Polak oczywiście także, ale tu akurat o kobietach będzie.
Czytam blogi wielu utalentowanych kobiet, a talenta owe bywają rozliczne.
Od malowania obrazów poprzez robótki ręczne, twórczość literacką, po kulinaria i wiedzę tajemną, cokolwiek to znaczy.
Ostatnio wspominano na blogach rocznicę 13 grudnia, przez co przypomniały mi się siermiężne czasy , kiedy stało się w kilometrowych kolejkach po wszystko, a wygrywał ten, który miał mocne łokcie.
Niejedną osobę zadeptano w wejściu do sklepu , bo rzucili cukier lub kawę.
Nie wszyscy pamiętają te czasy, gdy nawet mydło i buty były na kartki, a czekolada i cytrusy tylko na święta.
Fenomenem tamtego okresu była niezwykła kreatywność naszych rodaczek w sztuce prowadzenia domu i nadążania za modą.
Nie wiem czy wszystko dobrze pamiętam, bo kulinaria mnie wtedy średnio interesowały, bardziej już robótki ręczne.
Kojarzę natomiast powstawanie wszelkich zamienników znanych przysmaków.
To wtedy powstały wyroby czekoladopodobne na bazie mleka w proszku, m.in. bloki herbatnikowe, tabliczki a'la chałwa, kulki ryżowe z miodem.
Moja mama często gotowała domowe kisiele z tartymi jabłkami, budynie z sokiem - to były nasze jedyne czasami desery, nie licząc lodów domowej roboty latem.
Pamiętam przemycane ze wsi w bagażnikach aut półtusze świńskie, z których zaprzyjaźniony rzeźnik wytwarzał salcesony, kiełbasy i pasztety, aby nic z tej zdobyczy się nie zmarnowało.
Moja babcia natomiast była mistrzynią w wymyślaniu dań bezmięsnych, bo mięsa wszelkie były rarytasem. był to czas, gdy hodowano na działkach nutrie na mięso i powstawały sklepy handlujące koniną.
Sporo kreatywności wkładano w roboty ręczne i w wielu domach wytwarzano rozmaite rzeczy z wszystkiego, co było dostępne na rynku.
Sama szyłam spódnice z tetry pieluchowej lub tzw. kieszeniówki czy nawet podszewki, farbowałam tkaniny w zwykłych kuchennych garnkach.
Włóczki w tamtym czasie bywały jedynie białe, czarne lub brązowe, sukcesem było dostać inne kolory, a rodzaje włóczki to głównie anilana i przędza elastyczne.
Kto umiał, robił swetry z anilany lub bambosze z elastycznej przędzy.
Czasami w trakcie wykańczania jednego swetra tato pytał mnie, kiedy będę pruć robotę, bo o włóczkę było ciężko, a po spruciu starego swetra zawsze miałam nowy. Szczytem marzeń bywało zakupienie (zdobycie) bonów walutowych do PeWeXu, gdzie człowiek stawał porażony ilością i kolorami zagranicznych przędz.
Dzisiaj młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, ile wysiłku trzeba było włożyć, by funkcjonowały najzwyklejsze rzeczy.
Potrzebne białe tenisówki na występ chóru, a w sklepach tylko czarne? od czego biała pasta do zębów?
Wymagali białego kostiumu na kryty basen? Nie ma sprawy, ręczniki frote jak znalazł, a że się w tym koszmarnie wyglądało?
Z najzwyklejszych podkoszulków można było wyczarować modne bluzki, przez dodanie kolorowych lamówek haftu lub koralików.
Niektórzy zapaleńcy robili własne mydło, świece, kwitło stolarstwo artystyczne, musztardówek(słoiczków po musztardzie) używano jako szkła stołowego, z butelek wytwarzano lampy.
Na pewno w komentarzach dorzucicie okruchy własnych wspomnień, na co liczę i z góry dziękuję:-)


