Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2026

Obserwacje i zdarzenia...

 Obserwacje bywają różne, czasem takie, że krew człowieka zalewa, czasem zabawne, że boki zrywać....

Nie zamierzałam pisać o polityce, ale niektóre poczynania prezydenta zza oceanu  w zasadzie trudno polityką nazwać. Takie dwa zdarzenia zwróciły moją uwagę. Jedno już odeszło do przeszłości, drugie bardzo aktualne. Donald zza oceanu zafundował sobie ( i nie tylko) huczne obchody urodzinowe, ma prawo, ale zaproszenie zawodników MMA do Białego Domu, to lekka przesada. Bo czyż ideał nie sięgnął w bruku w momencie, gdy na tle portretów kolejnych prezydentów, w eleganckim fotelu zasiadł zawodnik w gaciach, spocony i szykujący sie do następnej walki?

Drugi zgrzyt wizerunkowy, to zakwestionowanie czerwonej kartki dla zawodnika amerykańskiej drużyny futbolowej na mistrzostwach świata. No przecież nie mogą grać biedni Amerykanie bez najlepszego zawodnika, trzeba interweniować. Zadzwonił Donald gdzie trzeba i czerwona kartka anulowana, świat sportu oburzony, świetny przykład dla młodych sportowców!

W temacie programy rozrywkowe: czy zauważyliście, że w programach o motoryzacji,  remontach, usterkach pojawiły się głupie komentarze narratora oraz liczne powtórki po przerwie reklamowej, jakby emisja owych była przeznaczona dla opóźnionych umysłowo widzów.
Przykłady: 
- Krzysiek, teraz pokaż, jak się parkuje  niemieckie fury!
- Tu odpicują beemkę i merca na tip top!
- Dorotka, to niepodważalna królowa remontów, ale Darek stolarz nie boi sie królowej!
- Prawdziwy ekspert, odróżnia linijkę od ekierki!
- Pan fachowiec, to prawdziwy Don Juan, ale drabiny nie przywiózł!

Jednak musi być polityka, a raczej wypowiedzi polityków, sami oceńcie czy to nie Matrix:
* poseł nie ucieka , a przemieszcza się; 
* poseł nie kłamie, a przedstawia inny punkt widzenia; 
* minister nie rozdawał, a dzielił się; 
* zamówił wadliwy sprzęt? ale w dobrej wierze!
* poseł nie kradnie, a wykorzystuje luki w prawie 
* polityk nie bywa hipokrytą, on zmienia zdanie!

Coś z letniego podwórka - niektóre cukiernie i lodziarnie doliczają do ceny lodów opłatę za wafelki lub kubeczki. A jeśli nie zechcę zapłacić, to co, wydadzą mi lody wprost na dłoń czy mam nosić własne naczynie?
Podobnie jest w restauracjach, gdzie dolicza sie opłaty za naczynia i sztućce lub za serwis kelnerski. Przecież na tym polega wizyta w restauracji, zamawiam danie, kelner przynosi. To co, mam przynieść własne naczynia i odebrać danie bezpośrednio od kucharza? Nie mówiąc o obligatoryjnym naliczaniu napiwku do rachunku, jeśli liczba gości przy jednym stole przekracza 6, przecież im więcej gości, tym lepiej chyba dla lokalu?

Obserwuję, że sprawdził się skup butelek i puszek w butelkomatach. Mnóstwo ludzi przyjeżdża z torbami pełnymi opakowań zwrotnych, na osiedlu nie walają się ani  butelki, ani puszki, z wyjątkiem małpek oczywiście. Zdarza się jeszcze w małych sklepikach, że sprzedadzą nam butelkę niekaucjowaną, ale sklep kaucję doliczy...pewnie stare zapasy.

Wreszcie śmieszne zdarzenie z życia. Sprzedawczyni w sklepie z pieczywem zapytała mnie nieśmiało, czy nie nazywam sie czasami T....a, bo jestem łudząco podobna do jej sąsiadki i pomyślała, że jesteśmy siostrami. Podobno każdy ma swojego sobowtóra. Teraz już wiem, dlaczego czasami nie rozpoznaję ludzi, którzy mi sie kłaniają, pewnie myślą, że to owej sąsiadce mówią dzień dobry ...

Obecnie u mnie w domu oglądamy na okrągło sport, tzn. mąż ogląda, a ja zerkam, bo marny ze mnie kibic, ale niektóre mecze nawet fajnie się ogląda, bo na wysokim poziomie graczy, to już inne widowisko. A najbardziej lubię rzuty karne!

Podziwiam kondycję sportowców, 2-3 godziny maksymalnego wysiłku i to w takim upale!

wtorek, 15 kwietnia 2025

Kompleks męskości...

Jeśli nawet  nie interesujesz się polityką, to polityka zainteresuje się tobą!
Mamy teraz taki czas, że wszelkie media bombardują informacjami, filmami, relacjami - kampania wyborcza!
Nie śledzę wszystkich kandydatów, do niektórych mam stosunek ugruntowany i negatywny, inni niepotrzebnie robią tłok na listach, dwóch odpadło, bo oszukiwali...

Gdy słucham wypowiedzi kandydata obywatelskiego i oglądam ludzi, którymi się otacza, to mam wrażenie, że pan Karol odczuwa jakiś kompleks męskości.
Kompleksy nie są dobre, bo obniżają poczucie wartości, a człowiek nimi dotknięty zamyka się na różnorodność.

Jak dla mnie, kandydat powinien być merytoryczny i skupić się na swoich atutach jako przyszły mąż stanu, planach, powinien mieć szerokie horyzonty, nie dzielić ludzi wedle własnych poglądów i nie ubliżać konkurentom. Wiele wypowiedzi wspomnianego kandydata  tym wymogom zaprzecza.

Ale przyjrzałam się owej męskości, o której prezes Karol N. często napomyka i której odmawia głównemu konkurentowi. 
Wedle wspomnianego prezesa męskim jest ten, kto:

- ćwiczy boks

- wcina kiełbachę

- poluje lub strzela

- biega w kapturze, ale bron Bóg nie w bieliźnie termicznej

- ma tatuaże

- nie musi być mądry, ma szanować tradycję ( sama słyszałam tę wypowiedź)

- nadużywa słowa tchórz w stosunku do innych

- nie afiszuje się znajomością języków obcych

- krzyczy głośno - Polska dla Polaków!

Natomiast w Wikipedii znalazłam zbiór cech męskich w ujęciu tradycyjnym, wszak tradycja , to rzecz święta! oto one, przypisywane mężczyznom z zachodniego kręgu kulturowego:

  • Gotowość do stosowania siły – mężczyzna postrzegany jest historycznie jako wojownik
  • Odwaga, gotowość do ponoszenia ryzyka i żądza przygód, powiązana z niską refleksyjnością
  • Siła fizyczna, chęć walki, duch konkurencji, grubiaństwo
  • Dominacja, dążenie do władzy
  • Samoopanowanie, nawet chłód
  • Zdolności techniczne i organizacyjne

Nie oglądałam całej debaty kandydatów na prezydenta, to za wiele dla mnie. Natomiast  kandydat obywatelski (czytaj kandydat PiS) pokazał się od jak najgorszej strony i dotyczy to nie tylko tej debaty.

Na mój głos na pewno nie może liczyć!


sobota, 1 lutego 2025

Przenośnia wyjęta z kontekstu.

Czasami mam wrażenie, że politycy, to taki specjalny rodzaj ludzi, którzy najpierw mówią, potem myślą i w rezultacie  mają problem z wybrnięciem z niewygodnej dla siebie sytuacji, zwłaszcza gdy jest szeroko komentowana w mediach.

Pasuje mi tu pewien cytat: czym różni się człowiek inteligentny od mądrego? inteligentny zawsze wybrnie z sytuacji, w której człowiek mądry nigdy by się nie znalazł!

Nie pamiętam polityka, który za gadanie głupot publicznie przeprosiłby, zwyczajnie i po ludzku przyznał się do błędu.  Swoją drogą, jeśli ktoś naprawdę tak myśli i tak swoje myśli wyraża, to za co tu przepraszać? Tym bardziej więc, niechaj nie ubliżają  inteligencji słuchaczy, wymyślając wymówki typu: wyjęte z kontekstu; to była przenośnia, nie to miałem na myśli; przejęzyczyłem się; to daleko posunięta nadinterpretacja; chyba państwo źle usłyszeli...

