Marnowanie żywności, to chyba najcięższy grzech naszego pokolenia. Moja babcia mawiała, że nawet okruszynę chleba trzeba uszanować i nigdy okruchów nie zrzucała na podłogę. Obierki od ziemniaków zostawiała dla sąsiadki, bo jej mąż hodował nutrie, z suchego chleba robiła bułkę tartą, zawsze potrafiła zagospodarować resztki jedzenia.
środa, 26 marca 2025
Zero waste, czyli jak nie marnować...
środa, 19 lutego 2025
Archeologia śmieciowa...
Inspiracją do tego wpisu była rozmowa w mediach z archeolożką oraz spacer po małej miejscowości. Domki małe i większe, a wtorek, to wywóz papierów, kartonów, opakowań, gazet itd.
Na spacerze mijam kolejne worki i sterty. Ile z ich zawartości można się dowiedzieć! Co kto je, pije, jakie leki zażywa, czy gotuje sam, czy może zamawia z restauracji na wynos. Ogólnie królują kartony po pizzy.
Czasopism nie zauważyłam, jedynie sklepowe reklamówki i foldery, gazetka lokalna, instrukcje obsługi. Sporo kartonów po meblach i urządzeniach AGD, znaczy ludziom się jednak powodzi.
Rozmowa w mediach z panią archeolog potwierdziła, że dziś trudno odkryć zapomniany zabytek czy spektakularny skarb, dlatego naukowcy grzebią w śmieciach naszych przodków z różnych epok. Ileż to razy widujemy w muzeach posklejane skorupy naczyń, zrekonstruowane posągi, zbutwiałe buty, fragmenty architektoniczne, które ktoś wykopał w śmieciowiskach właśnie.
Ciekawe, co odkryją archeolodzy w śmieciach naszego pokolenia, a raczej co ich zadziwi, bo co przetrwa próbę czasu, to raczej wiadomo.
Ostatni akapit, to wyraz mojego zdumienia na kolejny ruch nowego prezydenta zza oceanu. Nie ma widać ważniejszych problemów do rozwiązania, bo aby uczynić America Great Again, podpisał w błysku fleszy odwołanie zakazu używania plastikowych słomek do napojów. No w końcu drinki z palemką, to ważna rzecz! Słomki uczynią naród amerykański wielkim!
Jeszcze bardziej dziwi argumentacja dla podjętej decyzji:
Co taka słomka może zrobić rekinowi?
Naprawdę? już dzieci w szkole podstawowej wiedzą, a pan prezydent nie wie? On nie musi, on wyznaje zasadę - po nas choćby potop! A to na razie tylko lub aż słomki...
środa, 8 lutego 2023
Kasa na ulicy...
Mówi się, że roboty nigdy nie zabraknie grabarzom i położnikom.
piątek, 2 września 2022
Obserwacje śmietnikowe...
Temat powracający jak bumerang, ale trudno przejść obok, skoro to nasza szara rzeczywistość.
wtorek, 21 kwietnia 2020
Pochwała brzydoty ?
Ciekawe doświadczenie i mnóstwo kroków na liczniku.
Jest także produkt uboczny czyli wrażenia mało estetyczne, bo ludzie, jak żadne zwierzęta na tej planecie zapaskudzą każdą przestrzeń i uwielbiają innym uprzykrzać życie.
Paskudne graffiti widujemy na osiedlu, czasem miałabym ochotę ukarać delikwenta tym, żeby u siebie w domu takie arcydzieło nabazgrał.
Gdybyśmy worki ze sobą mieli, to uzbierałoby się sporo puszek po trunkach wszelakich, a później do skupu. Rozważam takie rozwiązanie...
Prawdziwy problem to śmieci, wszelkiego gabarytu i rodzaju oraz pozostałości ludzkiej działalności, sterczące jakby na przekór estetyce, jakby na pochwalę brzydoty ludzkiej natury...
Opony w dużej ilości zrzucone wprost pod drzewo. Koszmarne zestawienie rozwijających się liści i tych gumowych śmieci, a przecież kilometr dalej wysypisko miejskie, wystarczy podjechać, zapłacić i po kłopocie.
