Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2025

Obserwacje

 Miał być inny post, ale nazbierało się obserwacji codziennych tyle, że na gorąco zapisuję.

Wspominałam kiedyś, jak to sroki zrobiły nam dziury w siatkach przeciw owadom, bo w ramie okiennej owad zamieszkał i pewnie chciały się do niego dostać. 

W tym roku srok jeszcze więcej, hałasują i kłócą się z gołębiami, a wczoraj jedna spryciara dobierała się do mopa, który wisiał na balkonowym sznurze. Wydłubywała nitki , spoglądała w okna, po chwili zauważyła też coś ciekawego na balkonie sąsiadów...

Jednego dnia mijałam znajomą , która pchała wózek, już chciałam zapytać czy to wnuczek, czy może wnuczka w tym wózku, a tu widzę pieska z kokardką na grzywce i nie był to jedyny taki przypadek. nawet nie wiedziałam, że produkuje się specjalne wózki dla psów...

Zorganizowano u nas dni miasta, zaproszono tzw. gwiazdy, wielka scena wyrosła na łąkach w środku osiedla. Typowa impreza typu: chleb i igrzyska. Wszystko pięknie, atmosfera wakacyjna, ale... piwo lało się hektolitrami, pod nogami miliony plastikowych kubków i puszek po napojach, główne koncerty zaczynały się po 22.00. Jedna z gwiazd przybyła helikopterem dopiero o 23.30. Podziwiam wielbicieli za cierpliwość. Lokowanie tak hałaśliwej imprezy w środku osiedla, to pomyłka. Śmieci wprawdzie posprzątano o świcie, ale od decybeli w niektórych oknach szyby drżały.

Na festynach, jak opisany powyżej widuje się pajdy chleba ze smalcem po 25 zł za sztukę. Nie wiem jak przeprowadzano kalkulację takiego smakołyku, bo tyle samo kosztuje trzydaniowy obiad w barze mlecznym.

Spotykam ostatnio blogi, których autorzy/gospodarze zamieszczają apel - postaw mi kawę! to podobno ułatwi im prowadzenie bloga i rozwój. Nie bardzo to do mnie przemawia i raczej zniechęca, niż zaprasza... zawsze myślałam, że pasje realizujemy dla przyjemności i z potrzeby serca. Czyżby wpłata  na kawę przez czytelników miała wzmocnić motywację blogowania? 

Ostatnia obserwacja dotyczy pomyłek w podliczeniach głosów w komisjach wyborczych. Zdarzyło mi się kiedyś zasiadać w takiej komisji i to w wyborach parlamentarnych, gdzie liczenia było sporo, siedzieliśmy w lokalu wyborczym do rana, zanim przyjęto nasz protokół. W tym roku tylko dwóch kandydatów, liczenie błyskawiczne, w lokalach mężowie zaufania, po kilka osób w komisjach. Ludzie, to co ma powiedzieć księgowa w dużej firmie czy właściciel sklepu w czasie inwentaryzacji! 

Jestem za ponownym przeliczeniem głosów, bo to już nie są przypadki incydentalne. A ile komisji nie sygnalizowało pomyłek ze wstydu lub strachu?

A poniżej, zbliżone do poruszanych tematów karty z art żurnala:





czwartek, 24 października 2024

10 niezbędnych rzeczy...

 

Tak przerzucałam sobie czasopisma z podarowanego stosiku i wpadły mi w oko niektóre doniesienia z tzw. aktualności. 

Pierwsza refleksja taka, że niektóre znane i bywałe w świecie osoby, to chyba na nic innego nie mają czasu, jak tylko imprezy, wernisaże, otwarcia, promocje itp.

Ile to się trzeba po fryzjerach i stylistach nabiegać, by na ściankach dobrze wypaść. No ale rozpoznawalność zobowiązuje....

Nie o celebrytach jednak chciałam pisać. W wielu czasopismach pojawia się temat drobiazgów w naszym życiu, które zależnie od osobowości i stylu życia mają wpływ na nasze lepsze samopoczucie, są wręcz niezbędne dla codziennego komfortu. Dla jednych jest to ulubione miejsce do czytania, dla innych ulubiona potrawa czy nawet krem do rąk.

