Mawiało się kiedyś: zastaw się, a postaw się!
Ileż to potraw i jakie delikatesy pojawiały się na stołach w polskich domach. Nawet w czasach kartek na żywność nie wypadało przyjąć gości tylko paluszkami!
Byłam świadkiem rozmowy dwóch kobiet jeszcze przed świętami....- powiedziałam do moich, że w tym roku nie robię Wigilii dla wszystkich, nie mam już siły, więc jak chcą, to niech ktoś z nich zrobi kolację dla wszystkich, albo niech wpadną wieczorem na makowiec
- no i co zdecydowali?
- każdy robi Wigilię u siebie, a nas zaprosili na święta
- no to z głowy, nawet nie musi pani nic gotować
- ale, ale - powiedziałam do męża, że musimy się przed wyjściem z domu najeść, bo u młodych , to pani rozumie, co oni tam ugotują, to już inne pokolenie!
Zmieniają się nam gusta kulinarne, jadamy zdrowiej, mądrzej, próbujemy kuchni innych krajów, eksperymentujemy kulinarnie.
Nawet zmieniają się sposoby przyjmowania gości czy celebrowania różnych okazji. Wiele zależy od liczebności rodziny , zasobności naszych portfeli i od fantazji organizatora.
Bywają imprezy składkowe, plenerowe - niekoniecznie grillowanie, zaprasza się gości na obiad w lokalu, ale na kawę i deser w domu.
Widywałam małe mieszkania z aneksem kuchennym, że tylko wodę na herbatę ugotujesz i warzywa umyjesz, bo gospodarz stołuje się na mieście, więc przyjmowanie gości odpada, chyba że zamówi się katering. Wielu młodych tak funkcjonuje, bo wiele też firm oferuje swoim pracownikom dofinansowane obiady w przerwie na lunch.
Nie wszyscy lubią też długie biesiadowanie i jeszcze dłuższe przygotowywanie potraw w kuchni, a i kuchnie bywają bez okna, bez wyciągu, a gospodarz pracując długo w tygodniu, nie zamierza poświęcać weekendu na pitraszenie.
Osobnym problemem bywają gusta i diety gości, a gdy zdarzą się nam zwolennicy kilku różnych opcji, to czasami trudno zaspokoić preferencje żywieniowe wegan, alergików, poszczących, wykluczających, nie łączących...och głowa może rozboleć!
Trunki wysokoprocentowe to częsty dodatek do przyjęcia, ale gdy goście są kierowcami, warto pomyśleć o drinkach bezalkoholowych i chyba wreszcie wielu gospodarzy respektuje zasadę , by nie namawiać gości do picia alkoholu, jeśli odmawiają takiego poczęstunku.
Przysłowiowa polska gościnność być może odchodzi do lamusa, bo tak naprawdę liczy się atmosfera spotkania i rozmowy, a nie stół uginający się od potraw i szum w głowie...















