Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2024

Zapiski codzienności cz.2

 Gdy myślimy, że mamy monotonne życie , wystarczy spisać, co miłego lub ciekawego nas spotkało w ostatnim czasie. Zaczęłam tak robić i okazuje się, że notatek przybywa, czasem bez specjalnego starania z mojej strony. A najbardziej cieszą nowe kontakty blogowe, bo uważam, że, każdy nosi w sobie ciekawą opowieść...ale warto pielęgnować także dawne znajomości.


Mieszkam w uzdrowiskowej miejscowości, więc na spacery chodzimy najczęściej do parku. Jak nie cieszyć się , gdy takie widoki mamy co krok!


 Kolejny stos do czytania z wymiany rodzinnej, każda pozycja z innej bajki, ale lubię takie urozmaicenie, nie trzymam się jednego gatunku ani wydawnictwa. Najważniejsze, by książka była ciekawa i poszerzała wiedzę w jakiejś dziedzinie. Nawet kryminały takie bywają, oczywiście dobre kryminały! A i rozrywka czasami potrzebna :-)


Niezwykle miły gest - mąż dostał od uczniów klasy IV technikum podziękowanie za przygotowanie do egzaminu zawodowego, laurka z załącznikiem. Cieszą takie gesty prosto z serca.


Ja z kolei dostałam od męża wisiorek z symbolicznym drzewem życia. To upominek z tej okazji, że 40 lat temu nałożyliśmy sobie wzajemnie obrączki i nadal mamy wspólne pasje i mamy o czym rozmawiać:-)


Jadąc do wnuka, upiekłam takie proste, szybkie babeczki. Kupuję gotową mieszankę, dodaję składniki wymienione w instrukcji, ale sama dodaję dżem do środka każdej babeczki. Wszystko trwa krótko i mega łatwe, byle mieć mikser.


Nie mam swojego ogrodu, więc korzystam z gościnności cudzych. Na tym polu kukurydzy za płotem często hasają sarenki lub koty polują na myszy, dobry punkt obserwacyjny.


Dobre rozwiązanie dla małych ogrodów - kaskadowa uprawa poziomek, stojak zajmuje mało miejsca, ale krzaczków można posadzić wiele. Wnuk uwielbia poziomki i sam zrywa dojrzałe owoce.


W każdym ogrodzie powinny być kwiaty, nie tylko po to, by cieszyć oczy, ale głównie dla owadów, a propozycje roślin i naczyń do ich prezentacji są rozliczne. Póki co, cieszę oczy oglądaniem cudzych ogrodów... nawet w moim bloku, chyba tylko jedna sąsiadka ma kwiaty na balkonie, bo gołębi u nas sporo, wiele osób zakłada siatki lub stosuje rozmaite sposoby, by przegonić ptaki z balkonów.


Ostatnie zdjęcie , to nawiązanie do mojej matczynej dumy, która mnie rozpiera, gdy słyszę, że syn pojechał służbowo do Londynu, by szkolić młodych informatyków z innych krajów.
Takie chwile , to miód na serce i pokarm dla duszy.

Czas mija, wakacje za progiem, macie już wakacyjne plany?

sobota, 3 listopada 2018

Miesiąc niespodzianek

Choroba też bywa niespodzianką, ale pomijając chorobę i jej leczenie październik okazał się dla mnie miesiącem niespodzianek.
Wszystkie niespodzianki przybyły do mnie pocztą.
Każda przesyłka inaczej.
Koperta była po prostu w skrzynce, jedną paczkę odebrałam od sąsiadki, drugą na poczcie, bo wymagane było potwierdzenie odbioru.
W ogóle zauważyłam, że poczta rządzi się swoimi prawami i zupełnie inaczej idą przesyłki np. z Kujaw na Śląsk, a inaczej ze Śląska do Warszawy...
Czasami krócej idzie list ze Szwajcarii do Inowrocławia, niż kartka na terenie Polski.

Najpierw okazało się, że wygrałam książkę w konkursie, do udziału w którym namówił mnie znajomy bloger.
Konkurs z cyklu WSPOMNIEŃ CZAR dotyczył szkolnego zdarzenia z czasów szkolnych uczestnika. Opisałam sytuację z liceum i wspomnienie to zostało nagrodzone książką.
Do lektury dorwał się najpierw mój mąż, bo jest to książka o polskich himalaistach, a jej autor był jednym z pierwszych Polaków, którzy po wojnie wyprawili się w Himalaje.
Jeśli macie ochotę zajrzeć na stronę dla seniorów, lub chcecie polecić znajomym, to polecam:
Teraz trwa konkurs na wspomnienia o naszych towarzyszach życia - zwierzętach, może ktoś się skusi?

Druga niespodzianka to paczka od Gabrysi Kotas z Mysłowic, która przysłała mi suszone grzyby, torbę orzechów, trzy swoje książeczki dla mojej szkolnej biblioteki, a co najważniejsze szydełkowe aniołki, które trafią na choinkę. Zapomniałabym o czekoladkach, które żal było jeść, tak ładnie je zapakowano, ale gdy namówiłam męża do spróbowania, to zniknęły w sekundę...

I wreszcie, trzecia niespodzianka to list od Ani z bloga Ekstrakt życia.
Pochwaliła się kiedyś, że nie tylko pisze, ale i rysuje, a ja przymówiłam sie o próbkę jej talentu.
Ania była tak miła, że specjalnie dla mnie wykonała rysunek w ołówku, który Wam pokazuję, a który czeka na odpowiednia ramkę.

W środku były także dwie urocze sowy i kilka słów napisanych odręcznie. Jak miło dostawać takie przesyłki.

Życzę wszystkim podobnie miłych niespodzianek w listopadzie :-)

piątek, 22 stycznia 2016

Różne oblicza zimy...

Zima ma różne odsłony i nie wszyscy za zimą przepadają, ale jak mawia mój mąż musi być porządna zima, aby zatęsknić za wiosną. Ja lubię zimę idealną czyli do -5 stopni, słoneczko, świeży śnieg pod stopami, zero wiatru, bym mogła spacerować i obserwować ślady na śniegu. Na spacerze po parku spotykają nas czasem niespodzianki, ktoś zostawił ulepione z dziećmi bałwany, kto inny robił orły na śniegu, jakiś odważny czy raczej nieroztropny piechur spacerował po zamarzniętym stawie...

W naszym parku jest tężnia, teraz nieczynna, bo woda mimo zasolenia jednak zamarza, ale odkryliśmy dzisiaj na drewnianej podporze ślady jakiegoś zwierzęcia z długimi pazurami, któremu mimo stromizny i oblodzenia udało się wspiąć na górę, aż do tarasu widokowego. Czyżby polował na ptaki, czy raczej chciał podziwiać panoramę parku z wysoka?
Innym razem gdy padał deszcz ze śniegiem naszym oczom ukazał się taki oto widok, to też jest zima...
A wczoraj wraz z obfitymi opadami śniegu spadły nam z nieba, a raczej z rąk sąsiadki pyszne, piękne rogaliki z powidłami, ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie, bo ślinka ciekła nam na sam widok, że o zapachu nie wspomnę...
Jedyny aspekt zimy, którego nie lubię, to przemoczone buty ze śladami soli i zbyt krótkie dni, ale w końcu do wiosny coraz bliżej...