Oczywiście najpierw następuje sondowanie opinii, bo a nuż wyjdą na bohatera lub nadzwyczaj dowcipnego polityka, takiego równiachę, co to i filozofa , i kloszarda rozbawi, a gdy urok osobisty nie zadziała, to zawsze użyć można wytrycha  - "wyjęte z kontekstu".
Przykładów w mediach mnóstwo i chyba wszyscy mają dość kłótni i pyskówek podsycanych przez niektórych dziennikarzy, a jeśli oglądacie programy informacyjnie, wiecie o kogo i o jakie wypowiedzi chodzi. 

Ale bywają też politycy, którzy rzucają pomysłami, podobno oryginalnymi, bo przecież nie podsłuchali  i nie wyczytali tego nigdzie wcześniej, tylko jakoś zapytani o szczegóły, plączą się w zeznaniach, a najlepiej, gdyby ich rewelacyjne pomysły rozpisali w punktach i opatrzyli przepisami inni.

Wysłuchałam niedawno rozmowy z posłem Jakubiakiem, który chyba też startuje na prezydenta RP.
Poseł pochwalił się pomysłem wprowadzenia BYKOWEGO, czyli specjalnego podatku od osób i par  bezdzietnych. Już u dziennikarza prowadzącego rozmowę pojawiło się wiele pytań i wątpliwości:

- jak odróżnić osoby, które nie chcą mieć dzieci, od tych, które nie mogą?
- czy bykowe tylko dla singli czy także dla par bezdzietnych?
- co z podatkiem dla księży i zakonnic?
- jaka wysokość tego podatku?
- czy przepisy będą obowiązywały wstecz?

Pewnie tych pytań byłoby znacznie więcej, gdyby przyszło do ustalania przepisów szczegółowych.

Osobnym tematem jest wzrost agresji słownej w przestrzeni publicznej. Jaki to antyprzykład dla młodych ludzi, gdy wszystko jest dopuszczalne i wszelkie chwyty dozwolone. Tylko czy na pewno wszystko można usprawiedliwić gorączką polityczną i rywalizacją?

A tak w ogóle, by nie przedłużać, mam ochotę podsumować to nasze polskie piekiełko takim obrazkiem:



piątek, 5 kwietnia 2024

Bo wszyscy Polacy...

 W parku na ławce siedział niedzielny grajek akordeonista i śpiewał : Bo wszyscy Polacy, to jedna rodzina, stary i młody, chłopak i dziewczyna...

Nie dawały mi spokoju te słowa. Polacy, naród, jedność, rodzina. Definicji NARODU jest kilka,  ciekawe rozważania na ten temat znalazłam TUTAJ

Czy więc jako mieszkańcy jednego państwa jesteśmy zgraną rodziną, czy też za tę naszą rodzinę częściej musimy się wstydzić, niż nią chlubić?

Czy ostatnie dekady tylko pogłębiły rozłam i konflikty w tej rodzinie, czy to nowe i narastające zjawisko?

Niby mieszkamy w tej samej ojczyźnie, na tym samym terytorium, mówimy tym samym językiem, ale różne były dzieje naszych własnych rodzin, małych ojczyzn, inaczej wszystko wygląda w wielkich miastach, a inaczej w małych wioskach i miasteczkach przygranicznych.

Istotną kwestią jest także to, kto i jakim prawem decyduje, kogo można nazwać prawdziwym Polakiem, cokolwiek to znaczy. Czy prawdziwym Polakiem jest tylko żarliwy katolik (tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem , Polska jest Polską a Polak Polakiem), a innowiercy już na takie miano nie zasługują ( może i dobry fachowiec, ale Żyd). A gdzie miejsce dla ateistów i antyklerykałów, bo ci z Kościołem się nie dogadają (kto jest przeciwko kościołowi, ten jest przeciw Polsce). 

Czy lepszymi Polakami są małżonkowie z trójką dzieci, a para bez ślubu z jednym dzieckiem to już gorszy sort? A związki partnerskie jednopłciowe, to już zupełna zgroza! A przecież wszyscy jesteśmy Polakami!

Czy większe prawa powinny przysługiwać zdeklarowanym obywatelom hetero, a inne opcje to gorszy sort społeczeństwa? Czy równe prawa dla wszystkich to przywilej, czy norma wynikająca przepisów prawa?

Czy prawdziwy Polak to ten, który urodził się w Polsce i na jej terytorium umiera, a ten, który musiał lub zechciał związać swe życie z innym krajem już na takie miano nie zasługuje? Co wtedy z wielkimi Polakami, którzy tak chlubnie zasłużyli się dla Polski , sławiąc ją z daleka?


A jak zakwalifikować obcokrajowców, którzy u nas zamieszkali, poślubili naszych rodaków i tu pracują? nie jest nam łatwo odpowiedzieć na to pytanie, ale gdy sportowiec dostaje polskie obywatelstwo i zdobywa medale dla Polski, to inaczej jest traktowany...

Jeśli myślisz proeuropejsko, czujesz się obywatelem świata, popierasz ruchy ekologiczne i nie jesz mięsa, to nazwą cię dziwakiem, zdrajcą polskich interesów lub ekoterrorystą.

Jeśli w podejmowaniu ważnych dla kraju i obywateli decyzji wyłażą na wierzch nasze uprzedzenia i dzielące nas różnice, a zamiast merytorycznej dyskusji dominują  kłótnie, procesy sądowe i eliminowanie przeciwników różnymi sposobami, to jak to świadczy o naszej wspólnocie narodowej?

Nie ma rywalizacji - jest walka na śmierć i życie, nie ma przeciwników - są wrogowie, nie ma planów naprawczych - są haki na niewygodnych...

Tematy POLITYKA i RELIGIA , to tematy tabu, chyba że rozmawiasz z kimś o podobnych poglądach lub rozmówca potrafi uszanować twoje zdanie, nie strzela focha , nie obraża, nie ma na wszystko jednej riposty, typu: ty stara komunistko itp.
Jeśli masz odmienne zdanie, to na pewno nie myślisz samodzielnie i czytasz niewłaściwe gazety...

Czy jest więc coś, co łączy nas naprawdę, oprócz posługiwania się tym samym językiem?

Rodziny nie wybiera się, przyjaciół można. Być może dlatego wielu z nas wybiera inny kraj do zamieszkania, bo innych spotyka tam ludzi, inne panują tam relacje, a człowieka ocenia się po czynach lub wiedzy, a nie po orientacji seksualnej, religii czy kolorze skóry...

wtorek, 14 marca 2023

Coraz ciekawiej...

 

Oj,  dzieje się w tym naszym kraju, w mediach i parlamencie, w najśmielszych wizjach trudno byłoby przewidzieć podobne sytuacje.
Rewelacje przewijają się niemal we wszystkich sferach życia, od polityki, poprzez religie, aż po ekologię.

Gdyby mierzyć poziom naszego zdziwienia opadnięciem szczęki, to pewnie opadła już do poziomu podpiwniczenia, a podział rodaków na dwa obozy (albo i więcej) pogłębia się z każdą nową rewelacją.

1. Tak się w przyrodzie porobiło, że zwierzęta hodowlane uciekają do lasu, by tam posmakować życia survivalowego. Ostatnio zwiał jakiś dorodny byk, ale zdarzały się krowy i to całe stado oraz świnie, rzadziej zdarza się to lamom czy strusiom. Odwrotnie także , wilki , sarny, dziki i lisy nawiedzają wsie i miejskie ogródki działkowe czy parki, a proceder nie zaczął sie wcale w czasie pandemii, bywało tak i wcześniej.

2. Jeden minister onegdaj namawiał rodaków do zbierania szczawiu na rowach, bo to i zdrowy i tani, a w zasadzie za friko, inny urzędnik propaguje własności kapusty kiszonej, skoro inne warzywa drogie i sztucznie pędzone. Kłopot w tym, że kapusta nie nadaje się do wszystkich potraw, a i w herbacie średnio się sprawdzi, mimo że wiele witaminy C posiada.

