Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 sierpnia 2017

Rozmowa w przymierzalni...

Dziś temat wakacyjny z cyklu: podpatrzone, podsłuchane...


Wybraliśmy się na zakupy, by wybrać coś nowego do mieszkania, w którym robimy mały lifting i korzystając z okazji weszłam do babskiego sklepu, by co nieco przymierzyć.
W przymierzalni obok mnie słyszę jakieś dwie panie, a do rozmowy włącza się ekspedientka, która coś tam donosi, wymienia itd.
- Ale duszno, nie chce mi się przymierzać, bo gorąco.
- Przymierzaj i płać, to szybciej wyjdziemy. Mówiłaś, że musisz kupić spodnie - zachęca koleżanka.
- No tak, muszę mieć nowe do pracy, w plażowych nie pójdę, a inne za ciasne.
- Zaczniesz biegać do pracy to schudniesz.
- Ale ja lubię jeść, więc schudnąć trudno.
- Jeszcze parę lat temu ja też byłam szczupła, mogłam zagryzać golonkę tortem i nic nie przybywało, a teraz mam swoje lata i ciągle tyję...a jem dużo mniej, niż kiedyś.
- Ja nigdy nie byłam szczupła, ale zawsze kochałam jeść.
- Oj, drogie panie, nie tylko wy macie ten problem... proszę, tu jest większy rozmiar - wtrąciła ekspedientka.
- Te granatowe są ładne i gładkie, a ja mam wzorzyste bluzki, ale czy nie będą za ciepłe?
- Te są bardzo przewiewne i wyszczuplające, bo ciemne.
- Jak przewiewne, to biorę, we wzorzystych grubo wyglądam.
- Ma pani po prostu pełną sylwetkę i powiem jeszcze, że lepiej być grubym , niż głodnym!
- Ale to pani fajnie powiedziała, to będzie moje motto życiowe...

wtorek, 29 września 2015

Coraz młodsze babcie...

Takie babcie jak na załączonej grafice już się raczej nie zdarzają, jeśli już to będą to raczej prababcie. Czy zauważyliście, jak zmienił się obraz współczesnej babci w porównaniu z tym sprzed dziesiątek lat? Pamiętam moje babcie, były to już siwe, spracowane kobiety, które wyglądały w oknie na swoje wnuki, chodziły do kościoła i na cmentarze, przesiadywały przed domem na krzesełku z sąsiadkami, rzadko kupowały sobie coś nowego, dwa razy do roku robiły trwałą ondulację i jak przystało na nobliwe niewiasty ubierały się w ciemnych kolorach.
A najśmieszniejsze jest to, że miały wtedy tyle lat co ja dzisiaj.
Wnuków jeszcze nie mam, ale mają je moje koleżanki i gdybym postarała się o dziecko zaraz po ślubie, też mogłabym już być babcią...Dzisiejsze babcie chodzą w dżinsach, jeżdżą na rolkach, uczą się angielskiego lub flamenco. Wyglądają młodo, ubierają się modnie, dbają o figurę, chodzą z wnukami do kina. Wiele babć prowadzi blogi i to niekoniecznie o wnukach czy szydełkowaniu, chodzi na zajęcia uniwersytetu dla bardzo dojrzałych osób, wyrabia prawo jazdy i wreszcie oddaje się pasjom, na które dopiero w pewnym wieku mają czas.
Te właśnie zajęte, coraz młodsze babcie nie rozmawiają o swoich chorobach czy dolegliwościach, umawiają się na kawę w kafejkach, czytają książki i rozwiązują krzyżówki, biegają w maratonach, tańczą na dyskotekach, malują.
Z drugiej strony śmieszą mnie kobiety mające wnuki, które każą tym wnukom mówić sobie po imieniu, bo słowo "babcia" podobno je postarza, gdy tymczasem po dziadku widać, w jakim oboje sa wieku. Bo panowie czasem łysiejący lub z brzuszkiem i włosów nie farbują.
Gdy do biblioteki przychodzi elegancka, pełna humoru pani z dzieckiem to nigdy nie mam pewności czy to mama czy babcia młodego czytelnika. I bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że będę taką trochę zwariowaną babcią w dżinsach, która pokazuje wnukom, jaki piękny jest świat...

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kompleks 50+

Jak to jest, że dzisiejszy świat dyskredytuje osoby w pewnym wieku? Panuje wprawdzie kult wiecznie młodego ciała (?!), ale przymioty umysłu chyba nie powinny podlegać tej zasadzie. Wszak doświadczenie, nabywane umiejętności i wiedza powinny być niekwestionowanym atutem. Oczywiście bywają ludzie, którym w pewnym wieku już się nie chce, ale jest wielu takich, którzy po odchowaniu dzieci, zabezpieczeniu finansowym itd. dopiero nabierają wiatru w żagle. Teraz dopiero docenia się upływający niemiłosiernie czas, a tu tyle do zobaczenia, przeczytania, nauczenia, nowe pasje, nowi znajomi. Aktywność na każdym polu przedłuża młodość, my ludzie 50+ umiemy cenić i wykorzystywać każdą minutę życia, bo nikt nie wie ile ich jeszcze zostało.
Jasne, że w tym wieku odczuwa się już pewne dolegliwości, ale i młodym się zdarzają. Wokół mnie widuję młodych ludzi, którzy urodzili sie starzy i zmęczeni oraz takich, którzy mimo swoich siątek na karku, mogliby ciekawością świata zawstydzić niejednego 20, 30 latka.
Fakt, trzeba dbać o siebie , o swoją fizyczność, kondycję i wnętrze, a to dlatego, że:po pierwsze - ocenia się oczami(duszy nie widać), po drugie - dobra kondycja ułatwia życie i poznawanie świata, a po trzecie - bogate wnętrze to piękno duchowe i magnes przyciągający ciekawych ludzi.
Tak jak w tym dowcipie, kiedy król Lew nakazał podzielić się zwierzętom na piękne i mądre. Zwierzęta wykonały polecenie, oprócz żaby, która pozostała na środku placu. A ty? zapytał Lew. No przecież się nie rozdwoję! odpowiedziała żaba.
W jakimś programie zapytano kobiety, mające już swoje lata czy chciałyby się cofnąć w czasie do okresu, gdy miały 25 lat? Większość odrzekła, że gdyby wtedy miały teraźniejsze doświadczenie i mądrość życiową, to kto wie, ale ponieważ to niemożliwe, wolą cieszyć się tym co jest.
Zaakceptowanie siebie w pewnym wieku to też recepta na wewnętrzne piękno, bo o czym mam rozmawiać z osobą, która interesuje się tylko tym, ile zmarszczek jej przybyło, jakie paznokcie teraz są modne lub co jadać, żeby młodziej wyglądać...