Czy nie macie czasami wrażenia, że dla niektórych osób, doba trwa więcej, niż 24 godziny?
Nie wiem skąd niektórzy biorą energię, by działać na wysokich obrotach 24 godziny/dobę przez 7 dni w tygodniu, no może z przerwą na sen?
Taką osobę znam, wprawdzie sporo młodsza ode mnie, ale mimo wszystko, nawet w jej wieku nie miałam tyle energii i przebojowości.
A jest to kobieta pracująca zawodowo i społecznie, oczytana, lubiąca podróże, dbająca o rodzinę, ale i o siebie....
Nie dość, że pracuje w dwóch firmach, wyjeżdża w delegacje, często zagraniczne, to jeszcze znajduje czas i ochotę na śpiewanie w chórze i grę na instrumentach ( flet i pianino). Jest świetną organizatorką imprez rodzinnych i wyjazdów wakacyjnych, także dla swoich rodziców, dużo zwiedza, pokazując dzieciom świat, zna kilka języków obcych, z czego dwóch nauczyła się sama.
Brzmi to wszystko jak SF, wiem, ale znam ją osobiście i zawsze podziwiam, bo to kobieta nietuzinkowa i potrafi docenić dom, który ją ukształtował, ale i dzielić się z innymi. Włączyła się aktywnie w pomoc dla Ukraińców, wzięła pod swój dach całą rodzinę, by po dwóch miesiącach załatwić im mieszkanie i pracę dla córki starszego małżeństwa.
Gdy ogarnia mnie lenistwo, bo nawet sterty ubrań nie chce mi się uprasować, to z tyłu głowy mam obraz M. i zastanawiam się, ile by zrobiła w czasie, gdy ja zabieram się dopiero do roboty...