3. Mamy uchwałę Sejmu w obronie dobrego imienia Jana Pawła II. Pomysłodawcy nie wzięli chyba jednak pod uwagę, że do miłości, szacunku i zmiany poglądów nie można nikogo zmusić dekretem.
A podobno Kościół Katolicki ulega przemianom, pytanie tylko - w jakim kierunku te przemiany przebiegają? Miał papież możliwość zreformowania tej instytucji, ukarania winnych, nasi biskupi podobnie. Ale ciężko oddaje się władzę, a politycy mogą pomóc w jej utrzymaniu. Polityka nie jest dobrym partnerem w duchowych sferach życia, co pokazują także skutki mieszania się polityków do świata kultury i sztuki.


4. Gdy zaglądam na wystąpienia przedstawicieli rządu w rozpoczętej kampanii wyborczej, to odnoszę wrażenie, że wkrótce uchwalony zostanie zakaz głosowania na Donalda Tuska. Czy politycy owładnięci fobiami i  obsesjami na temat osoby publicznej  powinni  startować w wyborach jakichkolwiek?

5. Sklepy sieciowe oferują swoim klientom różnorakie promocje dla ocalenia ich portfeli, ale moim zdaniem owe promocje są raczej gwoździem do trumny , zwłaszcza seniorów, bo kupno 5 kostek masła, 10 kg cukru, 12 puszek piwa, 5 czekolad  czy 2,5 kg schabu nikomu nie wyjdzie na zdrowie...

6. Wedle jednej z  posłanek PiS dwutlenek węgla emitowany do atmosfery nie tylko nam nie szkodzi, a wręcz przeciwnie, jego brak może spowodować wyginięcie roślin na naszej planecie, a to spowoduje zagładę ludzkości. Teraz wiem dlaczego wyginęły dinozaury, zwłaszcza te roślinożerne. Żyły w zbyt czystym powietrzu, bez skażenia środowiska!


7. Tak już na marginesie polityki, ciekawi mnie, dlaczego na spotkaniach premiera naszego kraju z wyborcami zawsze w tle są górnicy lub strażacy i panie w strojach ludowych?

8. Na koniec - czy machanie portretami JP II w Sejmie i  w czasie spotkań wyborczych PiSu nie kojarzy Wam się z długopisem i przypinką Lecha Wałęsy z portretem Matki Boskiej? Ale przecież profanacji tu nie ma, profanacją była tęczowa aureola...

środa, 16 listopada 2022

Prasówka...

 

Powiem jak zrzędliwa emerytka: kiedyś to były prasówki! kupowało się stertę gazet i czasopism, całe święta lub weekend było co czytać, a i gazety miały szerokie zastosowanie!

A teraz? Czasopisma drogie jak książki, połowa to reklamy, a gazety kupują nieliczni - dla programu Tv i nekrologów głównie.

Naszą prasówkę nazywamy  serfowaniem po sieci, bo nawet nekrologi w necie czytamy, a możliwości pozyskiwania informacji jest tyle, że czasu brak by to ogarnąć , a i specjalista od odsiewania fake newsów by się przydał. Każdy może dziś  pisać, zamieszczać, dyskutować, komentować, każda opcja ma swoich konsultantów i prawników i każdy z nich ma rację!

Moja prasówka blogowa to przelanie na klawiaturę laptopa zapisanych ciekawostek, niektóre pewnie znacie, ale może macie inny ogląd od mojego, co też chętnie przeczytam w komentarzach, o ile da się czytać bez cenzury:-)

1. Minister Jacek Sasin otrzymał medal Zygmunta Augusta za zasługi dla Poczty Polskiej. Ten sam minister, który zmarnował 70 mln zł na wybory kopertowe , które się nie odbyły, a winą za straty obarczył opozycję i premiera. Specjalnie sprawdziłam notkę o Zygmuncie Auguście, bo może ma w swoim życiorysie fakty, o których nie wiem, a które predestynują go do patronatu nad medalem Poczty Polskiej. Znalazłam tylko wzmiankę o NIEUDANYM wprowadzeniu w Polsce kościoła niezależnego od Watykanu, nie mówiąc o gonieniu za mrzonką, czyli wywoływaniu ducha Barbary Radziwiłłówny.

2. Kierownik targowiska miejskiego w Toruniu i jednocześnie radny z ramienia PiS doniósł na staruszkę handlującą czapkami i skarpetami, które sama udzierała i zamierzała tak dorobić do skromnej emerytury. Straż Miejska mandatu na 80-latkę nie nałożyła, ale wstyd po postępku  radnego pozostał...

3. Z wielką pompą przecięto wstęgę na otwarciu geotermii ojca dyrektora w Toruniu, pochwalono rząd polski za usuwanie redemptoryście kłód spod nóg i hojne dofinansowanie. Zapomniano tylko dodać , ze ekologiczna podobno inwestycja wymaga nieekologicznego wsparcia w działaniu, gdyż wody geotermalne mają tylko 60 stopni Celsjusza, a dla rozprowadzenia ich do mieszkań wymagane jest 100 stopni, trzeba więc w sposób tradycyjny owe wody podgrzać. W dodatku miało być taniej dla odbiorców, a jest o wiele drożej.
 Ale sukces jest sukcesem i taka drobnostka, jak wysoka emisyjność CO 2  czy wysokie opłaty, w tym wypadku nie mogą zaciemniać efektu!

4. Pan prezydent awansował wybitnych wojskowych na generałów, wręczył im buławy i zamierzał pochwalić, ale że z przemawianiem słabo mu idzie, tedy usłyszeliśmy: buława generalska to wielka, ciężka odpowiedzialność ... ale widzę, że nie wgniata panów w ziemię!

5. W stolicy pracownicy służb mundurowych protestowali ze wsparciem swoich organizacji związkowych. Protest dotyczył zbyt niskich zarobków i fiaska rozmów z przedstawicielami rządu. Wiele do powiedzenia mieli policjanci, ci sami, którzy tak sumiennie ochraniają zwykłego posła PiS ( pamiętacie 80 radiowozów na ulicy Mickiewicza, jak śpiewał Daukszewicz) i ci sami, którzy pałowali kobiety na strajku kobiet.

6. Czytam, że duchowni z ambony pochylają się z troską nad odchodzeniem wiernych z kościoła, nawet ministrantów do posług brak. Namawiają wiernych do agitowania wśród świeckich, by wracali na łono społeczności katolickiej, bo liczba chodzących na msze do kościołów drastycznie maleje, a ludzie nie wiedzą, co czynią! Jak zwykle szukają winnych zaistniałej sytuacji wśród zwykłych obywateli, sami swojej winy nie dostrzegają, jakby pedofilii oraz innych  paskudnych zjawisk w tej instytucji nie było... 

7. Nie jest tajemnicą, że niektóre samorządy lokalne są traktowane po macoszemu w przyznawaniu dotacji na rozwój ( podobno tylko przedstawiciele samorządów przeciwnych PiSowi nie potrafią poprawnie napisać wniosków). Podobny proceder dotyczy szkół oraz instytucji kultury, chyba że są z założenia lub nazwy katolickie, do czego pan Czarnek przyznaje się głośno i bez bicia.

8. Wiele miejscowości w Polsce nie ma dostępu  nie tylko do leczenia specjalistycznego, ale nawet do lekarza pierwszego kontaktu, a do innej miejscowości dojadą tylko posiadacze aut, gdyż komunikacja lokalna także tam nie działa...i zgroza ogarnia, gdy pomyślę, ile zmarnowanych miliardów można by przekazać na poprawę tej beznadziejnej sytuacji. Ale za to zbroimy się! byle było kogo bronić niebawem...

9. Wielkim echem odbiły się w mediach słowa prezesa prezesów o kobietach dających w szyję. Oburzenie było tak wielkie, a tłumaczenia prezesowej świty, co autor słów miał na myśli  tak absurdalne, że powstały tysiące memów na ten temat. 
Natomiast mało kto zauważa inny problem - nie dość, że starszy pan znajduje szeroką publikę, która rechocze i klaszcze z zapałem, to nikt nie protestuje, gdy prezes obraża panie siedzące na widowni, siostry, żony i kuzynki panów, którzy zrobili szeregowemu posłowi frekwencję!
Jak nisko jeszcze upadnie elektorat PiSu, bo moja wyobraźnia zbyt mała w tym zakresie...

