Miał być inny post, ale nazbierało się obserwacji codziennych tyle, że na gorąco zapisuję.
Wspominałam kiedyś, jak to sroki zrobiły nam dziury w siatkach przeciw owadom, bo w ramie okiennej owad zamieszkał i pewnie chciały się do niego dostać.
W tym roku srok jeszcze więcej, hałasują i kłócą się z gołębiami, a wczoraj jedna spryciara dobierała się do mopa, który wisiał na balkonowym sznurze. Wydłubywała nitki , spoglądała w okna, po chwili zauważyła też coś ciekawego na balkonie sąsiadów...
Jednego dnia mijałam znajomą , która pchała wózek, już chciałam zapytać czy to wnuczek, czy może wnuczka w tym wózku, a tu widzę pieska z kokardką na grzywce i nie był to jedyny taki przypadek. nawet nie wiedziałam, że produkuje się specjalne wózki dla psów...
Zorganizowano u nas dni miasta, zaproszono tzw. gwiazdy, wielka scena wyrosła na łąkach w środku osiedla. Typowa impreza typu: chleb i igrzyska. Wszystko pięknie, atmosfera wakacyjna, ale... piwo lało się hektolitrami, pod nogami miliony plastikowych kubków i puszek po napojach, główne koncerty zaczynały się po 22.00. Jedna z gwiazd przybyła helikopterem dopiero o 23.30. Podziwiam wielbicieli za cierpliwość. Lokowanie tak hałaśliwej imprezy w środku osiedla, to pomyłka. Śmieci wprawdzie posprzątano o świcie, ale od decybeli w niektórych oknach szyby drżały.
Na festynach, jak opisany powyżej widuje się pajdy chleba ze smalcem po 25 zł za sztukę. Nie wiem jak przeprowadzano kalkulację takiego smakołyku, bo tyle samo kosztuje trzydaniowy obiad w barze mlecznym.
Spotykam ostatnio blogi, których autorzy/gospodarze zamieszczają apel - postaw mi kawę! to podobno ułatwi im prowadzenie bloga i rozwój. Nie bardzo to do mnie przemawia i raczej zniechęca, niż zaprasza... zawsze myślałam, że pasje realizujemy dla przyjemności i z potrzeby serca. Czyżby wpłata na kawę przez czytelników miała wzmocnić motywację blogowania?
Ostatnia obserwacja dotyczy pomyłek w podliczeniach głosów w komisjach wyborczych. Zdarzyło mi się kiedyś zasiadać w takiej komisji i to w wyborach parlamentarnych, gdzie liczenia było sporo, siedzieliśmy w lokalu wyborczym do rana, zanim przyjęto nasz protokół. W tym roku tylko dwóch kandydatów, liczenie błyskawiczne, w lokalach mężowie zaufania, po kilka osób w komisjach. Ludzie, to co ma powiedzieć księgowa w dużej firmie czy właściciel sklepu w czasie inwentaryzacji!
Jestem za ponownym przeliczeniem głosów, bo to już nie są przypadki incydentalne. A ile komisji nie sygnalizowało pomyłek ze wstydu lub strachu?
A poniżej, zbliżone do poruszanych tematów karty z art żurnala:









.jpg)

.jpg)