Pomyślałam, co u mnie mogłoby uchodzić za owe niezbędniki i wyszło mi coś takiego ( kolejność nie ma znaczenia):

1. kawa , nie ma bez niej udanego poranka...

2. książki - dzień bez czytania jest dniem straconym!

3. spacery - swoje kilometry muszę wybiegać, inaczej cierpi też dusza...

4. wanna - prysznic jest idealny w upalny czas, ale jesienią i zimą tylko kąpiel w pianie!

5. rośliny w mieszkaniu - lubię wyhodować coś z małej szczepki i patrzeć jak rośnie :-)

6. ulubiony fotel, a pod ręką książka, notes i laptop...bez blogowania ani rusz!

7. dobry chleb - nigdy się nie znudzi!

8. muzyka, zależnie od nastroju, albo ciche pomruki w tle, albo pełną parą  ze śpiewem !

9. telefon - do rozmów z bliskimi i do robienia zdjęć na spacerach

10. robótki ręczne - by dłonie miały zajęcie i by od czasu do czasu mieć coś nowego lub komuś podarować :-)

Takie w sumie prozaiczne rzeczy, ale nadają kolorów naszemu życiu, jeśli dodamy do tego inne elementy, to tym lepiej. Każdy z nas ma inne potrzeby i możliwości. 

Jestem ciekawa Waszych niezbędników, jeśli zechcecie wypowiedzieć się w komentarzu:-)


poniedziałek, 21 października 2024

Trzy Gracje :-)

Spotkanie w dużej mierze spontaniczne.
 Hania mieszka pod Poznaniem, ja bywam w Poznaniu, a Alicja była w drodze na Dolny Śląsk. Jak tu nie skorzystać z okazji, by spotkać się we trzy, spędzić razem popołudnie i nagadać do woli? 

Trzy blogerki, trzy dziewczyny po 60-ce, trzy Gracje otwarte na świat i ludzi.  Podobne, a jednocześnie każda inna - innością, która ciekawi, a jednocześnie uzupełnia to, czego koleżankom brakuje.

Z Hanią poznałyśmy się kilka lat wcześniej w Inowrocławiu, Alicję znałam tylko z bloga, Hania z Alą rozmawiały czasem telefonicznie, ale myślę, że dziewczyny potwierdzą moje zdanie, że zaiskrzyło od pierwszej chwili na peronie!

Hania była gospodynią, miłą i troskliwą, opracowała świetny plan naszego spotkania, uwzgledniający zwiedzanie miasta, lunch na Rynku z widokiem na koziołki i wreszcie gościnę u Niej w domu.
Jeden dzień, a wrażeń i środków komunikacji sporo: pociąg pospieszny, tramwaj, pociąg lokalny, auto i znowu pociąg! 

Alicja, to kobieta petarda, pełna zapału, ciekawa wszystkiego wokół, napędzająca i naszą energię. Mimo intensywności wrażeń i mojej migreny (niestety) , jakoś nie czułam zmęczenia, a byłyśmy tu i tam, nawet spotkałyśmy na tej kładce powyżej trzy inne Gracje, prosto z Czech! dzięki temu mamy wspólną fotkę:-)

Spacerując po Poznaniu wyszukałyśmy kilka urokliwych kawiarenek i detali ...


Posiedziałyśmy we włoskim ogródku...


Były też Weranda i Szarlotta w jesiennych dekoracjach:-)


Wreszcie w restauracji "Pod Koziołkami" zjadłyśmy pyszny obiad i wypiłyśmy kawę...


Obiadek niby prosty, ale pyszny: naleśnik ze szpinakiem, kurczakiem i pieczarkami, do tego sos jogurtowy, pychota.
Hania testowała regionalną zupę o nazwie "ślepe ryby", by porównać z tą, którą gotuje u siebie w domu. Kto wie, co to za zupa?


