Była mowa o kalendarzach i w komentarzach Grażynka z Dukli przypomniała mi, ze w jej stronach strażacy roznoszą po domach kalendarze ścienne, składając życzenia noworoczne. U nas roznoszeniem kalendarzy zajmują się kominiarze i daje się wówczas co łaska, za życzenia dziękując. Czasami takie rozdawnictwo kalendarzy zaczyna się już w październiku, jest to w sumie fajna tradycja, a byłaby jeszcze lepsza, gdyby te kalendarze były lepszej jakości...
Kominiarze występują z reguły w strojach tradycyjnych, a taki widok, przyznacie należy już do rzadkości.
W tym roku jeszcze nikt nie pukał do drzwi, ale w ubiegłym przeżyłam niezłe zaskoczenie. Gdy otworzyłam drzwi, omal nie zeszłam na zawał, bo na korytarzu stał owszem kominiarz z kalendarzem i składał życzenia, ale nie był to starszy pan w cylindrze na głowie i stroju tradycyjnym, ale wysoki, umięśniony facet (w rodzaju niezłe ciacho) w czarnym stroju jak na trening agentów specjalnych i rozbrajającym uśmiechem od ucha do ucha.
Widok był bardzo apetyczny, ale dobrze, że ów kominiarz nie założył kominiarki, bo pomyślałabym, że to nalot na mój dom i że pomylili mieszkania. A czy ktoś z Was widział ostatnio kominiarza i czy chwytacie za guzik na jego widok?

