Art żurnal nr 3 zapełniony, zobaczcie, jak bardzo zwiększył swoja objętość zwykły kołonotatnik! Poprzednie nie aż tak bardzo spuchły, nie wiem dlaczego...
czwartek, 29 stycznia 2026
Zapiski codzienności cz.31
środa, 10 lutego 2021
Przegadane, przemyślane...
Mówiono już wielokrotnie, że zmieniło znaczenie wiele nazw i symboli.
Nawet najbardziej oczywiste, zdawałoby się sytuacje urastają do rangi absurdalnych i zadajemy sobie pytania o prawdziwy sens niektórych działań.
Ludzie rozmawiają ze sobą, obserwują, komentują, może nawet intensywniej, niż to kiedyś bywało, bo brak nam rozmów i spotkań, choćby przez telefon czy kamerkę. A z tych dyskusji wiele ciekawych refleksji wyłapać można.
Taka chociażby czerwona błyskawica używana na protestach kobiet, bo tęcza to już symbol dawno zdegradowany. Błyskawice pojawiły się niedawno, widuję za to coraz częściej te symbole w oknach domów, na szybach samochodów, bo choć w taki sposób niektórzy chcą pokazać swoje poglądy - czerwona błyskawica na czarnym tle i wszystko wiadomo.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć niechęć niektórych środowisk do owych protestów i czerwonych błyskawic, ale doprawdy nie potrafię i nie zrozumiem niechęci do czerwonego serduszka WOŚP.
Wymazywanie go ze zdjęć, zwalnianie ludzi za manifestowanie sympatii, przeganianie wolontariuszy, oskarżenia o różne machlojki... zawiść doprawdy krętymi drogami chadza.
Gdy tak spojrzeć na całe dobro, które czyni ekipa Jurka Owsiaka, to zachodzi pytanie, gdzie trafiają fundusze Ministerstwa Zdrowia czy NFZ? Zadłużone szpitale, niezakontraktowane zabiegi, kilkuletnie oczekiwanie na operacje...
Sprzęt szpitalny, karetki, sprzęt antycovidowy, szkolenia pierwszej pomocy i wiele innych - wszystko ze zbiórek Orkiestry. Czym leczyliby nas lekarze w szpitalach, gdyby nie sprzęt orkiestry?
Fundacje i osoby prywatne zbierają na budowę szpitali, specjalistycznych ośrodków i leczenie za oceanem lub zakup drogich leków w Polsce.
Jaki jest w tym udział naszego państwa?
Dla dzieci z rzadkimi chorobami zabrakło 20 mln złotych, gdy wielokrotnie więcej dostaje niejaki rydzyk na swoje fanaberie.
Gdy znajoma znajomej zapytała swoją mamę, dlaczego wysyła 600 zł dla rydzyka, zamiast na chore dzieci, starsza pani odparła, że chore dzieci mają rodziców, a ojciec dyrektor to ostoja polskości i tradycji!
O matko i córko! Czyż jest bardziej szlachetny cel, z którego efektów wszyscy korzystamy, bo i na seniorów zbierano, a i nasze wnuki mogą kiedyś potrzebować.
Wdowy , seniorki, emerytki w obronie rydzykowych wartości i wątpliwego patriotyzmu, kosztem nowych butów na zimę czy cieplejszego palta.
O jakie walczą wartości i w czym ów patriotyzm i tradycja się przejawiają?
Tradycja czego? Rozpasania dla wybranych i krzewienia nienawiści? Tej Polski dla Polaków tylko i tylko dla męża z żoną i gromadką dzieci na utrzymaniu państwa?
Wczoraj w rozmowie z koleżanką usłyszałam : wiesz, ja już nie potrafię być patriotką i chyba nie chcę, gdy widzę tych rydzyków, kaczyńskich, kurskich, lichockie i godek to mam ochotę wyjechać daleko, ale za stara jestem, by gdzieś tam w świecie zaczynać od nowa.
Ilu z nas ma czasem podobne myśli?
Na szczęście, obok tych, co wolontariuszy przeganiali, znaleźli się proboszczowie, którzy cały urobek z tacy kościelnej na WOŚP przekazali lub przynajmniej dzieciakom zbiórki pod kościołem nie utrudniali.
I cała armia tych, bez których wielkie dzieło pomocy nie mogłoby się odbyć. Mam nadzieję, że na 30 granie orkiestry Wielkich Serc Jerzy Owsiak dostanie Nobla.
I dlatego nie dołują mnie doniesienia o niektórych absurdach i postępkach na szczytach władz kościoła czy władzy cywilnej, bo jednak dobra w narodzie jest więcej, o czym można się przekonać, gdy opuści się swój bezpieczny zaścianek i z rodakami pogada...
Najlepszym przykładem covidowa rzeczywistość. Ile pomocy i życzliwości odczuło wielu z nas w podbramkowej sytuacji, nawet telefon z propozycją pomocy może podnieść na duchu. Gdy nie ma ktoś krewnych, a zdarzy się kwarantanna, nic tak nie cieszy jak świadomość, że zawsze możemy na kogoś liczyć, bo nie wszędzie wolontariusze z pomocą docierają...
Moja bratowa zapytała mnie kiedyś w imieniu swojej siostry, czy w razie zachorowania rodziny na covid, zajmę się psem przygarniętym ze schroniska, bo już raz przeżył traumę i nie chcieliby go znowu oddawać do psiego przytułku. Gest normalny dla mnie, nie wyobrażam sobie odmowy, ale dla kogoś wielka ulga i poczucie bezpieczeństwa.
Rozmawiajmy, wspierajmy choćby słowem, róbmy niespodzianki i drobne przysługi, które często nie kosztują wiele, a innym zmieniają szarą rzeczywistość w przyjazny i bardziej kolorowy świat.
niedziela, 15 stycznia 2017
Z Orkiestrą po drodze...
Nasz syn na szczęście nie musiał korzystać ze specjalistycznej aparatury zakupionej przez WOŚP, ale może będziemy mieli wnuki lub jako seniorzy sami skorzystamy , nigdy nie wiadomo.
Jak co roku wrzuciliśmy pieniądze do puszek i trafiliśmy na serc granie w galerii handlowej. Przygotowano tam scenę z występami dzieci w różnym wieku oraz stragany z domowymi ciastami i ciasteczkami. Dwukrotnie stawaliśmy w kolejce, bo sporo chętnych było i zakupiliśmy pyszne babeczki i rogaliki z powidłami. Znowu przybędzie nam tu i tam, ale trudno, w szczytnym celu jestem gotowa przytyć :-)
Ciacha widoczne na zdjęciu to tylko część zakupu, bo resztę zjedliśmy na miejscu. Czego tam nie było! Serniki, szarlotki, babeczki w kilku rodzajach, rogaliki duże i małe, ciasteczka kruche w kształcie serc i wiele innych. W kawiarni obok można było nabyć kawę, więc przyjemność podwójna.
Stragany pięknie udekorowano , a dzieciom w sprzedaży pomagali dorośli. Dziś nikt nie liczył kalorii, ani monet, z rąk do rąk podawano tylko banknoty. Z tego co wiem, Orkiestry granie odbywało sie także na hali sportowej, na stadionie miejskim, na lodowisku. Miał być także kulig w parku, ale nie wiem, czy śnieg się nie roztopił, bo w nocy wprawdzie sporo spadło, ale temperatura na plusie...
A jakie atrakcje udało Wam się zaliczyć po drodze z Orkiestrą?











