Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magazyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magazyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2015

Zostałam magazynierem!

Zawsze powtarzam, że lubię swoją pracę, ma ona swoje blaski i cienie, ja miewam wzloty i upadki, ale generalnie nie narzekam na pracę, czasami na ludzi lub sytuacje, na które nie mam wpływu. Taką mam naturę i tak zostałam wychowana, że jak coś robię, to na 120%, staram się rozwijać i zarażać entuzjazmem innych, nie marudzić i nie panikować bez powodu, bo tak jest po prostu łatwiej. Zawód swój wybrałam świadomie i staram się robić wszystko, aby obalić mit o nudnym i zgorzkniałym bibliotekarzu. Cały czas mając nadzieję na poprawę sytuacji finansowej bibliotek szkolnych robiłam wszystko, aby tego czytelnika jeśli nie literaturą, to chociaż ciekawością świata zarazić. W zeszłym roku pani minister od edukacji wymyśliła darmowe podręczniki dla uczniów klas pierwszych(elementarz, ćwiczenia do zajęć komputerowych i ćwiczenia do języka obcego).Rodzice ucieszeni, bo nie musieli biegać, szukać i stać w kolejkach, tym bardziej, że darmowe komplety dostali wszyscy, niezależnie od sytuacji finansowej rodziców. Całą stroną logistyczną zająć musiała się szkoła, a mnie jako bibliotekarzowi przypadła rola magazyniera. Cztery części elementarza, cztery części ćwiczeń do elementarza oraz wspomniane zajęcia komputerowe i język - to wszystko pomnożone przez ok. 150 sztuk (6 klas pierwszych). Wszystkie egzemplarze przeszły przez moje ręce i księgi inwentarzowe, co jakiś czas wydaję, odbieram, sprawdzam stan, chowam, wyjmuję z kartonów. Nigdy tylu nowości dla biblioteki nie widziałam na raz. Ale szczęścia będzie więcej, bo od września 2015 darmowe podręczniki otrzymają też uczniowie klas drugich oraz czwartych (ilość podręczników pomnożona przez ilość przedmiotów). Nie wspominam o okrojonym urlopie w sierpniu, bo każda reforma wymaga ofiar, ale depresyjnie działają na mnie inne aspekty pomysłu pani minister: ilość książek i ćwiczeń, które będę musiała "przepuścić"przez dokumenty biblioteczne, ilość list dokumentujących rozdanie uczniom, brak miejsca do przechowywania wszystkiego choćby przez wakacje, wymiana zniszczonych na nowe, przyjmowanie wpłat od rodziców za zniszczone egzemplarze, pilnowanie dzieci, które mogą wyprowadzić się z naszymi podręcznikami itp.
Dodać należy, że niektóre książki przychodzą partiami, co rusz dostarczane są kolejne kartony:liczymy, opieczętowujemy numerujemy, rozdajemy uczniom. Zadaję sobie pytanie czy od września będę czymś więcej, niż tylko magazynierem w szkolnym magazynie podręczników?
A żeby było ciekawiej: w czasie dni otwartych szkoły, niektórzy z rodziców zgłaszali, że wolą zapłacić i dostać dla dzieci nowe elementarze, bo jak to, używane? Dotacja na podręczniki wynosi 140 zł na ucznia, a wiemy jak drogie są podręczniki do nauki języków obcych. Zachętą ze strony wydawców jest zapewnienie, że jeśli szkoła wybiera podręczniki od jednego wydawcy, to będą dużo tańsze. Czy coś Wam to przypomina?