Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 października 2023

Czarny humor

 Pojawiają się wspominkowe wpisy na blogach z wiadomej okazji. Zamierzałam i ja powspominać tych, co odeszli, ale rozmowa podsłuchana w kawiarni sprowokowała mnie do pójścia inną drogą, bo czyż zawsze musi być smutno i ponuro?

Rozmowa:

- A ty wolisz być pochowana w trumnie czy skremowana?

- Nie wiem jeszcze, ale powiedziałam moim, że nie chcę leżeć na drugim mężu, wolę leżeć na rodzicach...










Życzę Wam , byście wspominali jak lubicie, płakali ile potrzeba, ale nie przesadzajcie ze zniczami, bo nie liczbą lampek mierzymy siłę pamięci o bliskich...

środa, 16 czerwca 2021

Nie piszesz, nie dzwonisz...

 

Taki sobie dialog na ulicy:

- jak dobrze cię widzieć, co tam u W. ?
- chyba dobrze, zadzwoń i zapytaj sam!
- on nie dzwoni, nie będę się narzucał!
- skoro jesteś ciekawy, co u niego, to ty zadzwoń, przecież W. nigdy wylewnością nie grzeszył, ma sprawę, to dzwoni lub życzenia składa...
- zadzwonię i co powiem? zresztą on jest młodszy, powinien pierwszy się odezwać...
- i w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz - jeśli obaj wyjdziecie z takiego założenia, to nigdy nie porozmawiacie!
I tak w kółko - niech ktoś pierwszy zadzwoni, niech ktoś pierwszy napisze, tylko nikt się nie kwapi, by zrobić pierwszy krok.

Gdy zmarła moja teściowa, teść czekał, aż cały świat przyjdzie do niego i zauważy, że on potrzebuje towarzystwa. Pytaliśmy jego znajomych, jak to jest z tą samotnością wdowca. Odpowiedzieli, że dzwonili z propozycjami spotkań, najpierw odmawiał, bo wiadomo - żałoba, ale później stracili cierpliwość - ileż razy można wyciągać rękę i dostać kosza?
Pytaliśmy teścia, czy nie czuje się samotny? odpowiedział, że nikt do niego nie dzwoni, a on nie będzie się narzucał... no masz babo placek!

A wystarczy odrobina dobrej woli i wzajemność. Czujesz się samotny, wyjdź do ludzi, zaproś ludzi do siebie, napisz, zadzwoń!

 Inaczej to także wygląda, gdy mamy dużo czasu, a ta druga strona pracuje czasem na dwóch etatach lub w dziwnych godzinach. Sama wiem, że do mojego syna mogę zadzwonić dopiero po osiemnastej, chyba że coś ważnego, to wysyłam sms-a, jeśli może, oddzwoni.
Gorzej, gdy dzwonimy, a abonent wiecznie zajęty i w dodatku nie oddzwania...
Inne priorytety i potrzeby mają tzw. single, a inne - osoby żyjące w związkach.

Wzajemność w relacjach to też miła cecha.
Miałyśmy w pracy kółko koleżanek, z którymi spotykałyśmy się co roku w czerwcu, w kolejnych latach każda z nas zapraszała pozostałe na kawę i deser do lokalu. Taka tradycja.
Zdarzyło się, ze dwa razy, że gdy przyszła kolej M., to zawsze jej coś wypadło, płaciła więc następna z kolei. Żaden problem, ale trzeciego razu nie było, nie powiadomiono M. o spotkaniu.

Czytam czasami w komentarzach na blogach zaproszenie gospodarza do komentowania postów i wtedy jedna z osób komentujących pisze - zaglądam, czytam, ale nie  komentuję. 
O.K. nie ma obowiązku, ale gdyby wszyscy wyszli z tego samego założenia, to po co pole komentarzy pod postami, będziemy czytać jak gazetę lub tylko zerkniemy czy aby post nie za długi, zamkniemy i zapomnimy...



wtorek, 1 stycznia 2019

List do prawnuka...

Odeszła tak cicho i skromnie jak żyła.
Pani Basia, o której pisałam kiedyś TUTAJ

Może to smutne, pisać w nowym roku o śmierci, ale w sumie, wydźwięk tej notki będzie optymistyczny, wierzcie mi.
Cieszę się, że mogłam Ją poznać i nie tylko wysłuchać opowieści o udziale w Powstaniu Warszawskim, ale porozmawiać na każdy temat, a pamięć miała świetną i życzliwość dla innych niecodzienną.
Zawsze pamiętała o urodzinach, imieninach, zawsze starała się innym zrobić przyjemność.

