Pokazywanie postów oznaczonych etykietą list. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą list. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2023

Nowe, stare, przypomniane...

 

Rocznikowo zaczęłam dziesiąty rok blogowania, aż wierzyć się nie chce, ale już po fotkach widać upływ czasu, bo lustro oszukuje.

W tym roku bardzo pozytywnie zaskoczył mnie syn, któremu stuknęła trzydziestka, a że to okrągłe urodziny, więc nasz prezent z tej okazji miał być niebanalny. Kupiliśmy talon na balon, czyli wejście do symulatora lotu Boeingiem ( w roli pilota oczywiście), bo ze spadochronem już latał, na strzelnicy był, na szkoleniu z kuchni meksykańskiej także. W sumie upominek dla kilku osób, bo może zaprosić do udziału kogo chce. Okazało się jeszcze, że 10 lat temu chłopak napisał list do siebie samego w wersji 30-letniej, zakleił kopertę  i otworzył ją w swoje urodziny. Nie znam zawartości listu, bo nie zdradził, jego prawo. Dobrze, że nie wyzbyłam się książek z jego młodzieńczej biblioteczki, bo list był w jednej z nich, zresztą tytuł książki wręcz symboliczny -  W hołdzie królowi.

Za przykładem kilku  osób z blogosfery zaczęłam zapiski w dzienniku, może dlatego, że nie pisałam nigdy pamiętnika i jestem ciekawa, co też przez rok w tych zapiskach się nazbiera. Może będzie nudno, a może wręcz przeciwnie?


 Pisałam kiedyś dedykacje blogowe w darze dla ulubionych autorów blogów. Przestałam, by przerwać fatum , bo miałam wrażenie, że co napisałam kolejną dedykację, to blog znikał lub autor przestał się odzywać.
Może do tego wrócę, by spróbować, czy fatum się wypaliło, jak myślcie?
Przypomnę dziś tzw. dedykację zbiorową, która pojawia się czasami przy podsumowaniach, a że jest paru nowych czytelników, więc to także dla nich:

JESTEŚCIE GDZIEŚ TAM
DALECY BLISCY
KAŻDE Z WAS
W SWOIM NAJLEPSZYM
ZE ŚWIATÓW

PRZYTULAMY
SŁOWO DO SŁOWA
SERCE DO SERCA
PODNOSZĄC SIĘ WZAJEMNIE
NA DUCHU

PRZEKUWAJĄC
SŁOWA I MYŚLI
W SKUTECZNE LEKARSTWO
PRZECIW CHANDRZE
W LEK NA DUSZĘ

NIE ZAWSZE
CHĘTNIE KOMENTUJĄC
NIE ZAWSZE TYM SAMYM GŁOSEM
ALE ZAWSZE
NIEŚMIAŁO WYCZEKUJĄC:

BLISKOŚCI
NAWET Z ODDALI
POBŁAŻANIA DLA SĄDÓW
DYSTANSU
DO SAMYCH SIEBIE

DOBRZE
ŻE JESTEŚCIE
PO DRUGIEJ STRONIE
ZWĄTPIEŃ I NADZIEI
RADOŚCI I WIARY

Wspominając jeszcze stare - prowadziłam kiedyś 3 blogi, w tym jeden zawodowo, drugi w ramach projektów "Szkoły z klasą" pod patronatem Centrum Edukacji Obywatelskiej. Byłam też administratorem strony internetowej szkoły.
Fajna to była przygoda, wiele się nauczyłam, ale do dziś nie wiem, jak to wszystko łączyłam, bo nie tylko w Internecie siedziałam przecież.

Dziś wystarczy mi jeden blog , prowadzony od lat i drugi nowszy, ale pisania w nim mało, raczej utrwalam zdjęcia, które zasługują na uwagę i może komuś też się spodobają.

Powinnam  napisać o planach, ale chyba takowych nie robię, dość się naplanowałam zawodowo, a na emeryturze mogę nie robić planów, list, harmonogramów itp.


