, a to znów opóźnione wyświetlanie nowych wpisów na innych blogach. Po to ustawiłam chronologię wpisów w zakładkach, by nie musieć codziennie sprawdzać, co kto opublikował. Sprawdzam tylko najnowsze, ewentualnie odpowiedzi na moje komentarze. A tu niespodzianka - na blogach nowe wpisy , a w zakładkach stare tytuły! Cierpliwości nam trzeba!!!


Taka niespodzianka na niebie, idziesz sobie spokojnie, a tu taki krzyż, wyrastający prosto z drzewa!


Podsumowanie kwietniowych spacerów i znowu więcej kilometrów, gdyby jeszcze po tych spacerach lepiej się spało... kupiłam positivum sen, polecony przez moją fryzjerkę, ale zmiany nie zauważam, może za wcześnie. Problemem są tez miliony gołębi na osiedlu, które hałasują od świtu czyli gdzieś od 4 nad ranem. A w nocy - mam wrażenie, że ciągle słyszę sygnały karetek, alarmy samochodowe...
Och, życie na osiedlu!




Dziś pokazuję karty AJ takie bardziej rysowane, niż wyklejane, ale sami widzicie, że talentu mi bozia poskąpiła...


Miły akcent tygodnia, czyli wizyta u koleżanki, tej co to obdarza mnie pysznymi gołąbkami lub pasztetem. Wypróbowała nowy przepis na szarlotkę z gruszkami. Przepyszne ciasto pod kołderką z kremówki, a na pożegnanie dostałam słoiczek lecza ze szparagami!


Do Torunia mamy blisko, więc wpadamy gdy jest ochota. Odkryliśmy tam małą piekarnię z tradycjami, pieczywo pierwsza klasa, a ceny nieprawdopodnie niskie, za to kolejki dłuuuugie!
Nic dziwnego, część bułek zjedliśmy od razu na ulicy, zapach piekarni przypomniał mi pierwsze prywatne piekarnie z dzieciństwa.
Można?




W Toruniu zawsze cos się dzieje. Na spacerze mignęli nam kilka razy panowie w kapeluszach i roześmiane panie, ale dopiero na końcu trafiliśmy na ich występ pod arkadami, tańczyli i śpiewali utwór z lat 30- XX wieku, chyba kręcono jakiś film.


Takie tulipany znalazłam w jednym z ogrodów, kilka odmian i kolorów, chyba późniejsze odmiany...


Na rynku w Kruszwicy zgromadzono pojazdy strażackie, stare i nowe, szykowała się jakaś uroczystość, trochę czekaliśmy, ale zbyt długo to trwało, więc ruszyliśmy na spacer ku Mysiej Wieży.

Zimny maj się szykuje, a mnie czeka dłuższy wyjazd, trzeba będzie zabrać cieplejszą odzież...

Łapcie każdą słoneczną chwilę, bo prognozy straszą zimnem.
Sorry, taki mamy klimat...

poniedziałek, 4 maja 2026

Zapiski codzienności cz.37

 Zaczynam spacerowo od naszego parku miejskiego, bo tu nowa instalacja  z okazji 100 rocznicy śmierci wieszcza z Kujaw -  Jana Kasprowicza.  


Na wystawie plenerowej daty i fakty z życiorysu poety, bogato ilustrowane, w postaci plakatów.


Na ławkach przymocowano fragmenty utworów Kasprowicza, dzięki czemu spacer przestaje być zwykłym spacerem, tabliczki zatrzymują nas na chwilę z poezją.


Na parkowym stawie wysepka, a na niej domek dla ptaków. Pierwotnie korzystały z niego łabędzie, teraz kaczki.


W wiosennym słońcu pięknie prezentuje się tężnia solankowa, świeżo po remoncie, czekamy tylko na puszczenie solanki, w końcu to główna trakcja dla kuracjuszy!