Nie zdążyłam Jej w grudniu złożyć osobiście życzeń imieninowych, bo była w szpitalu, ale przekazałam przez rodzinę.
Tym bardziej czułam, że należy się Jej pamięci ta notka.

Najbardziej jednak chciałam podzielić się z Wami pracą konkursową jej prawnuka, ucznia klasy piątej, który napisał o swojej prababci w nietypowej formie listu, jakby to bohaterka pisała do przyszłego potomka.

Za zgodą autora i rodziny zamieszczam tę pracę w całości, bo zrobiła na mnie wielkie wrażenie:

Najdroższy mój Wnuczku!

Najukochańszy Julku – bo może tak będziesz miał na imię...? Jak Słowacki, którego czytać nam nie wolno? Mój prawnuczku, którego urodzin tak chciałabym doczekać już w wolnej, w niepodległej Polsce. Ale gdyby mi się nie udało...chciałabym, żebyś wiedział.

Jest zimny dzień, za kilka dni kończę 18 lat, a powstanie upada. Mieszkam w okupowanej przez hitlerowców Warszawie razem z tatą i babcią. Należę do "Szarych Szeregów", gdzie nazywają mnie "NINA", choć mam na imię Basia. Jestem łączniczką, noszę pocztę dla powstańców. Jestem głodna. Chłopcy co jakiś czas przynoszą obierki ziemniaczane, cebule lub kaszę, które wykorzystujemy z innymi dziewczętami na zupę. Gdyby nie oni, umarlibyśmy z głodu.

Ludzie dookoła pomagają mi, ratują, nawet poświęcają. Pewnego dnia na ulicy Marszałkowskiej, która przez gruz bardzo się zwęziła i trzeba było przebiec przez barykadę, jakiś pan poprosił, bym go przepuściła, bo się spieszył do chorej córki. Gdy patrzyłam, jak przechodził przez gruzowisko nagle upadł – zabił go snajper. Zamiast mnie.

Innego razu rozmawiałam z chłopcem, który na moich oczach dostał w głowę granatem odłamkowym i zginął. Zginęło naprawdę wielu z nas, powstańców i wielu mieszkańców Warszawy. Mnie spadające bomby zasypywały już trzy razy, ale udało się, żyję i pomagam jak umiem, walczę.

Ale wiesz co? Mimo, że hitlerowcy wygrywają, my się nie poddamy. Będziemy walczyć do końca, aż zwyciężymy. Bo zwyciężymy prawda? Musimy! Dla nas, ale i dla Ciebie, mój Chłopcze. Nie wiem, co będzie dalej. Mówią, że jak to się skończy, wywiozą nas wszystkich do Niemiec...albo do obozów.
Mam marzenie. Że przeżyję i opowiem Ci to kiedyś sama. Spacerując po Łazienkach i jedząc lody.
I że wszystko się ułoży. Julku, chciałabym Cię poznać.
Twoja babcia Barbara Sosińska, ps. „NINA”


Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą!
Ale smutek straty rekompensowany jest nadzieją przyszłych pokoleń, które doceniają dorobek swych przodków, pielęgnują wspomnienia i doskonalą cechy odziedziczone po dziadkach i rodzicach.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Pamiątki z podróży.

Pamiątki z podróży bliższych i dalszych każdy jakieś przywozi.
Często są to zdjęcia, magnesy na lodówkę, wyroby regionalne (oscypki, koronki, lalki w strojach ludowych, obrazy), książki, foldery, mapy.

Wiele z tych pamiątek ma charakter praktyczny - wizytówki pensjonatów, restauracji, wystaw i muzeów zawierają cenne informacje, przydatne nie tylko dla nas, ale także dla rodziny i znajomych, sprawdzone adresy i kontakty.

Ciekawie wydane foldery i przewodniki stanowią dobrą zachętę dla niezdecydowanych.

Mapy, zwłaszcza gdy zaznaczymy pokonane szlaki i poznane miejsca są alternatywą naszej pamięci, która bywa dobra, ale krótka...


Widoczny na drugim zdjęciu Paszport Podróżnika otrzymaliśmy wraz z biletem w Muzeum Podróżników w Toruniu. Zachęca on do zbierania pieczątek i poznawania zabytków Torunia i okolic.
Niesamowita frajda, zwłaszcza gdy podróżuje się z dziećmi.


