Mimo wakacji, zerkam wieczorem na wiadomości, słucham rankiem rozmów z ekonomistami wszelkich opcji, rozmawiam z właścicielami małych biznesów.
Po wykładach o inflacji i gospodarce oraz po licznych rozmowach o codziennej ekonomii wcale mądrzejsza nie jestem.
Rząd zapewnia, że robi co może, by ograniczyć inflację i pomagać ludziom w radzeniu sobie z drożyzną, analitycy dziwią się, że prezes Glapinski i tak mało podnosi stopy procentowe, a ekonomiści łapią się za głowę, bo te wszystkie poczynania pogrążają tylko gospodarkę. Właściciele firm narzekają na ceny energii i paliw oraz braki w zatrudnieniu, urzędnicy na niejasne przepisy, pracownicy na zbyt małe zarobki.
Wmawia nam się jednak, że podwyżki wynagrodzeń zwiększają inflację. o dziwo - nagrody i podwyżki w ministerstwach oraz rozdawnictwo wyborcze - nie!
Jak to wygląda z punktu widzenia zwykłej obywatelki?
Wygląda na to, że im mniej mam w portfelu, tym lepiej ma się gospodarka i finanse państwa. Oszczędzać nie warto, bo banki mają pełne sejfy i nie potrzebują naszych zasobów, nawet w obcych dewizach.
Budownictwo mieszkaniowe wyhamowuje, bo kupujący nie dostaną kredytu, a ci, co już wzięli, niebawem zaczną skakać z okien, chyba że pomogą rodzice. Co zasobniejsi kupują mieszkania i domy, inwestując pieniądze, bo do banków nie mają zaufania.
Czujemy się po raz kolejny oszukani, przez kogo?
Nasi rodzice zaciskali pasa i żyli nadzieją, że wreszcie nastąpi poprawa, a dzieciom będzie żyło się lepiej.
My oszczędzaliśmy całe zawodowe życie, by wykupić od spółdzielni mieszkanie, bo na dom nigdy nie było nas stać.
Teraz, gdy przydałby się spokój i odrobina luksusu, martwimy się, czy uda się przeżyć z emerytury, która za chwilę, a zasiłek ten nie rośnie tak szybko jak ceny i kredyty.
Niektórzy boją się iść na emeryturę, bo wyliczenia , ile ZUS wypłaci nie napawają optymizmem. Obserwuję w ostatnim czasie, w moim środowisku coraz więcej osób w kiepskim stanie psychicznym, a doniesienia o narastającym kryzysie globalnym nie napawają optymizmem.
Wychodzi więc jak zwykle - bogaci bogacą się jeszcze bardziej, jak nasz pan premier, a biednym znowu wiatr w oczy...
Trzymajcie się ciepło i korzystajcie z uroków życia, bo nie wiadomo czy wkrótce na cokolwiek wystarczy.

