Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2018

Nie uroniła łzy...

Łzy pojawiają się z wielu powodów, nie tylko smutek czy rozpacz je wywołują. Nie chodzi o łzawienie oczu z powodu wiatru czy paprocha w oku.
Płaczemy ze wzruszenia, ze złości, z bezsilności. Łzy pojawiają się przy pożegnaniach i powrotach, wywołać je potrafi tęsknota lub żal, ale mogą też być znakomitą bronią wykorzystywaną przez dzieci wobec rodziców lub przez kobiety w stosunkach z mężczyznami.
Płacz pojawia się samoistnie u kobiet w czasie przemian hormonalnych, w stanach depresyjnych oraz w okresie przeżywania żałoby.

Na pewno ludzie płaczą na pogrzebach.
Często bliscy zmarłych osób oceniani są przez pryzmat ilości łez wylanych na pogrzebie lub długość noszenia głębokiej żałoby.
Ciekawe, że to kobiety ubierają się na czarno od stóp do głowy, rzadko widuje się mężczyzn w żałobie, nawet chyba czarne tasiemki przyczepione do klapy marynarki odeszły do lamusa...

Ale czy wolno nam wyrażać opinie typu:
- ona go chyba nie kochała, bo na pogrzebie nie uroniła łzy...
- co to za rodzina, nikt nie płakał jak trumnę do grobu spuszczali...
- szybko się pocieszył, już się drugi raz ożenił...

Bywa, że wszystkie łzy wylaliśmy już dawno i nie ma na nie miejsca publicznie, bo nasza rozpacz to nie przedstawienie dla postronnych.

Bywa, że nie ma już miejsca na głęboką żałobę, bo tyle w nas smutku, że czerń ubioru może tylko doprowadzić na dno rozpaczy...

I kto powiedział, że żałobę mamy nosić 365 dni, a dzień po tym terminie wolno już wskoczyć w różową suknię i złote buty?

Niektórzy potrzebują na przeżycie żałoby więcej czasu, inni stroju żałobnego nie zdejmują wcale i takie ich prawo.
Niektórzy lepiej czują się wśród ludzi, inni odgradzają się od świata i znajomych, zaszywając w domu lub jadąc w nieznane...

Bywa, że tworzymy miejsca pamięci po zmarłych , niczym ołtarze, a bywa, że pozbywamy się wszystkich pamiątek, bo tak naprawdę pamięć dotkliwie bolesną nosimy w sercu.

Każdy ma prawo do swojej żałoby, rozpaczy, łez i należy to uszanować i tylko żywić nadzieję, że czas pozwoli pogodzić się z utratą ....

wtorek, 27 września 2016

To tylko łzy...


Wiersz dedykuję wszystkim, którzy sami chorują lub zmagają się z cierpieniem najbliższych. Pocieszanie innych jest bardzo trudnym zadaniem, bo nigdy nie wiemy jakich użyć słów, a czasami nie słów potrzeba, a drobnych gestów...
Dziś więc tylko tych kilka słów przynoszę z myślą o tych, którzy czasami łzę uronią nad własną bezsilnością lub wybuchają płaczem na znak ulgi.



Płacz do woli
żar łez
serce ukoi
słony smak
zmysły zadziwi.
Płacz gdy niemoc
tak bardzo boli,
że łez
pragną oczy
wypatrywaniem
nadziei zmęczone.

Płaczmy razem
gdy odległość
zbyt duża aby
ręce połączyć
w kojącym uścisku.
Płaczmy nawet
gdy strach
niemy
ustępuje powoli
przed nadzieją
na lepsze jutro.

Bo za łez kurtyną -
być może,
do radości
odnajdziemy drogę...