Na okolicznych krzewach i drzewach folia, resztki plastikowych pojemników, w rowie śmieci wszelkiego pochodzenia, aż dziw, że trzcina chce rosnąc w takim towarzystwie.
Młode brzózki jakby w śmiertelnych całunach, wiatr pozostawia na nich ślady ludzkiej bezmyslności.
W środku pola zardzewiały stelaż, na co? Cóż można reklamować przy polnej drodze, którą prawie nic nie jeździ? Ja nie wiem, jakieś pomysły macie?
Kilkaset metrów dalej, w pobliżu głównej drogi do miasta mini wysypisko, a czego tam nie było? Monitor telewizyjny, części od pralki, plastikowe butelki, szmaty, worki, puszki...prawdziwe skarby!
Takie skrzynki pocztowe, od dawna nieużywane, zardzewiałe, ale stoją, po co i dla kogo? gdybym mieszkała w sąsiedztwie podobnych, codziennie miałabym chandrę...czy do nich też listonosz wrzuci karty do głosowania?
Na koniec obrazek typowo osiedlowy - klienci Żabki urządzili sobie klub pod chmurką - kto powinien ten bufet posprzątać?
Pytanie za 100 tysięcy!
Zdaję sobie sprawę, że to mało wiosenny wpis i dołujące obrazki, ale jakie spacery (w pandemii), taka sielskość krajobrazu...
czwartek, 3 października 2019
Wywołana do odpowiedzi...
Nie to, że nie popieram akcji, wieców, festynów w obronie środowiska naturalnego, wręcz przeciwnie, ale...
- segreguję śmieci w miarę sił i możliwości
- używam toreb na zakupy wielokrotnego użytku
- staram się zużywać jak najmniej wody, bo to i rachunki mniejsze
- nie używam plastikowych naczyń, słomek, nie śmiecę na ulicach
- chodzę do pracy zamiast jeździć autobusem, auto wyciągam na wycieczki raz w tygodniu, na elektryczne mnie nie stać
- nie palę w piecu ani w kominku
- nie kupuję napojów w puszkach, plastikach, ani chipsów w wielkich pakach
- nie zmieniam gadżetów elektronicznych co pół roku, bo wyszły nowe, modniejsze i ładniejsze
- nie wytwarzam mebli z palet, bo mi się zwyczajnie nie podobają, ale blatów kuchennych z prawdziwego marmuru ani schodów też nie mam
Na pewno znajdzie się wiele , za co dorosłych pochwalić nie można, mnie pewnie też.
Ale niechaj i młodzi walną się w piersi, bo:
- w szkolnych toaletach mydło w piance leży wszędzie, tylko do mycia nie starcza
- podobnie z ręcznikami papierowymi i papierem toaletowym zużywanym w hurtowych ilościach do równych celów
- woda leje się hektolitrami z kranów, bo kto by pamiętał, by ją zakręcić?
- w plecakach zamiast śniadania słodycze i napoje w plastikach, w koszach na śmieci ( czasem obok) wielkie paki po chipsach, butle po energetykach, kartoniki ze słomką...
- piórniki pełne plastikowych pisaków, mazaków, gumek oraz innych pierdołek niekoniecznie użytecznych
Wymieniać można długo, choćby i takie obrazki:
- dwie panienki wychodzą z lodami ze sklepu, papierki rzucają pod nogi
- z kina wychodzi młodzież, każdy dzierży kartonik z popcornem i plastikowy kubek z colą
- na ławce osiedlowej imprezka, obok ławki, papiery po hot dogach z Żabki, butelki, puszki po piwie
- na imprezach urodzinowych albo pokazy fajerwerków albo lampiony do nieba...