Czy trafiliście kiedyś na bilety wstępu wielokrotnego przeznaczenia?
Uwielbiam takie - bilety widokówki, które można wysłać z pozdrowieniami; bilety zakładki do książek wiadomego przeznaczenia; bilety jako informatory, pogłębiające naszą wiedzę o danym miejscu.


Szkoda
, że niektórych smaków, wrażeń, zapachów i innych fascynujących elementów podróżowania nie da się zapakować i przewieźć, by później odtwarzać w cieple domowego ogniska w zimowe wieczory...

poniedziałek, 7 maja 2018

Jesienne wspomnienia wiosenną porą...

W środku wiosennego rozkwitu przyrody trafiła do mnie książka z jesienią w tytule, wspomnienia zaprzyjaźnionej blogerki Ewy.

Autorka nie tylko pozwoliła na subiektywną notkę o swojej książce u mnie, ale nawet poprosiła o konstruktywną krytykę.

Prawdę powiedziawszy nie wiem, co miałabym krytykować czy oceniać. Krytykiem nie jestem, jedynie skromnym bibliotekarzem i czytelnikiem, a w książkach szukam emocji i nauki.

Przede wszystkim, chylę czoła przed benedyktyńską pracą. Zgromadzenie tylu wspomnień, zdjęć, faktów i nadanie im pewnej spójności oraz cech obiektywnego spojrzenia na ówczesną rzeczywistość to nie lada sztuka.
Czasy dawne i współczesne, Sieradz, Łódź, Warszawa. Tradycje, smaki, zabawy, obrzędowość i polityka... jak to w życiu.
Lekturę zaczęłam oczywiście od przyjrzenia się fotografiom, chociaż cenne jest już słowo wstępne autorki, które często czytelnik pomija, a niesłusznie. Nie ukrywam także, że zaczęłam czytanie od końca czyli od rozdziału o bibliotekach.

Zdjęcia znajome się wydały, choć osoby na nich nieznane, ale wszak podobne mam w domu swoim i rodzinnym, a czasy bliskie sercu i w opowieściach Ewy Stanisławiak znalazłam wiele analogii z własnymi wspomnieniami.
Jakże ciepło pisze autorka o swoich bliskich, trzeźwo jednak przyglądając się ich funkcjonowaniu w zawierusze naszej historii. Tak było, tak żyło wielu Polaków i te opisy są także w tej książce cenne.

Niebywałym zbiegiem okoliczności nasi ojcowie w podobnej branży pracowali, obaj byli społecznikami i podobne perypetie w latach 80 tych były ich udziałem. To chyba jakiś znak, że zapragnęłam tę książkę przeczytać.
Przypadkowy czytelnik nie musi się obawiać, że omawiana lektura zbyt osobistą się okaże, zawiera bowiem tyle ciekawostek, faktów i zajmujących fotografii, że czyta się ją jak najlepszą powieść biograficzną.

Zaskoczeniem dla mnie była nota biograficzna autorki na okładce, z podziwem czytałam o dorobku naukowym i zainteresowaniach badawczych. Nie dziwi udział w pracy zbiorowej : „Pamięć – zjawiska zwykłe i niezwykłe”.
Książka Ewy Stanisławiak to niezwykłe dzieło, zarówno dla dziejów kilku spokrewnionych rodzin, jak i historii naszego społeczeństwa, zwykłych ludzi, którzy byli zawsze jak sól tej ziemi…

Lektury tego typu (należą też do nich pozycje STOKROTKI -Jadwigi Śmigiery ) czyta się najpierw szybko, łapczywie, a potem wolno smakuje, strona po stronie i często do nich wraca...

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile ciekawych historii i przyczynków do obrazu naszego społeczeństwa kryją dzieje Waszych rodzin?
Sama próbowałam spisywać te okruchy pamięci, ale nie mogę sobie darować, że nie zaczęłam tego wcześniej i skrupulatniej, bo dziś świadków wielu zdarzeń już nie ma, a pamięć ulotna jest.

Aneks
Notka od autorki książki:
Książka jest w sprzedaży. Wystarczy wysłać maila z zamówieniem na mój adres: stanislawiak.ewa@gmail.com, a wszystko wyjaśnię.

czwartek, 28 kwietnia 2016

By czas nie zatarł i niepamięć...

