Ta informacja nie jest dla szerokiego grona odbiorców i umknęła w natłoku innych newsów, ale musze o tym napisać, bo to kolejne kuriozum dobrej zmiany.
Chodzi o liczenie książek w bibliotekach szkolnych, a przy okazji o liczenie czytelników.
Mamy bowiem policzyć i to w krótkim czasie książki - osobno liczące do 49 stron i osobno te powyżej wskazanej liczby.
Żart? Nie!
Obiecałam
DeLu w komentarzu, że napiszę kilka refleksji na temat innowacji statystycznych dla bibliotek szkolnych.
O najnowszej innowacji doniosła mi koleżanka, bo nie śledzę portali zawodowych w okresie świątecznym, a wcześniej żadnej informacji nie dostałam.
Pod tym względem rok zapowiada się ciekawie, bo kreatywność urzędników jest imponująca, może jakieś premie dostają?
Żeby nie było, że ufam ślepo plotkom, poczytałam trochę tu i tam, jeśli kto ciekaw oto są linki:
1) https://glos.pl/bibliotekarze-beda-miec-od-2021-roku-nowy-obowiazek-maja-liczyc-strony-w-ksiazkach
2) https://biblioteka.pl/artykul/W-Systemie-Informacji-Oswiatowej/10257
3) https://www.prawo.pl/oswiata/dane-o-ksiazkach-w-systemie-informacji-oswiatowej,505415.html
4) https://pomocsio.men.gov.pl/biblioteka/
Lektura dla mnie samej nie wnosi niczego nowego, może zdumiona jestem definicję czytelnika wedle SIO (ulubione skądinąd narzędzie statystyczne w oświacie):
" Nie należy w tej kategorii wykazywać użytkowników, którzy mają automatycznie utworzone konto biblioteczne, jednak w okresie sprawozdawczym faktycznie nie korzystali z biblioteki w żaden z wymienionych wyżej sposobów; nie należy również zaliczać osób, które korzystały wyłącznie z innych niż biblioteczno-informacyjne usług biblioteki, np. spotkań autorskich, wystaw, lekcji bibliotecznych itp."
Biorąc pod uwagę, że czytelnie i pracownie komputerowe są w szkolnych bibliotekach nieczynne z powodu pandemii, a spotkań autorskich i tak nie ma, to po pierwsze przepis martwy, a ponadto, wiele dzieci czytało zawsze książki na miejscu, nawet zakładki swoje przynosili lub korzysta chętnie z czytania na głos przez bibliotekarza.
Wielu nauczycieli przegląda fachowe książki w czytelni, czasem coś wynotuje lub skopiuje, czasem po prostu zapoznaje się z nowościami lub ode mnie prywatnie cos pożyczy , ale wedle definicji powyżej, nie należy ich liczyć...
Na lekcjach bibliotecznych wykorzystuję zbiory biblioteki, w tym czasopisma, więc znowu bzdura.
Także więc kilkoro uczniów tygodniowo, którym czytam książki nie ujmować w statystykach?
Super, gratulacje dla urzędników.
Co do liczenia książek w bibliotekach, czy to mają do 49 stron czy więcej...
Ktoś pomylił definicję broszury ( patrz Wikipedia) z wydaniem broszurowym książki, zwłaszcza lektury.
Nie zamierzam się zresztą nad tym rozwodzić.
Moje krótkie refleksje na temat statystyk podobnego typu , w nawiązaniu do komentarzy u DeLu, są następujące:
Po pierwsze - w czym tu pomoże katalog? niektóre osoby sugerowały, że może być pomocny. Nawet w elektronicznych nie ma wyszukiwania według liczby stron, podobnie na stronach internetowych, nie mówiąc o czasie ich przeszukiwania!
Po drugie - książka to książka, większość książek dla dzieci i
nowel lekturowych ma ok.32 stron, często mniej lub więcej, niektóre są nawet nienumerowane - takie widzimisię wydawcy i w katalogowaniu zaznaczamy strony bez numeracji.
Po trzecie - liczyć to sobie można w małych bibliotekach lub
punktach bibliotecznych, u mnie ok. 20.000 książek ( w tym dary od czytelników, broszury, minibajeczki) - kto i kiedy ma to
policzyć?
Po czwarte – podobno trzeba policzyć do 10 stycznia. Żadnej informacji do tej pory nie dostałam oficjalnie, nawet gdy przyszła do szkół pod koniec grudnia, to w wielu szkołach trwa przerwa świąteczna, potem kolejne święto 6 stycznia, nie mówiąc o pandemii i wielu osobach w kwarantannie.
Czy jestem zdziwiona ?
Nie !!!
Pracuję już 35 lat i żadne nowinki mnie już nie zdziwią.
Gdy wprowadzono Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa i dostaliśmy 15.000 zł na książki cieszyłam się jak dziecko
Otrzeźwienie przyszło przy pisaniu sprawozdania. Rubryk tam było mnóstwo, kazano nawet liczyć książki osobno dla chłopców, osobno dla dziewcząt, następnie policzyć, ile razy każda książka była wypożyczona, a kupiłam 1000 sztuk, no i wreszcie zorganizować z zakupionymi książkami imprezy czytelnicze dla wszystkich ! oddziałów w szkole.
Jak mawia zaprzyjaźniona Anna z bloga Rozmowy z Wszechświatem - żyjemy w psychiatryku!
Przepraszam za zanudzenie niektórych z czytelników, ale jak to mówią - nie samymi różami życie jest usłane.
Na koniec zagadka:
jeśli odkryje ktoś uzasadnienie dla liczenia książek z podziałem na liczbę stron, to ukłonię mu się nisko, bo ja nie znalazłam takowego.