Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2026

Miganie w telefonie

 

Zawsze powtarzam, że nie wykorzystuję możliwości swojego telefonu nawet w połowie. Może to z lenistwa, może z braku umiejętności, a może wcale tych wszystkich udogodnień nie potrzebuję?

Korzystam z aparatu do robienia zdjęć, map google, notatnika, kalkulatora, no i oczywiście z funkcji telefonu do dzwonienia i wysyłania sms-ów.

Wiele razy Internet w telefonie ratował mnie w przypadku braku Internetu w domu czy w pracy. Z tego, co wiem, wiele osób z tego korzystało w czasie zdalnego nauczania. 

Świetnym rozwiązaniem są połączenia przez kamerkę, gdy chcemy pilnie coś pokazać w sklepie, w terenie czy pogadać z wnukiem. Ta funkcja najbardziej sprawdziła się w czasie pandemii, choć lepsza kamerka jest w laptopie i ekran większy. Ale nie wszędzie mamy do dyspozycji osobisty komputer.

Ostatnio oglądałam migawki z Ukrainy, gdzie pokazywano ładowanie sprzętu z agregatów, w specjalnych  namiotach. Jedna z pań rozmawiała z kimś przez kamerkę właśnie, używając języka migowego, niby oczywiste, ale pomyśleć, że z telefonem starego typu nie byłoby to możliwe! na podobnej zasadzie można od razu w porodówki pokazać rodzinie nowo narodzone dziecko!

Ale co tam telefon, dziś wiele funkcji przejął już zegarek, tzw. smartwatche, a podobno coraz powszechniejsze stają się pierścienie...

Mówi się, że w telefonie mamy cały świat i wszędzie bliżej. Wielu ludziom telefon zastępuje towarzystwo. Idąc na przystanek rozmawiają, w sklepie przy kasie rozmawiają, w autobusie i pociągu rozmawiają, często nie zważając na innych, a my wbrew własnej woli stajemy się świadkami intymnych często dialogów.

Cyfryzacja życia i gospodarki postępuje, bywa pomocna, ale nie dla wszystkich dostępna, równie fascynująca, co często niebezpieczna.  Prawo nie nadąża za wieloma rozwiązaniami, które czynią nasze życie nieznośnym. 
Z drugiej strony, czy można uciekać wiecznie przed nieuniknionym? Może lepiej poznać i oswoić?

Postęp technologiczny czasami wręcz przeraża, bo nie wszyscy za nim nadążają!




sobota, 26 czerwca 2021

Lęk na smyczy...

 

Telefony komórkowe przyzwyczaiły nas do kontrolowania wszystkich i wszystkiego, niektórzy cały świat mają w komórce, nawet płacą telefonem w sklepie, kontaktują się z bankiem, wysyłają maile. 

Telefony jednocześnie ułatwiają i utrudniają życie.
Nie chcę rozwijać tematu wad i zalet tego urządzenia. Jest to raczej wstęp do opowiedzenia historii  z telefonem w tle.

Mąż znajomej  pracuje zawodowo z przerwami, a kiedy nie pracuje pomaga w domu, robi zakupy, często konsultuje się przez telefon w wielu sprawach, co czasami znajomą drażni, zwłaszcza gdy dzwoni zbyt często i w czasie jej godzin pracy.

Ostatnio rozważają dla męża wcześniejszą emeryturę, bo zaniemógł na zdrowiu, o etat  w jego zawodzie trudno, a skoro znajoma sporo zarabia, to nie mają problemu finansowego.

Razu pewnego znajoma była cały dzień w pracy, mąż opiekował się wnukiem, zadzwonił do żony koło południa, ale ona nie mogła odebrać, miała ważne spotkanie.
Po spotkaniu dzwoniła co godzinę, mąż nie odbierał. Po kilku nieodebranych połączeniach zaniepokoiła się, zadzwoniła do sąsiadki, żeby sprawdziła  co z mężem. 
Sąsiadka słyszała telefon przez drzwi, pukała, ale nikt nie otwierał.
Znajoma zamówiła taksówkę, pojechała do domu, męża nie było, telefon leżał na stole w kuchni.

