Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2026

Druga szansa?

 

W jednym z komentarzy pod poprzednim postem pojawiła się uwaga, by restauracjom o wątpliwej renomie dać szansę poprawy.

Opiszę więc swój przypadek i oceńcie sami...

Zaprosiłam rodzinę do restauracji, by było odświętnie, mniej roboty dla mnie, a nowych dań zawsze fajnie spróbować. Zarezerwowaliśmy stolik na 7osób , dania do wyboru z karty. 

Gdy chcieliśmy zmienić godzinę rezerwacji, pani zaproponowała swoją, bo jedna rezerwacja już jest i nie dadzą rady tylu osób obsłużyć. Tu mi się zapaliła lampka! 

A co, jeśli dojdą klienci z ulicy, bo to wszak niedziela...

Dodam, że restauracja spora, przy parku, reklamują się intensywnie, rozdając nawet wizytówki spacerowiczom.

Przyjechaliśmy na wyznaczoną godzinę, pani w bufecie wskazała stolik, o dziwo nakryty obrusem i wazonikiem z kwiatkami.

Czekaliśmy na podejście kelnerki 20 minut, tłoku w lokalu nie było. Ktoś zamówił kawę, ktoś inny wybierał dania, ktoś kończył posiłek. Mąż podszedł do bufetu by poprosić o karty menu, dostał tylko 3, bo więcej nie mają!

Po kolejnych długich minutach przyszła pani/dziewczyna z notesikiem. Zamówiliśmy dania i napoje, a w obawie o długie czekanie poprosiliśmy najpierw o obiad dla dziecka, bo głodne.

Faktycznie makaron dla dziecka zrobiono w miarę szybko, my czekaliśmy nadal, mimo rezerwacji! Po godzinie podeszłam, by zapytać o nasze zamówienie. Pani zdziwiona zapytała, co zamawialiśmy, okazało się, że kuchnia już wydaje. Nie dostaliśmy sztućców, ani napojów, jedynie piwo bezalkoholowe dla panów.

W popłochu ktoś na naszą prośbę  przyniósł sztućce. Dziecko dawno już zjadło, więc ktoś musiał malucha dopilnować, zamiast w spokoju zjeść.

Przy innym stoliku pan dopytywał o rosół dla dzieci i piwo dla siebie, dwie panie wypiły kawę, zanim doniesiono deser.

Kuchnia sprawiła sie nieźle, choć bez wow! Zamówiłam sałatkę z kurczakiem, a dostałam sałatę z kawałkiem piersi z kurczaka za niemałą kwotę. Gdy mąż poszedł uregulować rachunek, musiał pilnować, by nie doliczono napojów, które nie zostały podane. Było mi wstyd przed gośćmi!

Co z tego, że nas przeproszono, gdy niesmak został!

Na szczęście jechaliśmy do domu na kawę i ciasto!

Po fakcie i ochłonięciu z niemiłych wrażeń, zajrzałam do Internetu  i opinii o restauracji. Wiele podobnych do naszej, a najgorsze, że negatywne opinie nawet sprzed roku, właściciel odpowiada na wszystkie komentarze sztampową formułką, ale zmian na lepsze nie widać.

Więcej nas w tej restauracji nie zobaczą i drugiej szansy nie będzie...



poniedziałek, 13 lipca 2026

Przerwa na obrazki

 Upały jakie były w czerwcu, nie sprzyjały robótkom i wyklejankom, bo nawet papier lepił się do palców, ale coś tam udało się zmajstrować. A w ogóle, to pamiętam jeszcze z dzieciństwa, gdy mama i babcia narzekały na upalne dni, bo nie dość, że żar lał się z nieba, to jeszcze owoce trzeba było wekować i w kotle weki gotować. Masakra!


Pierwszą kartę dedykuję wszystkim, którzy mają swoich hejterów blogowych, nie przejmujcie się, róbcie swoje!


W pewnym wieku, cieszy każdy dzień bez bólu, bo jak nie głowa, to kolana, jak nie kręgosłup, to nadgarstki, o części zamienne coraz trudniej...



Znam osoby, które nawet w zaciszu domowym starają się być eleganckie i nie chodzą w kapciach.
Nie powiem, żebym chodziła w szpilkach, ale i wygoda nie musi być niechlujna...




Miłość, chemia, fascynacja, może być i od pierwszego dotyku, pierwszej rozmowy...podobnie nienawiść, co jest bardzo smutne!


