Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wartości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wartości. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 października 2023

Bylejakość życia...

 

Czy zastanawialiście się, jak często i ilu z nas, zgadza się na bylejakość w życiu, postępowaniu, myśleniu, wypowiadaniu się, w relacjach ?

Skąd w ogóle bierze się bylejakość w naszym życiu? Czy wynika z lenistwa, z biedy, z rezygnacji,  czy  to jednak cechy naszej osobowości, a może wynosimy to z domu?

A przecież, jeśli odpuścimy sobie w drobiazgach, to z czasem i w sprawach ważnych pojawi się bylejakość i stany przygnębienia, których źródła często nie zauważamy.

Zaczyna się niewinnie: wyszczerbiony talerz, niedomyta szklanka, poplamiony obrus, dziura w skarpecie, niewyprasowana koszula. Później odkładanie wizyty u fryzjera ( przykryję czapką), zjadanie w pospiechu kanapek zamiast obiadu zjedzonego w spokoju, zasłanianie brudnych okien roletą, lekceważenie porządku w przestrzeni publicznej, niedbały strój do teatru, życzenia wysłane sms-em,  zamiast składane osobiście, ignorowanie przepisów i zasad.

Nie chodzi o to, by być perfekcjonistą, każdy z nas ma lepsze i gorsze dni, raczej o pilnowanie tego, co ma/miało dla nas wartość, co wpływa na to jak postrzegamy siebie, co poprawia nam nastrój i buduje pewność siebie, a jednocześnie wpływa na jakość życia nas wszystkich.

A bylejakość myślenia?

-  co mnie to obchodzi; nie mój problem; 

- nie przywiązuję do tego wagi, mam inne problemy

- niech ktoś cos zrobi!

- segregacja śmieci? mam to gdzieś, bez sensu...

- w wywiadzie z powracającymi z Izraela, jeden z uczestników stwierdził, że wycieczka udana, modlili się, a że rakiety latały? niech latają!

- politycy kradną? może i kradną, byle nam dawali...

- pobili geja? pewnie ich sprowokował...

Przykłady można mnożyć. Chcemy do Europy, chcemy doganiać świat, a tak naprawdę pilnujemy tylko swojego podwórka. Przyzwyczajenie czyni z nas niewolników bylejakości, przestają nam przeszkadzać braki i niedostatki. Przymykamy oko na brudne toalety i przystanki, śmieci na chodniku, kiepską jakość usług,  na wulgaryzmy i hejt, prześladowanie słabszych .

Pewna moja znajoma mawiała, że warto czasami zjeść kolację przy świecach, choćby na stole był tylko chleb z pasztetową. Liczy się celebrowanie chwili, rozmowa, wspólny czas przy stole. Inna znajoma wybiera się czasami z mężem na obiad do restauracji, choćby po to, by inaczej się ubrać, nie spędzić połowy dnia w kuchni i przy okazji odbyć wspólny spacer przez park. Randki, nawet w długoletnich związkach są wskazane.

Gdzieś spotkałam cytat, który wzięłam sobie do serca: żyjmy tak, jakby to był ostatni dzień naszego życia, celebrujmy najprostsze czynności, nie marnujmy szansy na to, by każdy dzień mógł być świętem.

Wiem, nie zawsze się da, ale próbować warto!

piątek, 17 marca 2023

Na skali ważności

 

Często mówimy , że najbardziej cenimy sobie zdrowie, innym także tego zdrowia życzymy. Pytanie, czy tak jest zawsze i czy to zdrowie jest na pierwszym miejscu, niezależnie od wieku, momentu życiowego, sytuacji zdrowotnej pytanego.

Niedawno w ankiecie byłam pytana o życiowe priorytety, do uszeregowania było sporo wartości, ale na potrzeby bloga wybrałam niektóre, chyba najczęściej podlegające dyskusjom.

Jeśli macie ochotę pogłówkować i oddać się refleksji na temat własnego systemu wartości, to zapraszam. Nie musicie koniecznie szeregować wszystkich podanych wartości (choć byłoby ciekawie), będę wdzięczna za każdy komentarz lub dodanie do listy tych , których tu zabrakło, a są dla Was ważne.

WOLNOŚĆ

MIŁOŚĆ/PRZYJAŹN

ZDROWIE

WYGODNE ŻYCIE

BEZPIECZEŃSTWO RODZINY

POKÓJ NA SWIECIE

WIEDZA

PRACA

WIARA/RELIGIA

PASJA

SPOKÓJ I HARMONIA WEWNĘTRZNA

Udanego weekendu na łonie przyrody, bo ma być wreszcie ładnie!

