Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdota. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 maja 2026

Przerwa na art żurnal...

 Trochę się skumulowało wytworów, ale żeby nie było, że same obrazki zamieszczam, to najpierw anegdota z życia. Spacerowaliśmy z mężem wokół jeziora, po ścieżce rowerowej jeździł na hulajnodze nastolatek, w kasku, niezbyt szybko. W pewnym momencie poprosił o podanie godziny, bo nie zabrał z domu telefonu. Mąż podał czas, a ja zdumiona pytam:

-  taki młody człowiek bez telefonu? niebywałe przecież!

- a tak, często zapominam!

- w takim razie gratuluję :-)

- dziękuję, miłego dnia dla państwa!









Znalazłam idealny cytat na nasz głód podróżowania: podróżujemy nie po to, by uciec od życia, ale po to, by życie nam nie uciekło:-)

A co Was motywuje do podróżowania?

środa, 10 grudnia 2025

Trochę o zdrowiu...

 

Jak wspominałam, odwiedzam regularnie dentystę. No cóż, z wiekiem trzeba zrobić remont tego i owego, Pesel to nie choroba, ale przyda się gruntowna rewitalizacja. Jak to było w tej anegdocie? Mówią, że w pewnym wieku już nic nie wypada...bzdura - wypadają zęby, włosy, dysk!

Tak więc, jak ta stara kamienica, poddaję się generalnemu remontowi, co tanie nie jest, ale jak powiedział mój mąż, jeśli nie wymyślę operacji plastycznej, to jakoś damy radę!

A powiem Wam, że z małego gabinetu mojej pani doktor przesiadłam się na fotel w klinice stomatologicznej. Różnica kolosalna, jak między parowozem, a pendolino! Nawet tomograf komputerowy mają, a za wizyty kontrolne nie płacę. Przede mną wizyty do końca stycznia i po raz pierwszy chodzę do dentysty z przyjemnością.

Tu przypomina mi się dyskusja na temat składki zdrowotnej i złej kondycji służby zdrowia. Sama byłabym za tym, by składki podzielić na obowiązkowe minimum oraz na składki dodatkowe, bo jasnym jest, że z jednego kotła dla wszystkich nie wystarczy, w dodatku niektórzy korzystają ciągle, inni sporadycznie. Nie powinno być tak, że ktoś płaci składki 40 lat,  choruje rzadko i prywatnie chodzi do dentysty, a gdy potrzebuje skorzystać z porady specjalisty, to okazuje się, że nie ma już limitów.


W poczekalni u dentysty spotkałam lekarkę, która leczyła mojego syna. Rozmawiałyśmy m.in o składkach zdrowotnych właśnie i limitach na leczenie. O kolejkach do lekarzy rodzinnych także. Zaciekawił mnie temat wyłudzania recept przez pacjentów, a teraz w systemie nic się nie ukryje. Nie może pacjent twierdzić, że zgubił receptę na psychotropy, bo stoi jak byk, że wykupił.
Zdarza się także, że seniorzy, którym przysługują bezpłatne leki, przychodzą z listą życzeniową i zachodzi podejrzenie, że wyłudzają leki dla całej rodziny.

Zauważam także spore różnice między przychodniami. Przepisałam się do innej przychodni, którą mi polecono i jest bliżej mojego domu. Niby obie pracują pod patronatem NFZ, ale jakość usług jest zupełnie inna, nie mówiąc o wnętrzach, paniach w rejestracji i podejściu lekarzy. Od czego to zależy? 

Trafiłam kiedyś na dyskusję na temat obowiązkowych badań myśliwych. Nadal jest bardzo duży opór w tym względzie, nie tylko ze strony ich władz odgórnych, ale i samych zainteresowanych. Czyżby obawiano się, że po wprowadzeniu takowych badań spora część myśliwych straci uprawnienia? Bo innej przyczyny tego oporu nie widzę...

Na koniec anegdota z życia:
Pielęgniarka środowiskowa wybrała się do pacjentki, by zrobić zastrzyk. Wielkie było jej zdziwienie, gdy w drzwiach zastała kartkę - Proszę przyjść za godzinę, jestem w kościele. 
Na tej samej kartce pielęgniarka odpisała pacjentce - skoro mogła pani iść na mszę, zapraszam po zastrzyk do przychodni!