Trendy trendami, ale jakoś nie mogę do tej pory zaakceptować podartych spodni, wystrzępionych swetrów, przydeptanych nogawek, wykoślawionych walonek...

Trzymajcie sie jasnej strony życia, na przekór hejterom!

Mogę mieć zaległości  w pisaniu i czytaniu, bo mam wnuka na wakacjach...

piątek, 10 lipca 2026

Obserwacje i zdarzenia...

 Obserwacje bywają różne, czasem takie, że krew człowieka zalewa, czasem zabawne, że boki zrywać....

Nie zamierzałam pisać o polityce, ale niektóre poczynania prezydenta zza oceanu  w zasadzie trudno polityką nazwać. Takie dwa zdarzenia zwróciły moją uwagę. Jedno już odeszło do przeszłości, drugie bardzo aktualne. Donald zza oceanu zafundował sobie ( i nie tylko) huczne obchody urodzinowe, ma prawo, ale zaproszenie zawodników MMA do Białego Domu, to lekka przesada. Bo czyż ideał nie sięgnął w bruku w momencie, gdy na tle portretów kolejnych prezydentów, w eleganckim fotelu zasiadł zawodnik w gaciach, spocony i szykujący sie do następnej walki?

Drugi zgrzyt wizerunkowy, to zakwestionowanie czerwonej kartki dla zawodnika amerykańskiej drużyny futbolowej na mistrzostwach świata. No przecież nie mogą grać biedni Amerykanie bez najlepszego zawodnika, trzeba interweniować. Zadzwonił Donald gdzie trzeba i czerwona kartka anulowana, świat sportu oburzony, świetny przykład dla młodych sportowców!

W temacie programy rozrywkowe: czy zauważyliście, że w programach o motoryzacji,  remontach, usterkach pojawiły się głupie komentarze narratora oraz liczne powtórki po przerwie reklamowej, jakby emisja owych była przeznaczona dla opóźnionych umysłowo widzów.
Przykłady: 
- Krzysiek, teraz pokaż, jak się parkuje  niemieckie fury!
- Tu odpicują beemkę i merca na tip top!
- Dorotka, to niepodważalna królowa remontów, ale Darek stolarz nie boi sie królowej!
- Prawdziwy ekspert, odróżnia linijkę od ekierki!
- Pan fachowiec, to prawdziwy Don Juan, ale drabiny nie przywiózł!

Jednak musi być polityka, a raczej wypowiedzi polityków, sami oceńcie czy to nie Matrix:
* poseł nie ucieka , a przemieszcza się; 
* poseł nie kłamie, a przedstawia inny punkt widzenia; 
* minister nie rozdawał, a dzielił się; 
* zamówił wadliwy sprzęt? ale w dobrej wierze!
* poseł nie kradnie, a wykorzystuje luki w prawie 
* polityk nie bywa hipokrytą, on zmienia zdanie!

Coś z letniego podwórka - niektóre cukiernie i lodziarnie doliczają do ceny lodów opłatę za wafelki lub kubeczki. A jeśli nie zechcę zapłacić, to co, wydadzą mi lody wprost na dłoń czy mam nosić własne naczynie?
Podobnie jest w restauracjach, gdzie dolicza sie opłaty za naczynia i sztućce lub za serwis kelnerski. Przecież na tym polega wizyta w restauracji, zamawiam danie, kelner przynosi. To co, mam przynieść własne naczynia i odebrać danie bezpośrednio od kucharza? Nie mówiąc o obligatoryjnym naliczaniu napiwku do rachunku, jeśli liczba gości przy jednym stole przekracza 6, przecież im więcej gości, tym lepiej chyba dla lokalu?

Obserwuję, że sprawdził się skup butelek i puszek w butelkomatach. Mnóstwo ludzi przyjeżdża z torbami pełnymi opakowań zwrotnych, na osiedlu nie walają się ani  butelki, ani puszki, z wyjątkiem małpek oczywiście. Zdarza się jeszcze w małych sklepikach, że sprzedadzą nam butelkę niekaucjowaną, ale sklep kaucję doliczy...pewnie stare zapasy.

Wreszcie śmieszne zdarzenie z życia. Sprzedawczyni w sklepie z pieczywem zapytała mnie nieśmiało, czy nie nazywam sie czasami T....a, bo jestem łudząco podobna do jej sąsiadki i pomyślała, że jesteśmy siostrami. Podobno każdy ma swojego sobowtóra. Teraz już wiem, dlaczego czasami nie rozpoznaję ludzi, którzy mi sie kłaniają, pewnie myślą, że to owej sąsiadce mówią dzień dobry ...

Obecnie u mnie w domu oglądamy na okrągło sport, tzn. mąż ogląda, a ja zerkam, bo marny ze mnie kibic, ale niektóre mecze nawet fajnie się ogląda, bo na wysokim poziomie graczy, to już inne widowisko. A najbardziej lubię rzuty karne!

Podziwiam kondycję sportowców, 2-3 godziny maksymalnego wysiłku i to w takim upale!

sobota, 28 marca 2026

Za dużo myślenia?

 Moja mama mawiała: nie martw się na zapas, co ma być, to będzie, a jak będzie, to się z tym zmierzymy! I nie był to bynajmniej hurra optymizm, bo raczej twardo stąpała po ziemi, nie uznawała jednak biadolenia i negatywnego myślenia.

Sama staram się robić podobnie, bo już samo myślenie może wywołać lawinę nie do zatrzymania, a do paniki już wówczas blisko.

Wystarczy jedna natrętna myśl i już sen oddala się... hen daleko. A znacie układanie strasznych scenariuszy? bo co będzie, jeśli to czy tamto? 

Jak się zdarzy, to wtedy zaradzimy!

Pamiętam, jak syn wybrał się do kolegi na drugi koniec osiedla. Długo nie wracał, telefonu nie odbierał, ja w oknie, a w głowie scenariusze z najgorszych horrorów. Gdy wreszcie wrócił, okazało się, że telefon padł po prostu i jak to nastolatek - nie wpadł na to, by do matki z telefonu kolegi zadzwonić.

Mawiają, że kto za dużo myśli, na pewno wymyśli problem, którego nie ma. Wystarczy zafiksować się na myślach typu: 

* czy zamknęłam drzwi,

*  czy wyłączyłam gaz, 

*  czy wszystkie okna zamknięte przed wyjazdem?

Ileż to razy dręczyły nas myśli :

-  brać kredyt czy lepiej nie? a jeśli stracę pracę lub choroba mnie dopadnie?

- podżyrować pożyczkę koleżance? a jeśli przestanie spłacać lub wyemigruje? 

- lecieć na urlop daleko czy wypoczywać w kraju? a jak biuro zbankrutuje lub zaginie bagaż?

Pół biedy, gdy potrafimy z podobnymi myślami uporać się racjonalnie, ale gdy powodują stan lęku lub bezsenność, to mamy problem...

A co z myślami, które nas samych zaskakują? czy mieliście tak kiedyś, że własny strumień myśli galopujących w głowie przeraził was nieco? czy to moje myśli, czy podszept  diabła, czy jestem złym człowiekiem lub coś ze mną nie tak?

Przypomniały mi się porzekadła o myśleniu:

Od myślenia głowa boli.

Nie myśl tyle, bo cię zjedzą motyle.

Kogut myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli.

Wyszukałam także cytaty znanych i mniej znanych:

1. Człowiek może, choć nie zawsze, kontrolować to, co mówi, ale nigdy tego, co myśli. (W.Herman)

2. On za wiele myśli. Tacy ludzie są niebezpieczni. (W. Shakespeare)

3. I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. (T. Pratchett)
 
4. Głowa mi pęka. Myśli chyba galopują mi z jednego końca mózgu na drugi, bo słyszę wewnątrz czaszki stukot ich kopyt. (K.Wilczyńska)

5. Najważniejszych problemów, przed którymi stoimy, nie da się rozwiązać na tym samym poziomie myślenia, na jakim je stworzyliśmy. (A.Einstein)

6. Niesamowite, że tam, gdzie świat ma tysiące odcieni, kościół chciałby, żeby był czarno-biały. Za to tam, gdzie trzeźwe myślenie nie widzi więcej niż dwie opcje, kościół dopatruje się istnienia trzeciej. (A.Eldrycz)


Jak radzicie sobie z natrętnymi myślami? A może nie nękają Was wcale?

niedziela, 22 lutego 2026

Próby i próbki...

Lepiej próbować, niż żałować, że się nigdy nie spróbowało!
Czyż takie hasło nie jest odpowiednie dla wielu sytuacji w naszym życiu? jak na tym obrazku obok , odsunie smutki,- jeśli nigdy nie spróbujesz swoich skrzydeł, to nigdy nie poznasz smaku latania...

