Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą architektura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2024

Szklane domy

 Cieszy mnie, gdy w moim rodzinnym mieście remontuje się wiele starych kamienic, często pod okiem konserwatora zabytków. Jest także u nas coroczny konkurs architektoniczny na najpiękniejszy budynek w kilku kategoriach, między innymi w kategorii renowacje/adaptacje.

Zwróciłam też uwagę, że przybywa w mieście elewacji ze szkła, które pokrywa całą fasadę obiektu lub panele szklane są znaczącym  elementem ozdobnym. Taki trend dotyczy zarówno budynków publicznych, hoteli, jak i obiektów prywatnych.


To wejście główne do jednego z banków, w ciągu dnia trudno zrobić dobre zdjęcie, bo na ulicy ciasno i spory ruch.


Ściana jednego z hoteli , nie mogłam sfotografować jej w całości, bo sporą część szklanej elewacji pokrywały banery wyborcze. Okropność, oglądać takie wielkie twarze ze sztucznym uśmiechem.


Obiekt usługowo-handlowy, poniżej druga, niższa jego część...


Budynek zdaje się falować, a w dodatku w nowoczesnej elewacji odbijają się stare kamienice.


Biurowiec, który zdobył jedną z nagród w konkursie, o ile pamiętam.


Ten długi szklany budynek to świetny przykład, jak można zmodernizować brzydki pawilon z okresu PRLu. Nie wszystkim ta zmiana sie podobała, różne padały słowa krytyki, ale uważam, ze na pewno wygląda o niebo lepiej, niż poprzednia wersja. W środku pizzeria, apteka, sklep ze wszystkim, usługi, siłownia, szkoła tańca.


Przy parku, obok jednego z sanatoriów kończy się remont restauracji "Marmurowa". Nie wiem jak będzie się nazywał lokal teraz, bo elewacja na pewno nie jest z marmuru, a jak pięknie odbijają się w niej drzewa!


Kolejny hotel ze szklaną elewacją. Nie wiem jakie są tam pokoje, ale restaurację warto odwiedzić, a sernik pistacjowy powala na kolana!


A to przykład zastosowania szkła w elewacji prywatnego budynku, nieco skromniej i reszta wymaga odświeżenia, ale i tak szklanych powierzchni jest sporo.


Tam gdzie wielkie szklane tafle, tam konieczność mycia specjalnym sprzętem i fachowymi siłami.
Podejrzałam, jak robią to alpiniści w galerii handlowej.
Mam nadzieję, że zakończyli pracę bez zakłóceń, bo pod nimi akurat znajdowała się kawiarnia pełna klientów...

niedziela, 25 czerwca 2023

Smutny widok...

 Lubię przyglądać się budynkom, detalom architektonicznym, elementom metaloplastyki, ogrodom.

 Jako mieszkanka blokowiska od zawsze, zazdroszczę właścicielom domów pewnej intymności, z dala od uciążliwych sąsiadów,  samodzielności w decydowaniu o kształcie i kolorystyce domu lub jego szczegółów, możliwości korzystania z uroków ogrodu itd.

Dlatego wręcz boli mnie, gdy niektórzy właściciele domów nie potrafią docenić swej sytuacji, zaniedbują dom i ogród, pozwalają niszczeć ogrodzeniom,  usychać krzewom, nawet okna ich domów bywają smutne, a drzwi nie zapraszają do wejścia. A tak niewiele potrzeba by dom sprawiał radość także przechodniom...

Ale jeszcze smutniejsze wrażenie robią domostwa opuszczone przez właścicieli, z zamurowanymi oczodołami lub z oknami zabitymi deskami, z odpadającymi okiennicami , zarośniętym przez chwasty ogrodem, zardzewiałą furtką i  bramą na łańcuch.

