Na moim osiedlu rozgościł się namiot cyrkowy z całym dobrodziejstwem dookoła. Nigdy nie przepadałam za przedstawieniami cyrkowymi, nawet jako dziecko bałam się, że z ławek na widowni spadnę na klepisko, a postać clowna raczej przerażała niż bawiła. jakoś nie śmieszyło mnie takie zachowanie na granicy upojenia alkoholem i upośledzenia. No ale każdy ma inne poczucie humoru i ma prawo śmiać się z czego innego...
Z moim dzieckiem byłam w cyrku tylko raz, jeśli potem szedł to z babcią. Niektórzy nazywają wyczyny cyrkowców sztuką, a obserwując czasami w Tv popisy akrobatyczne, żonglerkę czy sztuczki magiczne mogę się zgodzić, że wymagają owe umiejętności pewnych uzdolnień i wielu godzin ćwiczeń.
Czemu jestem przeciwna to występom zwierząt w cyrku, zwłaszcza dzikich. Bo psy, koty, papugi ich właściciele uczą czasem sztuczek, którymi popisują się przed znajomymi lub w skrajnej postaci nagrywają i umieszczają na kanale youtube. Chociaż też nie śmieszy mnie ubieranie psów, zwłaszcza pudli w głupie ubranka, kapelusze i wymaganie chodzenia na 2 łapach.
Ale dzikie zwierzęta i sztuczki cyrkowe to już zupełne nieporozumienie. Ani to ładne, ani zabawne i moim zdaniem jakieś takie upokarzajace. o ile piękniej, dostojniej, naturalniej wyglądają wszystkie te zwierzęta w naturalnym środowisku. Nawet jeśli są dobrze traktowane przez treserów, robią rzeczy, do których nie zostały stworzone.
Innym problemem jest ciągłe przewożenie zwierzaków z miejsca na miejsce w ciasnych samochodach i przetrzymywanie w karygodnych warunkach. W ogrodach zoologicznych mają chociaż duże wybiegi, imitujące warunki naturalne, w cyrkach poza kawałkiem trawnika w środku miasta i areną cyrkową niczego innego nie znają. Ludzie podchodzą blisko ogrodzenia, głośno nawołują, rzucają pokarm. Zastanawiałam sie czy taka bliskość kilku słoni nie jest dla przechodniów niebezpieczna? Wszak słonie potrafią się nieźle zdenerwować, a wtedy aluminiowe ogrodzenie zda się na nic...
Wszystkie te lamy, słonie, wielbłądy, nawet żyrafa spacerujące między śmierdzącymi paliwem samochodami, a ogrodzeniem robiły smętne wrażenie i wcale nie wyglądały na dumnych przedstawicieli świata dzikich zwierząt...


