Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruch uliczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruch uliczny. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 maja 2018

O mały włos...

Wracałam z pracy, wybrałam inną drogę z przejściem bez świateł, bo nie lubię czekać długo na zielone...

Zbliżyłam się do przejścia dla pieszych i widzę, że z przeciwnej strony idzie matka z trójką dzieci, w tym z jedną pociechą w wózku.
Dziewczynka grzecznie idzie obok wózka, chłopiec, na oko 4 lata biega wokół wózka i siostry, nie słucha nawoływań mamy.

Gdy ja pokonałam pasy cała czwórka zbliżyła się do przejścia, z prawej strony nadjeżdżał autobus.
Zatrzymałam ręką chłopca, by nie wybiegł na jezdnię, w tym czasie kobieta powoli zbliżyła się do krawężnika, podziękowała za zatrzymanie dziecka.

Zrobiłam kilka kroków i nagle słyszę krzyk. Oglądam się i wmurowało mnie w chodnik. Chłopczyk wszedł na jezdnię, uniósł do góry rączkę i zatrzymywał autobus komunikacji miejskiej! Myślę, że na szczęście kierowca widział sytuację wcześniej i przewidział, co może się stać, bo udało mu się zatrzymać wielki pojazd tuż przed pasami.
Nawet nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby nie udało się zahamować tak ciężkiego autokaru.
Był już w naszym mieście taki wypadek, gdy zginęła nastolatka, bo myślała, że zdąży przebiec przed autobusem, a kierowca długo leczył się psychiatrycznie, bo nie zdołał w porę wyhamować auta. Nastolatka biegła z bratem, on zdążył, dziewczyna nie.

Całą drogę do domu wyrzucałam sobie, że nie przytrzymałam tego chłopca dłużej...

sobota, 27 czerwca 2015

Mandatem w rodzica

Po prostu muszę napisać o zenicie nieżyczliwości ludzkiej.
A było tak.Szkoła, w której pracuję ma parking na kilka tylko samochodów. Nie starcza miejsca nawet na auta naszych pracowników, nie mówiąc o gościach, rodzicach, dostawcach itp. Pod drzwi szkoły nie da się podjechać, bo jest tylko chodnik i wejście na plac zabaw, więc bramę otwiera się rzadko, np. dla służb miejskich. Po sąsiedzku mamy biurowiec spółdzielni mieszkaniowej i bloki mieszkalne i wielokrotnie nasyłano na naszych pracowników i gości straż miejską, chociaż donosiciele też korzystali z naszego parkingu, ale nikt z nas na nich nie donosił. Radzimy sobie, woźny szkoły dysponuje kluczykami do samochodów naszych pracowników i bawi się w parkingowego, bo ciągle ktoś kogoś zastawia. Wczoraj zakończenie roku szkolnego, wszyscy przyjechali na jedną godzinę, do tego rodzice z uczniami. Nawet jeśli nie zaparkowali, bo i tak nie było gdzie, to jakoś pod szkołę dojechać musieli. I co? Prezes sąsiadującej z nami spółdzielni zadzwonił na policję z doniesieniem, że dojeżdżające pod szkołę auta tarasują przejazd dla interesantów biurowca, jakby od 8 rano do biur spółdzielni ruszały tłumy klientów. Radiowóz przyjechał ochoczo, z kogutem na dachu i rodzice uczniów na dzień dobry przy tak uroczystej okazji byli zatrzymywani z lizakami do kontroli. Interweniowała nasza szefowa, tłumacząc, że sytuacja wyjątkowa i nie potrwa to przecież cały dzień, a dojazdu do szkoły innego nie ma, co widać gołym okiem. Na to funkcjonariusze, że zgłoszenie było, więc musieli przyjechać. Nie wiem czy rodzice płacili mandaty czy otrzymali upomnienia, ale widzi mi się, że prezes spółdzielni musi być z PISu. Jak Wam się wydaje?

piątek, 12 grudnia 2014

Prawa pieszego

Lubię chodzić, rzadko jeżdżę autem, chyba że na długie wycieczki, od wielu lat nie korzystam z komunikacji miejskiej. Nie tak często, jak bym chciała jeżdżę rowerem. Jako piechur codzienny odczuwam uciążliwości ruchu ulicznego, a czasami nawet jestem mocno wkurzona.Przykłady? Proszę bardzo...
Stoję przed przejściem dla pieszych, czekam cierpliwie, a tu nagle samochód skręcam, więc czekałam niepotrzebnie, bo kierowcy nie chciało się wrzucić kierunkowskazu. Innym razem kierowca niby przepuszcza mnie na pasach, ale za chwilę rusza z piskiem opon, przejeżdżając mi prawie po piętach, bo tak mu śpieszno. Jeśli jezdnia ma 2 lub 3 pasy, czekam długo na przejście, bo nawet jeśli na jednym z pasów zatrzyma się auto, to na pozostałych kierowcy nie rozumieją, że wypada się zatrzymać i uprzejmy biedak czeka razem ze mną. Jest już trochę ścieżek rowerowych, co prawda nie wszystkie łączą się w drogę do celu, ale to nie znaczy, że na chodniku to ja mam uważać na rowerzystów,raczej chyba odwrotnie, bo jeśli na chodniku nie mogę czuć się bezpiecznie, to gdzie?
Innym problemem są jeszcze światła sygnalizacyjne, regulowane nie wiadomo według jakich prawideł. Na niektórych przejściach światło zielone świeci tak krótko, że osoba zdrowa, sprawna fizycznie ma problem, by zmieścić się w czasie, nie mówiąc o ludziach kulejących, starych lub z małymi dziećmi. Po co więc przyciski do regulowania świateł, skoro nie działają.
Zdarzyło mi się, że mundurowi zwrócili mi uwagę, iż nieprawidłowo przekraczam jezdnię, chociaż droga była nieruchliwa, dwa metry od pasów. Mieli rację, ale... Widziałam parokrotnie tychże stróżów praworządności, jak przekraczają, wcale nie w cywilu, jak chcą i gdzie chcą. Ich przepisy nie obowiązują?