Trudno było w tej sytuacji cokolwiek postanowić, sprawdziła tylko czy męża nie ma u syna, bo musiała wrócić na ważne zebranie, na którym siedziała jak na szpilkach.

Jaki finał? 
Mąż, wyrzucając śmieci spotkał kolegę ze szkoły, poszli na piwo i czas im szybko leciał.
Zapytany, czemu nie zadzwonił natychmiast gdy zobaczył 9 nieodebranych połączeń, stwierdził, że pamiętał o ważnych spotkaniach żony w pracy, a że czasem jest na niego zła za zbyt częste telefony, to nie chciał jej zawracać głowy. Przecież nic złego się nie działo. Zauważył, że była w domu, ale przecież nie zostawiła kartki.
A ona niemal zawału nie dostała, bo upały, front burzowy i mąż mógł zasłabnąć na ulicy.
Tej nocy spała w innym pokoju, bo musiała w samotności odreagować emocje...



piątek, 31 lipca 2015

Do kawy...smartfon

Bywając w różnych miejscach lubimy zachodzić na kawę z ciachem i poznawać nowe smaki. Kalorie? Cóż kalorie w porównaniu z miłą rozmową w spokojnym miejscu, a ile obserwacji można poczynić! Minimalistycznie zamawiamy jedno ciacho na 2 osoby, bo jak ktoś powiedział: czwarty kawałek ciasta jest dokładnie taki sam w smaku jak pierwszy!
Ale miało być o obserwacjach ludzi podsiadujących obok. Wczoraj urzekły mnie starsze panie, elegancko ubrane, dysponujące czasem wolnym i dobrym humorem, które spotkały się w kafejce na ploteczki. Było ich pięć, radosnych plotkarek, mówiących jedna przez drugą, patrzących sobie w oczy, uważnych, doradzających jedna drugiej co zamówić. Ich wiek biologiczny zdradzały jedynie plamy na skórze i zmarszczki mimiczne, bo reszty pozazdrościć im mogą młode osoby. Siedzieliśmy przy kawie dość długo, czekając na syna, który zdawał ważny egzamin i ani razu którakolwiek z owych dam nie siegnęła po telefon. Przy innym stoliku para, ona pijąca kawę i jedząca deser, on ciągle rozmawiający przez telefon. równie dobrze mogła przyjść sama, bo partnera do rozmowy nie miała, chyba że zadzwoniłaby do niego między jednym kęsem ciasta , a drugim.
Trochę dalej dwie dziewczyny (studentki?) nad koktajlami owocowymi, każda z nosem w swoim smartfonie, aż dziwne, że zauważyły się na ulicy i przyszły razem. To przypomniało mi opowiadanie koleżanki, której córka pojechała z przyjaciółmi na biwak. Koleżanka dzwoni do córki i pyta jak na tym biwaku? Okazało się, że ogniska nie było komu rozpalić, bo wszyscy w telefonach siedzą, a i pogadać nie ma z kim...
Nie dziwi dziś nikogo gremialne korzystanie z telefonów przy restauracyjnym stole, a jeszcze niedawno do dobrego tonu należało odebranie rozmowy na uboczu, o ile miał ktoś włączony. Nie wierzę, że wszystkie te osoby mają tyle nie cierpiących zwłoki spraw. Kiedyś spotkałam się nawet z odbieraniem telefonów służbowych przez panią psycholog w czasie stypy po jej zmarłym ojcu...
Równie irytujące jest głośne rozmawianie przez telefon w muzeach podczas zwiedzania, nie wszyscy są na tyle zdyscyplinowani lub po prostu kulturalni, żeby nie przeszkadzać przewodnikowi i zwiedzającym.
Jestem ciekawa, co myśli sobie osoba wychodząca na balkon wieczorem, kiedy otwarte wszystkie okna, ludzie oglądają film, a ona bardzo głośno rozmawia przez telefon i zmuszeni jesteśmy wysłuchać jej problemów prywatnych, zamiast filmu, a zasięg w mieszkaniu dobry, ja na balkon nie muszę wychodzić...