Gdy słyszę hasła typu: Polska tylko dla Polaków, to jestem pewna, że autorzy tych haseł oraz ci, którzy je głoszą nie znają historii...
Przecież w każdym niemal miasteczku, wsi, osadzie mieszkali obok siebie i razem gospodarzyli Polacy, Żydzi, Niemcy, Romowie - rozmaite mieszanki narodowości. Nie było też chyba rodziny, która wśród swych przodków nie miała domieszki "obcej" krwi.
Dlaczego dziś akurat o tym? Z dwóch powodów: 29 kwietnia obchodzony jest Dzień Pamięci Żydów, a drugi powód to moje odkrycie w Inowrocławiu miejsc pamięci o Żydach zamieszkujących miasto od najwcześniejszych dziejów do II wojny.


Na zdjęciach powyżej reprodukcje zdjęć synagogi, która istniała u zbiegu ulic Solankowej i Grodzkiej, jej wygląd po zburzeniu w 1939 roku oraz skwer, na którym umieszczono tablicę pamiątkową.

Żydzi zamieszkiwali miasto od XIV wieku, wywierając znaczący wpływ na gospodarkę i kulturę. Wybudowali piękną i okazałą synagogę, która należała do najwspanialszych w Europie. Mieli swój cmentarz, wznosili kamienice, zakłady lecznicze, zajmowali się handlem, budowali fabryki.
Największe zasługi dla rozwoju miasta miała rodzina Levy’ch, zwłaszcza Michael, żyjący w latach 1808-1879, uważany za pioniera industrializacji Kujaw zachodnich.
Świetność obywateli pochodzenia żydowskiego zakończyła się wraz z wybuchem II wojny. Hitlerowcy wymordowali większość Żydów, zburzyli synagogę, sprofanowali żydowskie cmentarze, a macewy wykorzystywali jako płyty chodnikowe.

Staraniem m.in. miłośników historii miasta utworzono na cmentarzu komunalnym MIEJSCE PAMIĘCI, gromadzące ostatnie pamiątki po żydowskich cmentarzach.
Na odnalezionych fragmentach macew można jeszcze odczytać napisy, także po hebrajsku. Miejsce wkomponowane w architekturę cmentarza nie jest na szczęście kolejnym pompatycznym pomnikiem ku czci, a raczej hołdem pamięci dla tych, którzy mieli znaczący wpływ na historię naszego miasta.

piątek, 30 października 2015

Czas leczy rany


Stary czas Dobrodziej
litościwy wielce,
ukoi cierpienie,
ukołysze serce.

Wspomnień dawnych albumy
w sepii dla nas zachowa
by świadczyły o życiu
bardziej, niźli słowa.


Stary czas patyną
pokryje obrazy
aby grymas bólu
zetrzeć z twojej twarzy.

Co było złe -
hen oddali,
kolory uczuć pozmienia
żal obróci w tęsknotę,
bukiety zasuszy
zostawi
niedopowiedzenia...

Lecz czas
nie bywa okrutny,
w pamięci twej zachowa
bezcenne obrazy,
najwłaściwsze słowa.

Stary czas Dobrodziej
w kufrze swym
odnajdzie
dar pocieszenie,
którego tak pragniesz.

J.K. 2015

czwartek, 26 lutego 2015

Targi o pomnik

Dziennikarze powinni być zadowoleni, bo znowu dzieje się, to znaczy rozpętała się nowa kłótnia o pomnik upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej. Tym razem nie chodzi o to czy w ogóle ma być to pomnik, czy tylko tablica. Kiedy ustalono, że jednak pomnik, to powstała kwestia: gdzie i jak duży?
Jak stwierdził prezes, w grę wchodzi tylko Krakowskie Przedmieście, a wielkość odpowiednia (czyli dla każdego inna).Poseł Niesiołowski nieco złośliwie zasugerował, że tylko wielkość wieży Eiffla zadowoli prezesa, a żeby było ciekawiej toczą się też spory o to, dlaczego tylko część rodzin smoleńskich zaproszono na rozmowy w sprawie pomnika.
Nie chce mi się nawet dociekać, skąd takie zacietrzewienie niektórych.Tragedia stała się straszna, ale ile lat jeszcze trwać będą te spory, które tak naprawdę uwłaczają pamięci ofiar.
Żeby zadowolić niektóre skrajne opcje, najlepiej byłoby zamienić pałac prezydencki na mauzoleum pamięci Lecha i Marii, oczywiście z wielkim krzyżem przed wejściem... Tylko kto wówczas zajmie ich miejsce na Wawelu?
(grafika „Tour Eiffel au coucher de soleil” autorstwa Momostardust - Praca własna. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons)