Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meteopaci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meteopaci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2017

Ale wieje !

Co jakiś czas nawiedzają nas silne wiatry. Gdy wieje taki wiatr, który świszcze we wszystkich szparach, łamie gałęzie, roznosi śmieci po całym osiedlu i spać nie daje zdarzają się różne dziwne rzeczy.
Taka pogoda bardzo oddziałuje na meteopatów czyli osoby reagujące rozmaitymi dolegliwościami na zmiany frontów pogodowych. Gdy szukałam kiedyś informacji na temat wiatrów, zdziwiłam się, że tyle jest rodzajów. Każdy niemal zakątek świata ma swój rodzaj wiatru, a ich siła ma rozpiętość od lekkich powiewów, orzeźwiającej bryzy po niszczące huragany i cyklony.

Paradoksem dla mnie jest też to, że gdy latem modlimy sie o odrobinę rześkiego powiewu, to ani listek nie drgnie przez długie dni upału, za to zimą gdy tęgi mróz, to jeszcze wiatrzysko straszne na dodatek. Oczywiście jakiś geograf czy meteorolog zgrabnie to wytłumaczy, ale co z tego? Nie mamy na to wpływu...
Zawsze , kiedy tak silnie wieje odczuwam jakiś niepokój, nastrój mi siada. Najgroźniejsze są chyba gwałtowne porywy wiatru, bo nie spodziewamy się siły podmuchu, a już najgorzej przechodzić wtedy między wysokimi budynkami, których położenie powoduje zawirowania powietrza.


Takie wichury przypominają mi o zdarzeniach z moim udziałem. Kiedyś wiatr przewrócił mnie na ziemię, bo nie spodziewałam się silnego podmuchu między wieżowcami. Podmuch dosłownie przygwoździł mnie do ziemi, a ból karku odczuwałam przez 3 dni.
Innym razem, pół metra ode mnie spadła na chodnik blacha falista z dachu, chyba anioł stróż miał dobry refleks. Z kolei po powrocie z jakiejś wycieczki usłyszeliśmy komunikat, że w odwiedzanej przez nas okolicy zerwany dach zabił na drodze matkę z córką, wracające z pola...

Podobno silny wiatr, a zwłaszcza taki halny ma wpływ na wzrost liczby samobójstw oraz pogorszenie stanu osób dotkniętych depresją. Uważa się także, że silne wiatry potęgują objawy chorób psychicznych. Znalazłam nawet informację, iż wiatr halny obwinia się o wzrost zachorowań na choroby psychiczne na Podhalu, ale badacze nie są zgodni czy jest to wina halnego czy stała tendencja cywilizacyjna.
A znacie takie powiedzenia: wieje, jakby się ktoś powiesił lub "piździ" jak w Kieleckiem ?
A meteopaci? Tu też zdania są podzielone.Niektórzy lekarze twierdzą, że bóle, dolegliwości, zmiany nastroju to wytwór naszego umysłu, inni są skłonni przyznać, że coś w tym jest. Bo zmiany frontów to nie tylko zmiana z ciepła na zimno lub odwrotnie. To także zmiana jonizacji powietrza, pola elektromagnetycznego, ciśnienia itd.

Niektórzy meteopaci czują się źle w trakcie zmiany frontów, inni przewidują tę zmianę dwa dni przed...jeszcze inni źle znoszą zmiany pór roku.
Na potwierdzenie tych rewelacji podaje sie przykłady nagłych zgonów ludzi chorych na serce, pogorszenia sie zdrowia cukrzyków, reumatyków. Najgroźniejszym miesiącem pod tym względem jest marzec ( w marcu jak w garncu).
Jedno jest pewne, gdy wieja silne wiatry, zmieniają się fronty lub zbliża się burza - dzieci zachowują się inaczej, można rozpoznać po silnym pobudzeniu, bardziej przenikliwym, świdrującym krzyku i nietypowych zachowaniach, że coś wisi w powietrzu.
Z badań wynika, że większy odsetek meteopatów mieszka w miastach, chyba dlatego, że na wsi ludzie są bliżej natury i żyją zgodnie z jej rytmem.