Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Chleb i igrzyska pod burzowym niebem...

Pogodę mamy kapryśną niezwykle, nie pamiętam lata tak obfitującego w burze, wichury i trąby. Sobota nie była u nas wyjątkiem. O świcie obudziły nas odgłosy grzmotów zbliżające się coraz bardziej. Była to pierwsza burza tego dnia i nie taka groźna. Po burzy rosła scena na łąkach, które widać z okna mojej kuchni, bowiem po południu miał odbyć koncert Lata z Radiem, zapowiadany medialnie i szumnie.
Wolę imprezy bardziej kameralne, bo takich masowych już kilka było, głównie na piciu piwa polegały i wiele się naoglądaliśmy przy tych okazjach.
Gdy działania logistyczne szły pełną parą, nawet balony nadmuchano, przyszła druga burza, już bardziej groźna i w deszcz obfitująca, a widok z okna był taki:
Po burzy praca ruszyła, przywieźli toalety, przyjechali ochroniarze i straż miejska, widzów jak na lekarstwo, bo pogoda niepewna. Impreza zaczęła się z opóźnieniem, bo nadciągnęła trzecia burza, po której rozbrzmiewać zaczęły syreny wozów strażackich wzywanych do pozalewanych garaży i sklepów. Koncert wreszcie się zaczął, a w programie: Papa D., Rafał Brzozowski i Perfekt. Nie brakło też rozrywek dla gawiedzi, czyli piwo w każdej ilości, byle zakupione na miejscu i kilkakrotnie droższe, wata na patyku, grill i stoiska sponsorów. Nawet ZUS rozdawał ulotki, zachęcając do skorzystania z usług online. Były zabawy dla dzieci, rzucanie piłki z autografem ze sceny oraz inne bajery, które z audycją radiową nijak się kojarzą, ale czymś trzeba tych kilka godzin zapełnić do występu gwiazdy nr 1 czyli Perfektu.
Koncert jak koncert, wstąpiliśmy, skoro tak nam blisko było, ale nie lubię stać w ciżbie, kiedy mi po palcach depczą i piwem w plastikach przed nosem wymachują. Przerwy miedzy występami zbyt długie jak na moja cierpliwość. W czasie ostatniego występu, który przyspieszono z powodu niepewnej pogody, znów zaczęło padać i część widzów schroniła się w pobliskim kinie. Perfekt był jednak nieustraszony i dał czadu. Występy zakończyły się tuż przed 23.00 pokazem fajerwerków.
Okoliczne sklepy, wyczuwając koniunkturę przedłużyły pracę do 23.00 i zarobiły nieźle, co widać było po leżących wokół puszkach i butelkach. Kierowcy, którzy zaparkowali w bliskości placu koncertowego mieli potem kłopoty z wycofaniem swoich aut, a my jeszcze długo nie mogliśmy udać się na spoczynek, bo niektórzy niedopici i niedoimprezowani kontynuowali imprezowanie między blokami na osiedlu.
Ale nie będę narzekać, w końcu trzeba dać społeczeństwu od czasu do czasu trochę rozrywki...
A ulice tego dnia wyglądały w naszym mieście tak: