Mówi się, że jeśli chcesz stracić przyjaciół, pożycz im pieniądze. A jeśli chcesz popsuć sobie prywatna imprezę to zaproś gości o skrajnych poglądach politycznych i religijnych. Nieraz zdarza się, że kłótnie przy imieninowym stole przeradzają się w rękoczyny, jak na spotkaniach kiboli przeciwnych drużyn. Mam znajomą, która nie zaprasza bliskich na święta i imieniny, bo brat i teściowa hołdują odmiennym poglądom na politykę i rządzących, a ich kłótnie zepsuły jej niejedną uroczystość. Chcąc więc pozostać zdrową na umyśle i nie stracić kontaktu z resztą rodziny albo nie wyprawia rodzinnych uroczystości wcale, albo kameralnie spotykają się w odpowiednich podgrupach.
We wszystkich takich dyskusjach nie chodzi przecież o wymianę poglądów, ale raczej o to, aby przeforsować swoje zdanie lub narzucić innym swoje poglądy, bo ich są złe...Rzadko zdarza się, ze umiemy prowadzić dyskusje na argumenty, nic dziwnego - światopogląd wywołuje emocje.
Emocje wzbudzają także doniesienia medialne na temat życia politycznego, zachowania posłów, nietrafionych decyzji, fanatyczne wypowiedzi, przestępstwa korupcji ludzi już i tak nieprzyzwoicie bogatych.
Ja nie będę tutaj rozdzierać szat na tematy religijno-polityczne, choć jakieś tam poglądy mam, ale każdy z nas ma i takie nasze prawo. Podzielę się jedynie tym, co pozwala mi od czasu do czasu przywrócić wiarę w istnienie zdrowego rozsądku i stawia mnie do pionu po różnych doniesieniach w wieczornych wiadomościach. A są to małe arcydzieła Krzysztofa Daukszewicza, którego często z mężem słuchamy, a którego książkę niedawno czytaliśmy, zaśmiewając się do łez (patrz zakładka CZYTAM).
Druga rzecz to programy, które regularnie oglądam : "Drugie śniadanie mistrzów"prowadzone przez Marcina Mellera oraz "Świat kobiet" Młynarskiej i Wellman Dlaczego akurat te programy? W Drugim śniadaniu mogę posłuchać opinii ludzi kultury i sztuki na różne tematy, także polityczne, ale nie dyskutują tam na szczęście politycy, nikt się nie kłóci, nie skacze sobie do oczu, nie obraża. I to mi odpowiada.
A Świat kobiet to nie tylko program o babskich czy damsko-męskich sprawach, to po prostu rozmowy o tym, co mnie też interesuje i lubię także z powodu Doroty Wellman, którą uwielbiam i jako dziennikarkę i jako człowieka(głupie określenie, ale tak wyszło)