Wielokrotnie powtarzałam, że wszystko może być inspiracją do działania: dobry przykład, Internet, życzliwa zachęta , marzenie, potrzeba rozwoju.

Wszystko co przynosi radość i poczucie spełnienia warte jest próbowania, nawet jeśli brak nam wiary we własne siły, bo nigdy nie wiemy , co stanie się naszą pasją, odsunie smutki, ograniczy poczucie samotności. 

Próbuję i ja, realizuję się plastycznie i choć wiem, że nie będę ARTYSTKĄ, to zabawa jest przednia, poznaję nowe techniki, o których nie miałam pojęcia, czasami zakupię jakiś nowy gadżet, poszukam tutorialu, wyszukam cytaty, pogłówkuję nad zestawieniem faktur itd. 
A ile frajdy daje stworzenie kartki bez okazji i wysłanie komuś po prostu z serca...

Poniżej kilka przykładów nowych kart AJ, gdzie albo łączę wyklejanie z rysowaniem, albo tylko wykorzystałam podpatrzone pomysły z użyciem kredek i mazaków.




Spodobały mi się mandale, ale nie chodzi tylko o kolorowanie, ale także o szkicowanie i ozdabianie własnych.


Najpierw szkice ołówkiem...


....potem wypełnianie kolorem i wykorzystanie gotowej mandali na karcie AJ.


Ta większa jeszcze nieskończona, może powstanie z niej obrazek do sypialni...


A tu pokazuję Wam skarb prawdziwy czyli moc przydasi do tworzenia kartek i AJ - przesyłka od wspominanej już kiedyś nieocenionej znajomej z Finlandii.
Wzorniki, wytłaczanki, pieczątki, naklejki, pomysły tematyczne, torebeczki z malutkimi elementami - poczułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami!
Słowo DZIEKUJĘ to za mało!


Na koniec anegdota z życia wzięta:
zimny dzień, po spacerze chce się siusiu, ale gdzie tu iść, do domu daleko.
Wchodzę do pijalni wód w naszym parku, pytam o możliwość skorzystania z toalety, pani zza baru odpowiada , że owszem, ale za 5 zł. Widząc moją minę mówi: może pani kupić butelkę wody za 8 zł, to toaleta będzie gratis.
Kurtyna!

Życzę wszystkim przełamywania obaw, wstydu i niechęci - uwierzcie w siebie, a radości nie będzie końca!
Podobno raz w roku powinno się zrobić coś nietypowego lub odwiedzić nieznane miejsce.
Nie musi to być od razu lot balonem :-)


sobota, 17 stycznia 2026

Zimowe impresje

Gdy spojrzałam na zdjęcia zim w różnych latach, to widać wyraźnie, że dawno nie było dłuższych okresów zimna i śnieżenia. Nie chcę wybiegać daleko wstecz, bo nie wszyscy ten czas pamiętają, zwłaszcza zimy za czasów naszych rodziców czy dziadków, ale i za mojego życia zdarzały się spektakularne zimy!


Gdy byłam w liceum, pojechałyśmy jako delegacja, na pogrzeb ojca naszej koleżanki do Pakości. Już w czasie naszej podróży zaczął padać śnieg. Do wieczora napadało go tyle, że żaden samochód nie mógł przebić się przez zaspy, a nie było wtedy aut z napędem 4x4 ani innych udogodnień, nie jechał PKS ani kolej. Utknęłyśmy w Pakości na 3 dni, a sąsiedzi jednej z koleżanek, u której nocowałyśmy, dokarmiali nas codziennie...




W przerwie opowieści zimowych, zamieszczam zdjęcia z naszego parku.



Na studiach pamiętam dwa "ataki" zimy.
Pierwszy w okolicach 13 grudnia, gdy ogłoszono stan wojenny. Jechałam pociągiem do Grudziądza, bo tam mój ukochany stacjonował w wojsku, nie włączałam radia, by nikogo nie budzić, dopiero na miejscu dowiedziałam się o ogłoszeniu stanu wojennego, mróz był straszny, śniegu mnóstwo, wszędzie stały koksowniki, ja miałam byle jakie buty...
Do koszar oczywiście nas nie wpuszczono, wróciłam na dworzec, czekaliśmy długo na pociąg powrotny. Gdy lokomotywa przyciągnęła wagony, staliśmy w środku wagonów, bo na siedzeniach leżał  lód i sople wisiały z sufitów.
Do dziś pamiętam jak zmarzłam...