środa, 25 maja 2022

Zdumienie pod niebiosa ...

 Gdy słucham doniesień o aktach wandalizmu, to zadaję sobie pytanie, czy to zwykła głupota, czy niespożyta energia źle ukierunkowana , czy kompletny brak wyobraźni?

No nie wiem już jak to nazwać?

Dopiero co słyszeliśmy o zniszczeniu ponad dwóch milionów pszczół, miodu i pasieki, a już media donoszą o rajdach motocyklowych i samochodowych po polach obsianych zbożem, bo pewnie kierujący lubią patrzeć, jak im się żyto przed kołami kłania...

Na moim osiedlu nagminnie  zdarza się niszczenie samochodów mieszkańców, a to porysowane gwoździem, a to wgniecenia na masce, bo ktoś skakał po autach...dlatego samochód trzymamy w garażu, blaszak, ale zawsze.

Działkowcy często skarżą się, że ktoś im rujnuje zbiory lub altanki działkowe i żeby choć coś zabrał i poszedł. Nie, zniszczy, podepce, śmieci zostawi i pójdzie...

Podobnie na cmentarzach, poprzewracane płyty nagrobków, tablice polane farbą, poodrywane metalowe napisy , pokradzione kwiaty i duże znicze.

Niemal żaden budynek nie ostoi się przed graficiarzami z bożej łaski, którzy raczej szpecą ściany domów i instytucji, niż przyozdabiają w estetyczne murale.

Cieszymy się, gdy na skwerach i w parkach przybywa ławek, ale to także woda na młyn dla wandali. Albo ławka zniszczona czy przewrócona, albo wokół śmieci po plenerowych imprezach ogrom.

A przy okazji - niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego młodzież siada na oparciach ławek, nogi w brudnych butach trzymając na siedzisku?

Kuriozalnymi są kradzieże włazów do studzienek w chodnikach lub jezdniach, kabli i szyn kolejowych, skradziono nawet kiedyś koła ratunkowe rozmieszczone nad Wisłą w Toruniu...

Na internetowej stronie miasta czytam, że grupa wandali wybiła mnóstwo szyb okiennych w budynku jakiejś instytucji, z rejestracji obrazu na monitoringu okazało się, że wiek wandali to 6-9 lat!

Skąd biorą się ludzie, którzy lubią niszczyć, brudzić, robić komuś przykrość, narażać na straty lub nawet na niebezpieczeństwo?

Nigdy tego nie zrozumiem i nie pogodzę się z bezmyślnością, okrucieństwem i bezkarnością...  


P.S.

Codziennie odnajduję w spamie Wasze komentarze, podobnie jest z moimi u Was, co dziwne, te pisane z konta anonima przechodzą bez problemów, więc jeśli nie macie opcji komentowania anonimowego, to wielu komentarzy nie przeczytacie. Mam 3 blogi i ta sama osoba na jednym komentuje bez problemu, na drugim jej komentarz wchodzi jako spam. Nie ogarniam tego...

sobota, 25 września 2021

Bronić wartości...

Zaglądając w medialne  zakamarki, co rusz natykam się na wypowiedzi polityków, dotyczące obrony wartości chrześcijańskich i tradycji przodków.

Powiem szczerze, że chyba tylko owi politycy i hierarchowie kościelni nie zauważyli, że nasz świat się zmienia, zmieniamy się my wszyscy, a przede wszystkim zmieniają nam rzeczywistość ci politycy właśnie, którzy wartości i tradycję mają na ustach , a postępują wedle własnych zasad lub ich braku po prostu.

Wartości i zasady wynosimy z domu, koleje losu i ludzie na naszej drodze weryfikują wszystko, czym nasiąkamy za  młodu. 

Politycy znani są z tego, że często zmieniają poglądy, partie i stanowiska, często postępują wbrew wszelkim zasadom przyzwoitości i uczciwości. Zaufanie w tym przypadku idzie w las lub raczej w knieje, bo tam ginie bezpowrotnie, choć niektórzy łudzą się, że po kolejnych wyborach musi być lepiej.

Przedstawiciele kościoła też nie są lepsi, co wykazały ostatnie afery i wypowiedzi hierarchów. Jak ma się świat polityki do kościelnego? Możesz nie głosować na konkretnego polityka lub wycofać swoje poparcie dla danej partii, a co duchownymi?  Zdarzają się nieliczne przypadki buntu w parafiach, gdy wierni nie zgadzają się z postępowaniem  miejscowego proboszcza, ale i tak o wszystkim decyduje kuria.