Hania, jako świetna przewodniczka pokazała nam najpiękniejsze zakątki Poznania, na przykład Poznańską Bramę, Ostrów Tumski, budynki poznańskich uczelni, Centrum Kultury Zamek i najpiękniejsze kościoły.


Także ten mural, przedstawiający fragment miasta, ze sklepami, trębaczem na dachu i wspinającym się kotem zrobił na nas ogromne wrażenie! Prawda, że cudowny?


Wreszcie lokalną kolejką i autem pojechałyśmy do domu naszej gospodyni, gdzie ogrodu pilnowały dwa koty, a z tarasu rozciągał się widok na jesienną przyrodę.


Ugoszczone sercem i szarlotką z dodatkiem pigwy, wymieniałyśmy się wspomnieniami i wrażeniami na temat blogowania. Wszystkie lubimy podróże, poznawanie miejsc i smaków, podobnie odbieramy niektóre osoby, zjawiska i sytuacje. 


Obdarzona upominkami, opowieściami i ciepłymi uściskami musiałam wracać do domu. Dziewczyny odwiozły mnie na dworzec w Gnieźnie, bo tam jeszcze Alicja chciała zawitać przy okazji. 
Umówiłyśmy się, że każda z nas na swoim blogu, zda relację ze spotkania i przekonamy się , jak to wygląda z różnych punków widzenia :-)

Jeśli macie ochotę zajrzeć do Hani i Alicji podaję linki:


piątek, 20 września 2024

O czym? o niczym?

 

Kiedyś mówiło się, że przy stole nie rozmawia się o polityce i religii, to były dwa tematy, które potrafiły popsuć każde spotkanie i skłócić rodzinę.

Czy zauważyliście, że im dalej, tym więcej... nie grzybów , ale tematów tabu?

Nie tylko w relacjach prywatnych czy służbowych, w dyskusjach polityków, ale i na blogach.

Czy to wina ogólnego podziału społeczeństwa, który się pogłębia, czy brak umiejętności dyskutowania, czy szczególna drażliwość niektórych osób, brak dystansu do siebie i obiektywnego spojrzenia? Bywają oczywiście tematy, które każdego z nas angażują bardzo mocno, ciśnienie skacze, myśli kłębią się przed zaśnięciem, ale co innego samemu zgłębiać temat, poszukiwać odpowiedzi, a co innego podjąć dyskusję z innymi osobami, czasem o skrajnie różnych poglądach.

Mało tego, pojawiły się doniesienia, że niektórym znikają posty na blogach, bo ktoś/coś uznaje je za niepoprawne, niewłaściwe, niezgodne z regulacjami.

Zaprzyjaźnionej blogerce Oldze, skasowano posty o tematach kontrowersyjnych (ciekawe wedle kogo?). Słyszałam o ingerencji w treści na FB, ale z czymś takim na blogspocie spotykam się pierwszy raz. 
Mam tablicę na Pintereście, gdzie zapisuję obrazy, cytaty, przepisy itp. Zakwestionowano mi kilka pinów pod pretekstem, że treści naruszają wytyczne. A chodziło o żartobliwe obrazki, często na zasadzie - umiejmy śmiać się z siebie samych.
Część z nich przywrócono, więc chyba algorytm był nieprawidłowo wprowadzony. 
Och, sztuczna inteligencja nie raz napsuje nam krwi lub zniechęci do trwania w sieci! 

Blogi przecież, to nie tylko pamiętniki czy kroniki działalności wszelakiej,  ale często miejsce dyskusji na różne tematy, zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi, bywa że pod wpływem innych osób, które zgłębiły już temat, zmieniamy zdanie lub poszukujemy dalej.