10. Potężnym człowiekiem musi być niejaki Donald Tusk (choć wedle prezesa raczej na Niemca wygląda), skoro odpowiada za tyle zjawisk i przekrętów w Polsce, nawet za usterki na Stadionie Narodowym, a niektórzy twierdzą, że wysyła bojówki Obywateli RP, by  prezesowi robiły pod górkę.
Oczywiście prezes ze świtą w ogóle się Tuska nie boją - to dlaczego tak często o nim mówią?

11. Czy tylko ja mam takie wrażenie, że nawet z lodówki wyskakuje mi Robert Lewandowski?

12. Z ostatniej chwili - przypomniano, iż Sejm RP ustanowił kolejny rok rokiem,  między innymi Aleksandra Fredry, którego "Zemstę" znają chyba wszyscy. Lektura mało już zachęcająca dla współczesnej młodzieży, ale problemy i polskie przywary jakże żywe i jakże aktualne! 


sobota, 30 lipca 2022

Luźne refleksje

 

1. Od czasu do czasu słyszymy święte oburzenie na rodziców lub opiekunów dzieci, które ulegają różnym wypadkom, często śmiertelnym. Sama daleka jestem od ocen i osądów, bo mimo posiadania jedynaka, nie ustrzegłam się błędów, ale na szczęście drastycznych skutków nie było...

2. Jak to media potrafią ze zwyczajnej rzeczy zrobić newsa i go w nieskończoność powielać - ot, chociażby o policjancie, który zaopiekował się staruszką czy strażaku, który uratował kotka...a czy to naprawdę nadzwyczajne czyny?

3. Wczoraj na przejeździe kolejowym patrzyliśmy z podziwem na skład węgla jadący  ze Śląska, jeszcze w ubiegłym roku nie wzbudziłby w obserwatorach takich emocji, a nie tylko my staliśmy w zdumieniu ;-)

4. Rząd chwali się, że wypracował nadwyżkę budżetową po I półroczu, chyba zwrócę się z prośbą o kuratelę nad moim budżetem, bo ja takich cudów nie potrafię... spokojnie więc mogą przydzielić ministrom i parlamentarzystom kolejne podwyżki, bo im się należą, jak nagrody za Nowy Ład.

5. Po udanej zbiórce społecznej na drona bojowego dla Ukrainy znalazły się jednak głosy krytyki, że jak to, tylu potrzebujących chorych, a rodacy na broń zbierają. Krytykujący nie zauważają jakby, że tak naprawdę zdrowie obywateli to konstytucyjny obowiązek państwa. Poza tym, nikt nie może dyktować obywatelowi na co ma przelewać swoje nadwyżki... przelewy na ojca dyrektora zawsze mile widziane.

6. Członkowie likwidowanej Izby Dyscyplinarnej  mają do czasu przyznania im emerytury dostawać po ok. 20 tyś zł miesięcznie, bo przechodzą w stan spoczynku. Młodzi ludzie bez znaczących dokonań i stażu pracy. Tymczasem przeciętnego emeryta po 40 latach pracy nie stać na zakup leków i węgla.

7. Papież Franciszek z misją pokutną poleciał do Kanady. Podobno, by przeprosić za krzywdy KK wobec rdzennej ludności. Życia to zmarłym nie przywróci, a jak dalece mija się owa misja pokutna głowy kościoła z sytuacją polskiego duchowieństwa, wszak sprawy o pedofilię  ciągną się latami, a   komisja badająca owe wykroczenia w Polsce nie może się doprosić ujawnienia dokumentów, zaś inne grzechy duchownych wychodzą z cienia, jak grzyby po deszczu.

8. Wiele sieci handlowych chwali się, że walczy z inflacją, zachowując stałe ceny lub sprzedając wiele artykułów w promocjach, ale wystarczy spojrzeć na gramaturę sprzedawanej żywności, gdy pamiętamy, ile ważył bochenek chleba, tabliczka czekolady lub jaka była objętość ulubionego serka zobaczymy, że tak naprawdę płacimy drożej. Miałam zamrożony chleb, po powrocie z wyjazdu kupiliśmy świeży i gdy sięgałam coś z zamrażarki porównałam oba bochenki. Ten nowy był o połowę niemal mniejszy...

9. Ciekawi mnie, jakie działania w stosunku do młodzieży korzystającej ze smartfonów zamierza wdrożyć Prezes jedynie słusznej partii w Polsce. Internetu wszak nie wyłączy, ale może znowu oplakatuje pół kraju za publiczne pieniądze jakimiś niezwykle odkrywczymi hasłami....

10. Coraz trudniej o dobry film na Netflixie  czy w kinie, w wakacje chciałoby się obejrzeć coś ciekawego, a tu albo głupie komedie, albo brutalne filmy sensacyjne albo ciężki kaliber w stylu - tylko reżyser wie, o co chodziło w scenariuszu...

11. Wracają czasy PRLu, kiedy niektóre towary stawały się deficytowe, w sklepach widuje się kartki z napisem - tylko 10 kg cukru na osobę. Dlaczego akurat cukier? Na początku pandemii znikał papier toaletowy, ale i teraz półki z papierem pustawe...

12. Spółdzielnie mieszkaniowe szykują się do podwyżek wszelkich, zbliża się niestety powtórka z rozrywki, kiedy to pensje, emerytury starczały na opłaty za czynsz i media. Mieszkańcy blokowisk nie dostaną dopłaty na ogrzewanie, choć płacimy cały rok, każdego miesiąca stałą kwotę, nawet w upały. Paradoks sytuacji polega na tym, że najpierw rząd wdrożył program wymiany pieców na bardziej nowoczesne i ekologiczne, a teraz dopłaca tym, którzy do programu nie przystąpili. Znacząco podrożał gaz i inne surowce, ale tylko grzejący węglem zasługują na uwagę rządu, poza spółdzielniami mieszkaniowymi.

13. Pytanie na koniec - czy Tuskofobia to już zarejestrowana jednostka chorobowa?  Można gościa nie lubić,  ale żeby w każdym zdaniu i przy każdej okazji?



środa, 12 stycznia 2022

Z notatnika...

 

Mam zawsze pod ręką notes i długopis, by zapisywać na gorąco  refleksje i uwagi na temat programów i doniesień oglądanych w mediach.

Zapisuję niektóre rewelacje ku pamięci, by jeden z drugim nie mógł się wyprzeć, że tak powiedział czy zrobił.

Taka prywatna kronika sytuacji i wypowiedzi publicznych , najczęściej polityków.

1. Słychać oburzenie na władze Kazachstanu, że potraktowano własnych obywateli protestujących przeciwko podwyżkom cen energii, jak terrorystów i wysłano przeciw nim wojsko.
A jak nasza władza traktuje swoich obywateli, inwigilując ich Pegasusem, skoro program ten jest przewidziany do śledzenia poczynań przestępców i terrorystów właśnie?

2. Słyszę z ust ministra od edukacji, że nazywa zajęcia o konstytucji w szkołach i na uczelniach indoktrynacją młodych ludzi, a by było bardziej absurdalnie, zajęcia te prowadzili Rzecznik Praw Obywatelskich i sędziowie. Tego samego określenia ( indoktrynacja) użył ów minister na nazwanie zajęć o tolerancji, ekologii, seksualności człowieka , prowadzonych przez fundacje i edukatorów stowarzyszeń społecznych. A o pomocy psychologicznej i szpitalach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży cisza...

3. Różne gremia, od dziennikarzy poprzez lekarzy, po ministrów debatują nad mniejszym złem w postaci wznowienia zajęć w szkołach, bo przecież wystarczy zachować reżim sanitarny, by szkoły były bezpieczne i wolne od wirusa. Ja tam nie wiem, jaki reżim owi dyskutanci mają na myśli, ale każdy kto pracuje w szkole wie, że zachowanie dystansu, ciągła dezynfekcja i noszenie maseczek, zwłaszcza w szkołach podstawowych to raczej fikcja, w którą gramy wszyscy dla dobrego samopoczucia osób odpowiedzialnych za zdrowie społeczeństwa.

4. Wszyscy coraz wyżej unosimy brwi , obserwując galopujące podwyżki, które absolutnie nie są winą rządu i wkrótce zapewne usłyszymy pana premiera, jak krzyczy z ambony: chleb za drogi? niechaj jedzą ciastka, o przepraszam, ryż!