Ale nie o kościele zamierzam pisać. Niechaj martwią się ci, którzy należą i korzystają. Szczerze mówiąc, nie mają chyba wyboru.

Słyszę z ust polityków prawicy, że zamierzają bronić tradycyjnych wartości i walczyć o polską suwerenność. Obrona i walka kojarzą mi się z wojną. Z kim zatem walczą i przed czym chcą nas bronić?

W dobie przewartościowania wielu zasad, zakłamania , braku tolerancji i zwykłej życzliwości dla innych (nie swoich) wypada zapytać - drodzy politycy i ojcowie kościoła, jakim to jesteście dla nas autorytetem i wykładnią, by wmawiać nam, że "walczycie" o nasze dobro, kręgosłup moralny i kodeks etyczny dla następnych pokoleń?

Idąc za ciosem zapytam, bo sama już mam wątpliwości - czy widzicie  jeszcze  tradycyjne polskie wartości, o które powinni walczyć nasi przedstawiciele w Unii Europejskiej?


środa, 27 stycznia 2016

Tradycyjne wartości?

Oglądamy sobie z mężem wiadomości w Tv i przecieramy uszy...w zdumienie wprowadza nas informacja o zdjęciu z emisji spotu o segregacji śmieci Ministerstwa Ochrony Środowiska. Właściwie nie samo zdjęcie z emisji, ile argumentacja wiceministra, bo najpierw myślałam, że chodzi o jakieś błędy merytoryczne , przecież chyba nie o wysoki koszt realizacji, skoro kasa już wydana. Okazało się, że drugie dno tkwi w osobach występujących w spocie. Najpierw myślę, co jest nie tak, kurczę? Za grubi, źle ubrani, za czyści? Nie, pan wiceminister objaśnił widzów na konferencji prasowej, że w wymienionym spocie, a właściwie we dwóch (bo był też drugi, świąteczny) ulokowano GENDER, a było to lokowanie miękkie. Gdzie ten gender? Pan z ministerstwa nie wyjawił wprost, tylko skierował do Internetu, aby sobie wygooglać, kim jest jedna z osób występujących w spocie. Okazuje się, że chodzi o zdeklarowanego geja, a tak w ogóle teatrologa i krytyka kulinarnego. Ale jak to wpływa (jego homoseksualizm znaczy) na segregację śmieci?
Mój mąż najpierw zrozumiał, że chodzi o dwóch facetów ( a właściwie trzech, bo jeszcze chłopiec) w kuchni przy pieczeniu ciastek i stąd ten miękki gender, więc krzyknął: to jak nazwać to, że Ty siedzisz z laptopem w fotelu, a ja obiad robię? Nie wiem, kochanie, może to już twardy gender?
Oburzenie pewnych środowisk na galopujący gender bardzo jest dziwne, powołują się zresztą na tradycyjne wartości, ale które? Bo jeżeli męskie gotowanie to jest gender, jak zaklasyfikować faceta pilnującego mięcha na grillu? Nie mówiąc o tym, że najsłynniejsi kucharze to mężczyźni.
W tym temacie przychodzą mi do głowy takie oto pytania:
1. czy noszenie przeze mnie spodni, a długich włosów przez mężczyzn to gender?
2. czy urlop tacierzyński, z którego korzysta wielu ojców, to gender?
3. czy gender to mycie przez faceta podłogi, a szorowanie samochodu to już nie gender?
4. czy remontowanie mieszkania przez kobietę, bo jej mąż narzędzi się nawet nie tyka, ale woli zrobić zakupy to też gender?
Ktoś dowcipnie zauważył, że gender rozpoczął się już w epoce haseł DZIEWCZYNY NA TRAKTORY... ale wydaje mi się, że zaczęło się to już dużo wcześniej, na przykład w średniowieczu, gdy kobiety w męskim przebraniu próbowały zdobyć wykształcenie, choć mężczyznom wolno było występować w rolach kobiecych na scenie...być moze jeszcze wcześniej? A nasza Maria Skłodowska? Gdyby pozostała wierna tradycyjnym wartościom, nie dostałaby nagród Nobla.
W radiu reklamowano jakieś pismo "dla kobiet ceniących tradycyjne wartości", więc ja się pytam, jakie to są te tradycyjne wartości? Pewnie dla każdego inne...