Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2025

Czas na nowe...

 Na nowe meble w kuchni czas. Najpierw był pomysł na rewitalizację tego i owego, ale gdy trzy dni temu jedna z szafek prawie zwaliła mi się na głowę, to zapadła decyzja, by zmienić całość mebli kuchennych, no może sprzęty zostaną, bo dobre jeszcze, choć lodówka ostatnio dziwne dźwięki wydaje...


Jak zwykle, awarie zdarzają się, gdy człek sam w domu, ale ustrojstwo nie było ciężkie, oparłam o to i owo, pobiegłam po śrubokręt, odkręciłam drzwiczki i czekałam na męża.


Myślałam, że szafka nie do uratowania, ale mąż popatrzył, pomyślał i przystąpił do działania.


Fachowego ścisku nie było, ale sznurki dały radę! Pomysłowy Dobromir:-)


Nie tylko pomysłowy, ale w przydasie różne wyposażony!
Obiecał w tym bałaganie porządek zrobić i nie trzeba co pół roku przypominać :-)


W trakcie naprawy szafki przez męża, ja popełniłam kolejna kartę w AJ, ale nie mam stu par butów, tutaj mój ukochany ma nie mniejszy zbiór, żeby nie było...
W razie czego sprzedamy część butów i będzie na szafki ;-)

Dobrego tygodnia bez awarii!


niedziela, 1 października 2017

Czasami coś mi wychodzi :-)

Kto mnie zna ten wie, że nie lubię gotować, nie za bardzo umiem, może dlatego, że nie ciągnęło mnie do rozwijania sztuki kulinarnej.
Mam kilka sprawdzonych potraw i ciast, jak chyba każdy i czasami zrobię też coś, co mój syn lubi, gdy przyjeżdża do domu. Zresztą na szczęście nie odziedziczył po mnie niechęci do kuchni, mówi, że pichcenie go odstresowuje, mnie raczej mycie okien.
Ponieważ nie jest to blog kulinarny podzielę się z Wami jedynie tym, co czasem mi wychodzi, bo bywa, że mam dyżur w kuchni...
Pizza pod hasłem - co mi się nawinie pod rękę, zawsze wychodzi i dobra na wszelkie okazje.


Kiełbaski w cieście francuskim, według pomysłu Ani z bloga WSZYSTKO SMACZNE. Pomysł się sprawdził, goście zajadali z apetytem, a roboty tyle, co nic...

Inna wersja użycia ciasta francuskiego - pakuneczki kopertowe z czymkolwiek w środku, ja zrobiłam z serem i papryką czerwoną.


Upiekłam także kilka razy chlebek z różnymi dodatkami, ale najlepsze chlebki robi Jaga , a link do jej przepisów TUTAJ

Na koniec nie moje dzieło, placek drożdżowy mojego męża, słynny już na Kujawach, w Wielkopolsce i na Śląsku...

A co Wam najlepiej wychodzi w kuchni?

czwartek, 9 lutego 2017

Ale się upiekło :-)

Nic tak nie poprawia humoru, jak dobry pachnący chleb lub smaczne domowe ciasto. Mamy wszak karnawał i choć obchodzi się go mniej hucznie, niż dawniej, to zawsze miło w weekend chociażby upiec coś pysznego. Nie jest to blog kulinarny, a kucharka ze mnie marna, ale coś tam czasami popełniam, a że w dzisiejszych czasach o dobry chleb trudno, więc w wolnej chwili lub w przypływie weny idę do kuchni.
Taka na przykład pizza w wersji skromnej, z tego, co akurat było w domu. Ciasto to po prostu mąka, drożdże, woda, sól i oliwa. Z oliwą ciasto jest bardziej elastyczne. W jakimś programie widziałam prostą wersję pizzy dla tych, którzy nie mogą jeść mąki. Zamiast ciasta był placek z ziemniaków startych na grubej tarce, wymieszanych z ziołami i jajkiem, rozłożonych na blasze, jak ciasto do pizzy.
Podobno dziś obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pizzy.
Nie będę jednak rywalizować z moim mężem w pieczeniu placka drożdżowego, który niektórzy czytelnicy bloga już znają, a wśród znajomych i rodziny stał sie wręcz legendarny. Ja drożdżówki nie piekę...
Natomiast zainspirowana blogiem Jagi upiekłam kilka razy chleb. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przepisu nie zmodyfikowała. Dodałam też mąki razowej, więc moje chleby nie są takie ładne, jak chlebki Jagi, ale zapewniam, że były smaczne:
Do pierwszego dodałam żurawinę i więcej było mąki pszennej, do drugiego dodałam różne zioła i więcej było mąki razowej. Taki chlebek to zdrowy wypiek, dający wiele satysfakcji i smakuje wybornie bez masła nawet. Naprawdę nie jest pracochłonny, to tylko kwestia motywacji.

Do napisania tego postu natchnęła mnie nieoceniona Grażynka z Dukli, o której już kiedyś pisałam, a której poleciłam blog Jagi i w rezultacie przysłała mi zdjęcie swoich wypieków, które pozwoliła zamieścić na blogu.
Jak Wam się podoba ? Prawda, że apetycznie?

Mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, ale to tylko częściowa prawda, bo mój syn ma niezrozumiałe dla mnie zamiłowanie do gotowania, wręcz eksperymentowania w kuchni, czyli nie po mnie, natomiast ostatnio nabrał ochoty na słodkie wypieki, więc to już bardziej po mężu.

A tak się upiekło młodzieży ze szkoły gastronomicznej w moim mieście. Cała piernikowa wioska, którą podziwiać można w pijalni wód mineralnych. Na zdjęciach tego tak bardzo nie widać, ale podziwiam za cierpliwość w składaniu elementów chat, kościołka, choinek itd.

Czy zachęciłam Was do upieczenia chleba? jeśli nie - zajrzyjcie na blog ZAPIECEK JAGI :-)

czwartek, 28 lipca 2016

Na oko czyli ile?

Nie jest tajemnicą, że ani talentu, ani pasji do gotowania nie przejawiam, gotuję, bo muszę. Owszem, czasami coś mnie najdzie i lubię poeksperymentować czyli na przykład zrobić coś z niczego, zwłaszcza różne sałatki. Nie zawsze też trzymam się przepisów, coś dorzucę, coś zamienię, czasem sama coś wymyślę z inspiracji resztek w lodówce. Natomiast wpadam w panikę, gdy mam kilkoro gości, nigdy nie wiem jaką ilością ich nakarmić, logistyk ze mnie żaden.
Inaczej bywa z ciastami, bo tu jednak składniki są ważne, kolejność czynności, temperatura pieczenia itd. Tu jest mało okazji do kombinowania. Mam od teściowej przepis na babę, która jej wychodziła perfekcyjnie, mnie nie wyszła nigdy! Do drożdżówki sie nie dotykam, to specjalność mojego męża i dobrze, nie każdy musi robić wszystko.
Najwięcej okazji do eksperymentowania ze składnikami dostarczają sałatki i to lubię najbardziej, ale mam koleżanki, które sztywno trzymają się receptury i u nich nie przejdą sformułowania typu: szczypta soli, odrobina cynamonu, musztardy do smaku, kilka oliwek... Wiele osób ma z takimi miarkami problem. Tak jak oczywiste jednak wydają się szczypta, garść, kilka sztuk - tak już mniej oczywiste są : na oko, wedle uznania, na czubku noża, ciut ciut, nie za wiele, niepełna łyżka...
Sama czasami zastanawiam się, co to znaczy zagęścić do konsystencji śmietany? Ale jakiej? Jogurty też bywają różne... Albo mam w przepisie na ciasto: wyrabiać do momentu, aż ciasto samo odchodzi od ręki. To dla mnie bardzo subiektywne, nie mówiąc, że nie lubię niczego wyrabiać ręcznie!
A czy udało Wam się kiedyś gotować coś, nie doprowadzając do wrzenia? U mnie niewykonalne.
Ciastka wychodzą zbyt grube lub zbyt cienkie, gofry nie tak chrupiące jak w punkcie sprzedaży. Nigdy nie udało mi się zrobić kotletu devolay - masakra. Gdy ktoś pyta o przepis na kruszonkę do ciasta,to trudno jest precyzyjnie określić składniki, trzeba to poczuć w palcach, ja tak mam, bo może być za twarda lub zbyt sypka.
Nie dla wszystkich proste czynności są oczywiste i dlatego chyba wiele osób ogląda filmiki w sieci z laptopem pod ręką. Nie mówiąc już o pewnych tajemnicach kulinarnych typu: jak długo smażyć, w jakiej kolejności dodawać składniki, kiedy solić lub wcale, jak najlepiej odgrzewać?
Przy tej okazji przypomniały mi się określenia, które wszyscy znają, ale mało kto potrafi powiedzieć dokładnie, ile to jest:
KRZTYNA lub KRZYNA (nie mam ani krztyny cierpliwości)
OCIUPINA (ociupinkę popieprzyć)
CHWILA/MOMENT (za chwilę będę gotowa)
ŹDZIEBKO (posuń sie ździebko, bo spadnę)
CZĄSTKA (cząstka pomarańczy...)
PIĘDŹ (nie posiada ani piędzi ziemi)
Nie tęskniąc zupełnie za udziałem w konkursie Master szef pozdrawiam znad kubka pysznej kawy....
Gdyby był ktoś zainteresowany najprostszym i niezbyt kalorycznym deserem polecam taki oto przepis:
> 1 kg owoców - jabłka lub gruszki pokrojone na małe kawałki
> cynamon i cukier
> tłuszcz do wysmarowania formy
> składniki na kruszonkę
Naczynie żaroodporne wysmarować tłuszczem i obsypać bułką tartą. Cząstki owoców wymieszać z cukrem i cynamonem, wyłożyć do naczynia. Wszystko zasypać kruszonką, wstrząsnąć naczyniem, by kruszonka równomiernie wypełniła naczynie. Piec w piekarniku do zrumienienia kruszonki.
Można jeść lekko ciepłe z serkiem homo lub śmietaną - PYCHA!