Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzowie. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2016

Katastroficznie...

W minionym tygodniu obejrzałam dwa filmy, bardzo różne w wymowie, traktujące o różnych epokach historycznych, z odmiennymi typami bohaterów, ale mające wspólny element - katastroficzny, chociaż w obu filmach nawet katastrofa ma inny wymiar.
Pierwszy film obejrzeliśmy w domu w formacie 3D (nie lubię tych okularów) z dysku podłączonego do telewizora.
EXODUS , bo o nim mowa, film Ridleya Scotta z fabułą znajomą, bo opowiadający historię Mojżesza. Zajrzałam do recenzji o tym filmie i muszę przyznać, że moje odczucia pokrywają się z opinią np. na stronie Filmweb.
To co podobało mi się w tej produkcji najbardziej ( a widziałam już inne filmy o Mojżeszu) to sposób potraktowania postaci i głównego bohatera. Bez zbytniej wzniosłości religijnej, bez hollywoodzkiej pompy, nawet kolejne plagi i wędrówka ludu do ziemi obiecanej są pokazane bardzo realistycznie, w sposób dający się wytłumaczyć naukowo (dziś o podobnych zjawiskach w przyrodzie czytamy w Internecie), co nie znaczy, że wszystko co oglądamy odarte jest z tajemniczości kompletnie. Ale jest też trochę psychologii (co lubię), pokazano proces przemiany mentalnej głównych bohaterów, ludzie są przyziemni, a nie idealistycznie natchnieni. Film długi, ale ogląda się dobrze, może nie powala na kolana, ale zobaczyć warto.
Drugi film obejrzeliśmy wczoraj w kinie, na małej kameralnej sali.
FALA - film norweski, typowo katastroficzny. Dla mnie męczące było słuchanie dialogów w języku Norwegów, dziwny, szorstki język, miałam wrażenie, że słyszę same spółgłoski i ciągle te same wyrazy...
Film ciekawy, jeśli lubi się filmy wnoszące element wiedzowy na temat tąpnięć skał i powstawania tsunami. Na upartego można się przyczepić do paru scen czy rysów bohaterów, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, może ktoś zechce obejrzeć sam... Obraz nie powala jakoś szczególnie na kolana, ale obejrzeć warto.

Na koniec podzielę się wrażeniami z pobytu w kinie, bo czasem jest to dla mnie trauma ...sala kinowa bardzo duszna, nie przewietrzona po seansie DKFu. Wszyscy widzowie (oprócz mnie i męża) zaopatrzeni w popkorn, hektolitry coli, chipsy itd. Ze wszystkich stron słychać mlaskanie, siorbanie, chrupanie. Tu i tam razi w oczy niebieskie światło wyświetlaczy komórek, bo niektórzy co 5 minut muszą sprawdzać, czy nie dostali smsa. Ale przebojem były wczoraj 3 dziewczyny pochodzenia romskiego, które przyszły pogadać, a gadały cały film i to nie szeptem, zdziwione, że ktoś je ucisza. Miałam wrażenie , że opowiadały tej w środku co widać na ekranie. Nie rozumiałam o czym gadały, bo robiły to w romskim języku chyba... W końcu przyszedł facet z obsługi i zagroził, że je wyrzuci. Długo nie wytrzymały, po paru minutach ostentacyjnie ubrały się i wyszły...