Film nie jest nowy, ale obejrzałam dopiero w sobotę. Trochę obawiałam się, co też jeszcze można zrobić z dramatem Zapolskiej, której twórczość bardzo lubię i wiele adaptacji teatru telewizji widziałam. Pomyślałam, że skoro Zapolska i do tego reżyseruje Bajon, a główną rolę gra Janda to musi być dobrze.
I nie zawiodłam się...
Trzy pokolenia pań Dulskich, przekrój czasowy od epoki Zapolskiej po współczesność, powtarzalność postaci i sytuacji wplecionych w aktualne realia. Każde pokolenie przenosi w genach wirus dulszczyzny na potomnych, a potomkowie wzbogacają wredne geny o dodatkowe "wartości". Ale to co zaskakuje najbardziej, to zakończenie, odmienne niż u Zapolskiej, z dozą sensacji. Można rzec, że bohaterkę dramatu zgubiła hipokryzja. Ale nie powiem więcej, bo może ktoś zechce obejrzeć.
Nienawistna ósemka to bardzo długi film, którego akcja toczy się w jednym pomieszczeniu, ale nie myślcie, że jest nudno. Miedzy bohaterami toczy się skomplikowana gra psychologiczna, zakończenie historii jest krwawe, ekscytujące i właściwie nie jest zakończeniem filmu. Na koniec reżyser pozostawił bowiem sedno czyli początek, zalążek, z którego wykluła się ta niesamowita historia. Jeśli więc lubicie krwawe westerny i grę psychologiczną między bohaterami, nawet nie zauważycie jak miną Wam 3 godziny w kinie...
Marsjanin to dla mnie majstersztyk w temacie kino jednego aktora, bo większa część filmu niesiona jest na barkach głównego bohatera, któremu przyszło przetrwać 4 lata samotnie na odległej planecie. Powie ktoś, co można nakręcić o astronaucie i Marsie?
Tyle filmów o podbojach Kosmosu już powstało. A jednak widz się nie zawiedzie, nie nudziłam się ani chwili, film trzyma w napięciu do końca...
Na koniec wisienka na torcie - Zjawa z Leonardo di Caprio. Dla mnie najlepszy film, jaki widziałam w ostatnim czasie i liczę na kilka Oskarów, zasłużonych. Nie tylko gra Leonarda zachwyca,
( choć za nim nie przepadam ) na nagrody wszelkie zasługują zdjęcia, charakteryzacja, scenariusz, krajobrazy itd.
Mój podziw dla głównego bohatera wzrósł gdy obejrzałam dokument o kręceniu filmu : aktor nie korzystał z usług kaskadera, sam wchodził do lodowatej wody i wykonywał wszelkie ryzykowne manewry.
Niewiele jest filmów, których akcja przykuwa tak do fotela , a wymowa zapada głęboko w duszę. Podobne wrażenie zrobiły na mnie filmy Django i Zielona mila.