5. Nie dziwi właściwie, że uczciwie pracującym i emerytom zabierane są pieniądze i to już od grudnia, nie od stycznia, bo przecież to nie rząd zawinił źle sformułowanymi przepisami , to księgowi, doradcy finansowi i pracodawcy zawinili, tylko dlaczego  pracownicy skarbówki protestują wobec wyznaczenia ich na chłopców do bicia, gdyż mają objaśniać szarym obywatelom, co rząd miał na myśli wprowadzając Nowy Ład...a oni nie czują się kompetentni, bo sami nie wiedzą.

6. Małopolska kurator oświaty znana jest z kontrowersyjnych wypowiedzi w mediach. Ostatnio powoływała się na wolność wyboru dorosłego człowieka , także w temacie obowiązkowych szczepień nauczycieli. Jakoś nie zauważyłam dyskusji o wolnym wyborze , gdy ta sama pani kurator agitowała przeciw oglądaniu i prowadzeniu młodzieży na spektakl Dziadów A. Mickiewicza w krakowskim  teatrze, tym bardziej, że sama tego spektaklu nie widziała.

7. Nie bardzo zrozumiałam, jak to było z cudownym i nagłym wyzdrowieniem pana Kurskiego z covida, bo niby testy dodatnie były, niby izolacja zalecana, ale gdzieś tam jeździł , bo już zdrowiał, a w ogóle to testy mylące są bardzo, ale nie dziwmy się,  my nie odpowiadamy za państwo, w kwarantannie możemy tkwić bez limitu...zresztą premier UK także balował z pracownikami, gdy reszta kraju miała lockdown.
 
8. W telewizji porannej pan minister od zdrowia "nicniemogę" Niedzielski potwierdził, że jego rola w rządzie ogranicza się do obserwowania i nieśmiałego sygnalizowania stany pandemii, bo tak naprawdę o decyzjach rządu decyduje polityka i nastroje społeczne. Szkoda, że tylko nastroje wybranych grup bierze się pod uwagę...

9. Kuriozalną była dla mnie wypowiedź pani marszałek Witek - rząd nie jest odpowiedzialny za pandemię, bo nie rząd ją wywołał.

10. Politycy zapominają, że w mediach nic nie ginie i trzeba pamiętać o tym, co mówiło się kilka lat wstecz , bo prawda mikrofonu i ekranu jest bezlitosna...

Życzyliśmy sobie dobrego roku, a tu od początku jak zwykle... niechaj jednak dla Was będzie lepszy!
 

 

środa, 3 listopada 2021

Czy to jeszcze mój kraj?

 

Co jakiś czas zdarza się w przestrzeni publicznej coś , co powoduje, że MUSZĘ  zabrać głos. Jeśli spodziewasz się, czytelniku tematu z optymistycznym zabarwieniem, to w tej notce tego nie znajdziesz.

Córka koleżanki, pracująca za granicą odwiedziła rodziców. Po zapaleniu zniczy na cmentarzach spotkała się z kolegami z liceum i studiów.

Efektem rozmów o życiu i pracy w Polsce obecnie było zapewnienie, że jeśli PiS ponownie wygra wybory, to młodzi ludzie w sporej liczbie na pewno wyjadą, nie widząc dla siebie perspektyw, nie mając poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, będąc świadkami upadku wartości i braku szacunku  dla  ludzi po prostu.

I ja ostatnio zadaję sobie pytanie - czy to jeszcze mój kraj?

* kraj, gdzie buduje się zasieki i mury , zbroi wojsko, robi szemrane interesy, a ludzie umierają z powodu braku odpowiedniej opieki medycznej lub z cierpią powodu nieludzkich przepisów

* kraj, gdzie chętnie widziany jest tylko obcokrajowiec, który płaci za piwo w knajpie i hotel lub gra w drużynie sportowej - dla tych obywatelstwo polskie na cito i to z honorami

* kraj, gdzie zabrania się w szkołach tęczowych toreb, błyskawic na bluzach czy zabawy na  Halloween, ale lekcje religii są w planie dwa razy w tygodniu, a antykoncepcja to samo zło

* kraj, gdzie umierać będą kobiety, bo lekarze boją się dokonać aborcji uszkodzonego płodu i sprowadzają ciało ciężarnej do roli inkubatora-trumny

* kraj, gdzie jeden człowiek dla obrony interesów partyjnych naraża budżet państwa na wielomilionowe straty, wmawiając społeczeństwu, że to dla jego dobra i że jest to nie tylko reforma sądów, ale i wielki patriotyzm

* kraj, w którym instytucje kościelne udają się, że się oczyszczają , ale odsunięci hierarchowie zostają sołtysami lub budują ogromne posiadłości, a tym uczciwym i światłym zabrania się publicznych wypowiedzi

* kraj, gdzie dzieci nienarodzone ochraniane  są bardziej, niż krzywdzone lub kalekie

* kraj, gdzie z pogardą rządzący i duchowni mówią o kobietach i przeciwnikach politycznych, ale dla swoich znajdą usprawiedliwienie każdego świństwa

* kraj, gdzie jednego posła, z naszych podatków pilnują zastępy policjantów, a dla pracowników służby zdrowia i pacjentów  nadal nie ma funduszy

* kraj , gdzie wielu emerytów żyje na granicy ubóstwa, ale wmawia się im, że to dla nich te reformy, podczas gdy rosnące podwyżki i brak opieki państwa zjadają ich nadzieje na poprawę bytu

* kraj, gdzie zabiera się ludziom uczciwym i dbającym o rozwój, a rozdaje bez umiaru wszystkim, którym "się należy"

* kraj, w którym politycy kłamią, nabijają kiesy i niszczą autorytety dla partyjnych korzyści, lekceważąc prawo, normy obyczajowe i elementarne wartości

* kraj, gdzie ministrem rządu może być człowiek z ulicy, byle wyznawał idee  partyjne, a prezes partii był dla niego najwyższym guru w każdym aspekcie życia 

* kraj, w którym jeden człowiek , w imię swoich prywatnych poglądów na sprawy historii i religii decyduje o modelu kształcenia i rozwoju nauki

* kraj, gdzie nie ma pieniędzy na badania medyczne i projekty naukowe, ale zawsze są na TVPiS i na imperium Rydzyka

Nie znajduję, niestety żadnego pozytywnego zakończenia tych rozważań, bo kolejne doniesienia medialne nie podnoszą na duchu, a i listopadowa słota dokłada cegiełkę do minorowego nastroju.

Tak, wiem i sama często to powtarzam, że dobrych i mądrych ludzi jest więcej, ale czy znajdą w sobie siłę i nadzieję, by ciągle jeszcze zmieniać ten świat?


sobota, 25 września 2021

Bronić wartości...

Zaglądając w medialne  zakamarki, co rusz natykam się na wypowiedzi polityków, dotyczące obrony wartości chrześcijańskich i tradycji przodków.

Powiem szczerze, że chyba tylko owi politycy i hierarchowie kościelni nie zauważyli, że nasz świat się zmienia, zmieniamy się my wszyscy, a przede wszystkim zmieniają nam rzeczywistość ci politycy właśnie, którzy wartości i tradycję mają na ustach , a postępują wedle własnych zasad lub ich braku po prostu.

Wartości i zasady wynosimy z domu, koleje losu i ludzie na naszej drodze weryfikują wszystko, czym nasiąkamy za  młodu. 

Politycy znani są z tego, że często zmieniają poglądy, partie i stanowiska, często postępują wbrew wszelkim zasadom przyzwoitości i uczciwości. Zaufanie w tym przypadku idzie w las lub raczej w knieje, bo tam ginie bezpowrotnie, choć niektórzy łudzą się, że po kolejnych wyborach musi być lepiej.

Przedstawiciele kościoła też nie są lepsi, co wykazały ostatnie afery i wypowiedzi hierarchów. Jak ma się świat polityki do kościelnego? Możesz nie głosować na konkretnego polityka lub wycofać swoje poparcie dla danej partii, a co duchownymi?  Zdarzają się nieliczne przypadki buntu w parafiach, gdy wierni nie zgadzają się z postępowaniem  miejscowego proboszcza, ale i tak o wszystkim decyduje kuria.

Ale nie o kościele zamierzam pisać. Niechaj martwią się ci, którzy należą i korzystają. Szczerze mówiąc, nie mają chyba wyboru.