Drugi epizod zimowy był bardzo śnieżny i zaspowy, mało co jeździło, pociągi miały spóźnienia po kilka godzin, odwołano zajęcia na studiach, mieliśmy dłuższe ferie, bo nawet przerwy w dostawie prądu zdarzały się często.


Pamiętam także nagły, a obfity opad śniegu w pewnego sylwestra. Mój syn miał kilka lat, wędrowaliśmy przez miasto na imieniny mojego taty. Powrót był zaplanowany na późne godziny, jak to w sylwestra. Śnieg zaczął sypać gdzieś w połowie drogi do rodziców, podobało nam się, bo szliśmy przez park.
Gdy wracaliśmy do domu, śniegu było już tyle, że nasze ścieżki prowadziły na wysokości oparć ławek, nie wiem jaka to wysokość, około metra?
Ale wtedy nikt nie narzekał na wiosenne susze...



Jak widać, zimowe niebo może także zauroczyć, zwłaszcza gdy wieczorem zanosi się na duży mróz!




Ostatnie 3 zdjęcia, to nasz spacer nową drogą przez pola, gdzie tylko wiatr, wrony i spektakl na niebie!

Nie wiemy, co jeszcze tegoroczna zima nam przyniesie, oby każdemu same pozytywne doznania i miłe niespodzianki!


piątek, 2 stycznia 2026

Przegląd noworoczny

 Tak myślałam, czym zacząć kolejny rok, by nie było zbyt górnolotnie ani zbyt wesoło. Przeglądam ostatnio mnóstwo czasopism, które zbieram na wycinki do art żurnala, a gdy przeglądam, to co nieco wyczytam. Dziś więc garść ciekawostek, może coś Was zaskoczy...

1. Rysunki na skórze


Nie dziwią już dziś nikogo, przestały być charakterystyczne dla pewnych subkultur, robią je sobie i młodzi, i seniorzy. Niektórzy ukrywają tatuaże przed obcym spojrzeniem, inni wręcz przeciwnie. Rozmaite także są powody, dla których powstają.
Badania wykazały, że mężczyźni wydają się bardziej męscy z tatuażami, ale uwaga! tylko w swoich oczach, bo już w opinii kobiet niekoniecznie!
Mało tego, często panie robią sobie tatuaże na prośbę partnerów, bo to ich kręci, zwłaszcza gdy rysunek pojawia się w miejscach niedostępnych dla nikogo, prócz partnera...
Usuwanie tatuaży bywa kosztowne, długotrwałe i bolesne, zdarzają się powikłania, bo różnej jakości są  salony i artyści, ale to jak ze wszystkim.
Tatuażu nie mam i raczej już nie zrobię, nie mam takiej potrzeby.

2. Oswojone zmarszczki


Znalazłam termin - zmarszczki wypielęgnowane, bo już od jakiegoś czasu i tutaj wiele się zmienia w kosmetologii. Odchodzą do lamusa zabiegi chirurgiczne. Ze zmarszczkami można wyglądać pięknie, są przecież mapą naszych emocji i życiowych zdarzeń, urody dodają zmarszczki uśmiechnięte, surowy wygląd zawdzięczamy zmarszczkom gniewnym i spiętym mięśniom twarzy.
Cuda zdziałają tu masaże, zwłaszcza masaż Kobido, który niweluje napięcia zarówno twarzoczaszki, jak i szyi oraz barków.
Sama na takim byłam i polecam, ponad godzina seansu i zdziwienie, że tyle mamy miejsc na twarzy, które można głaskać, ściskach, rozcierać, klepać!

3. Popatrz, posłuchaj, połącz...


Nikt nie uczy nas pewnych zachowań w trudnych sytuacjach, nie każdy nosi w sobie ogromne pokłady empatii, ale każdy z nas może potrzebować lub stanie wobec sytuacji pomocy innym w kryzysie psychicznym. Jak reagować, gdy ktoś w naszym otoczeniu przeżywa trudne chwile?
Pomocną może być tzw. Pierwsza Pomoc dla  Zdrowia Psychicznego.
Na czym polega? Na wsłuchaniu się w drugiego człowieka. Nie musisz być specjalistą, by zauważyć, posłuchać i zaproponować konkretną pomoc. 
1.oceń sytuację, zapewnij bezpieczeństwo sobie i temu, , komu pomagasz
2.zadaj właściwe pytania (o emocje, samopoczucie, sytuację), wysłuchaj, nie oceniaj...
3. zaproponuj konkretne wsparcie lub skieruj do osób, które na pewno takiego udzielą, bądź osobą wspierającą, podnoszącą na duchu.
Może w ten sposób uratujesz komuś życie...