- na festynach, meczach itp. plastikowe kubki i sztućce, ulotki i plakaty drukowane na papierze, odblaski i przypinki z plastiku lub metalu
- na ulicach mojego miasta odbywają się wieczorami wyścigi motocyklowe, a kierowcami nie są emeryci
Każdy z nas jakieś błędy popełnia, więc nie mów mi proszę, kochana młodzieży, że jako seniorka 50 plus jestem winna degradacji środowiska naturalnego, co najwyżej winę ponosimy wspólnie.
Co możemy robić wspólnie, to apelować do rządów całego świata, w tym do naszego rządu, by poważnie i całościowo potraktowały apele o ochronę środowiska, tymczasem pamiętam, jak nasi politycy wysunęli pomysł ograniczenia i likwidacji elektrowni wiatrowych, bo Polska na węglu stoi.
Rozumiem, że są pralki i inne urządzenia eco, ale na czym ma polegać kredyt eco reklamowany przez banki, tego moja wyobraźnia nie ogarnia...
My wszyscy przyjrzyjmy się, jak możemy zmienić nasze zachowania proekologiczne...
sobota, 21 października 2017
Odpowiedzialność zbiorowa
Co mają śmieci do odpowiedzialności zbiorowej?
A mają i to dużo!
Na naszym osiedlu pojawiły sie jak grzyby po deszczu wiaty śmietnikowe, zamykane na klucz. Miało byc lepiej, czyściej. jedna wiata na dwa-trzy bloki, zależnie od lokalizacji. Korzystających niewielu, a więc o porządek i solidną segregację powinno być łatwiej.
Teoretycznie...
Okazuje się, że bałagan podobny jak poprzednio, zdarzają sie nawet worki pozostawione przed wiatą, bo ktoś zapomniał klucza. Zdarzają się otwarte drzwi, jakby zapraszały - kto chce niech wrzuca...
Niektórzy lokatorzy jakby nie widzieli kontenerów, po prostu zostawiają luzem garderobę, buty, chleb na posadzce lub na kontenerach, bo wieko podnieść to już wyższa szkoła jazdy. A ten chleb, to przepraszam, dla kogo, skoro wiata zamykana?
Oczywiście segregowanie odpadów niektórzy mają w głębokim poważaniu i nie mówię o jakimś super specjalnym segregowaniu, ale żeby szkło do szkła a papier do papieru...
Sama mam z tym problem, bo mieszkanie nie takie duże, aby mieć kilka pojemników, ale staramy się plastik, papier i szkło wyrzucać oddzielnie.
Okazało się, że po pewnym czasie od wprowadzenia wiat śmietnikowych wywieszono w gablocie pismo do lokatorów:
W związku z zaobserwowanym zjawiskiem odejścia od segregacji śmieci do odpowiednich pojemników, administracja osiedla jest zmuszona podnieść opłaty za wywożenie odpadów.
Rozumiem administrację, ale buntuję się jednocześnie przeciw nakładaniu na mnie kary za bezmyślność innych lokatorów, a jak mam udowodnić, że ja śmieci segreguję? W blokach osiedlowych jest to niemożliwe, chyba...
Mój bratanek mieszka w Szwajcarii i tam jakoś nie ma problemu z odpadami i chyba społeczeństwo jest bardziej świadome.
U nas, jak powiedział niedawno mój sąsiad, przepisy są po to, by je łamać.
Czy my, Polacy mamy to we krwi?
wtorek, 6 czerwca 2017
Niby wiemy...
Wyrzucałam śmieci, a stoją u nas wiaty na pojemniki zamykane na klucz i dobrze, bo nikt tych śmieci nie rozrzuca i nikt obcy nie podrzuca swoich, nie płacąc.
Jakiś starszy pan mozolił się z segregowaniem swoich odpadów do poszczególnych pojemników i zauważyłam, ze niestety nie robi tego tak jak trzeba.
Wydawało mi się kiedyś, że wiem, gdzie co wrzucić, tym bardziej, że oprócz kolorów pojemników są jeszcze napisy: papier, szkło itd.