Słyszę z ust polityków prawicy, że zamierzają bronić tradycyjnych wartości i walczyć o polską suwerenność. Obrona i walka kojarzą mi się z wojną. Z kim zatem walczą i przed czym chcą nas bronić?

W dobie przewartościowania wielu zasad, zakłamania , braku tolerancji i zwykłej życzliwości dla innych (nie swoich) wypada zapytać - drodzy politycy i ojcowie kościoła, jakim to jesteście dla nas autorytetem i wykładnią, by wmawiać nam, że "walczycie" o nasze dobro, kręgosłup moralny i kodeks etyczny dla następnych pokoleń?

Idąc za ciosem zapytam, bo sama już mam wątpliwości - czy widzicie  jeszcze  tradycyjne polskie wartości, o które powinni walczyć nasi przedstawiciele w Unii Europejskiej?


niedziela, 15 sierpnia 2021

Kamyczek do ogródka...

 Znowu tematy greckie oddaliły się nieco, ale nie mogę milczeć na tematy aktualne, bo jak to mówią, nawet gdy nie interesujesz się polityką, to polityka zainteresuje się tobą.

Nie będę się rozpisywać, bo nie nie zrobię tego lepiej, niż autorzy memów, które można znaleźć w sieci. Podziwiam autorów za trafne skojarzenia i dobór cytatów.














Z ostatniej chwili - prezydent naszego kraju odmówił rozmowy dymisjonowanemu ministrowi, argumentując, że porozmawia z nim wówczas, gdy przekona się, że ów minister ( czyt. Gowin) nie stał się członkiem totalnej opozycji.
A myślałam, że prezydent jest orędownikiem  wszystkich obywateli.

Miejmy nadzieję także, że inwigilacja władzy nie dosięgnie naszych rozważań blogowych i nie zamkną nam ulubionej formy wymiany refleksji z innymi blogerami i blogerkami.

czwartek, 19 listopada 2020

Zakuty łeb!

Tak nazywano osoby, których zatwardziałe poglądy, stanowisko w jakiejś sprawie, stosunek do pewnych osób nie pozwalały na jakikolwiek dialog.

Na wszystko jedyna odpowiedź NIE i już!

O czym piszę?

O słynnych błyskawicach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.


Wielu kulturoznawców, socjologów, historyków, kombatantów i samych protestujących wypowiadało się na temat symboliki czerwonej błyskawicy, krótką notkę można znaleźć także w Słowniku mitów i tradycji kultury W. Kopalińskiego.

I co? i nico!
Wychodzi naczelny wódz na mównicę sejmową i nakazuje posłankom zdjęcie maseczek z faszystowskimi symbolami...

Jak mawiała moja babcia - zabijesz, a nie wytłumaczysz.

Najgorzej, że zakuty łeb niejeden taki w jedynie słusznej partii, ale gdy przechodzi się regularne pranie mózgów i czerpie profity z pokłonów i oklasków dla prezesa, cokolwiek ten zrobi i powie, to nie dziwota, że nikt nie wyjdzie  i nie powie - prezes musi odejść!




Taki stary przebój, a ciągle aktualny! Aż nie chce się wierzyć!

Pozdrawiam Was z nadzieją na to, że wygrają prawda i rozsądek!

Aneks:
Oglądam i słucham min. Wójcika na żywo - kolejny zakuty łeb - nikt mi nie powie, nikt mnie nie przekona, nigdy nie uwierzę - doprawdy światłe umysły mamy w koalicji rządzącej, Amen.

wtorek, 7 lipca 2020

Miałam nie oglądać...

Obiecałam sobie nie oglądać wiadomości w mediach, są wakacje, ja na wyjeździe.

Swoją drogą, oprócz polityki i wypadków wszelakich na lądzie, wodzie i w powietrzu nic się w Polsce nie dzieje...dziwny kraj.

Najbardziej jednak zwróciła moją uwagę wypowiedź pana premiera na temat Rafała Trzaskowskiego, bo pan premier też jeździ po Polsce, jakby sam startował na fotel prezydenta, ale to szczegół. Mam nadzieję tylko, że wziął urlop bezpłatny na tę okoliczność, bo ja nawet na pogrzeb znajomego muszę.

Ale do rzeczy.
Pan premier, podróżując po kraju raczył powiedzieć, iż kandydat KO i tak nie zrozumie mieszkańców Grudziądza, Inowrocławia, Torunia, chyba że powiemy do niego po francusku!
Francuskiego znam ledwie parę słów, to samo po niemiecku, ale po angielsku to może bym z panem Rafałem pogadała.
Nie o to chodzi. Czyżby ubodło naszego premiera, że kandydat Trzaskowski języki zna i biegle się nimi posługuje?
W odróżnieniu np. od prezesa jedynie słusznej partii.

A nieładnie, panie premierze - jaki to przykład dla uczącej się młodzieży wyśmiewać tych, co nie tylko ojczysty znają i mądrze mówią.
W dodatku tłumacza nie potrzebują i cały świat jest ich domem, bo otwarci są na ludzi i ich sprawy, niezależnie od kraju czy kontynentu.

Wstyd mi za pana, panie premierze, bo wytrącił pan kolejną broń belfrom, tłumaczącym dzieciom w szkole, dlaczego warto uczyć się języków obcych...

Deszcz za oknem, ale mam nadzieję, ze wyjdzie słońce, bo do Krakowa zmierzam, pozdrowić smoka!

wtorek, 22 października 2019

Taki obrazek...

Wracam z pracy, przechodząc obok Urzędu Miasta.
Na ławce siedzi sympatyczna para, może kuracjusze, opaleni, uśmiechnięci.
Pan coś zagaduje w moim kierunku, pomyślałam, że może o coś zapyta, o drogę lub aptekę, bo tak najczęściej bywa.
Ciągle zdarza mi się udzielać różnych informacji lub podprowadzać w jakieś miejsce, jeśli mam po drodze.
Ale najwyraźniej nie o adres chodzi:
- Przepraszam, czy spotkam tutaj tego Brejzę?
- Prezydenta?
- Może przechodzi tędy czasami? chciałbym zadać mu parę pytań...
- Nie wiem, może limuzyną jeździ, poza tym późno już...
- A ten gno...młody Brejza?
- Pewnie w Warszawie.
- A wy ich lubicie? pani ich lubi?
- Cenię prezydenta za to co zrobił dla miasta... a syna Krzysztofa nie znam osobiście, więc nie mogę powiedzieć czy go lubię czy nie, znam jego wystąpienia w Sejmie i nie wierzę we wszystko co mówią media...
- Bo ja nienawidzę obu, starego i młodego!
- A pan jest stąd?
- Ja jestem z Łodzi.
- To życzę panu miłego pobytu.

środa, 22 maja 2019

Dziwny to kraj...

Całe życie średnio interesowałam się polityką, nawet teraz znawcą nie jestem.
Nie należę do żadnej partii, związku, stowarzyszenia, bo lubię chodzić własnymi drogami.
Oglądam, czytam i słucham, co dzieje się w kraju w rożnych środowiskach.
Wnioski, które wyciągam bywają pewnie naiwne, może z powodu tego, że nie we wszystkich widzę wrogów, nieuków, ludzi złej woli.

Wybaczcie więc, że zamieszczam spis moich subiektywnych spostrzeżeń, tak dla oczyszczenia duszy i głowy, bo już coraz mniej w niej się mieści.
Może ktoś dopisze jakieś swoje refleksje, o tym co go szokuje, zasmuca, denerwuje...

Dziwny to kraj, w którym....

