Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkania. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 maja 2024

Kawa na Safari

 Niespodzianki zdarzyć się mogą każdego dnia, a jeśli miłe i to w poniedziałek, to wróżą cały dobry tydzień! Całkiem przez przypadek odkryłam nowe miejsce spotkań na mapie mojego miasta, sympatyczne, pełne zieleni i prowadzone przez młodych ludzi. SAFARI CAFFE.


Weszłam od razu, by się rozejrzeć, zadzwoniłam do koleżanki, że mam kafejkę na kolejne nasze spotkanie, a ona mi na to, ze dokądkolwiek idę, mam zawrócić, ona zaraz będzie i zaprasza na kawę.


Pomieszczenia przestronne, ale przytulne, dobra energia, uprzejma obsługa, przyjazny dla pupili domowych., dyskretna muzyczka, wygodne fotele.
Co chwilę wchodził ktoś, by obejrzeć nowy lokal, w końcu świeżynka, kilka dni minęło od otwarcia.



Miło spędziłyśmy czas, tym bardziej, że dostałyśmy od pana zza baru po tulipanie, a babeczki cytrynowe- palce lizać!


Na koniec sweet focia w ramce ;-)


Kibicuję nowym sympatycznym miejscom, zwłaszcza inicjatywom młodych prężnych ludzi i życzę powodzenia!

piątek, 5 stycznia 2024

Ale niespodzianka!

 

Jeśli nowy rok zaczyna się takimi niespodziankami, to co będzie dalej?

Wracam wczoraj ze spaceru, na chodniku tłok, bo to okolica obok Biedronki, nagle z lewej strony słyszę pytanie: Pani od biblioteki?
- Tak...
- Czytam pani bloga, poznałam panią ze zdjęcia...
- O matko, jak mi miło, a jak pani na imię?
- Olga, ale ja nie komentuję, nie lubię tego, ale czytam.
- Normalnie wzruszyłam się, dziękuję pani...
- Naprawdę? 
- Tak, to niesamowite!
Pewnie rozmowa trwałaby dalej, ale ludzie nas mijali, jakaś znajoma  pozdrowiła moją rozmówczynię, ona sama była chyba w czyimś towarzystwie, rozstałyśmy się za szybko...
Zapamiętałam cudowny uśmiech i piękne oczy, wielkie kolczyki - kolorowa osobowość, tak myślę!
Biła od pani Olgi jakaś niesamowita energia!

Pani Olgo, jeśli przeczyta pani ten tekst, to proszę przyjąć zaproszenie na kawę i rozmowę. Nie wiem czy zapamiętałam na tyle pani twarz, by rozpoznać ją w tłumie, pani będzie łatwiej poznać mnie.
Jeśli się zdarzy, że spotkamy się ponownie, będzie mi bardzo miło porozmawiać w ładnym miejscu, o ile takie będzie także pani życzenie.

Przy okazji pozdrawiam także wszystkich czytelników, a szczególnie tych, którzy czytają, wracają, kibicują, ale ich ślad pozostaje jedynie w statystykach bloga!



sobota, 18 listopada 2023

Kawa tu, kawa tam...


 Przy weekendzie
lżejszy temat. Spotkania towarzyskie. 

Chyba większość z nas lubi takie spotkania z wyjściem do jakiegoś lokalu, bo z rodziną spotykamy się raczej w domu i to w określonych sytuacjach.

Sama umawiam się z koleżankami na kawę w jakimś sympatycznym miejscu i w miarę przyjaznym dla naszych portfeli. Stwierdziłyśmy bowiem, że każda z nas chętnie wyjdzie z domu, by zaznać odrobiny luksusu, lepiej się ubrać i spędzić czas inaczej, niż zwykle. Czasami łączymy wspólne wypicie kawy z zakupami w galerii handlowej lub długim spacerem.

Ale nie tylko spotkania z przyjaciółmi możemy przenieść na grunt poza domem. mamy w rodzinie taki zwyczaj, ze zamiast domowej biesiady przy stole i spektakularnych prezentów z okazji różnych, umawiamy się na wycieczkę w plenery, zakończoną wspólnym obiadem w ciekawym miejscu. Upominki nie zawsze bywają trafione, biesiada potrafi być nużąca lub tematy rozmów konfliktowe, a wypad na łono przyrody i smaczny obiad przygotowany i podany przez kogoś może być niezapomnianym wspomnieniem na długo.

