Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2018

Tadek niejadek...

Są tacy, którzy urodzili się smakoszami, bywają i tacy, którym trzeba przypominać o jedzeniu, ale pochłaniają wszystko bez zastanowienia i wreszcie zdarzają się tzw. niejadki, które nie tylko nie odczuwają głodu, ale przy posiłku walczą z tym, co mają na talerzu...

Niejadki często zdarzają się wśród dzieci, a ich rodzice wychodzą z siebie, by ich pociechy zjadały wartościowe posiłki.
Nie jest to tylko kwestia tego, że dziecko zagłusza głód słodyczami czy chipsami. Znane są przypadki urodzonych niejadków, co to ani obiadu, ani deseru i aż dziw, że z głodu nie umierają...
Córka mojej koleżanki była urodzonym niejadkiem, poczęstowana przez kogoś rzodkiewką, nosiła ją w buzi cały dzień, bo nie śmiała odmówić, a nauczona była, że jedzenia się nie wyrzuca. Koleżanka była z nią nawet u lekarza w obawie o anemię, ale sama lekarka zdziwiła się, że przy swej chudości i bladości nic dziewczynce nie jest i ma siłę biegać, może żywiła się energią z Kosmosu?

Najlepiej podobno posiłek smakuje w towarzystwie. Samemu często nie chce się nam ugotować obiadu. Gdyby na mnie trafiło, to jadłabym codziennie makaron w różnych odsłonach.
Gdy mój syn był mały miewał fochy na różne pokarmy, za to w restauracji jadał wszystko, łącznie z cebulą i majonezem, a idąc w gości zjadał to, na co w domu w ogóle by nie spojrzał.

Moja babcia miała 7 dzieci, jej sąsiadka - jedynaka niejadka. Gdy jedynak zaczął bywać u babci i jadać obiady w towarzystwie wesołej gromadki, jego mama nie mogła się nadziwić, z jakim apetytem zjada posiłek.
Pewnego dnia przyszła do mojej babci z propozycją, że będzie dawać babci pieniądze na zakupy, a w zamian jej syn będzie jadał obiady z dziećmi sąsiadów. A podobno pałaszował, aż mu się uszy trzęsły:-)
Powiecie - pewnie babcia tak dobrze gotowała? no pewnie, a na czyjej kuchni byłam pulchnym bobasem?
Do dziś pamiętam Jej potrawy, sama już takich smaków nie potrafię odtworzyć...

Czy ktoś z Was należał do klubu kreatywnych rodziców? A może sami byliście niejadkami?