Powie ktoś, że najłatwiej dyskutuje się z osobami o podobnych zapatrywaniach na wiele spraw i często nazywa się to przebywanie we własnej bańce. Z drugiej strony, podejmowanie dyskursu z przedstawicielami innych opcji często do niczego nie prowadzi, bo każda ze stron chce przekonać drugą o swej racji, a gdy to nie wychodzi :
foch ( nie chce mi się z tobą gadać dłużej)
dyskredytowanie rozmówcy ( czytasz/oglądasz nie te media, co ty tam wiesz, itp.)
- powoływanie się na obrażanie uczuć religijnych ( krytykujesz Kościół czyli obrażasz Boga)
- wmawianie negatywnych cech charakteru ( jesteś konfliktowy, szukasz zaczepki, nie szanujesz rozmówcy)


Oczywiście mogą zachodzić podejrzane sytuacje, gdy ktoś faktycznie prowokuje, jątrzy, chce zaistnieć w jakikolwiek sposób, nawet negatywnie. Ale to można wyczuć i wszyscy znamy takich uczestników blogosfery. Przeważnie komentują anonimowo i obrażają się, że usuwamy ich wpisy.

Wielu doświadczonych blogerów odczuwa już przesyt pewnych tematów, bo bogate doświadczenie blogowe podpowiada - chcesz mieć święty spokój - nie poruszaj pewnych treści.

Czasami mam ochotę  poruszyć trudny/ kontrowersyjny temat, ale miewałam problemy z hejterami i długo zastanawiam się, czy nie zostać przy tematach bezpiecznych. Faktem jest, że dla niejednego hejtera każdy temat może być powodem do złośliwych komentarzy, każda dyskusja może powodować stan zapalny.

 A może trzeba liczyć na to, że w końcu zaczniemy ze sobą spokojnie rozmawiać : o religiach i ateistach, o aborcji, o różnych preferencjach seksualnych, o szkole, ekologii, wegetarianach czy Unii Europejskiej.


A Wy, macie jakieś tematy tabu lub kwestie, których wolicie unikać w dyskusjach ze znajomymi lub na blogach?
A może już napsuła Wam krwi sztuczna inteligencja?


środa, 10 lipca 2024

Spotkanie w Szczawnicy

 Zostało mi podsumowanie pobytu w Krynicy, ale nie mogę dłużej czekać , by pochwalić się spotkaniem w realu z blogerką i pisarką - Anią z bloga Anna Pisze.

Wiedziałam, że wpada czasami do Szczawnicy, więc zaproponowałam wspólne wypicie kawy, jeśli los rzuci nas w to samo miejsce, w tym samym czasie.

Gdy zakwaterowaliśmy się na miejscu w Pieninach, w sympatycznej willi Szarotka, wysłałam wici i ustaliłyśmy szczegóły.

Dzień deszczowy, lekka trema, ale niepotrzebnie, bo Ania i jej mąż to nadzwyczaj sympatyczni ludzie, rozmawialiśmy o życiu i wędrowaniu, jakbyśmy znali się od lat.

Przy kawie i lokalnym piwku czas leciał szybko, ale nadchodziły czarne chmury i trzeba było wracać na nocleg. Na szczęście obyło się bez strasznej burzy, jedynie lało do końca dnia...

Cieszę się bardzo, że dane nam było spotkać się w realu i że kolejny raz przekonałam się, że jeśli na blogach nadajemy z kimś na tych samych falach, to w realu jest podobnie!

Dzięki takim spotkaniom poznałam osobiście Stokrotkę z Warszawy, Hanię z Wielkopolski, Gabrysię z Mysłowic, Olgę z Inowrocławia, Grażynkę z Dukli (telefonicznie) ... chyba nikogo nie ominęłam.

A jak tam Wasze spotkania w realu?

sobota, 1 czerwca 2024

Podpisz zdjęcie

Nie ma to, jak dobrze zacząć miesiąc w niemal wakacyjnej atmosferze, a zabawa blogowa pozwoli rozruszać szare komórki.

 Wyłapałam w sieci kilka ciekawych zdjęć i proponuję zabawę w dowcipne podpisywanie obrazków.

 Z góry dziękuję za Wasze zaangażowanie, a dla bardziej rozleniwionych proponuję podpisanie choć jednego wybranego zdjęcia.

Na początek moja propozycja - podpis, który skojarzył mi się momentalnie po ujrzeniu zdjęcia poniżej.


Tyle lat szkoły i taki efekt? serio?


