Kupiłam kurtkę na wyprzedażach, lekką, z kapturem. Nosiłam z radością do czasu, gdy trzeba było kurtkę wyprać.
Do głowy by mi nie przyszło, by zajrzeć do metki z przepisem prania, wszak kurtka nie wełniana, nie drogocenna ani tym bardziej ekskluzywna.
Włączyłam pralkę, by kurtkę odświeżyć, póki zimno i chodzę w innej.
Gdy pralka skończyła prać, wyjęłam z urządzenia...samą tkaninę, wkład ocieplający gdzieś wyparował. Dosłownie.
To znaczy wyparował z niektórych miejsc, a w niektórych zostały małe kuleczki, których nijak nie rozdzielisz...
Mąż mówi, zajrzyj do metki , teraz to ja se mogę zaglądać, kurtka do wywalenia.
Wyć mi się chciało, ale jak ktoś ktoś leniwy i głupi to tak ma...
Nie dość, że kasę za strajk mi obetną, to jeszcze bez kurtki zostanę i jak tu żyć bez stresów?
Uprzedzam z góry uwagi, że gównianą kurtkę kupiłam, nic z tego - w dobrym sklepie, ale mocno przeceniona była...dobre i to, bo gdyby w pełnej cenie? Masakra!
