Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwetka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 maja 2023

48 godzin...

 

Czy nie macie czasami wrażenia, że dla niektórych osób, doba trwa więcej, niż 24 godziny?
Nie wiem skąd niektórzy biorą energię, by działać na wysokich obrotach 24 godziny/dobę przez 7 dni w tygodniu, no może z przerwą na sen?

Taką osobę znam, wprawdzie sporo młodsza ode mnie, ale mimo wszystko, nawet w jej wieku nie miałam tyle energii i przebojowości. 
A jest to kobieta pracująca zawodowo i społecznie, oczytana, lubiąca podróże, dbająca o rodzinę, ale i o siebie....

Nie dość, że pracuje w dwóch firmach, wyjeżdża w delegacje, często zagraniczne, to jeszcze znajduje czas i ochotę na śpiewanie w chórze i grę na instrumentach ( flet i pianino). Jest świetną organizatorką imprez rodzinnych i wyjazdów wakacyjnych, także dla swoich rodziców, dużo zwiedza, pokazując dzieciom świat, zna kilka języków obcych, z czego dwóch nauczyła się sama.

Brzmi to wszystko jak SF, wiem, ale znam ją osobiście i zawsze podziwiam, bo to kobieta nietuzinkowa i potrafi docenić dom, który ją ukształtował, ale i dzielić się z innymi. Włączyła się aktywnie w pomoc dla Ukraińców, wzięła pod swój dach całą rodzinę, by po dwóch miesiącach załatwić im mieszkanie i pracę dla córki starszego małżeństwa.

Gdy ogarnia mnie lenistwo, bo nawet sterty ubrań nie chce mi się uprasować, to z tyłu głowy mam obraz M. i zastanawiam się, ile by zrobiła w czasie, gdy ja zabieram się dopiero do roboty...

wtorek, 16 października 2018

Artysta uliczny...

Widywaliśmy Go w parku codziennie, zajmował jedną z ławek, na której rozkładał swój skromny warsztat.
Obok napis - Portrety, karykatury/ 15zł
Nie wiedziałam o nim nic więcej, poza tym, że rysuje chętnym spacerowiczom i turystom portrety, ot tak , na kolanie.
Z czasem tracił chyba pewność ręki, bo podglądane prace stawały się coraz mniej doskonałe, jakby rysowało dziecko, a i klientów zaczęło ubywać, ostatnio nie widziałam, by w ogóle rysował...
Nic dziwnego, byliśmy świadkami, gdy zainkasowane wynagrodzenie spieniężał w pobliskiej kawiarni, zapraszając tego i owego na piwo. a wiadomo, że chętnych do kielicha nigdy nie brakuje. Ostatnimi czasy nawet ustronna ławka była barem pod chmurką

Lata mijały, artysta jakby coraz bardziej przygarbiony, coraz bardziej przypominał z wyglądu kloszarda. Jednocześnie, na lokalnych stronach internetowych obserwowałam, że bywał na wernisażach, spotkaniach, plenerach, odbierał nagrody i stypendia.
Nikt pewnie nie posądzałby znanego z parku rysownika o bywanie w środowisku artystów, o prowadzenie zajęć warsztatowych.
Ja też nie, dopóki nie przeczytałam, że zmarł niedawno i na portalu naszego miasta poświęcono Mu notkę biograficzną.

Wracając kiedyś z pracy zastanawiałam się, dlaczego ławka artysty jest pusta, może zachorował? Może miał inne problemy, skoro na ławce przybyła kartka z napisem ZBIERAM NA CHLEB...

Miejmy nadzieję, że tam, gdzie trafił znajdzie amatorów pamiątkowej karykatury lub grafiki zainspirowanej muzyką...

Znalazłam w sieci jeden z wierszy Romana Senskiego, bo tak się nazywał ów artysta i pozwolę sobie przytoczyć:

Ponownie

wygwoździć wyśrubować
Chrystusa
by nadal przechodził
szarymi ulicami by spojrzał
w oczy draniom dwulicowym
by wygnał przekupniów
z kurii przedsiębiorstw i spółek

nad biurkami zostaną
puste krzyże a mesjasz stoi
w kolejce
po dobre słowo
po zapomogę
po nowe sandały

wygwoździć
niech sunie po wodzie
po nadzieję człowieka
po rany i kłótnie
i wielkie banknoty
wiszące jak INRI

( źródło http://menazeria.eu/)