1.


2.


3.


4.


5.


6.


7.


8.

Dobrego weekendu wszystkim!



poniedziałek, 26 lutego 2024

Lena i lepieje


Czytam
i polecam blog Leny , która zawsze zaskoczy jakimś ciekawym wierszem, rękodziełem lub opowieścią.

W ostatnim wpisie Lena przypomina słynne lepieje Wisławy Szymborskiej, krótkie formy literackie w żartobliwej formie.

Poezja nie zawsze musi być poważna i uskrzydlona, pozwólmy wenie pobawić sie słowem i rozmaitymi formami.

Kiedyś już i ja pokusiłam się o tworzenie podobnych rymowanek, które zamieściłam w zakładce Miniatury.

Dla przypomnienia kilka z nich poniżej :

Lepiej dać na orkiestrę Owsiaka,
niż na służbę zdrowia płakać...

 Lepsza wódki szklanka,
niż kiepska kochanka.

Lepiej czytać książki i wzrok nadwerężyć,
niźli na lenistwie czas wolny mitrężyć.

 Lepiej w portfelu mieć pusto,
niż w głowie groch z kapustą.

Ostatni lepiej, stworzony w komentarzu pod postem Leny.

Lepiej czytać fajne blogi, 
niż popadać wciąż w nałogi.

A w trakcie wycieczki niedzielnej powstały takie:

Lepiej szukać wiosny w podróży,
niż pogodę z fusów wróżyć.

Lepiej słuchać ptaków nad jeziorem,
niż się w knajpie obżerać kawiorem.


Zapraszam czytelników do tworzenia i zabawy słowami i rymami. Spróbujcie w komentarzach swych sił, nie narzucam tematu ani liczby utworów. Będę wdzięczna za udział w zabawie. Niechaj to będzie nasz wspólny wkład w przywoływanie wiosny. 

piątek, 5 stycznia 2024

Ale niespodzianka!

 

Jeśli nowy rok zaczyna się takimi niespodziankami, to co będzie dalej?

Wracam wczoraj ze spaceru, na chodniku tłok, bo to okolica obok Biedronki, nagle z lewej strony słyszę pytanie: Pani od biblioteki?
- Tak...
- Czytam pani bloga, poznałam panią ze zdjęcia...
- O matko, jak mi miło, a jak pani na imię?
- Olga, ale ja nie komentuję, nie lubię tego, ale czytam.
- Normalnie wzruszyłam się, dziękuję pani...
- Naprawdę? 
- Tak, to niesamowite!
Pewnie rozmowa trwałaby dalej, ale ludzie nas mijali, jakaś znajoma  pozdrowiła moją rozmówczynię, ona sama była chyba w czyimś towarzystwie, rozstałyśmy się za szybko...
Zapamiętałam cudowny uśmiech i piękne oczy, wielkie kolczyki - kolorowa osobowość, tak myślę!
Biła od pani Olgi jakaś niesamowita energia!

Pani Olgo, jeśli przeczyta pani ten tekst, to proszę przyjąć zaproszenie na kawę i rozmowę. Nie wiem czy zapamiętałam na tyle pani twarz, by rozpoznać ją w tłumie, pani będzie łatwiej poznać mnie.
Jeśli się zdarzy, że spotkamy się ponownie, będzie mi bardzo miło porozmawiać w ładnym miejscu, o ile takie będzie także pani życzenie.

Przy okazji pozdrawiam także wszystkich czytelników, a szczególnie tych, którzy czytają, wracają, kibicują, ale ich ślad pozostaje jedynie w statystykach bloga!



czwartek, 19 stycznia 2023

Kobieta rakieta...

 

Zaczynała skromnie, bo najpierw był blog i prezentacja swoich wierszy. Gdy wydała pierwsze książeczki dla dzieci rozpoczęła spotkania autorskie w szkołach, przedszkolach i filiach bibliotek publicznych.

Pandemia covid 19 z jednej strony przeszkodziła w realizacji zamierzeń, z drugiej pomogła nowym wyzwaniom.
Pojawiły się książki dla dorosłych, wznowienia tomików wierszy, wirtualne spotkania z czytelnikami, własny kanał na yuotube.

