Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieniny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieniny. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lipca 2017

Dzień ślimaka ;-)

O szlakach wokół Zawoi jeszcze będzie, jeśli ktoś znudzony, to niechaj poczeka na inne tematy. Dziś donoszę już z nowego miejsca, bo opuściliśmy Beskid i jesteśmy w Pieninach, a ściślej na Spiszu.
Nie będę robić wykładu na temat historii i przyrody tej krainy, bo to możecie sobie wygooglować, powiem tylko, że pięknie tu, a większa część Spiszu przypadła po wojnie Czechosłowacji, dziś Słowacji i Polsce zostawiono tylko kilka wsi. W jednej z nich mieszkamy i mamy stąd bazę wypadową w Pieniny.
Na pierwszym zdjęciu utrwaliłam widok z naszego okna, czasami widzę na łące owce lub idące drogą krowy, oczywiście rasy polskiej. Sporo jest także rowerzystów, a do granicy kilka kroków.
Drugie zdjęcie to miejscowy wodospad kacwiński, do którego dojść można spacerkiem w kilka minut.
Wreszcie kapliczki, ta niebieska z 1923 roku po polskiej, a ta biała z 1944 roku po słowackiej stronie.
Nasze spacery tutaj obfitują w obserwacje przyrodnicze, bo mnóstwo tu różnych roślin, jak na olbrzymiej łące i ślimaków, które wychodzą na drogę. W Zawoi pełno było brązowych ślimaków bez domków na grzbiecie, a tu typowe wielgachne ślimaki z domkami.
Niestety auta rozjeżdżają je na miazgę. W dowód wdzięczności dla matki natury podnosiliśmy te biedne ślimaki z jezdni i zanosili w trawę, by choć trochę ich uratować przed rozjechaniem.
Wiem, że to Syzyfowa praca, ale to taki nasz mały wkład w ochronę przyrody czyli dzień ślimaka...
Na koniec ciekawostki ze słowackiej strony - ładny kościółek (zauważyłam, że jest tu ich o wiele więcej, niż w Czechach), stare mogiły na wiejskim cmentarzu, mapa wioski, gdzie kupiłam lody, a mąż tutejsze piwo i ambona pod lasem (dziś o świcie słyszałam strzały, słowo daję!)
Burze są tu codziennie, ale jakoś nie przeszkadzają w zwiedzaniu.
Do zobaczenia ;-)