...lub raczej bywam leniwa, a zwłaszcza w kuchni.
Bo kto to widział, by przygotowywanie posiłków zajmowało tyle czasu, a zjedzenie ich to ledwo chwila.
Wczoraj w programie kulinarnym kudłata pani Magda stwierdziła, że jeśli ktoś nie ma zamiłowania do gotowania, to powinien zostawić to innym.
W pełni się z nią zgadzam.
Oczywiście nie jest tak, że do kuchni nie wchodzę, muszę czasami coś ugotować, kawę zrobić, a w zasadzie ekspres sam robi.
Czasami najdzie mnie ochota na coś fikuśnego, ale najlepiej wychodzą mi sałatki, bo łatwo i krótko.
Aby więc nie umartwiać się za bardzo wymyślam obiady szybkościowe, najlepiej gotowane w jednym garnku, żeby i zmywania było mało.
Zresztą, gdy wracamy z mężem o różnych porach dnia, to najlepiej sprawdzają się jednogarnkówki do podgrzania, jesienią i zimą zupy.
Można dojść do perfekcji w przygotowywaniu obiadów na szybko, byle pewne składniki zawsze były w domu.
Zawsze sprawdza się makaron z jakimś sosem lub zapiekanka. Z resztek wszystkiego, co jest w lodówce robię szybko pizzę, drożdże świeże lub suszone w domu staramy się mieć...
Okres letni to prawdziwa frajda dla lenia, wystarczy kupić młode ziemniaki i popłynąć z fantazją lub fasolka szparagowa z bułką tartą - alternatywnie kalafior i obiad gotowy.
My zjedliśmy młode kartofelki ze śledziem, koperkiem i łyżką jogurtu, pycha!
Moim popisowym daniem jest jednogarnkówka z warzyw, czasem z mięsem mielonym, czasem z chudą kiełbasą, czasem z pieczarkami.
Najważniejsze, by była młoda cukinia ze skórą, papryka dla koloru, chilli i koncentrat pomidorowy.
Zjadamy z bułką, ryżem lub kaszą...co akurat jest pod ręką.
A gdy ani pomysłu, ani składników w lodówce, to zawsze sprawdzają się naleśniki, wytrawne lub na słodko, a jeśli zbyt dużo zostanie, to później robię z nich krokiety lub makaron naleśnikowy ze szpinakiem.
A to hobby dla leniwych. Siedzisz sobie w fotelu i dziergasz, tylko trzeba zebrać się w sobie i wykończyć, pozszywać i te sprawy, a wiadomo, że cała frajda w dzierganiu...
Ze sportów ekstremalnych uprawiam spacery, czasem jeżdżę rowerem i tak już chyba zostanie, bo człek coraz starszy i coraz bardziej leniwy.
Z tymi spacerami to dziwna rzecz jest, bo idziemy na krótki spacer( wiadomo - lenistwo), by wypróbować nową drogę wokół miasta, a tu potem na liczniku 25.000 kroków, w sumie fajnie się szło - pola, rowerzyści, konie w oddali, fioletowe łany facelii - taka właśnie leniwa sobota bez spoglądania na zegarek.
Obyśmy w zdrowiu do następnej soboty dotrwali:-)