1. tęcza nie zachwyca kolorami a słowo KONSTYTUCJA stało się wysoce podejrzane
2. kopanie kobiet na ulicy jest TYLKO wyrazem niezadowolenia niektórych mężczyzn
3. rozwinięte nadmiernie dzieci prowokują niewinnych księży do grzechu
4. neofaszystów nazywa się prawdziwymi patriotami, a obchody urodzin Hitlera są incydentalnym aktem młodocianych
5. opozycji wyłącza się mikrofony w Sejmie, podczas gdy SWOI mogą przemawiać do woli i bez żadnego trybu
6. ministrowi nie starcza na życie, a bezdomni podarowują księżom drogie auta
7. kobiety protestujące z czarnymi parasolkami nazywa się ladacznicami, a protest z białymi różami jest zagrożeniem dla władzy
8. Flaga UE to zwykła szmata dla niektórych, ale tylko czasami
9. przeciwnicy władzy nazywani są gorszym sortem i nie należą do tego samego narodu
10. grzmi się przeciw aborcji oraz w obronie życia za wszelką cenę, a chorych, kalekich i samotnych staruszków pozostawia na łaskę losu
11. ściganie zjawisk patologicznych w kościele nazywa się występowaniem przeciw religii
12. hierarchowie kościelni modlą się za sprawców , a nie za ofiary pedofili
13. strajkujący teoretycznie mają rację, ale strajkować nie powinni, bo to nieetyczne
14. cały rząd spotyka się na imieninach u ojca dyrektora, ale żyjemy podobno w państwie świeckim
15. przebacza się najgorszym bandytom, a rozwodnikom i homoseksualistom zamyka się drzwi świątyń
16. ofiary gwałtu czy przemocy domowej traktowane są gorzej, niż sprawcy tych czynów
17. śledztwo w sprawie wieszania portretów polityków na szubienicy trwa dwa lata, a autorkę kontrowersyjnych plakatów wywleka się już następnego dnia w kajdankach
18. pewna komisja pracuje za pieniądze podatników lat kilka, ale nikt nie wie, co robi i kto w niej zasiada
19. jednemu z polityków opozycji zarzuca się ucieczkę swego czasu do Brukseli, gdy teraz ucieka niemal cały rząd
20. pensjonariusze zakładów karnych mają lepsze warunki, niż pensjonariusze domów opieki dla osób starych i chorych
21. wsadza się ludzi do więzienia na 20 lat, by nagle powiedzieć – sorry, pomyliliśmy się.
22. nowe przepisy działają wstecz, zaskakując osoby nimi objęte
23. trudno dostać się do lekarza, mimo że pacjent opłaca składki na służbę zdrowia
24. władza zapewnia , że prawo jest równe dla wszystkich, gdy wszyscy widzą, że jest inaczej
25. pracując dwa tygodnie w spółce skarbu państwa można zarobić więcej, niż ja zdołam przez całe życie
26. nauczyciel ma często po kilka fakultetów, ale posłem może być każdy
27. pomoc finansową dla dzieci dostają nawet ludzie bogaci, a samotne matki muszą pracować na kilku etatach
28. poseł opozycji jest karany dotkliwie za niewłaściwe zachowanie, gdy inna posłanka z partii rządzącej jest tłumaczona za swoje ekscesy temperamentem i spontanicznością wypowiedzi
29. ludzie u władzy zaczynają tworzyć nową historię kraju i narodu według koncepcji swego przywódcy
30. rzuca się oskarżenia na prawo i lewo bez dowiedzenia winy i ukarania winnych
31. określenia MY - ONI nabrały zupełnie nowego znaczenia
32. były komunistyczny prokurator przewodzi komisji sprawiedliwości w sejmie
33. mimo wspólnych spraw, coraz więcej nas dzieli, a coraz mniej łączy...
34. powołuje się komisje śledcze tam , gdzie łatwo i szybko można sprawdzić wiele rzeczy...
35. emeryt pracujący uczciwie niemal przez 40 lat musi wybierać między lekami a ubraniem, bo na wszystko nie starczy...
36. ważne ustawy pisze sie na kolanie i zatwierdza w nocy, by później dopisywać do nich dziesiątki poprawek
37. urzędnicy państwowi nie odpowiadają za błędy wynikające z ignorancji, lenistwa czy złej woli

Trochę tego sporo, nie uważacie?


A może to wcale nie dziwne , może zawsze tak było, tylko różne tragiczne zdarzenia w naszej historii przyćmiły większość przywar, a uwypukliły inne cechy?

sobota, 23 lipca 2016

Poseł stażysta...

Z góry przepraszam za niezgodny z profilem bloga temat dzisiejszego posta, ale gdy obejrzałam wiadomości po powrocie z wojaży, to myślałam, że to prima aprilis!
Bo kto mógłby przypuszczać, że w naszym parlamencie obu izb takie rzeczy się dzieją. Myślałam, że nic mnie już nie zdziwi, ale okazuje się, że inwencja naszych posłów i senatorów bywa niewyczerpywalna.
Nie będę wyliczać, czego owi parlamentarzyści sie dopuszczają, bo niektórzy pewnie oglądali lub słyszeli.
Innych zachowań wymaga sie już nie tylko od posła, ale od człowieka cywilizowanego w ogóle. Jaki przykład idzie do młodego pokolenia, skoro z mównic sejmowych takie inwektywy padają i jak mamy uczyć dzieci demokracji i śmiałego zadawania pytań (bo kto wszak pyta, nie błądzi), skoro słyszymy od marszałków, że w sejmie i senacie nie wolno dyskutować, co niektórych wycisza się, a jeszcze inni środkowe palce pokazują...
Wywołani do raportu na temat swego zachowania zaprzeczają jak dzieci w szkole, a gdy ktoś mówi : ale ja widziałem! odpowiadają, że to tamci zaczęli pierwsi. Ludzie , czy to sejm czy szkoła podstawowa?

Abstrahując od tego, kto tych przedstawicieli narodu wybierał (trudno poznać kogoś z listy wyborczej, a na spotkania z kandydatami mało kto chodzi) zadam pytanie: czy kandydaci na posłów i senatorów nie powinni odbywać stażu? Przecież od nowo zatrudnionych na wszelakich stanowiskach wymaga sie sprawdzenia w sytuacjach różnych, doszlifowania umiejętności praktycznych, pokazania sie od każdej strony. Tymczasem posłowie/senatorowie, nie dość, że nie mają przygotowania do pełnienia swoich funkcji, a niektórzy nawet wysłowić poprawnie się nie potrafią, to "zatrudniani" są od razu na całą kadencję i czasem ani razu nie zaistnieją na parlamentarnej scenie. A kasa sie należy czy pracują efektywnie czy nie.
Siedzą tylko, pół biedy jeśli słuchają i guziki naciskają. Może naiwna jestem, ale gdyby sprawdzić co niektórych w okresie stażowym, to pewnie trzeba by towarzystwu podziękować i brać następnych.
Ale z tego co obserwuję, pewna grupa posłów wybierana jest od lat na każdą kadencję, jakby abonament wykupili i nikt nie wymaga od nich sprawozdań, co porabiali w parlamencie przez 4 lata, a sale sejmowe pustawe, przynajmniej w ciągu dnia, bo porą późną to zbierają się wszyscy jak na sabat czarownic. Żadna z przepychanek w dodatku nie kończy sie niczym konstruktywnym, a nieliczni posłowie wiedzą w ogóle, o co chodzi, bo przysypiają.
Największy jednak mój sprzeciw budzi praca posłów w tzw. komisjach śledczych - czy wybrani do udziału w śledztwie mają dostateczne kwalifikacje, czy mają jakie takie pojęcie w czym rzecz, czy wiedzą, jakie pytania zadać, aby tezę udowodnić lub jej zaprzeczyć...wątpię.
Na koniec taka jeszcze refleksja z posiedzeń rządu i wcale nie o kompetencje mi chodzi. Zdziwiło mnie, że gdy ministrowie zbierają sie w sali obrad, to na stołach czeka na nich nie tylko kawa, herbata i inne drinki, ale ciasteczka, owoce itd. itp.
Powie ktoś : ważni ludzie, ciężko pracują. Jak my wszyscy, ja też pracuję, głową i fizycznie, szkolenia odbywam, na zebrania biegam i robotę do domu nieraz zabieram, a pies z kulawą nogą nie zapyta czy herbatki na zebranie zrobić i czy po całym dniu pracy, a przed zebraniem połączonym ze szkoleniem obiad jadłam. Herbatę robię sobie sama, kanapki przynoszę z domu, a gdy czajnik elektryczny odmówi współpracy robimy zrzutkę na nowy. Sponsorów brak, niestety...

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Broszka tu, broszka tam...

