sobota, 17 stycznia 2026
Zimowe impresje
czwartek, 8 stycznia 2026
Zaradność w kryzysie
Inspiracją dla tego wpisu był blog Królowej Karo, na którym autorka pisze o nadawaniu drugiego życia ubraniom, poprzez malowanie ich specjalnymi farbami.
Od razu uaktywniły mi się wspomnienia z czasów PRL, gdy trudno było nie tylko o ciekawe ubrania, ale i o tkaniny, włóczkę, dodatki krawieckie.
Miałam to szczęście, że babcia była krawcową samoukiem, trochę nauczyłam się od niej; od cioci podejrzałam szydełko i robótki na drutach ; przyszedł też czas na hafty itp.
Gdy nie było włóczki, przerabiało się w kółko te same swetry, dodając nieco innych materiałów lub ozdób (koronka, skóra, cekiny, guziki). Po włóczki trzeba było jeździć do Łodzi. W ogóle w tym czasie odbywały się wycieczki po wszystko. Do Łodzi po włóczkę i bieliznę , do Gniezna po koszule męskie i buty, do Warszawy po kawę, czekoladę i wina, nowinki modowe z Hofflandu, na Śląsk po wędliny i w zasadzie po wszystko...
Brak tkanin nie był o tyle problemem, że kupowało się pieluchy tetrowe do farbowania domowymi sposobami. Oj, niejeden garnek z domowej kuchni zepsułam! A jakie spódnice szyło się z tych pieluch!
Ale nie tylko tetra bywała surowcem. Kiedyś z babcią uszyłyśmy spódnicę z namiotu/wigwamu. Była to zabawka dla dzieci, ale tkanina wspaniale nadawała się na spódnicę, a jaka kolorowa była!
Innym razem kupiłam kilometry tzw. kieszeniówki w kolorze szaro-błekitnym i dawaj - ile fajnych falbaniastych spódnic można było z niej uszyć. Niestety farbowała się słabo...ale i z podszewki wykreować dało się świetne ciuchy, podszewki były w różnych kolorach, fajnie się gniotły, błyszczały. satyna to nie była, ale na bezrybiu...
Wspaniałym surowcem na oryginalne ciuchy były koszule taty. Wystarczyło odciąć sztywne mankiety, wyhaftować coś z przodu lub zmienić guziki na kolorowe, zawiązać supeł na brzuchu i kreacja gotowa. przydatne były też zwykłe koszulki gimnastyczne, dziś nazywane t-shirtami. Dekolt, babcia przerabiała mi na zapięcie typu Polo, ja dodawałam jakiś haft lub kieszonkę i była bluzka niepowtarzalna...
To były czasy, gdy jeansy kupowało się w Pewexie lub w komisach, czasami trafiały się w sklepach sztruksy lub polskie jeansy, tzw. Odry, które wycierało się cegłą lub pumeksem na kolanach, by udawały te zagraniczne.
Dziś widuję sukienki, torby, spódnice całe z dżinsu w różnych kombinacjach i za drogie pieniądze sprzedawane, ale gdy byłam nastolatką, szyło się takie samemu ze starych spodni , dodając przeróżne ozdoby. Bo wszystko w modzie już było, oprócz podartych spodni, poszarpanych swetrów oraz innych dziwnych ubrań.
czwartek, 31 lipca 2025
Choć goni nas czas...
Choć goni nas czas, staramy się wycisnąć z życia jak najwięcej, oczywiście na miarę sił i możliwości. By było co wspominać, gdy zostaną już tylko spacery do parku i lektury w ulubionym fotelu.
A właśnie, wiele osób odchodzi nawet od robienia zdjęć, bo uważają, że warto raczej skupić się na celebrowaniu chwil i skupianiu uwagi na tu i teraz, a zdjęć z wyjazdów już i tak później nie oglądają. My, póki co robimy, wymieniamy się wrażeniami z rodziną i znajomymi, jeszcze nas to cieszy...
wtorek, 14 stycznia 2025
Pożegnanie...
Składamy sobie życzenia przy różnych okazjach, zwłaszcza z końcem lub początkiem roku, a tu taki szok...
niedziela, 14 kwietnia 2024
Sentymentalnie....
W trakcie moich wędrówek po mieście natrafiam na miejsca związane z przeszłością, dawno minioną, ale w pamięci żywą. Może to takie znamię upływającego czasu, im mamy go mniej, tym częściej wspominamy...
wtorek, 13 września 2022
Aleś nam numer wywinął......
Tak naprawdę to nie wiem, co napisać, bo wierzyć się nie chce, że Go już nie ma...
Ale DeLu wiedział, jak nas zaskoczyć, przyćmił śmierć brytyjskiej królowej i rocznicę zamachu na wieże Nowego Jorku.
Znalazłam na jego blogu zdjęcie, które pozwoliłam sobie zamieścić w czarnej ramce, taka okoliczność.
Dowcipny, oczytany, wielbiący świat opery i piękne śpiewaczki, wierny sługa i przyjaciel swojej kotki Havy, niezrównany dyskutant, niezastąpiony i niezwykle aktywny uczestnik blogosfery.
wtorek, 30 sierpnia 2022
Gdy wracasz z wakacji...
Gdy wracasz z wakacji, urlopu, wizyty u rodziny lub przyjaciół zawsze coś przywozisz. Pamiątki, mapki, bilety, smakołyki, owoce zebrane w lesie lub w zaprzyjaźnionym ogrodzie itp.
Kiedyś nawet wieźliśmy ze Śląska zamrożoną rybę, wielkiego karpia, owiniętego w gazety i ręczniki, i o dziwo dojechał w stanie zamrożonym do domu:-)
Z Krety wieźliśmy oliwę i miejscowe trunki, na szczęście nic się zbiło, nie uszkodziło, choć na lotnisku w poznaniu z walizki jakiejś pani ciekła tłusta oliwa, wolałam nie myśleć, jak wyglądają jej ubrania...
niedziela, 14 listopada 2021
Rozgrzej się...
Zainspirowana wpisem Marka z Ekwadoru o drzewach postanowiłam pokazać zdjęcia roślin, które zachwyciły mnie na Krecie. Wiele z nich znamy z naszych parapetów i kwietników, bo hodujemy w donicach, tymczasem widzieć ogromne ich odpowiedniki rosnące w naturze to niesamowite wrażenie.
Ponieważ jest już chłodno, a nasze drzewa zrzuciły liście, może oglądanie zdjęć z lipca rozgrzeje Was trochę i poprawi humor nadwerężony porannymi mgłami.
Swojskie pelargonie i aloesy tutaj urastają do rozmiarów krzewów i choć pelargonii nie widziałam wiele, to aloesy rosną niemal wszędzie i to w gigantycznych rozmiarach.



