4. Młodzi pracują i głosują


Z zainteresowaniem poczytałam, co młodzi ludzie mówią o sobie lub rówieśnikach, zwłaszcza gdy chodzi o prace zawodową i czas wolny oraz  egzekwowanie praw obywatelskich.
Dla wielu młodych praca nie jest celem samym w sobie, nie chcą pracować 12 godzin dziennie, a dochód nie jest najważniejszy. Liczy się rozwój, atmosfera w miejscu pracy, balans między pracą zawodową, a życiem prywatnym i bardzo ważny - relaks. Równie ważne są podróże i relacje.
Zmiana pracy nie jest problemem, tu wyraźna zmiana pokoleniowa.
Nasi rodzice i często moje pokolenie, to praca w jednym miejscu do emerytury.

A jak młodzi głosują w wyborach? Młodzi wyborcy nie dzielą się na zwolenników prawicy czy lewicy. Poszukują raczej wyrazistych, silnych osobowości, kandydatów niezależnych od niczego i nikogo.
Może dlatego sporym poparciem cieszą się tacy politycy, jak Mentzen, Zandberg itp.
Badania pokazały także, że jeśli w związku partnerzy popierają skrajnie różne opcje polityczne, to nie wróży  trwałości danego związku.

5. Przymus aktywności


Odziedziczyliśmy po poprzednich pokoleniach pewne stereotypy, wedle których to kobieta prowadzi dom i wychowuje dzieci, a nawet odpowiedzialna jest za dziury w skarpetach męża. Współczesne kobiety powoli uczą się odpuszczać. Sama pamiętam audycję radiową, a byłam młodą mężatką i mamą, gdzie pani psycholog uświadamiała młode kobiety, że szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa rodzina, a dziecku nie jest potrzebny obiad z 3 dań, tylko wypoczęta mama, która wyśle męża na spacer z dzieckiem, a sama poleży na kanapie lub pójdzie do fryzjera. 
Nawet to leżenie na kanapie nam nie wychodzi, bo jak  czytać książkę, gdy stos ubrań do prasowania lub zlew pełen naczyń?
Czy naprawdę ciągle coś MUSIMY?
Musimy robić co najmniej dwie rzeczy naraz, nałożyć maseczkę w łóżku lub wannie, nauczyć się 5 języków obcych i haftowania, odnieść w pracy sukces i urodzić dzieci, przeczytać odpowiednie książki i bywać w teatrze, zrobić ciasto równie dobre jak teściowa i uprawiać ogród jak sąsiadka, zawieźć dziecko na milion zajęć i zaplanować idealny urlop!
Jeśli nie jesteś ambitna - to jesteś leniwa; gdy nie robisz kilku rzeczy naraz - jesteś mało zorganizowana; gdy dbasz o siebie - jesteś próżna!
Każdy wariant zły, bo jesteś kobietą.

Zamieńmy przymus aktywności na przyjemność celebrowania , dla własnego dobra !

wtorek, 30 grudnia 2025

Zapiski codzienności cz.29

 Końcówka roku przed nami, ale wcale nie jest cicho i spokojnie. Ze sklepów znikają herbatki na trawienie i butelki win musujących. Na ulicach namioty z fajerwerkami na Sylwestra. Kiedy nasze społeczeństwo dojrzeje do zaprzestania używania petard i fajerwerków, dla dobra nie tylko zwierząt, ale i ludzi. Hałas, smród, śmieci, pourywane palce i okaleczone twarze, wybuchy w magazynach - czy to naprawdę godne uczczenie Nowego Roku?


Akcent jeszcze poświąteczny. Moje paszteciki z grzybami leśnymi oraz upominek, który przyjechał do mnie z Warszawy. Piękny kalendarz podróżnika, jakie tam są zdjęcia!
Najciekawsze miejsca na świecie, nic tylko podróżować!
Dziękuję, Iwonko!