wtorek, 28 lipca 2015

Telefoniczny galimatias

Okazuje się, że chochliki mieszkają także w telefonach komórkowych lub w eterze, dlaczego? Wysyłałam imieninowe sms-y ze zdjęciami, mojej bratanicy i koleżance z pracy. Jedna podziękowała od razu, druga milczy, myślę sobie: jest na wakacjach, dobrze się bawi. Wieczorem dzwoni telefon, na wyświetlaczu koleżanka, ale głos obcy! Pani po drugiej stronie informuje, ze dostała dziwnego sms-a z życzeniami, ale ona Barbara, a nie Anna, więc oddzwania, bo może ktoś na te życzenia czeka. Zgłupiałam... Po powrocie do domu sprawdzam, dzwonię do innej koleżanki...
Okazało się, że pod numerem solenizantki zapisał się ( sam?) numer pani, u której wynajmowaliśmy pokój w Zawoi. O tyle to dziwne, że numeru pensjonatu wcale nie zapisywałam w telefonie, tylko dzwoniłam z klawiatury! Nie ma więc mowy o zamianie numerów, co sugerował mi mąż (pewnie wcisnęłaś zamień i poszło...)
Dzwonię wczoraj rano do koleżanki ze spóźnionymi nie z mojej winy życzeniami, a ona mi na to, że też dostała dziwnego sms-a ze zdjęciami z Krety od nieznanej osoby. Tak sobie myślę naiwnie, że może te burze coś w eterze namieszały, bo jak to wytłumaczyć...

niedziela, 15 marca 2015

Co wyzwala moje frustracje?

Moi domownicy zauważyli, że potrzebny mi odpoczynek, odcięcie się od świata zewnętrznego, bo w niektórych sytuacjach reaguję jak psychopata. Może to wina kawy, niewyspania, stresów w pracy lub hormonów? Ze wszystkich wymienionych mam wpływ jedynie na kawę, ale jak się jest niskociśnieniowcem, to trudno z kawy całkiem zrezygnować. Jak się u mnie objawia zachowanie krytykowane przez rodzinę? Podobno zbyt agresywnie reaguję na telefony od obcych ludzi! Ale jak nie mam reagować gdy kilka razy w ciągu godziny dzwoni telefon i wyświetla się numer zastrzeżony, więc nie odbieram, bo najczęściej wysłuchuję info z automatu. Gdy decyduję się wreszcie odebrać mówi do mnie pani z banku. Pyta, pyta, pyta.... ja na wszystko odpowiadam, że nie, dziękuję, nie potrzebuję, ale pani nadal upierdliwie namawia, ja coraz głośniej i agresywniej się bronię. Kiedy staję się bardzo nieprzyjemna, pani mi na to, że wcale nie musiałam z nią rozmawiać(!!!), ale nie rozłącza się, to ja muszę zakończyć. Podobnie jest w banku, gdy idę coś załatwić, zawsze mają nową ofertę do zaproponowania, a ja zawsze odpowiadam, że gdybym czegoś poszukiwała, to zgłoszę się sama. W pewnym sensie rozumiem osoby pracujące w bankach, bo każą im łapać klientów, inaczej fora ze dwora. Kolega namawiał mnie kiedyś na założenie chociaż na pół roku konta w banku, gdzie pracuje jego żona, bo jeśli w określonym czasie nie znajdzie pożądanej liczby nowych klientów to ma wypad. Żal mi kobiety, ale czemu ja mam za to płacić i po co mi trzecie konto w innym banku? Naprawdę staram się panować nad nerwami, ale nie znoszę gdy ktoś obcy wmawia mi, co jest dla najlepszej, bo ja sama jeszcze tego nie odkryłam...