1. W przymierzalni sklepu znanej, a niedrogiej marki słyszę dialog pewnej pary :
wtorek, 10 lutego 2026
Dialogi sklepowe
1. W przymierzalni sklepu znanej, a niedrogiej marki słyszę dialog pewnej pary :
wtorek, 21 października 2025
Lanie wody...
Woda źródłem życia, szum wody pozytywnie wpływa na nasze rozedrgane nerwy. Może dlatego tak lubimy fontanny, wodospady, strumyki...
czwartek, 16 października 2025
Dbaj o siebie...
Dostałam skierowanie do neurologa, bo często miewałam kontuzje odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Odczekałam swoje, kolejne skierowanie do fizjoterapeuty, kolejne czekanie na zabiegi, trwało to w sumie od października do kwietnia. Gdy w czasie wizyty wspomniałam o zawrotach głowy , pani doktor na to, że w sprawie
kręgosłupa szyjnego i ewentualnych zawrotów, muszę mieć osobne skierowanie i ona teraz mi nic nie zapisze, nawet wywiadu nie zrobi, bo to inna procedura... KONIEC.
piątek, 10 października 2025
Własnymi siłami...
Obiecaliśmy sobie z mężem , że gdy uwolni się od pracy zarobkowej, zrobimy remont w mieszkaniu. Na szczęście, nie wszystkie pomieszczenia wymagały odświeżenia, a mając już doświadczenie z ekipą remontową, postanowiliśmy zrobić remont własnymi siłami, ile się da.
Oczywiście nowe meble do kuchni wymagały fachowców, ale to zorganizował sklep, w którym zamówiliśmy projekt i wykonanie.
Wszystko terminowo, nie ruszyliśmy nawet małym paluszkiem.
W tym zakresie wszystko poszło perfekcyjnie, złego słowa nie powiem! Nawet za zbędne elementy układanki meblowej zwrócono nam pieniądze. Jak miło! A opowieści fachowców z życia wzięte i dialogi na cztery nogi, to skarbnica humoru :-) Panowie kawę chętnie pili, sprzątali po sobie, robota paliła im się w rękach, nawet na poczęstunek niechętnie przystali, bo szkoda czasu, a fachowiec najedzony rozleniwia się...
poniedziałek, 10 marca 2025
Byłam w przychodni...
I w zasadzie w tytule zawiera się cały mój kontakt ze służbą zdrowia. Nie napisałam - byłam u lekarza, bo tylko do rejestracji dotarłam.
czwartek, 28 listopada 2024
Zapiski codzienności cz.12
Tyle czytam i słucham ile tragedii ludzi spotyka, a ja tu o takich pierdołach się rozpisuję, ale z drugiej strony, nasze życie, to w większości same pierdoły, a najczęściej w sytuacjach ekstremalnych ratuje nas zimna krew lub poczucie humoru...
Byłam kiedyś świadkiem niepokojącej akcji - jest u nas szkoła katolicka, która zajmuje część wielkiego budynku parafialnego, a obok na boisku dzieci korzystają z przerwy. Boisko otacza barak dawnej kaplicy, która służyła jako świątynia tymczasowa. Barak ów zaadaptowano na sale o różnym przeznaczeniu i wymieniono dach, oprócz środkowej części. I właśnie widziałam, jak dwóch panów na prowizorycznym rusztowaniu, bez żadnych zabezpieczeń ściągało z dachu stare azbestowe płyty i układali je w stertę. Obok na boisku bawiły się dzieci, opiekunki spacerowały, pilnując uczniów. Z tego, co wiem , takie płyty powinny być odpowiednio zabezpieczone, bo azbest jest niegroźny, gdy się go nie rusza. Czy nie można było wykonać tej operacji w innym terminie?
Usłyszałam niedawno anegdotę z rodzaju humor wzięty z życia. Pewna starsza pani trafiła do szpitala. Odwiedziła ją synowa i ponieważ staruszka leżała podłączona do różnych rurek oraz aparatury, a prosiła o umycie zębów, synowa podeszła do pokoju pielęgniarek by poprosić o jakieś naczynie do umycia zębów teściowej. Na to pielęgniarka - a nie może pani umyć w zlewie? - Ale jak to w zlewie, przecież teściowa ma własne zęby! kurtyna...
Na koniec apel o pomoc!
Tutaj link do zrzutki - nasza blogowa koleżanka musi zebrać sporą kwotę, by ratować swoją ukochaną kotkę Fantę, może wspólnie damy radę?
poniedziałek, 11 listopada 2024
Zapiski codzienności cz.11
1. Zajrzałam do sklepów z drobiazgami i zakupiłam kilka artykułów papierniczych, bo zamierzam sama zrobić kartki na święta. nie mam talentu plastycznego, więc wykorzystam gotowe naklejki, wstążki i inne drobiazgi, które znalazłam w domu. Pobawię się w pochmurne dni i zaoszczędzę, nie kupując drogich kartek ze sklepu.
