Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

Zagubiony obraz

 Pewnie pamiętacie, że wygrałam obraz w konkursie blogowym. Autorka wysłała go kilka dni przed świętami i miał dotrzeć w czwartek, my wyjeżdżaliśmy w piątek. Nie martwiłam się licząc, że najwyżej listonosz zostawi awizo, poczta blisko.

Wróciliśmy, minęło kilka dni, więc napisałam e-maila do Poli, bo coś długo to trwało. Pola  z drugiej strony niepokoiła się, że się nie odzywam. Po krótkim śledztwie okazało się, że przesyłka utknęła na poczcie, kurier nie zostawił awiza, a poczta nie przysłała powiadomienia lub ponownego awiza.

Pani w okienku paczkę wydała, przeprosin nie było, jedynie dowodu tożsamości nie żądała.


Z niecierpliwością rozpakowałam paczkę, obraz był świetnie zabezpieczony i dotarł w idealnym stanie, nawet paczka nie była pognieciona! 


Przymierzałam go na kilku ścianach, ale najlepiej pasuje nad moim ulubionym fotelem, z którego piszę na moim laptopie.


Na odwrocie jest także sygnatura i dedykacja. Czy można lepiej zacząć weekend? 
A za oknem słońce:-)

Słonecznych spacerów Wam życzę!

piątek, 11 kwietnia 2025

Grzech nie skorzystać...

 Dwie wystawy w jednym miejscu. Mieliśmy tego dnia w planach jeszcze trzecią, ale okazało się, że sala wystawowa jest też salą spotkań rozmaitych.  Tego dnia trwało spotkanie z okazji Dnia Poezji, wystawy więc nie zobaczyliśmy. Ale obrazy , które mogliśmy podziwiać w miejskim muzeum wynagrodziły niedosyt tej trzeciej wystawy.

Maski i twarze

Wystawa prac Michała Puto, artysty urodzonego w Inowrocławiu w 1979 roku. Swoją artystyczną drogę zaczynał od prac w grafice komputerowej, by po etapie nauki rysunku przejść do malarstwa. Wykształcenia artystycznego nie posiada, technik plastycznych uczył się w Kujawskim Centrum Kultury oraz drogą samokształcenia i doskonalenia. Jego ulubione techniki to: malarstwo olejne i rysunek ołówkiem, okazjonalnie korzysta z programów cyfrowych.








Z Francji do Polski... czyli Salon Porównań
  Prosto z prestiżowej wystawy Art Capital w paryskim Grand Palais do muzeum w mieście powiatowym Inowrocław. Ekspozycja prac 22 artystów, w tym kilku  Polaków.

Tak mówią o wystawie organizatorzy:

"Tradycja organizowania cyklicznych wystaw malarskich zwanych salonami wywodzi się z Paryża i sięga XVI wieku. Pierwsza taka wystawa miała miejsce za Ludwika XIV w 1667 r. w Salon Carré w Luwrze. Salony umożliwiły kontakt szerokiej publiczności ze sztuką i wykształcenie się krytyki artystycznej. W XIX wieku podobne wystawy organizowano także przy innych szkołach artystycznych w Europie, ale to właśnie paryski salon stał się tym najważniejszym. 


 Nawiązujący do tej chlubnej tradycji Salon Art Capital powstał w 2006 r.  Odbywa się co roku w Grand Palais, kultowym miejscu w Paryżu przy Polach Elizejskich. Najbardziej prestiżową sekcją tej wystawy jest Salon Comparaisons (Salon Porównań). 


 Wystawa ma na celu promowanie francuskich i międzynarodowych artystów zajmujących się sztuką figuratywną i sztuką abstrakcyjną. Motto Salonu pochodzi od Paula Valéry’ego: „Wzbogacajmy się dzięki wzajemnym różnicom”.










Doceniam możliwość obejrzenia tak niecodziennej wystawy i podziwiania tylu artystów naraz, a każda praca w innym stylu, innej kolorystyce i w różnych technikach.
Zamieszczam tylko kilka zdjęć, bo nie sposób zawrzeć wszystko, a poza tym, skupiliśmy się raczej na odbiorze obrazów, czasami robiąc zdjęcie tych ulubionych. 