Wyobraźnia jedynie podpowiada obrazy i historie z przeszłości niszczejących budynków. Równie zagadkowe bywają losy właścicieli: umarli lub wyjechali, a być może podzielili los swych domów i starzeją się w podobnie smutnych miejscach, opuszczeni przez bliskich...  

Piękna niegdyś brama z artystycznymi okuciami. Pozostała jej połowa, w dodatku mocno nadjedzona zębem czasu....
Jeszcze kilka wichur i ulewnych deszczy, a z dachu zostaną nędzne resztki, ogród zatracił swój charakter, nawet w rynnach wykiełkowały dziko nasiona...
Na pierwszy rzut oka dom opuszczony, smutny i zaniedbany, ale okazuje się, że w oknach firanki, drewno na opał w przygotowaniu, ale całość robi smutne wrażenie...
Cegła solidna, dach jeszcze daje radę, ale życia w tym domu już nie ma...

Czy Was takie widoki też zasmucają?

 

środa, 6 lipca 2022

Wakacyjnie :-)

 Ostatnie wakacje kobiety pracującej zaczęły się romantycznie od Kazimierza Dolnego czyli ulubionego miasteczka Stokrotki, która wiele pięknych słów napisała o wielu miejscach w Polsce.

Postanowiłam sprawdzić, skąd ten zachwyt, a że wokół wiele ciekawych miejsc, mogę połączyć dwie swoje pasje, czyli zwiedzanie/maszerowanie i fotografowanie.

Jest tylko jeden minus dla czytelników - zanudzę Was relacjami z odwiedzanych miejscowości Lubelszczyzny:-) Przysięgam, że zrobię przerwy na inne tematy!

Najpierw budynki, które zachwyciły mnie tuż po przyjeździe do Kazimierza. Są wśród nich zarówno zabytkowe kamienice, jak i stare wiejskie chaty, ale i współczesne budynki.


Jedne z najstarszych - spichlerze, w których albo muzeum, albo hotel, albo restauracja...

Świeżutko odrestaurowany ośrodek misyjno-rekolekcyjny .






Najbardziej chyba znane zabytkowe budynki wokół kazimierskiego rynku i na pobliskich ulicach.





Drewniane chaty, mają swój klimat i przyciągają wzrok, może dlatego, że coraz ich mniej...



Nowoczesność w każdym calu. Futurystyczny budynek mieszkalny, obwarowany wysokim ogrodzeniem, z tarasem i weranda na dachu oraz kapsuły do wynajęcia, niczym nowoczesne jurty.
Chyba mają powodzenie, bo powstaje już podest drewniany na trzecią kapsułę.

Dziś więcej nie napiszę, bo mam w nogach milion kilometrów, a jeszcze zajrzę, co tam u Was słychać!


wtorek, 14 czerwca 2022

Droga z pracy...

 Moja droga do pracy i z powrotem to jakieś ponad 7 km, które pokonuję codziennie na nogach przy każdej pogodzie , weszło mi to w krew i nie wyobrażam sobie inaczej.

Jeździłam kiedyś autobusem lub busem, zwłaszcza gdy miałam małe dziecko, ale stanie na przystankach, przeciskanie się do kasownika biletów i szukanie tychże w portfelu, to za wiele zachodu.

Od lat więc chodzę, dobrze mi to robi na ciało i głowę i czasami zmieniam trasę marszu, by mieć jakąś odmianę w widokach. Na zdjęciach poniżej pokazuję miejsca, które mijam w drodze z pracy, gdy wybieram trasę przez park miejski.

Niektóre fotki już były na blogu, ale może nie wszyscy widzieli.


Najpierw mijam gmach sądu rejonowego, przed którym jest piękny skwer z fontanną.


To budynek ratusza, a w zasadzie jego część zabytkowa, do której dobudowano później nowoczesny segment. W piątki mijam czasami gości weselnych pod ratuszem, bo przechodzę obok USC.


Ten piękny budynek, czekający na remont to także zabytek, a mieszkał w nim kiedyś Stanisław Przybyszewski.