Z przypomnianych, jeszcze anegdota ze świątecznego spotkania. Mały sklepik w Maroku, właściciel doradza przyprawy, po angielsku mówi słabo, ale gdy usłyszał język polski pyta: 
- Polonia? Magda Gessler, masakra!!! - i złapał się za głowę:-)

wtorek, 1 stycznia 2019

List do prawnuka...

Odeszła tak cicho i skromnie jak żyła.
Pani Basia, o której pisałam kiedyś TUTAJ

Może to smutne, pisać w nowym roku o śmierci, ale w sumie, wydźwięk tej notki będzie optymistyczny, wierzcie mi.
Cieszę się, że mogłam Ją poznać i nie tylko wysłuchać opowieści o udziale w Powstaniu Warszawskim, ale porozmawiać na każdy temat, a pamięć miała świetną i życzliwość dla innych niecodzienną.
Zawsze pamiętała o urodzinach, imieninach, zawsze starała się innym zrobić przyjemność.

Nie zdążyłam Jej w grudniu złożyć osobiście życzeń imieninowych, bo była w szpitalu, ale przekazałam przez rodzinę.
Tym bardziej czułam, że należy się Jej pamięci ta notka.

Najbardziej jednak chciałam podzielić się z Wami pracą konkursową jej prawnuka, ucznia klasy piątej, który napisał o swojej prababci w nietypowej formie listu, jakby to bohaterka pisała do przyszłego potomka.

Za zgodą autora i rodziny zamieszczam tę pracę w całości, bo zrobiła na mnie wielkie wrażenie:

Najdroższy mój Wnuczku!

Najukochańszy Julku – bo może tak będziesz miał na imię...? Jak Słowacki, którego czytać nam nie wolno? Mój prawnuczku, którego urodzin tak chciałabym doczekać już w wolnej, w niepodległej Polsce. Ale gdyby mi się nie udało...chciałabym, żebyś wiedział.

Jest zimny dzień, za kilka dni kończę 18 lat, a powstanie upada. Mieszkam w okupowanej przez hitlerowców Warszawie razem z tatą i babcią. Należę do "Szarych Szeregów", gdzie nazywają mnie "NINA", choć mam na imię Basia. Jestem łączniczką, noszę pocztę dla powstańców. Jestem głodna. Chłopcy co jakiś czas przynoszą obierki ziemniaczane, cebule lub kaszę, które wykorzystujemy z innymi dziewczętami na zupę. Gdyby nie oni, umarlibyśmy z głodu.

Ludzie dookoła pomagają mi, ratują, nawet poświęcają. Pewnego dnia na ulicy Marszałkowskiej, która przez gruz bardzo się zwęziła i trzeba było przebiec przez barykadę, jakiś pan poprosił, bym go przepuściła, bo się spieszył do chorej córki. Gdy patrzyłam, jak przechodził przez gruzowisko nagle upadł – zabił go snajper. Zamiast mnie.

Innego razu rozmawiałam z chłopcem, który na moich oczach dostał w głowę granatem odłamkowym i zginął. Zginęło naprawdę wielu z nas, powstańców i wielu mieszkańców Warszawy. Mnie spadające bomby zasypywały już trzy razy, ale udało się, żyję i pomagam jak umiem, walczę.

Ale wiesz co? Mimo, że hitlerowcy wygrywają, my się nie poddamy. Będziemy walczyć do końca, aż zwyciężymy. Bo zwyciężymy prawda? Musimy! Dla nas, ale i dla Ciebie, mój Chłopcze. Nie wiem, co będzie dalej. Mówią, że jak to się skończy, wywiozą nas wszystkich do Niemiec...albo do obozów.
Mam marzenie. Że przeżyję i opowiem Ci to kiedyś sama. Spacerując po Łazienkach i jedząc lody.
I że wszystko się ułoży. Julku, chciałabym Cię poznać.
Twoja babcia Barbara Sosińska, ps. „NINA”


Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą!
Ale smutek straty rekompensowany jest nadzieją przyszłych pokoleń, które doceniają dorobek swych przodków, pielęgnują wspomnienia i doskonalą cechy odziedziczone po dziadkach i rodzicach.