Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zguby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zguby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2023

Zgubione, znalezione...

Z inspiracji Igomamy postanowiłam przypomnieć sobie sytuacje związane z zagubieniem cennych rzeczy. Zgubić coś to nie sztuka, ale szczęśliwe odnalezienie zguby, to podnosząca na duchu okoliczność.

Dawno temu, jako młoda mężatka wybrałam się na zakupy, chleb i tym podobne. Po powrocie do domu i wypakowaniu zakupów stwierdziłam , że zapodziałam w drodze obrączkę! Zły znak na początku związku.
Wróciłam natychmiast na szlak zakupowy, wchodząc do każdego sklepu po drodze i pytając czy ktoś nie oddał zguby. Niestety, wracałam do domu zdruzgotana. Przy chowaniu zakupionych rzeczy do szaf, zajrzałam jeszcze do torby z chlebem  (miałam taką specjalną szmaciankę) by wysypać okruchy.... i niespodzianka! obrączka leżała spokojnie na dnie torby. Zsunęła się z palca przy pakowaniu chleba w piekarni. Od tamtej pory noszę pierścionek zaręczynowy razem z obrączką, by jej ponownie nie zgubić.

Innym razem zgubiłam bransoletę, prezent od męża. Bransoleta stanowiła komplet z wisiorkiem. Zmartwiłam się, ale w końcu są gorsze nieszczęścia, a bransoleta miała niefajne zapięcie i być może źle ją tego dnia założyłam. Następnego dnia po przyjściu do pracy zdziwiłam się niepomiernie, gdyż bransoleta leżała spokojnie na moim biurku. Pani, która sprzątała bibliotekę znalazła ją gdzieś na podłodze i odłożyła na moje biurko, bo skojarzyła z wisiorkiem, który nosiłam. 

Niestety nie odzyskałam okularów przeciwsłonecznych, które zgubiłam w szpitalu, a w zasadzie  zostawiłam je w szpitalnym barze. Odprowadzałam męża na badania i wstąpiłam do baru na kawę i lody, bo był straszny upał, okulary zostały na ladzie obok kasy. Po wypiciu kawy sprawdziłam czy pani kasjerka ich nie znalazła. Musiał je zabrać któryś z klientów. Mam oczy wrażliwe na słońce, więc wracałam do domu , męcząc się strasznie...

Ostatnia historia to zasłyszany przykład sklepowy. Znajoma znajomej znalazła przy kasie na podłodze 50 zł, podniosła i zabrała do domu. Jakież było jej zdziwienie, gdy po pewnym czasie zjawił się u niej pracownik ochrony sklepu z prośbą o zwrot znalezionego banknotu. Jakim cudem? Pewna starsza pani szukała zguby, bo nie miała czym zapłacić na ryneczku. Sprawdzono sytuację na kamerkach sklepowych, a jedna ze sprzedawczyń poznała znalazczynię i wiedziała, gdzie mieszka. Ot, taki traf!

A jak tam Wasze zguby, odnalazły się kiedykolwiek?

środa, 19 czerwca 2019

Znalezione w książkach...

Ilu z Was zasuszało kiedyś piękne liście między kartami książki?
Albo kwiatek, podarowany przy specjalnej okazji?

Zazwyczaj zakładki goszczą w książkach, które aktualnie czytamy.
Zakładki papierowe lub ręcznie robione, jeśli nasz egzemplarz nie posiada ozdobnej tasiemki do zaznaczania przerwy w lekturze.

Pracując wiele lat w bibliotece miałam okazję obserwować, co czytelnicy zostawiają między kartkami, najczęściej przez zapomnienie, niekiedy z powodu niechlujstwa. Niektóre biblioteki wykorzystywały niecodzienne znaleziska do zrobienia wystawy rzeczy znalezionych w książkach, oddawanych przez czytelników w różnym wieku.
Zacznę od historii, która mrozi krew żyłach co bardziej wrażliwych czytelników. Mama pewnego ucznia przyniosła do szkoły reklamówkę pełną książek, a w niej podręczniki oraz lektury, jak stwierdziła po starszych synach. Poprosiłam, by wyjęła wszystko na biurko, aby sprawdzić czy owe dary przydadzą się nam w ogóle.
Z reklamówki i z książek wypełzły małe czarne robaki w sporej ilości. Odskoczyłam od biurka, by nie oblazły mnie te żyjątka i bałam się dotykać książek. Pani na to, że może jeszcze coś przynieść, bo w domu maja tego pełno... stanowczo podziękowałam i wymówiłam się brakiem miejsca.
Zarobaczone egzemplarze pachniały silnie stęchlizną, byc może trzymali je w piwnicy lub komórce.

Zdarza się, że uczniowie oddają zapiaszczone, zalane mlekiem lub sokiem podręczniki, a w lekturach znajdziecie menu z całego tygodnia.
Zawsze dziwi mnie, w jakim stopniu i w jak krótkim czasie można zniszczyć nowiuteńki egzemplarz?

Ostatnio zdarzyło mi się odkryć woskowinę z uszu rozgniecioną między kartkami, ale bywają też resztki banana lub kiwi, zależnie od tego, co kuchnia szkolna serwuje na drugie śniadanie.

Inne ciekawe znaleziska zostawione przez czytelników to:
- przybory matematyczne - linijka, ekierka, cyrkiel
- bilety, paragony, mandaty, kupony totka lub zdrapki
- zaproszenia na urodziny oraz inne uroczystości
- zdjęcia z wakacji lub imienin u cioci
- sprawdziany, usprawiedliwienia, recepty

Tak sobie myślę, że w skali roku, w sporej bibliotece publicznej lub uniwersyteckiej znaleźć można skarby nawet ciekawsze, bo i przekrój czytelników bardziej urozmaicony.
Podobno, obok zapisków marginalnych w książkach, przedmioty tam pozostawione mogą stanowić przyczynek do wielu ciekawych badań socjologiczno-historycznych.

Czasami rozumiem czytelników, którzy wolą nowe egzemplarze prosto z księgarni...