Poszliśmy do kina na MORDERSTWO W ORIENT EXPRESIE bo na Listy do M 3 mąż nie dał się namówić.
Trochę obawiałam się tej ekranizacji, bo znam serial o H.Poirot z Davidem Sachetem w roli głównej i znam książkę A.Christie.
Postanowiłam jednak nie uprzedzać się nadto i dać szansę kolejnej wersji opowieści o słynnym detektywie.
Wprawdzie odtwórca głównej roli nie do końca mi pasował, ale w sumie nie zawiodłam się, bo gdy spytacie, cóż nowego można zrobić z tą fabułą, to powiem , że można. Nie będę rozpisywać się o grze aktorskiej, bo to sprawa subiektywna, a ja krytykiem filmowym nie jestem, choć obsada, trzeba przyznać doborowa.
Zachwycił mnie klimat filmu i zimowe krajobrazy, momentami jak z filmu EKSPRES POLARNY, gdy pociąg zasuwa przez kolejne góry i doliny.
Brawa należą się także autorowi zdjęć, który zmaga się z ograniczoną przestrzenią wagonów pasażerskich. Oglądając film wchodzimy w atmosferę wielkiego świata, pełnego jednak tajemnic z przeszłości, które muszą doprowadzić do tragedii.
Zapytacie, skąd tytuł notki?
A stąd, że na uwagę zasługują sedno i zakończenie całej historii oraz skojarzony z nimi dylemat - czy wolno nam samym wymierzać sprawiedliwość, zwłaszcza w poczuciu, że za niewyobrażalną krzywdę sprawca uchodzi ciągle przed wymiarem sprawiedliwości lub wydany na niego wyrok jest niewspółmierny do zbrodni?
Ta akurat historia o Poirocie jest chyba jedyną w całej serii, gdzie detektyw odchodzi od swoich niepodważalnych zasad moralnych i staje po stronie pokrzywdzonych, naginając prawdę obiektywną do poczucia sprawiedliwości.
Sama kiedyś zastanawiałam się, co bym zrobiła, gdyby ktoś straszliwie skrzywdził moje dziecko, a tzw. wymiar sprawiedliwości stanąłby po stronie krzywdziciela lub organy ścigania okazałyby się zbyt opieszałe...
Czy zadawaliście sobie kiedykolwiek takie pytanie? Czy mamy prawo brać sprawiedliwość w swoje ręce? Czy nie zniżamy się wtedy do poziomu naszego krzywdziciela?
Czy będzie to szukanie sprawiedliwości czy zwykła zemsta i co na to nasze sumienie?
Pamiętam, że wiele przykładów tego typu istnieje w literaturze i filmografii, a obejrzenie tej właśnie ekranizacji powieści, jednej z moich ulubionych autorek , przywołało temat. Nie jest to może przedświąteczna w nastroju dyskusja, ale święta to nie tylko pierniki i prezenty...
Media donoszą, że istnieje szansa na następny film ŚMIERĆ NA NILU, czekam niecierpliwie.