Znalazłam w Internecie informację, iż otwarto u nas sklep charytatywny, z którego dochód przeznaczony jest na działalność fundacji Zwierzoluby.
Musiałam  sprawdzić i zanieść jakieś dary


Kupiłam też dwie książki, po 5 zł każda, ale wybieram się ponownie i wtedy rozejrzę się dokładniej, co tam można jeszcze nabyć ciekawego...


Któregoś dnia wybraliśmy się do pałacu w Gosławicach ( pod Koninem) , a tam piknik japoński i mnóstwo młodzieży zafascynowanej sztuką mangi. Obejrzeliśmy to i owo, ale bardziej skupiliśmy się na innych działach muzeum.
O wycieczkach kwietniowych będzie osobno.


Takie kwitnące piękności spotkaliśmy w ogrodach wokół muzeum , może wiece, co to za rośliny?


Majówka była bardzo udana, pogodowo i miejscówkowo. Najpierw odkrywaliśmy uroki miasta i okolic Świecia nad Wisłą. Jest tam zamek krzyżacki oraz Czarcie Góry z trasą widokową.
Ten budynek z wieżą, to świecki pałac ślubów:-)



Trzeciego maja wybraliśmy się do Biskupina na festyn wiosenny i warto było, bo znowu trochę nowości w skansenie, załapaliśmy się na rejs łodzią Wikingów i jadłam pyszne lody lawendowe!

Z wypraw muszę wybrać trochę zdjęć i opisać to i owo!
 
Dobrego tygodnia po majówce :-)

niedziela, 19 kwietnia 2026

Zapiski codzienności cz.36

Zbiór rozmaitości rozpoczynam opowieścią grozy. Sąsiedzi z ostatniego piętra musieli zrobić remont mieszkania, bo po zimie otrzymali niechciany spadek. Śniegu było tego roku sporo, topił się powoli na przedwiośniu. Sąsiadka kilka razy wycierała wodę z okien, ale nie przyszło jej na myśl, że to z dachu leci, wszak niedawno był remontowany. 
Wyjechali z mężem w góry, mieszkanie zamknięte, niewietrzone, ciepłe...


Po powrocie przywitał ich znajomy zapach , zaczęli oglądać mieszkanie. Spod tapety wyszedł niezły grzyb, bo woda pod tapetami ściekała po ścianie. Zdjęcie jest z Internetu, ale identyczne miała sąsiadka w swoim telefonie.  Podłogi też do wymiany, bo woda podciekła pod panele. Współczuję bardzo, bo oboje na emeryturze chcieli mieć już spokój, a tu taki klops!



Na zdjęciach powyżej udało się utrwalić zjawisko echa słonecznego czyli tęczowego pierścienia wokół Słońca. Zdjęcia nie oddają wrażeń, jakie powstają w realu... 


Mała wieża ciśnień, która stoi blisko stacji kolejowej, nie wiem czy działa nadal...




Kolejne obrazki domorosłych artystów, otoczenie mało radosne, całość z cyklu "pochwała brzydoty".



Mały wypad do miejscowości Bobrowniki, a tam ruiny zamku z pięknym widokiem na Wisłę.



Z Bobrownik podjechaliśmy do Włocławka, bo ruiny zajęły nam niewiele czasu.
O wycieczce szerzej napiszę w podsumowaniu kwietnia.


Czasami sięgam po przybory do szycia, by poprawić coś w garderobie wnuka. Tym razem spodenki już na lato, nigdy nie wiadomo, kiedy zrobi się bardzo ciepło...


Stosik z księgarni, a pilnuje go mój miś z biblioteki, w okularach, bo za dużo czytał nocami...





Odwiedziliśmy ostatnio palmiarnię w naszym parku, a tam niespodzianka! Duża woliera dla ptaszków, a niektóre latały między roślinami. To chyba zeberki i mewki...


Na koniec karta AJ o Pałukach, też turystycznie :-)

A co Was ostatnio zachwyciło?