Ulicą Solankową dochodzę do parku, a wzdłuż ulicy krzewy róż i figurki wiewiórek na budynkach.


Na budynku sanatorium płaskorzeźba symbolizująca leczenie uzdrowiskowe.
Dochodzę wreszcie do parku, gdzie zachwycają białe budynki zakładów przyrodoleczniczych, których jest kilka.



Jeden z pomników ku czci Zygmunta Wilkońskiego, założyciela uzdrowiska w moim mieście.


W mijanych ogrodach irysy, yukki, krzewy róż, piwonie, a przy wejściu do parku stacja meteo w starym stylu.


Kolejne piękne budynki na mojej drodze, stawy i fontanny...


Codzienny trening powoduje, że nie mam zadyszki po wejściu na trzecie piętro, dotleniam się, rozmyślam, obserwuję, robię zdjęcia, czasami wskazuję drogę kuracjuszom...

Mam już plany spacerowe na czas emerytury, bo organizm przyzwyczaja się do wysiłku, a oczy głodne widoków czekają na kolejne trasy.

niedziela, 25 kwietnia 2021

Lubię moje miasto...

Autorzy blogów, na które zaglądam mieszkają w różnych miejscowościach, od Bałtyku po Tatry i za granicami kraju. Lubię oglądać relacje fotograficzne z miejsc spacerów, wycieczek po okolicy, bo każdy wyłowi ciekawostki, których często nie znajdziemy w przewodnikach.

Czasami czytam także refleksje na temat tego, za co lubimy lub krytykujemy swoje miejsce na Ziemi.

Za co ja lubię moje miasto?

Za dużą ilość zieleni, za park i skwery, za miejsca przyjazne ludziom w każdym wieku, za lokalizację, bo mam blisko do lasu, nad jezioro, do dużego miasta.

Za wielkość, bo niby nie odczuwam małomiasteczkowej ciasnoty, ale z krańca na kraniec docieram w godzinę piechotą.

Za znajome zakątki, wspomnienia, bliskość do lekarza, dostępność dużej i małej kultury.

Za zmiany dobre nie tylko dla mieszkańców, ale i turystów.



Takie miejsca w parku miejskim powodują, że najbardziej sceptyczni spacerowicze nie nudzą się chodzeniem po sporej powierzchni terenów rekreacyjnych.



Parkowa architektura też potrafi zachwycić, a tu tylko mały wgląd we wszystko, co oferuje uzdrowisko.





Nie sposób nie lubić miasta za zabytki, a pokazuje tylko niektóre ciekawostki, jak drewniana dzwonnica przy kościele św. Mikołaja, gdzie odbył się sąd na Krzyżakami, kamienica pod lwem , obecnie z hostelem dla podróżnych i kamienica na Złotym Rogu.


Mozaikowy zegar słoneczny na jednej z kamienic na Rynku to pamiątka z okresu PRLu... dobrze, że nie usunięto go w ramach dekomunizacji wszystkiego.




Zamieszczam także detale świeżo odrestaurowanych kamienic, które świadczą o tym, jak prężne gospodarczo było kiedyś miasto i jak wielka wagę przywiązywano do estetyki budynków.



Ostatnie zdjęcia pokazują dwa ważne budynki, ratusz i sąd.  Ten drugi trudno uwiecznić na zdjęciu, bo z reguły zasłaniają go drzewa. Podobnych budowli było w naszym mieście więcej, ale nie przetrwały II wojny.

Wypadałoby napisać, za co nie lubię mojego miasta...

Stwierdzam , że za większość tego, co mnie denerwuje odpowiedzialni są ludzie, bo miasto nie śmieci, nie pije piwa na ławkach i nie zostawia chlewu wokół. To nie miasto powiększa powierzchnie parkingowe kosztem zieleni na osiedlach i nie miasto kopci kominami zimową porą.

A za co Wy lubicie swoje miejsce na Ziemi?