... świątecznego nastroju wybraliśmy się do syna, do Poznania, a tam zajęcy bez liku, do wyboru, do koloru:
Spędziliśmy miło czas z synem i jego ukochaną, a ja nie byłabym sobą, gdybym nie zaliczyła jakiegoś zwiedzania. Poszliśmy więc obejrzeć zbiory Muzeum Sztuki Użytkowej na Zamku Przemysła.
A tam same cuda. Zamek, dzięki funduszom unijnym oferuje nowoczesne powierzchnie wystawowe, jest winda, która zawiezie Was na szóste piętro by podziwiać widoki z wieży zamkowej, są elementy interaktywne, by zwiedzający w każdym wieku wynieśli coś dla siebie i dobrze się bawili...
A teraz życzenia:
Kochani, pozwolę sobie życzyć wszystkim, niezależnie od wyznawanej religii i poglądów, ciepła słonecznego, radości w sercach, łaskawości aury i obfitości w przyrodzie, a zdrowia nade wszystko!
Trzymajmy się, nie dajmy się, fortuna nich nam sprzyja. Alleluja!
I jeszcze jedna ważna okazja i to nie jest prima aprilis, 1 kwietnia imieniny Grażyny :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grażyna Kowalik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grażyna Kowalik. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 marca 2018
wtorek, 25 października 2016
Poznajcie proszę Grażynkę...
W proteście antycelebryckim postanowiłam rozpocząć serię o zwykłych niezwykłych ludziach, których ciekawe osobowości i życiorysy zasługują na poznanie i uwiecznienie na łamach bloga. Napisałam już o pani Basi, która brała udział w Powstaniu Warszawskim, teraz pora na Grażynkę .
Uzyskałam Jej zgodę i przedstawiam Wam z radością osobę poznaną dzięki blogowi. Grażynka odnalazła mnie w blogosferze, wymieniamy się listami, które czytam z przyjemnością, nie daje się jednak namówić na założenie bloga, przypuszczam, że z czystej skromności, a pisze bardzo ciekawie o ciekawych sprawach.
Chciałabym, aby ten wpis był dla Grażynki z Dukli prezentem urodzinowym :-)
Tak napisano o naszej bohaterce we wstępie do wystawy, na której prezentowała swoje prace hafciarskie:
" Mieszka w Dukli od 1979 roku, od 2014 jest szczęśliwą emerytką. Przygodę z haftem zaczęła w 2008 od prezentu dla mamy. Wykonała ok. 18 prac haftem krzyżykowym, na naszej wystawie prezentujemy wzory kwiatowe. Największą pasją autorki jest jednak czytanie książek oraz podróżowanie i odkrywanie kapliczek i krzyży przydrożnych, które uwiecznia na fotografiach."
Zamiłowanie czytelnicze Grażynki przejawia sie w niesamowitej liczbie przeczytanych książek, które często wygrywa w konkursach, ale wypożycza także w zaprzyjaźnionej bibliotece, gdzie panie zostawiają Jej niemal wszystkie nowości i proszą o pierwszą recenzję dla innych czytelniczek. W listach mailem Grażynka bardzo ciekawie pisze o tych swoich lekturach i ciągle namawiam Ją, aby swoje przemyślenia i polecenia odnotowała na blogu, ale nadal się waha. Może ktoś z czytelników niniejszego posta zdoła Ją namówić, by dołączyła do blogosfery...
Trzecia już z kolei pasja mojej blogowej komentatorki to podróże w poszukiwaniu kapliczek, krzyży i świątków przydrożnych.
Grażynka nie tylko je odkrywa i fotografuje, ale bardzo rzetelnie przygotowuje się do tego zadania, gromadząc wiedzę teoretyczną.
Tak mi napisała w jednym z listów:
W lesie "Dębina" przy drodze wiodącej do Krosna stoi figura "Chrystusa bez ręki" (liczy ponad półtora wieku). Ufundował ją Franciszek Hollstein prawdopodobnie w 1884 roku. Legenda głosi, iż pewien śmiałek z Krosna założył się z kolegą , że rzuci w figurę kamieniem, spełnił zakład i utrącił rękę Chrystusowi. Wkrótce skończył marnie ( dostał obłędu, rzucił się z okna mieszkania i zginął). W niedługim czasie w 1935 roku przeszedł tu ogromny huragan, który trwając zaledwie pół godziny zniszczył ponad 600 potężnych wiekowych dębów. Obecnie zostało 5 drzew, które pamiętają czasy Fredry, Goszczyńskiego i Pola. Figura "Chrystusa bez ręki" jest mocno wrośnięta w krajobraz. Za nią wciąż szumią potężne dęby-świadkowie zdarzeń sprzed lat.
Wśród nich jest WINCENTY (poświęcony Wincentowi Polowi, który tu bywał). Ten dąb zajął II miejsce w plebiscycie "drzewa roku 2014"
Niedawno Grażynka wzięła udział w konkursie fotograficznym "Karpacki Szlak Ogrodów i Domów Historycznych", na który przesłała takie oto prace, wykonane w czasie swoich wojaży:
Grażynka zwiedziła już dokładnie okolice swojej miejscowości, wypuszcza się więc w dalsze podróże, planując wraz z mężem trasę wycieczki, ale równie chętnie towarzyszy mu w spacerach po lesie w poszukiwaniu grzybów. Zdjęcia, które przysyła wpędzają w kompleksy mojego męża, który także uwielbia zbierać grzyby.
