W niedzielne popołudnie tak przemokłam na spacerze i tak mnie przewiało, że zbuntowałam się , bo jak to? Wczoraj jeszcze upały, sandałki, lekkie sukienki, a tu nagle pierwsza odsłona jesieni. Za szybko, za zimno. Słyszę, że na Kasprowym spadł śnieg, mój termometr pokazuje 12 stopni, ciśnienie leci na łeb na szyję, wszyscy ziewają. Nie powiem, że tęsknię za upałami, ale taka nagła zmiana pór roku niedobrze robi na głowę i nastrój.
Co dzisiaj powiem jesieni
Gdy w szparach okiennych świszcze?
Co dzisiaj powiem drzewom
Gubiącym pożółkłe liście?
Co dzisiaj powiem wiatrom
Plączącym włosy i myśli?
Co dzisiaj powiem deszczom
Siekącym mnie bezlitośnie?
Powiem że chyba za wcześnie -
Że nie jestem gotowa na jesień.
Kiedyś nie lubiłam jesieni, im jestem starsza,to staram się dostrzegać nawet w tej porze roku jakies pozytywy. Przede wszystkim wieczory w wygodnym fotelu z książką, sezon na szarlotki i ciasta ze śliwkami, zupa dyniowa, wycieczki w pogodne dni babiego lata, klucze odlatujących gęsi...
Podzielcie się swoimi sposobami na jesień, zwłaszcza jeśli dni deszczowe, a wieczory coraz krótsze.
A na rozweselenie w pochmurny dzień zagadka.
Koleżanka przysłała mi zdjęcie z prośbą, żebym znalazła na zdjęciu wśród pluszaków jej psa o imieniu Lucky.
Ja znalazłam, szukał też mój mąż, pobawcie się także i poszukajcie.