Czy zauważyliście, że w świecie polityki namnożyło nam się broszek rozmaitych? Modę zapoczątkowała chyba pani premier Szydło, przejrzałam trochę zdjęć w sieci i muszę przyznać, że ma tych broszek duuuużo. Skąd taki pomysł posta?
Oglądałam jakąś konferencję prasową PISu i obie panie biorące udział miały przypięte broszki, każda po innej stronie żakietu, a że pamiętałam broszki naszej premiery to wydało mi się dziwne, że nagle co występ pani z partii wiodącej, to jakaś brosza. Bywają duże i maleńkie, skromne i wybujałe, ale dumnie tkwią w klapach damskich żakietów. Dziwne, że w czasie poszukiwań trafiałam głównie na panie związane z w/w partią.
Moje teorie są takie:
* albo panie naśladują trend wprowadzony przez premierę, bo jakoś wcześniej nie rzuciło mi się to w oczy
* albo jest to obowiązkowy dodatek do sejmowo-rządowej garderoby, bo korale i łańcuchy bywają rozpasane, kosztowne i nie pasują do skromnego wizerunku nowej władzy
* albo wreszcie jak głosi plotka, w broszkach tych ukryte są nadajniki, przez które pan prezes wydaje najświeższe instrukcje swoim podwładnym, tudzież przywołuje do porządku po zbyt samodzielnych wypowiedziach...
Co o tym myślicie? Na dowód zebrałam kilka zdjęć, jest tam także moja ulubienica pani M.Wróbel, która niestety popadła w niełaskę i już stęskniłam się za jej wypowiedziami w mediach....

środa, 19 sierpnia 2015

Komentarz niepolityczny

Mówi się, że jeśli chcesz stracić przyjaciół, pożycz im pieniądze. A jeśli chcesz popsuć sobie prywatna imprezę to zaproś gości o skrajnych poglądach politycznych i religijnych. Nieraz zdarza się, że kłótnie przy imieninowym stole przeradzają się w rękoczyny, jak na spotkaniach kiboli przeciwnych drużyn. Mam znajomą, która nie zaprasza bliskich na święta i imieniny, bo brat i teściowa hołdują odmiennym poglądom na politykę i rządzących, a ich kłótnie zepsuły jej niejedną uroczystość. Chcąc więc pozostać zdrową na umyśle i nie stracić kontaktu z resztą rodziny albo nie wyprawia rodzinnych uroczystości wcale, albo kameralnie spotykają się w odpowiednich podgrupach.
We wszystkich takich dyskusjach nie chodzi przecież o wymianę poglądów, ale raczej o to, aby przeforsować swoje zdanie lub narzucić innym swoje poglądy, bo ich są złe...Rzadko zdarza się, ze umiemy prowadzić dyskusje na argumenty, nic dziwnego - światopogląd wywołuje emocje.
Emocje wzbudzają także doniesienia medialne na temat życia politycznego, zachowania posłów, nietrafionych decyzji, fanatyczne wypowiedzi, przestępstwa korupcji ludzi już i tak nieprzyzwoicie bogatych.
Ja nie będę tutaj rozdzierać szat na tematy religijno-polityczne, choć jakieś tam poglądy mam, ale każdy z nas ma i takie nasze prawo. Podzielę się jedynie tym, co pozwala mi od czasu do czasu przywrócić wiarę w istnienie zdrowego rozsądku i stawia mnie do pionu po różnych doniesieniach w wieczornych wiadomościach. A są to małe arcydzieła Krzysztofa Daukszewicza, którego często z mężem słuchamy, a którego książkę niedawno czytaliśmy, zaśmiewając się do łez (patrz zakładka CZYTAM).
Druga rzecz to programy, które regularnie oglądam : "Drugie śniadanie mistrzów"prowadzone przez Marcina Mellera oraz "Świat kobiet" Młynarskiej i Wellman Dlaczego akurat te programy? W Drugim śniadaniu mogę posłuchać opinii ludzi kultury i sztuki na różne tematy, także polityczne, ale nie dyskutują tam na szczęście politycy, nikt się nie kłóci, nie skacze sobie do oczu, nie obraża. I to mi odpowiada.
A Świat kobiet to nie tylko program o babskich czy damsko-męskich sprawach, to po prostu rozmowy o tym, co mnie też interesuje i lubię także z powodu Doroty Wellman, którą uwielbiam i jako dziennikarkę i jako człowieka(głupie określenie, ale tak wyszło)


czwartek, 2 kwietnia 2015

Tych panów nie obsługujemy...

Zawsze byłam zdania, że wyznanie i orientacja seksualna powinny stanowić sferę intymną każdego człowieka. Ważniejsze są wszak kompetencje zawodowe, otwartość na drugiego człowieka, kreatywność i uczciwość. Przynajmniej dla mnie. Dotyczyć powinno to zwłaszcza ludzi, którzy mają decydować o przestrzeganiu demokracji w danym kraju. Dlatego też nie zamieszkałabym w kraju, gdzie o wartości człowieka decyduje jego wyznanie, to z kim śpi, co jada, z kim się spotyka lub jakie ubrania nosi. Tępić należy zjawiska i sytuacje zagrażające wolności i życiu lub zdrowiu człowieka.
Tymczasem słyszę, że episkopat w Polsce zagroził posłom głosującym za ustawą o in vitro, że nie otrzymają komunii świętej. Chciało by się przetrzeć uszy ze zdumienia, bo po pierwsze: posłowie uchwalają , mam nadzieję ustawy dla wszystkich, a nie tylko dla katolików. Po drugie: jeśli ustawa nie godzi się z czyimś wyznaniem, nie jest osoba zobligowana do skorzystania z in vitro, to nie jest obowiązek, ale możliwość(to nie zbiorowa inseminacja). Po trzecie: bardzo mnie nurtuje jak to będzie zorganizowane logistycznie? Czy proboszczowie dostaną listy posłów ze zdjęciami, które zawisną w kościołach z apelem: tym panom (i paniom)komunii nie udzielamy? Bo przecież księża nie znają wszystkich osobiście...
Po czwarte, smutno mi się robi, gdy słyszę groźby skierowane do kogokolwiek ze strony kleryków. Chyba czasy, żeby straszyć ludzi piekłem już minęły. Po piąte, każdy jest dorosły, ma swoje sumienie i jeśli wiara dogłębna i prawdziwa, to wierny praktykom sprzecznym ze swoim wyznaniem nie ulegnie. Więc jak to jest z siła tej wiary, jeśli dorosłych wiernych trzeba trzymać za pysk i na każdym kroku grozić paluszkiem?

czwartek, 19 lutego 2015

Armia doradców...

Zaczął się nowy sezon protestów, znowu do stolicy jadą rolnicy, tym razem w większości autokarami. Tak naprawdę to chciałabym rzetelnych informacji, o co w tym wszystkim chodzi, bo media pokazują głównie to, co sensacyjne, co budzi skrajne emocje. Do studiów telewizyjnych zaprasza się polityków i doradców, a nikt nie wpadł na pomysł aby porozmawiać rzeczowo z przedstawicielami rolników. Tak się dzieje zresztą w przypadku wszelkich niedomagań naszej gospodarki, służby zdrowia, kolei itp. W wieczornych wiadomościach widzimy kolejnego "doradcę"(nie wiem komu i jak doradza), który niewiele ma do powiedzenia poza krytykowaniem sytuacji obecnej. Według mnie sama nazwa doradca oznacza chyba coś innego - doradzać co zrobić, żeby było lepiej, inaczej, w jaką stronę pójść. Czy doradcy wszelkiego kalibru biorą astronomiczne honoraria tylko za nazwanie tego, co wszyscy widzimy? Tworzy się kolejne stanowiska konsultantów, ministrów od zadań wysoce specjalistycznych,obserwatorów i co? Od lat w wielu dziedzinach marazm. Za co biorą kasę ci wszyscy specjaliści, skoro na wszelkie wezwania ściąga się premiera, który ma do dyspozycji sztab ministrów, a ministrowie z kolei maja do dyspozycji kancelarie, doradców, ośrodki badania opinii. Czy doprawdy nie ma w naszym kraju nikogo, kto byłby w stanie naprowadzić to wszystko na właściwe tory? Z dyskusji w programach Tv takich osób jak Niesiołowski, Wróbel, Kempa, Brudziński nic nie wynika poza tym, że słyszymy kolejne obelgi, zrzucanie winy jednych na drugich i oczywiście wszyscy oni maja rację. Nawet za te kłótnie telewizyjne biorą niemałą kasę. Szkoda słów...