Dziś ma na koncie 10 książek, kolejne w przygotowaniu, własną stronę internetową - autorską, grono wiernych czytelników i sympatyków pozapisarskiej działalności. Po wielu latach życia w cieniu i przecierania szlaków odważa się na ciągle nowe pomysły, które płyną z Jej głowy lub z zewnętrznych inspiracji. Mawia, że życie naprawdę zaczyna się po 50-ce.

Gabriela Kotas, bo o niej mowa gościła także w moim mieście i to nie raz. Pojawi się ponownie w marcu, jeśli planów nic nie zniweczy, odpukajmy więc w niemalowane!


Książki dla dorosłych, które doczekały się już dodruków, bo nakład szybko się wyczerpał , a poleciały w różne strony świata, nawet do Australii.


Niemal w każdy wtorek spotkania na żywo dla posiadaczy konta na FB. Rozmowy o wszystkim oraz spotkania z zaproszonymi gośćmi: o zdrowiu, o potrzebie bliskości, o pasjach i  o książkach oczywiście.


Pomysł świeży, aczkolwiek nie najnowszy, to cykl 365 listów do kobiety czyli do każdej z nas. Przemyślenia na temat codzienności, marzeń, lęków, przyszłości. 


Obok tego wszystkiego powstają "Otulanki Gabrysi" czyli ciepłe chusty na szydełku, które możecie zamówić w dowolnej wersji dla siebie lub kogoś bliskiego.


Wreszcie powrót do zapomnianej lub raczej niedocenionej profesji czy refleksologii, która działa cuda, jest dla każdego i jak to mówi sama Gabrysia nawet ją samą zadziwiają czasem efekty masażu u pacjentów.


Projekt wspólny ze sponsorami wydawanych książek oraz uczestniczkami wtorkowych spotkań na żywo. Wyjazdowe spotkania poświęcone budowaniu wspólnoty czytelniczek i wszystkich osób, które pragną szczerej rozmowy o życiu w połączeniu z korzystaniem z uroków i atrakcji miejsca, gdzie spotkanie aktualnie się odbywa.

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze podziwiam ludzi z pasją i często obserwuję, jak nieśmiałe marzenia zmieniają się w imponujące projekty, a to, co wydawało się niemożliwe dzieje się naprawdę i nabiera rozmachu. 


wtorek, 13 września 2022

Aleś nam numer wywinął......

 Tak naprawdę to nie wiem, co napisać, bo wierzyć się nie chce, że Go już nie ma...

Ale DeLu wiedział, jak nas zaskoczyć, przyćmił śmierć brytyjskiej królowej i  rocznicę zamachu na wieże Nowego Jorku.

Znalazłam na jego blogu zdjęcie, które pozwoliłam sobie zamieścić w czarnej ramce, taka okoliczność.

Dowcipny, oczytany, wielbiący świat opery i piękne śpiewaczki, wierny sługa i przyjaciel swojej kotki Havy, niezrównany dyskutant, niezastąpiony i niezwykle aktywny  uczestnik blogosfery.


Żegnaj DeLu, jedyne co mogę, to wspomnieć Cię tutaj i zapalić wirtualną świecę.


"Wszystko ma swój czas i przychodzi kres na kres
Gdybym kiedyś odszedł stąd nie obrażaj się na śmierć"

( słowa piosenki zespołu Perfect)


wtorek, 15 marca 2022

Wyniki zabawy blogowej

 Nie będę pisać niepotrzebnych wstępów. Chcę jednak podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie. Najwięcej głosów w Waszych komentarzach uzyskały książki nr  5, 8, 4, 6 ....7, 2

A oto odsłonięcie kurtyny lub raczej rozpakowanie paczek... nie zamieszczę recenzji, wszystko można sprawdzić w sieci, ciekawe czy coś Was zaskoczyło? 



nr 1



nr2












nr 3











nr 4











nr 5









nr 6











nr 7











nr 8