Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolerancja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolerancja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lipca 2019

Naiwnie pytam...

Czas lekki, wakacyjny, ale doniesienia z mediów niepokojące.
Czuję, że i ja powinnam zabrać głos, jak wielu moich czytelników.

Wyniosłam z domu pewne wartości i zasady postępowania, których uczyli mnie rodzice i dziadkowie.

Pokrótce można je streścić w kilku punktach:
- szanuj starszych
- pomagaj innym
- nie ruszaj cudzego
- bądź skromny
- ciesz się z tego co masz
- nie wyśmiewaj i nie obrażaj
- ucz się i czytaj książki

Nic nowego
czy odkrywczego. Z pewnością w Waszych domach głoszono podobne zasady. Można domniemywać, że w polskich domach, szczególnie katolickich wpajano dzieciom reguły postępowania oparte na katechizmie.

Tymczasem czytamy, słyszymy, że ojciec zabił dziecko, wnuk pozbawił życia babcię, sąsiedzi uprzykrzają życie samotnej kobiecie, mąż poniża i bije żonę, żona utrudnia mężowi kontakty z dzieckiem. A przecież kiedyś bardzo się kochali.

Ludzie odkrywający w sobie pierwiastki innej płci, niż ta, z którą się urodzili, robiący rzeczy niezrozumiałe dla innych, ludzie innych religii, innych stylów życia traktowani są jak trędowaci lub przestępcy.

Zdarza się wywyższanie nad innych i pogarda dla słabszych ze strony czy to posiadaczy wielkiego majątku, czy tez z racji przynależności partyjnej lub indoktrynacji ideologicznej.


Od słów krytyki się zaczyna, jedni podjudzają drugich, od słów do czynów droga krótka, przyzwolenie na awantury i obelgi idzie z góry, idzie z mediów, z ambony, bo ktoś uważa się za posiadacza prawdy jedynej i niepodważalnej. Przekazy są coraz ostrzejsze, twarze coraz bardziej pochmurne, usta zacięte, pięści pod stołem zaciśnięte...

Później dziwimy się, że lecą kamienie i butelki, że doszło niegdyś do zdarzeń w Jedwabnym i na Wołyniu.
Powie ktoś , ze przesadzam? Chyba jednak nie...

Jak to wszystko możliwe w kraju katolickim, w kraju, który kiedyś uznawany był za tolerancyjny, w społeczeństwie zdolnym do największych poświęceń, pomagającym innym narodom w razie klęsk i wojen.

środa, 8 kwietnia 2015

Czy jesteśmy tolerancyjni?

Pytanie powinno raczej brzmieć: do jakiego stopnia umiemy być tolerancyjni? Nie wszyscy uświadamiamy sobie znaczenie słowa tolerancja, niektórzy stawiają znak równości miedzy tolerancją i akceptacją.
A przecież tolerancja nie oznacza, że muszę akceptować osobę lub zjawisko. Toleruję czyli nie wyśmiewam, nie obrażam, pozwalam współistnieć, staram się poznać i zrozumieć, nie przeszkadzam. Tolerancja nie dotyczy przemocy, zjawisk o charakterze przestępczym i wszystkiego, co wyrządza komuś krzywdę. Przykład: toleruję różne wiary i wyznania, różne religie i światopoglądy, ale jestem przeciwna wszelkim zjawiskom i sytuacjom naruszającym moją wolność osobistą. Co to oznacza w praktyce? Nie akceptuję aktów przemocy w imię religii, naruszania spokoju domowego przez agitatorów różnych wyznań, tak samo jak domokrążców (będę chciała zmienić religię lub kupić dywan, to sama znajdę usługodawcę - my home is my castle).
Mogę tolerować prawo do zachowań agresywnych, jako objawu bezradności, choroby czy niewłaściwego wychowania, ale nie akceptuję przemocy, a jest nią wszystko, na co nie wyrażam swojej zgody. Przykład: rozumiem, że dziecko ma prawo do okazywania złości czy uzewnętrzniania niezadowolenia lub nawet do buntu wobec dorosłych, pod warunkiem, że nie ubliża, nie rzuca przedmiotami, nie niszczy.
A czy potrafimy być tolerancyjni w innych sytuacjach czy wobec innych osób? Kiedyś oglądałam film, którego bohaterowie, ludzie wykształceni i dobrze sytuowani, uważający się za kulturalnych deklarowali, że są tolerancyjni, otwarci, życzliwi. Do momentu, gdy okazało się, że ich syn ujawnił swoja orientację seksualną, tak odmienną od pożądanej w kręgach towarzyskich małomiasteczkowego środowiska.Ojciec wolał wyrzec się syna i uznać go za zmarłego, niż przyznać wobec znajomych, że ma w rodzinie geja. Podobny stosunek wielu ludzi ma do transwestytów, małżeństw osób o różnych kolorach skóry czy różnych wyznaniach. Nie inaczej jest z bezdomnymi, chorymi na AIDS czy schizofrenię. Często nietolerancja wynika z niewiedzy na dany temat ( nie chcemy koło siebie ośrodka dla chorych na AIDS, jakby choroba ta była przenoszona drogą kropelkową). A czy z nie braku tolerancji ukuto powiedzenia: Cyganie kradną, rudzi są fałszywi, Żydzi oszukują itp.
Tak naprawdę nikt z nas nie wie czy tak do końca okaże się osobą tolerancyjną, to życie zweryfikuje nasze postawy poprzez sytuacje jakie przed nami postawi.