2. W okolicach 1 listopada spotkałam dawno nie widzianą uczennicę, która już sama ma dorosłą córkę. Przywitałyśmy się serdecznie, wymieniłyśmy uwagami na temat jej wizyty w rodzinnym mieście, bo teraz mieszka na Śląsku, kilkoma refleksjami o życiu, które u Agnieszki nie było i nie jest łatwe, wspominałyśmy stare dzieje... bardzo wzruszające są takie spotkania, zwłaszcza że wspomnienia są takie miłe! Pamiętam klasę Agnieszki, zwłaszcza grupę dziewczynek, które udzielały się w bibliotece. Była to młodzież typu : i do tańca i do różańca. Rzadko zdarza się taki rocznik...
3. Mam pamięć do twarzy, jeśli z kimś choć raz rozmawiałam lub widuję na osiedlu na swej trasie spacerów, to kojarzę osoby. Pracując , pamiętałam większość uczniów, niektórych z imienia tylko, ale zawsze. Kojarzyłam też rodziców dzieci, oczywiście tych poznanych przy jakiejkolwiek okazji.
Ostatnio zdarza mi się, że kłaniają mi się zupełnie nieznane osoby, więc albo mam sobowtóra, albo pamięć robi mi niespodzianki...
środa, 9 października 2024
Zapiski codzienności cz.7
Wymyśliłam zmianę suszarki w łazience. Kupić to Pikuś! Na szczęście w domu jest męska ręka i narzędzia, ale nigdy nie jest łatwo. Gdybym była samotna, zdecydowałabym się na stojącą suszarkę, bo zakupiona wymagała nieziemskiej cierpliwości i umiejętności ekwilibrystycznych.
wtorek, 22 sierpnia 2023
A ma pan drabinę?
Braki kadrowe w wielu firmach widać gołym okiem, aż strach planować jakikolwiek remont, chyba że ktoś ma umiejętności i siły, by takowy zrobić samodzielnie.
Znajomi zapragnęli wykończyć balkon w nowym domu , bo wprawdzie taras zrobiony przez dewelopera, ale balkon na piętrze w stanie surowym.
Jeden fachowiec zwodził ich tygodniami (najpewniej robota zaczęta już gdzieś i lepiej płatna ), w końcu zrobił taką wycenę usługi, że wielki taras można by za to zbudować. Chyba chciał zniechęcić skutecznie klienta. Zdecydowano się więc na zakup materiału w znanej sieci , z wykonaniem usługi przez podwykonawcę, a dokonywanie pomiaru i wycena wszystkiego, to osobna historia, normalnie jak w krzywym zwierciadle.
Na realizację usługi czekano sporo, bo albo deszcz, albo upały, albo nie wiadomo co...
W ustalonym terminie zajeżdża pod dom furgonetka, nawet spora, wysiada niski pan z synem , na oko 12 lat, niosą jakąś torbę i to wszystko. Okazało się, że to Ukraińcy, ale na szczęście znali język polski. Młody ma się uczyć fachu.
Obejrzeli co trzeba, zainstalowali na dole "warsztat", patrzą w górę na balkon.
- A nie ma pan drabiny?- pytają właściciela domu.
- Mam , ale tylko trzy schodki...
- Może pożyczyłby od sąsiada?
- Sąsiad w pracy, ja też zresztą, pracuję zdalnie i zaraz panów zostawię samych.
- A wiadro pan ma, bo trochu cementu trzeba urobić...
- Mam wiadro po farbach malarskich, może być?
Fachowiec z synem pracowali od 9 do 19, roboty nie skończyli, bo już z sił opadli. W tym czasie gospodarze dokarmiali obydwu i poili , bo upał był straszny, a balkon po słonecznej stronie domu.. Okazało się, że na robotę wybrali się bez niczego, tylko około południa zrobili sobie przerwę, ale czy jedli i pili, nikt nie widział.
Gospodarz podsłuchał, że młody pracownik skarżył się ojcu na brak sił i głód, bo co innego podglądać ojca przy pracy, a co innego pracować tyle godzin w upale. Co im tyle zajęło - nie wiadomo. Albo byli nader dokładni, albo powolni, albo zgadujcie sami!
Usługa nieskończona, milion telefonów do firmy, bo trzeba jeszcze naprawić to, co tamci sknocili, a po obejrzeniu efektów ich pracy, na kolana ten widok nie powalał. Przybywa pani kontrolerka, czy ktoś taki, robi notatki, ustala kolejny termin.
Przysłano po raz drugi robotników, wysiadają z furgonetki ci sami Ukraińcy i pada pytanie:
- A ma pan już drabinę?
I na tym można zakończyć opowieść, bo co tu jeszcze dodawać? może tylko tyle, że lato mija, usługa nieskończona, a już wiadomo, że pani od pomiarów zamówiła zbyt dużo materiału, na szczęście można oddać do sklepu, ale to kolejny kłopot dla klienta...
poniedziałek, 7 sierpnia 2023
Okruchy codzienności...
