Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ofiary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ofiary. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2025

Odpowiedzialność...


Ileż to razy będziemy słuchać jeszcze o ofiarach wypadków na drogach? 
Na pewno wiele razy, ale część tych wypadków powodują kierowcy bez prawa prowadzenia pojazdu!

Czy nie można raz na zawsze ustanowić skutecznych przepisów dla ochrony pieszych oraz innych użytkowników dróg przed szaleńcami za kółkiem?

Może założyć czipy lub smycze elektroniczne po wydaniu zakazu prowadzenia auta? Podobny pomysł dotyczy kontrolowania promili w wydychanym powietrzu - piłeś, nie zapalisz silnika.

Ale czy wszelakie przepisy i pomysły zdadzą egzamin, jeśli nadal istnieje przyzwolenie na siadanie za kierownicą po spożyciu, jeśli kurierom zawodowym nie sprawdza się uprawnień, jeśli inaczej traktuje się wykroczenia osób znanych publicznie, jeśli zabicia człowieka przez kierowcę po narkotykach nie  kwalifikuje się jako zabójstwo? 
Co to znaczy : potrącenie ze skutkiem śmiertelnym?  Bywają sytuacje, gdy auto staje się groźną bronią w rękach kierowcy. 

Kiedyś znajomy użalał się, że zabrano mu prawko, bo jechał pod wpływem. A tylko kawałek jechał, od sąsiada...  jeśli tylko kawałek, to tym bardziej mógł się przespacerować i samochód odebrać następnego dnia. Nie wiem czy nauczka poskutkowała.

Rozmawialiśmy niedawno o podobnych sytuacjach, skąd coraz więcej takich zachowań, gdzie upatrywać ich źródła?

Czy nie jest tak, że lekceważenie podstawowych obowiązków od najmłodszych lat, łamanie zasad, lekceważenie przepisów i podziw dla nieodpowiedzialnych wyzwań w Internecie generuje wzrost wypadków drogowych między innymi?

Zwykłe przewinienia obywatelskie, tumiwisizm, pochwała cwaniactwa i wykorzystywanie luk prawnych, brak równości w ponoszeniu odpowiedzialności przez swoich i tych drugich,  nie sprzyjają ogólnemu i masowemu piętnowaniu zachowań przestępczych, co obserwujemy w różnych dziedzinach życia, nie tylko w polityce.

"Odwaga" piratów drogowych jakoś dziwnie kończy się na sali sądowej, o ile na takową trafią, bo podobno proces od złapania do ukarania przestępcy bardzo się wydłużył, a i ludzi w służbach zbyt mało, by delikwenta znaleźć i doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości....



środa, 7 października 2015

Ciche bohaterki czyli refleksje po EVEREŚCIE


Z własnej potrzeby i za rekomendacją autorki bloga PŁUCA ŻYCIA wybrałam się z mężem na film EVEREST. Tematyka bardzo bliska mojemu mężowi, więc kilka filmów i książek już za nami, bo staram się dzielić jego pasje. Napisałam w komentarzu na w/w blogu, że film piękny, wzruszający, ale nie wnosi niczego nowego do tematyki himalaizmu. Po namyśle zmieniłam jednak zdanie i chcę podzielić się z Wami swoimi refleksjami.
Większość filmów i książek o zdobywcach Korony Świata opowiada o ich wielkiej determinacji w realizowaniu życiowej pasji, o cenie, jaką płacą za zdobywanie kolejnych szczytów: odmrożone nogi, dłonie i nosy, choroby płuc, choroby psychiczne. Legendy krążą o wielkości opłat za organizowanie wypraw na najwyższe szczyty, o dzielności szerpów, o niezwykłej wytrzymałości nielicznych, którzy wchodzą na Everest bez wspomagania tlenowego oraz tych, którzy wybierają najtrudniejsze podejścia w najtrudniejszych porach roku. Wszyscy zafiksowani na punkcie wspinaczki mówią to samo:wspinamy się na szczyty, bo one tam są, wzywają nas jak magnes, są jak narkotyk, bez którego nie potrafimy żyć, a czasami umieramy.
Świetnie oddaje to cytat: Chcąc żyć, muszę iść lub zostając, umrzeć...
Ten film według mnie, to także ukłon dla bliskich wszystkich zarażonych himalaizmem, dla żon, mężów, rodzin tych, którzy ze wspinaczki uczynili sens swojego życia. Powie ktoś, ze wiedzieli z kim wiążą swój los... Wiedzieli i to własnie jest takie trudne. tak jak dla żon policjantów, górników. Jest pięknie, chwalebnie, jest sława i zaszczyty, dopóki nie zdarzy się to najgorsze... Wiedząc o pasji naszych partnerów i kochając jednocześnie nie możemy zabronić im ulegania tej pasji, bo to trzyma ich przy życiu, to samo, przez co owe życie mogą stracić. Ale jeśli zaniechają na nasza prośbę, umierają mentalnie, gaśnie w nich to cudne światełko, które także nas zafascynowało w drugim człowieku.
Jest to więc sytuacja bez wyjścia, pozostaje mieć nadzieję, ze długo każda kolejna wyprawa zakończy się sukcesem.
To także film o ludziach z obsługi technicznej wypraw: organizujących obozy na szlaku, łączność, transport, kontakt z mediami. To oni pierwsi obserwują rozwój często niepomyślnych wydarzeń, pierwsi uświadamiają sobie bezsilność usiłowania pomocy tym na górze i tym oczekującym w domach na powrót bliskich.
Ja odebrałam ten film jako hołd dla tych wszystkich cichych bohaterek, które cierpiąc z tęsknoty i niepokoju o życie mężów, braci, synów, wspierają jednocześnie ich pasje, bo tak trzeba, bo jeśli się kogoś kocha to razem z jego wadami i zaletami, z pasjami, którym poświecą wszystko, nawet - życie...