To zdjęcie przysłała mi koleżanka - malutki drewniany kościółek gdzieś w Borach Tucholskich tuż przed Pasterką.
Jak już wspomniałam, wiele osób wyjechało na święta i to nie tylko ludzie młodzi. Czasami uciekamy od powtarzalności i rutyny, czasami nie ma sił na przygotowanie tych wszystkich świątecznych atrakcji lub unika się spotkań w pewnym gronie.


Zamarzły stawy w naszym parku, kaczki i inne ptaszki spacerują po lodzie i choć wszędzie rozwieszono napisy, by nie karmić ptaków chlebem, nadal uparcie ludzie chleb rzucają, a obok pojemniki z karmą za darmo!


Tutaj stanowisko do karmienia wiewiórek, te małe gryzonie są niezwykle sympatyczne i lubiane, często biorą orzechy z rąk spacerowiczów.


Mój kolejny sweter przybiera na sile, włóczka jest tak miła w użytkowaniu i wydajna, że na pewno zamówię ten sam rodzaj w innych kolorach.


Przyleciała do nas papuga i usiadła wśród książek, mruga okiem do chryzantemy, którą kiedyś pokazywałam:-)


Pojawiają się coraz częściej neony na ulicach, myślę jednak, że technika ich wykonania jest już inna, niż dawniej to bywało, bo dziś wszystko jest ledowe i energooszczędne.

W Sylwestra szaleć nie będę, może zdarzy się wycieczka, jeśli pogoda pozwoli, bo zapowiadają burze śnieżne. Była takowa u nas rok temu , nagrałam telefonem, masakra pogodowa ale jakie widowisko!
Spać tez nie da rady, bo wiadomo...

Uważajcie na siebie, zarówno jeszcze w starym, jak w nowym roku!

sobota, 27 grudnia 2025

Ostatnie karty w tym roku!

 Okres świąteczny za nami, choć niektórzy twierdzą, że trwa tak naprawdę do 6 stycznia, a na pewno do Nowego Roku. Podsumowań robić nie zamierzam, planów tym bardziej. Poddam się pomysłom last minute! Czytam , że w blogosferze niektórzy robią sobie przerwę w publikowaniu postów, inni kończą wpisy definitywnie, jeszcze inni czytają  posty na różnych blogach ale bez komentowania. Wielu jest takich, których chętnie by się czytało, ale nie czują potrzeby lub mają obawy przed publikowaniem.

Jeśli uczestnictwo w blogosferze ma być przyjemnością, niechaj każdy robi jak mu wygodnie i bez przymusu. Każdy komentarz bywa cenny, niektóre uczą pokory, inne dodają skrzydeł, wiele uzupełnia wpis autora o cenne informacje. 

Za wszystkie komentarze na moim blogu bardzo dziękuję! 

Dziś,  ostatni w tym roku przegląd moich wyklejanek, przez całe święta i trochę po, uskuteczniałam z wnukiem rozmaite formy twórczości, od plastycznych po muzyczne, więc mój art żurnal nieco zaniedbany, ale co zrobiłam do świat pokazuję :-)


Dziś muzyka na najwyższym poziomie od strony technicznej, ale pamiętacie urok starej płyty z adapterów?


Chłopaki nie płaczą, za to krócej żyją. Płacz działa jak odgromnik!


Powiedziałabym, że ważne jest także jak się czyta i co z lektury wynosi ...


Bez chodzenia i długich spacerów ? Nie ma opcji - jak mawia ostatnio mój wnuk:-)


Toruń wita nas na rogatkach hasłem GOTYK NA DOTYK, a pierniczenie samo się nasunęło...


Niełatwo znaleźć ilustracje ludzi z widokiem pleców...poseł Terlecki mógłby tu zapozować, znany jest z pokazywania pleców dziennikarzom.


Złota klatka to symbol zniewolenia bogactwem i koneksjami, za to płaci się wysoką cenę.


Czy dodalibyście coś do tego koła ratunkowego?


Kawałek natury, to także kwiatek w doniczce, a ile frajdy z wyhodowania roślinki od ziarenka lub cebulki.


Ten cytat bardzo mi się spodobał, choć gorzki w swym wyrazie...


Na ustach wszystkich: filiżanka, plotka, pomadka, grymas, pocałunek...

Jutro wracam do domu, to zajrzę spokojnie  na wszystkie zaprzyjaźnione blogi.
Do poczytania...