Nie znam się na polityce, na gospodarce także nie za bardzo, jeszcze mniej na prawie czy sądownictwie, ale mam jakieś tam poglądy na różne sprawy i słysząc o tym i owym gotuje sie we mnie wszystko i dochodzi do głosu poczucie niesprawiedliwości. Nie lubię i staram sie nie mówić, że coś jest głupie, bezsensowne, że ktoś kłamie, oszukuje lub nie myśli rozsądnie, bo mogę nie mieć racji.
Mogę natomiast podzielić się swoimi odczuciami, zwłaszcza na temat niesprawiedliwości, a co za tym idzie bezmyślności posłów. Ale co się dziwić, skoro głosują w nocy, na kolanie, w dodatku nie czytając treści ustaw.
Ten długi wstęp powstał do kilku uwag na temat tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Zbulwersował mnie telefon do redakcji jednego z programów TV pewnej pani Ireny, której 95-letni ojciec miał łzy w oczach, gdy usłyszał, że obniżają mu emeryturę.
Za co? Jako młody człowiek przez 3,5 miesiąca bronił z kolegami posterunku granicznego przed bandami UPA, bez wynagrodzenia i z narażeniem życia.
Jeden z kolegów zginął, drugi stracił rękę czy nogę, on sam został ciężko ranny, długo leczył się w szpitalu, został kaleką.
Dzisiaj ten epizod w jego życiorysie spowodował odebranie mu części emerytury.
I nie chodzi nawet o pieniądze, ale o zwykłą uczciwość i godne traktowanie.
Takich przypadków jest wiele, ale posłowie o nich nie pomyśleli, nie zdążyli...wielu starych ludzi nie będzie odwoływać się do sądów, pisać odwołań, a nawet jeśli to zrobią, to wielu rozstrzygnięcia nie dożyje.
Łatwiej jest zabrać wszystkim jak leci, niż popracować nad bublem ustawodawczym, presja wszak była wielka.
Mój wujek jako młody żołnierz także walczył z bandami UPA w Bieszczadach. Żałuję, że nie spisywałam jego wspomnień, ale smarkata byłam, a on niechętnie opowiadał.
Pewnie dziś, gdyby żył też dostałby takie pismo, a pracował sumiennie przez 50 lat, nie należał do partii, a jedyne, czego się "dorobił" to rodzina i drewniana altanka na pracowniczej działce...
Jak go znałam, to pewnie nie skarżyłby się, ale zapadłby jeszcze bardziej w sobie, a smutne oczy pytałyby: ale o co chodzi?

