Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarstwo domowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarstwo domowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2016

Bez prądu...

Pisałam o książce opowiadającej historię produkcji lodów w Ameryce.
Już w trakcie pisania tego posta powstawał pomysł na następny, a mianowicie odpowiedź na pytanie, jak z pracami domowymi radzili sobie ludzie w przeszłości,jak przechowywali żywność,jak sprzątali gdy nie było prądu. A przecież nawet w czasach nie bardzo odległych nie każdego stać było na zakup lodówki czy pralki.
Ludzie od najdawniejszych czasów robili zapasy żywności i z jej przechowywaniem w okresach ciepłej aury bywały największe problemy. Swoją drogą, zwiedzając pałace i dwory zazdroszczę czasem naszym przodkom tych wielkich spiżarń, piwnic oraz innych schowków, gdzie wszystko było pod ręką i nie trzeba było chodzić do sklepu.
Widywałam nawet specjalne piwniczki na wino, z higroskopijną posadzką, aby utrzymywała odpowiednią wilgotność powietrza. Gdy jeździłam do krewnych na wieś, zauważyłam, że ciocia przechowuje masło, śmietanę i mleko w wiadrze spuszczanym do głębokiej studni, w ten sam sposób chłodziła także napoje dla domowników. Właściciele domów czy pensjonatów miewają czasami takie piwnice i spiżarnie. Byłam kiedyś u znajomych na wsi, którzy w specjalnym pomieszczeniu gospodarczym przechowywali takie własnie zapasy, sami kisili kapustę w beczce, przetwarzali i zamrażali mięso ze świniobicia.
Kiedyś w starych miejskich kamienicach bywały takie spiżarnie i nie mam pojęcia, w jaki sposób utrzymywano tam , nawet latem tak niską temperaturę?
Zachwycają jak dzieła sztuki te szynki i kiełbasy wiszące u powały , beczki kapusty, ogórki w kamionkach, garnki smalcu lub gęsiego tłuszczu, który dodawało sie do wypieków, bo długo trzymały wilgoć. Warkocze czosnku, wiązki suszonych ziół, jabłka w koszach wyściełanych sianem, ziemniaki w stertach...
Znalazłam stronę w sieci, gdzie poczytać można o takich spiżarniach i piwnicach, chłodzonych nawet lodem:
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/12/08/jak-radzono-sobie-w-czasach-przed-wynalezieniem-lodowek/
W spadku po przodkach przejęliśmy zamiłowanie do robienia przetworów, aby w słojach zamknąć smak letnich owoców i warzyw, a niektórzy zainstalowali w piwnicach zamrażarki, aby warzywa i owoce z działki nie zmarnowały sie przez zimę, chociaż za prąd do tych zamrażarek płacą pewnie więcej, niż te frukta są warte. Ale nie bądźmy drobiazgowi. Przetwory to jednak nie był jedyny sposób, suszono i solono nawet mięso i ryby.
Ale gospodarstwo domowe to nie tylko przechowywanie żywności, to także pranie, prasowanie, odkurzanie, czyszczenie sreber, garnków itp. Tu też polecam blog, gdzie znajdziecie mnóstwo ciekawostek na ten temat.
http://www.lisak.net.pl/blog/?p=3510
Sama pamiętam pranie na tarze czy w pralce z wyżymaczką i chodzenie z wysuszonym praniem do magla. Kiedyś w ogóle pranie w domu było rodzinnym wydarzeniem, do nas przychodzili dziadkowie ze swoim praniem, rodzina zbierała sie w pralni, a dla wszystkich piorących gotowało się posiłki i ja je zanosiłam do pralni, tam patrzyłam jak gotuje się prześcieradła i krochmali firany ręcznie robione.
A kto znał znał kiedyś żelazka z parą lub odkurzacze? Aż trudno wyobrazić sobie dziś jak ciężką pracę wykonywały niegdyś gospodynie domowe. Moim wspomnieniem z dzieciństwa było pastowanie podłóg w soboty i zapach placka pieczonego na niedzielę. Całe życie podzielone było na stałe rytuały, a jednak ludzie na wszystko mieli czas i byli bardziej ze sobą.
Teraz mamy wiele urządzeń ułatwiających życie, nawet leczymy się szybko, rozmawiamy na odległość i krótko, a jednak ciągle słyszymy o braku czasu.