To taki tylko pomysł. Coraz więcej osób zamienia domowe pielesze na świąteczne wyjazdy w góry, nad morze czy do leśniczówki. Zabierają wikt, trunki i ciepłą odzież, by uciec od codziennej rutyny, także rutyny biesiadowania. 

A przy okazji bywania w miłych miejscach, gdzie podają nie tylko pyszną kawę, proponuje kilka kadrów z miejsc wartych przytulenia, gdzie udało nam się gościć. Gdybyście mieli wybrać któreś na spotkanie, na co byście zagłosowali?

1.

2.
3. 
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.

A na koniec nasz niezbędnik niedzielnego turysty, konieczny zwłaszcza chłodną porą i w rejonach, gdzie o lokal trudno, a na stacji benzynowej nie zawsze miło...




wtorek, 9 sierpnia 2016

Trzy pokolenia przy stole...

Uczestniczyłam ostatnio w spotkaniu rodzinnym. Zebrały się trzy pokolenia biesiadników 20+ , 50+ , 70+.
Wszyscy w dobrych humorach i odświętnie ubrani, bo to okrągłe urodziny gospodarzy.
Goście zjechali z wakacyjnych wojaży z Czech, Portugalii, Chin i z różnych miejsc w Polsce. Nie wszyscy wcześniej się znali, niektórzy tylko z opowieści lub wirtualnie. Wielopokoleniowe spotkania przy stole bywają problematyczne z racji różnic wiekowych, światopoglądowych, różnych temperamentów i zainteresowań. Niektórzy twierdzą, że wystarczy unikać tematów polityka i religia, a można bez większych zgrzytów przetrwać każdy spęd rodzinny. Sama nie lubię bardzo długich spotkań przy stole, wolę się ruszać, spacerować, grać w coś, oglądać...
Do czego zmierzam? Budujące dla mnie było to, że impreza trwała w miłej atmosferze kilka dobrych godzin, wszyscy rozmawiali ze wszystkimi, nikt się nie nudził, nawet młodzież (żadnych telefonów, wychodzenia na fajki - bo młodzież niepaląca), czasami zmienialiśmy miejsce lub ktoś wychodził do toalety. Zmiana nakryć następowała błyskawicznie, bo każdy chciał pomagać. Opowieściom nie było końca, pstrykano fotki, wybuchano śmiechem. Czasami towarzystwo dzieliło się na sekcje: seniorzy 70+ rozprawiali miedzy sobą o chorobach, uprawach działkowych, namiarach na lekarzy i leki; seniorzy 50+ wspominali kolejne urodziny swoich dzieci, osoby, których zabrakło przy stole, wymieniali się pomysłami remontowo-urlopowymi.
Najmłodsi uczestnicy rozmawiali o koncertach, pracy, studiach, samochodach. Tematem wspólnym niezależnie od wieku był sport. Ileż emocji wywołał start na olimpiadzie Rafała Majki. Gdyby nasza energia sprzed telewizora mogła pomóc, to Majka na pewno miałby złoty medal!
Potrawy były międzynarodowe, ze składników przywożonych z podróży, ciasto pyszne i całkiem swojskie
Jeśli bawił sie ktoś telefonem, to raczej seniorzy 70+, bo babcie robiły zdjęcia wnukom lub sprawdzały rozkład jazdy MPK. Pożegnaniom w przedpokoju nie było końca, teraz już wszyscy sie poznali , więc tym bardziej serdecznie żegnali.
Chociaż wracaliśmy w strugach deszczu nastrój utrzymał sie do późnych godzin nocnych i od soboty utrzymuje sie do dziś.
Ciepło robi się na sercu, gdy najmłodsze pokolenie jest na tyle dojrzałe, że docenia towarzystwo rodziców i dziadków i wszyscy możemy dobrze czuć się we własnym rodzinnym towarzystwie.
Nie jest więc chyba tak źle z tą naszą młodzieżą, na którą tak ciągle sie narzeka, bo okazało się, że oprócz ganiania po ulicach Pokemonów oraz imprezowania młodzi ludzie są głodni wiedzy o świecie i mają dużo ciekawego do powiedzenia.