Kiedy jednak byłam z uczniami na warsztatach o segregacji odpadów, okazało się, że wiem niewiele, bo nie każdy papier powinno się wrzucać do "papierów", szkło należy przynajmniej wypłukać i pozbawić zakrętek/ nakrętek z innych materiałów, plastikowe opakowania zgniatamy, by zmniejszyć ich objętość, wytłoczki do jajek należy traktować jako śmieci zmieszane, bo są już tak przetworzone, że nie traktuje się ich jako surowce wtórne.
Z wizytami w osiedlowym kontenerze na śmieci wiążą się także pewne moje spostrzeżenia. Niektórzy z lokatorów część swoich odpadów zostawiają na pokrywach kontenerów, na przykład torbę z chlebem czy bułkami - czyli zapewniają sobie jakby spokojne sumienie - oni chleba nie wyrzucili, tylko co pytam ?
Podobnie z ubraniami - jeśli zostawił ktoś stare, przepocone buty na wierzchu, to przepraszam dla kogo, skoro wiata zamykana na klucz?
Plusem tych pojemników "strzeżonych" jest to, że o świcie nie budzą mnie zbieracze puszek, którzy najpierw wyrzucali je na chodnik, potem zgniatali butami, a hałas z tego był taki, że umarłego by obudził...
Nie będę już pisać o skrajnym lenistwie osób, które zostawiają śmieci, gdzie popadnie, bo KTOŚ posprząta, a czystych ławek w parku jeszcze sporo, ani o bezmyślności tych, którzy swoje odpady wyrzucają do lasu.
Kiedyś wychodząc ze sklepu zwróciłam uwagę dwóm dziewczynom, które kupiły lody, a papierki rzuciły dosłownie pod moje nogi. Zaczepione, wzruszyły ramionami i poszły dalej, chociaż kosze były w sklepie i przed. Chciałabym bardzo wiedzieć, skąd biorą się takie zachowania, może jakieś badania na ten temat?
Za takie widoki jak wyżej i głupotę typu - po nas choćby potop - waliłabym po łbie, bo kary finansowe to za mało...
czwartek, 12 stycznia 2017
A kurtka była biała...
Zepsuty egzemplarz oczekiwał w niełasce na wyniesienie do miejsca składowania elektrośmieci o niewielkich gabarytach.
W poszukiwaniu odpowiedniego kontenera wyruszyliśmy na spacer, zabierając ze sobą stary opiekacz do chleba, który także chcieliśmy utylizować.
Spacer zakończył się sukcesem, gdyż znaleźliśmy kontener na elektrośmieci w pobliżu sklepu Kaufland.
Wrzuciwszy doń opiekacz, wróciliśmy do domu po drukarkę, wszak spacerów nigdy dość. Nie zdarzyłoby się nic przykrego, gdyby przedtem mój mąż wyjął z drukarki pojemnik z resztkami tuszu. Drukarka w torbie wykołysała sie znakomicie, wylewając tusz czarny do wnętrza torby. Mąż zgrabnie wyrzucił drukarkę do pojemnika, torba pusta, więc postanowiliśmy wejść do sklepu i coś tam zakupić. Ja szłam przodem, nie widziałam więc niczego niepokojącego w wyglądzie męża, a w sklepie patrzymy przecież na regały i towary, a nie sobie w oczy.
Gdy podeszliśmy do kasy i mąż zaczął wykładać towar na taśmę, sam sie bardzo zdziwił, jakie ma czarne dłonie, ja z kolei spojrzałam na niego i osłupiałam, bo cała kurtka ( biała zresztą, z kolorowymi wstawkami) była upaprana tuszem, CZARNYM!
Spakowaliśmy sie błyskawicznie, bo kasjerka dziwnie się mężowi przyglądała i wróciliśmy do domu jak najmniej uczęszczanymi uliczkami, a małżonek cała drogę użalał sie nad swoją kurtką.
W domu nastąpiły liczne próby wywabienia plam, także z pomocą porad z google, ale niestety nasze wysiłki spełzły na niczym i ciepła zimowa kurtka trafiła na śmietnik.
Była już wprawdzie leciwa i swoje wysłużyła, ale zawsze żal...
