To było dobrze wykorzystane przedpołudnie!


wtorek, 3 września 2024

Ale sztuka!

 

Jest przy licheńskiej bazylice muzeum, które warto odwiedzić. Oprócz stałej ekspozycji , która upamiętnia zbiory i działalność księdza, historyka i podróżnika Józefa Jarzębowskiego można trafić na bardzo ciekawe wystawy czasowe.
 
Stała ekspozycja, to zbiory sztuki, inkunabuły i rękopisy, militaria oraz  dewocjonalia przywożone przez Józefa Jarzębowskiego z całego świata, wiele eksponatów dotyczy naszej historii od czasów najdawniejszych do współczesności.

Tym razem trafiliśmy na wystawę TRZEJ MISTRZE, na której zebrano szkice i rysunki naszych największych malarzy:
Jana Matejki, Henryka Siemiradzkiego oraz Józefa Brandta.

Tak oto napisały o tej wystawie muzealniczki, twórczynie tej niezwykłej ekspozycji: 

"Nasza wystawa ukazuje fascynujące oblicze sztuki Jana Matejki, Henryka Siemiradzkiego i Józefa Brandta, prezentując ich oryginalne szkice a także reprodukcje obrazów do których te szkice powstały. Rysunek jest bardzo cennym rodzajem samodzielnej wypowiedzi twórczej i bardzo dobrze pokazuje umiejętności warsztatowe naszych mistrzów. Jest ważny w przygotowaniu projektów i nadal jest podstawową techniką kształcenia warsztatu plastycznego."

Każdy z malarzy inne idee wyeksponował w  swojej sztuce. Matejkę fascynowała tematyka polska, historia, patriotyzm. Jego credo, to przekonanie, że sztuka musi budzić ducha w narodzie. 
Brandt skupił się na tym, co dotyczyło kresów wschodnich: na życiu tatarów, jarmarkach, bitwach. 
Z kolei Siemiradzki nie interesował się historią Polski. Fascynowały go starożytny Rzym i Grecja, pierwsze lata chrześcijaństwa. ( źródło tutaj)

Ciekawym zabiegiem było zestawienie oryginalnych szkiców i rysunków artystów z reprodukcjami gotowych obrazów. Widoczne były stadia powstawania postaci, poprawiania gestów, dopracowywania szczegółów postaci lub krajobrazu. Tak jak w powyższym przykładzie, gdzie mamy postać Stańczyka Jana Matejki.




W trakcie oglądania rysunków i szkiców do obrazów z elementami architektury czy przyrody, przyszły mi na myśl programy prof. Wiktora Zina, który przy użyciu węgla, rysika czy kolorowej kredy, w kilku muśnięciach na  papierze wyczarowywał na oczach widzów niesamowite detale: kapliczkę, chatę pod śniegiem, dworek lub ogród, wiejską drogę lub kocie łby na starym rynku.

Cieszę się, że nie minęliśmy drzwi do muzeum, a już było blisko, bo co mogą znów pokazać nowego?
Okazało się, że było warto zajrzeć!


niedziela, 17 czerwca 2018

Co drzemie w każdym z nas?

Pokazałam Wam fragment wystawy solnictwa, ale tego dnia obejrzeliśmy jeszcze inną wystawę, która wzbudziła mój zachwyt z dwóch co najmniej powodów.

Po pierwsze wystawę zorganizowano w zacnych wnętrzach teatru miejskiego, co podnosi status autorów prac, po drugie autorami są amatorzy, którzy brali udział w warsztatach plastycznych pod kierunkiem zawodowego artysty.

Nigdy nie miałam talentu do malarstwa, potrafię jak dziecko namalować domek, kwiatki... i to chyba wszystko, tymczasem gdy oglądam prace innych, jestem pełna podziwu, bo przecież same warsztaty nie wystarczą by tak malować, taki talent musi drzemać w autorach. Czasem trzeba go odkryć, czasem wyszlifować, czasem tylko podpowiedzieć, jak uwypuklić zalety pędzla czy dłuta.

Dziś zapraszam więc na wystawę prac artystów amatorów z mojego miasta, nic więcej nie dodam, prace mówią same za siebie...


Prawda, że piękne? Może macie tu swoich faworytów, ja mam i nie mogę wyjść z podziwu!