Dzień za dniem pomyka, kalendarz uświadamia nam pewne terminy , ale póki są wakacje cieszmy się każdą chwilą.
Lato, to taki czas, kiedy na wiele spraw patrzymy przez palce i nawet polityka schodzi na dalszy plan, a i bez polityki świat jest dostatecznie ciekawy. Wystarczy dobrze słuchać i patrzeć w odpowiednim kierunku.
1. Jesteśmy na wycieczce, siadamy koło fontanny. Dziecko patrzy do misy i dziwi się, ile tam pieniążków wrzucili turyści. Malec chce także wrzucić i prosi tatę o grosik. Tata na to, że pieniądze do fontanny wrzucają tylko poganie, bo to taki zabobon jest...
2. Jest sierpień, położyłam się wcześniej, by poczytać i odpocząć po długich spacerach. Gdy już odpływałam w zasłużony sen, obudził mnie huk straszliwy, po chwili kolejny...Okazało się, że to fajerwerki, a myślałam, ze tylko w Sylwestra dozwolone , tym bardziej w środku osiedla. A potem cisza? Nic podobnego, rozszczekały się psy, uruchomiły niektóre alarmy. Ot, letnia noc na moim osiedlu...
3. Czytam w lokalnych mediach, że skoszono łąkę na dużym obszarze pomiędzy dwoma pasami jezdni. Wszystkich te kwietne łąki cieszą, jest ich kilka w mieście. W sierpniu rośnie na nich tyle kwiatów, słoneczniki, owady mają raj! Dlaczego o tym piszę? Bo pani rzecznik instytucji jakiejś tam, zamiast przyznać się do błędu pracownika, który przez pomyłkę skosił piękną łąkę w szale totalnego koszenia traw, uzasadnia sytuację tym, że łąki wymagają koszenia po dwóch tygodniach od posiania. Skutek jest taki, że po łące nie ma śladu. Ogrodnikiem nie jestem, ale nie trzeba być znawcą, by wiedzieć, że jednoroczne kwiaty po skoszeniu do zera nie odrosną...
4. W toalecie publicznej jakaś mama do małoletniej córki - zrób co trzeba, tylko niczego nie dotykaj! Trochę dziwne polecenie, bo jednak papier toaletowy nie lewituje, a i spłuczka nie działa zdalnie...
5. Na spacerze z wnukiem znalazłam wolierę z papugami. Budynek należy do jakiejś instytucji, a na zewnątrz cztery papugi ary w dobrej kondycji i humorze bawiły się ptasimi zabawkami. Zrobiłam zdjęcie, by wam pokazać.
poniedziałek, 24 lipca 2023
Co mi lata po pokoju?
Lato i wyjazdy wakacyjne przynoszą rozmaite niespodzianki.
piątek, 12 maja 2023
Po zabiegach...
Po raz pierwszy jako osoba dorosła uczęszczałam na zabiegi fizjoterapeutyczne, bo nie liczę wizyt u kręgarzy, gdy miałam problemy z kręgosłupem.
środa, 26 kwietnia 2023
Kwatera na rocznicę...
Nie wszyscy obchodzą rocznice zawarcia małżeństwa, rozpoczęcia związku z partnerem itp. Niektórzy świętują tylko okrągłe rocznice, jedni hucznie, inni tylko we dwoje.
czwartek, 6 kwietnia 2023
Tu i tam czyli zasłyszane...
Ciekawe historie wszędzie można usłyszeć. Nie wszystkie mają wydźwięk pozytywny, jak to w życiu...
piątek, 13 stycznia 2023
Nie słyszę skrzypiec...
O pasji audiofilskiej pisałam już kiedyś, jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie Tutaj.
piątek, 2 grudnia 2022
Z uśmiechem...
Siedzimy sobie z mężem w niedzielny poranek, ja z nosem w laptopie, mąż ogląda jakiś film wojenny.
Pijemy kawkę, przegryzając piernikiem. Obowiązkowo w piżamach.
Bez pośpiechu, jedyne zmartwienie to pogoda za oknem, ale w każdą staramy się spacerować, zwłaszcza w weekendy. Słońca dawno nie widziałam, ale na to wpływu nie mam...
Jedna kawa wypita, smaczniejsza, niż zwykle, bo express dopiero co odkamieniony i wydobył cały aromat z małych ziaren świeżo zmielonych. Siedzi mi się wygodnie w moim ulubionym fotelu, mówię więc do męża:
- kochanie, teraz twoja kolej, zrób proszę kawę, bo ta jedna mała filiżanka nie rozbudziła mnie należycie...
- okej, zaraz zrobię, ale dopiero po bitwie, bo teraz decydujący moment!
Dobrze, że bitwa nie trwała długo!
A bez czego Wy nie wyobrażacie sobie niedzielnych poranków?














