Dzięki siostrze, mieszkającej w Warszawie Grażynka często bywa w stolicy, gdzie nadrabia zaległości towarzysko-kulturalne. Zawsze otoczona jest rodziną i przyjaciółmi, a to z racji swego pogodnego usposobienia, szczerego serca i talentu kulinarnego. Słynne są jej przetwory, ciasteczka, soki i przysmaki z grilla, które serwuje bliskim na rodzinnych spotkaniach w ogrodzie. Niedawno urządziła "Pożegnanie lata" dla ponad 20 osób i psa Bąbla :-)
Nie wiem kiedy znajduje na to czas i siły, może emerytki tak mają?
Wyszedł bardzo długi post, ale to i tak skrócona maksymalnie wersja tego, co mogłabym napisać o Grażynce z Dukli:-)
Grażynko, jeśli spodobał Ci sie ten portret, przyjmij go wraz z życzeniami wielu lat w zdrowiu , oby sprzyjało rozwijaniu pasji i dzieleniu radości z bliskimi Ci osobami.
Uzyskałam Jej zgodę i przedstawiam Wam z radością osobę poznaną dzięki blogowi. Grażynka odnalazła mnie w blogosferze, wymieniamy się listami, które czytam z przyjemnością, nie daje się jednak namówić na założenie bloga, przypuszczam, że z czystej skromności, a pisze bardzo ciekawie o ciekawych sprawach.
Chciałabym, aby ten wpis był dla Grażynki z Dukli prezentem urodzinowym :-)
Tak napisano o naszej bohaterce we wstępie do wystawy, na której prezentowała swoje prace hafciarskie:
" Mieszka w Dukli od 1979 roku, od 2014 jest szczęśliwą emerytką. Przygodę z haftem zaczęła w 2008 od prezentu dla mamy. Wykonała ok. 18 prac haftem krzyżykowym, na naszej wystawie prezentujemy wzory kwiatowe. Największą pasją autorki jest jednak czytanie książek oraz podróżowanie i odkrywanie kapliczek i krzyży przydrożnych, które uwiecznia na fotografiach."
Zamiłowanie czytelnicze Grażynki przejawia sie w niesamowitej liczbie przeczytanych książek, które często wygrywa w konkursach, ale wypożycza także w zaprzyjaźnionej bibliotece, gdzie panie zostawiają Jej niemal wszystkie nowości i proszą o pierwszą recenzję dla innych czytelniczek. W listach mailem Grażynka bardzo ciekawie pisze o tych swoich lekturach i ciągle namawiam Ją, aby swoje przemyślenia i polecenia odnotowała na blogu, ale nadal się waha. Może ktoś z czytelników niniejszego posta zdoła Ją namówić, by dołączyła do blogosfery...
Trzecia już z kolei pasja mojej blogowej komentatorki to podróże w poszukiwaniu kapliczek, krzyży i świątków przydrożnych.
Grażynka nie tylko je odkrywa i fotografuje, ale bardzo rzetelnie przygotowuje się do tego zadania, gromadząc wiedzę teoretyczną.
Tak mi napisała w jednym z listów:
W lesie "Dębina" przy drodze wiodącej do Krosna stoi figura "Chrystusa bez ręki" (liczy ponad półtora wieku). Ufundował ją Franciszek Hollstein prawdopodobnie w 1884 roku. Legenda głosi, iż pewien śmiałek z Krosna założył się z kolegą , że rzuci w figurę kamieniem, spełnił zakład i utrącił rękę Chrystusowi. Wkrótce skończył marnie ( dostał obłędu, rzucił się z okna mieszkania i zginął). W niedługim czasie w 1935 roku przeszedł tu ogromny huragan, który trwając zaledwie pół godziny zniszczył ponad 600 potężnych wiekowych dębów. Obecnie zostało 5 drzew, które pamiętają czasy Fredry, Goszczyńskiego i Pola. Figura "Chrystusa bez ręki" jest mocno wrośnięta w krajobraz. Za nią wciąż szumią potężne dęby-świadkowie zdarzeń sprzed lat.
Wśród nich jest WINCENTY (poświęcony Wincentowi Polowi, który tu bywał). Ten dąb zajął II miejsce w plebiscycie "drzewa roku 2014"
Niedawno Grażynka wzięła udział w konkursie fotograficznym "Karpacki Szlak Ogrodów i Domów Historycznych", na który przesłała takie oto prace, wykonane w czasie swoich wojaży:
Grażynka zwiedziła już dokładnie okolice swojej miejscowości, wypuszcza się więc w dalsze podróże, planując wraz z mężem trasę wycieczki, ale równie chętnie towarzyszy mu w spacerach po lesie w poszukiwaniu grzybów. Zdjęcia, które przysyła wpędzają w kompleksy mojego męża, który także uwielbia zbierać grzyby.
Dzięki siostrze, mieszkającej w Warszawie Grażynka często bywa w stolicy, gdzie nadrabia zaległości towarzysko-kulturalne. Zawsze otoczona jest rodziną i przyjaciółmi, a to z racji swego pogodnego usposobienia, szczerego serca i talentu kulinarnego. Słynne są jej przetwory, ciasteczka, soki i przysmaki z grilla, które serwuje bliskim na rodzinnych spotkaniach w ogrodzie. Niedawno urządziła "Pożegnanie lata" dla ponad 20 osób i psa Bąbla :-)
Nie wiem kiedy znajduje na to czas i siły, może emerytki tak mają?
Wyszedł bardzo długi post, ale to i tak skrócona maksymalnie wersja tego, co mogłabym napisać o Grażynce z Dukli:-)
Grażynko, jeśli spodobał Ci sie ten portret, przyjmij go wraz z życzeniami wielu lat w zdrowiu , oby sprzyjało rozwijaniu pasji i dzieleniu radości z bliskimi Ci osobami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








